Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT:

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/06/28 09:51 #71

  • Anetka
  • Anetka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 713
  • Otrzymane podziękowania: 2281
Dlaczego nie mogłam stworzyć normalnego szczęśliwego związku z kimś NORMALNYM.


O tototo, Cześć Poszukowaczko.
Całe życie zadaje sobie te pytanie.
I jak odkryłam, że problem jest we mnie, że normalni mnie nudzą,to odbrazowilam swoją idealność.
Odkryłam egoizm, pychę, narzucanie swojej wizji, kontrolę, strach przed odrzuceniem, nadwrażliwość, bezwzględność czasami, emocjonalność. Itp itd.
Nawet to pomaganie było po to, żebym to ja poczuła się lepiej jaka jestem świetna matka Teresa.
A najlepsze było, kiedy odkryłam, że nikt tego nie oczekuje ode mnie, a nawet ludzi to wkurza.
Jeśli nawet rozstaniesz się z obecnym partnerem i nic że sobą nie zrobisz, gwarantuje Ci, że następny będzie podobny.. Przyciągniesz go jak magnes.
Pozdrawiam
" Time changes" ..
Mój profil: Szczęścia mozna się nauczyć. Na forum od 2018
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75, marcin, Krokus, Tomasz23, Poszukiwaczka Radości

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/06/28 10:13 #72

  • Poszukiwaczka Radości
  • Poszukiwaczka Radości Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Żyję po to, by kochać.
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 48
Odkryłam niemalże te same cechy u siebie co Ty. Pozatym na dzień dzisiejszy mam olbrzymi problem z wybaczeniem .
Zrozumiałam, jak bardzo warto zadbać jednak o siebie, by siebie wyszlifować by zacząć żyć szczęśliwie.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Krokus, Anetka, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/06/28 13:21 #73

  • Anetka
  • Anetka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 713
  • Otrzymane podziękowania: 2281
Trudno jest wybaczyć bliskim... Ale najtrudniej jest wybaczyć sobie.
Takie koło zamknięte.. Wybieram beznadziejne przypadki, bo ja go uzdrowię, wyleczę miłością, itp itd
On na to gdzies
Ja jestem beznadziejna, głupia, niewarta miłości itp
On ma to gdzies
Ja jestem rozczarowana i oskarżam cały świat..
Za jakiś czas znajduje kolejnego "biednego misia" itp alkoholika, żonatego, seksocholika, narkomana, niedojrzałego, nieogarniętego życiowi, narcyza, psychopatę... Co tam wolisz. :lol:
To tak w skrócie.
To jak ciągle robić te same rzeczy i oczekiwać innych efektów.
Hmmm
A może wywlec się z tego "na końcu" przed swój własny nos i przyjrzeć się sobie?
Pozdrawiam
PS a książki warto poczytać, może coś zaklika, choć droga z głowy do serca jest daleka.
" Time changes" ..
Mój profil: Szczęścia mozna się nauczyć. Na forum od 2018

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Anetka.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/06/29 19:21 #74

  • Kaska42
  • Kaska42 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 24
  • Otrzymane podziękowania: 32

A dziś popołudniu, po moim milczeniu i nieodpowiadaniem na wiadomości, dostałam jedną ostatnią, że dziś się jednak nie widzimy, że "potrzebuje być sam"- co zawsze słyszę, kiedy ma ochotę sobie usiąść w samotności się napić. No tak, jest piątek, idealna pora by "strzelić sobie kilka piwek, bo jutro dzień wolny a przecież nic w tym złego".

Mój też często stosował takie zagrywki. Kilka godzin przed spotkaniem potrafił napisać, że dziś jednak chce pobyć sam, że nagle boli go brzuch czy tez głowa, że chce ode mnienodpoczać, że chce sobie coś obejrzeć. Strasznie mnie wkurzało to jak tak postępował. Teraz juz wiem, że pozbywał się mnie aby poc i jarać zielone.

Ale... tak mnie kusi wieczorem pójść do niego i utwierdzić się, zobaczy na własne oczy czy pije czy nie. Pomogłoby mi to w decyzjach. A zdrugiej strony...przecież to kontrola...Pójść tam? Upewnić się na własne oczy by w to nie wchodzić dalej? :shock:

Również miałam takie pomysły, które często wchodziły w życie. Jechałam do niego aby się upewnić, że znów pił, jarał. Za każdym razem potem wybaczałam i dawałam szanse. Jednak wczoraj ponkolejnych kłamstwach, że nie pił skończyłam tę relację.

Czytając Twój post poczułam się jakbyś opisywała moją relację. Mój oprócz piwa, zielonego miał bardzo narcystyczne i toksyczne podejście.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/01 21:22 #75

  • Poszukiwaczka Radości
  • Poszukiwaczka Radości Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Żyję po to, by kochać.
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 48
Stało się !!! Stał się CUD zwyciesteoe Przestał pić!
Słuchajcie, przestał pić - ale tylko na chwilę, i tylko w mojej chorej wyobraźni...
Chęci na bycie samotności (z butelką) powtarzały się znowu, choć nie tak długie. Ale jednak. Okazało się, że wentyl bezpieczńeństwa w postaci butelki osttanio jest niemalże codzień, zwłaszcza po próbie "dojrzałej "rozmowy o problemach, które już mnie doprowadzają do...dna. Rozmowy ostatnio nie trwały długo. Po "godzince" agresji słownej, pretensji itp. obracał się obrażony na pięcie i wychodził trzaskając drzwiami (jak się okazuje głód alko był mocniejszy niż chęć rozmowy).

Dzisiejsza romowa miała być inna. Ale trzymałam dystans. Wyjeżdzam na samotny urlop na 2 tyg do rodziny więc dostałam propozycję, że "po 2 tygodniach się zmieni, że potrzebuje czasu, że chce być lepszym człowiekiem...". Myślę sobie...hmmm a może tym razem naprawdę coś się dobrego stanie. Szybko uderzyłam się w łeb, obiecanki cacanki, jak za każdym razem. Ile wiadomości ostatnio odczytałam, że chce się zmienić, naprawiać itd...konczy się na słowach, w które już te ostanie nawet nie wierzyłam.
Ale dzieje się dalej, zaczynam dość poważny wątek, i tu...jak obuchem w łeb:-T on nie ma tyle czasu na rozmowy bo musi do sklepu (mimo, że był dziś już w jednym ale tam nie ma jego ulubionego piwska, z którego tak lekko ściąga się pazłotko- myślałam, że zapadnę się ze wstydu sama przed sobą- co ja tam robię...).
Nie wytrzymałam -dość owijania. Facet kolejny wieczór ma spędzać nieopodal mnie , z butelką, zamiast swojej kobiety ?? (Podobno to moja wina, bo ze mną nie można się napić, gdyby można było, to byłoby razem a nie osobno:wmur: Kolejny cios- co ja tu robię z tym człowiekiem...). Więc padły słowa, skoro wybierasz taką drogę, proszę bardzo, Twój wybór, do niczego nie chcę zmuszać, ale ja nie chcę z Tobą być. ... I zaczęła się jazda, jaka to nie jestem, psychopatka, że szantażuje go, że nie może wyjść....CHyba nie wziął tego na poważnie. A ja jak najbardziej poważnie. No i sobie poszedł, bo sklep zaraz by zamknęli.:wmur: :wmur: :wmur:
Aż nie wierzę, że mnie to spotkało. Ja zaryczana z powagi sytuacji, z bólu, a ten jakgdyby nigdy nic poszedł do swojej- butelki.
Moje poczucie wartości jest poniżej zera, nawet butelka ma więcej. Czuję ból, a jednocześnie jakbym się od czegoś uwolniła. Tylko proces zdrowienia teraz widzę, za bardzo długi... Martwię się mimo wszstko, że on teraz całkowicie popłynie w alko. Mam wyrzuty sumienia, że nie potrafiłam pomóc.
Usłyszałam też ważne słowa. Że gdybym kochała bardziej, okazywała miłość, to by nie pił, nie myślałby o tym. To tylko wzbudzenie poczucie winy, czy jednak nie nadaję się do miłości? :( Zabolało bardzo.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Kamilka102

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/01 21:50 #76

  • Kamilka102
  • Kamilka102 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 101
Hej :)
Napiszę brzydko ale to typowe XXXX w banie.
"Mój" alkoholik od początku brał mnie na litość, ciągle powtarza jak mnie kocha itd. Oczywiście w jednym zdaniu potrafi wyznać mi miłość, a w drugim obrazić ;) Nieprawda, że to Twój brak miłości pcha go w alkohol. Nieprawda, że jesteś beznadziejna. Prawdą natomiast jest to, że według alkoholika każdy jest winny jego picia tylko nie on sam. Zły szef, niekochająca żona, matka, ojciec, brat, siostra i sąsiad. A nawet brzydka pogoda.

Nie wierz w jego słowa, a zobaczysz ile jesteś warta. Nie buduj swojej samooceny na jego opinii. Bo on widzi świat przez butelkę wódki.

Pozdrawiam i życzę Tobie i Nam wszystkim siły.kwiaaatek
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Poszukiwaczka Radości

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Wulgaryzm

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/01 23:21 #77

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6423
  • Otrzymane podziękowania: 11229

Podobno to moja wina, bo ze mną nie można się napić, gdyby można było, to byłoby razem a nie osobno


No oczywiście, kogo by innego, przecież nie jego.

Aż nie wierzę, że mnie to spotkało. Ja zaryczana z powagi sytuacji, z bólu, a ten jakgdyby nigdy nic poszedł do swojej- butelki.


Może teraz tego nie zrozumiesz ale bardzo dobrze, że cię to spotkało. Byłam w podobnym momencie. Płakałam strasznie, że znowu wybrał butelkę i wtedy powiedziałam sobie, że już więcej nie pozwolę sobie tego zrobić. To było moje dno. Traktował mnie tak bo sobie na to pozwoliłam.

Martwię się mimo wszstko, że on teraz całkowicie popłynie w alko. Mam wyrzuty sumienia, że nie potrafiłam pomóc.


To jest poza zasięgiem twoich możliwości. Przy tobie też by popłynął. Nie masz wpływu na jego picie. Pokazał Ci to dzisiaj.

Usłyszałam też ważne słowa. Że gdybym kochała bardziej, okazywała miłość, to by nie pił, nie myślałby o tym.


To nie są ważne słowa. Jak moja terapeutka mówiła, to głupie gadanie uzależnionego. Podobne, jak w pierwszym cytacie.

Teraz, możesz zająć się sobą i swoim leczeniem. Może będzie długie ale nie to jest istotne. Ważne jest żeby zacząć.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Camilia, Poszukiwaczka Radości

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Dopisanie treści

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/03 09:53 #78

  • Poszukiwaczka Radości
  • Poszukiwaczka Radości Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Żyję po to, by kochać.
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 48
Podobno go rozstaniem "zabijam"... mam wyrzuty sumienia, że zostawiam go z tym samego, i obawy ze już całkiem popłynie popłynie alko....może jednak zle zrobiłam? Może jeszcze mogłam cos wskórać?....
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/03 10:20 #79

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1950
  • Otrzymane podziękowania: 3416
hej @ Poszukiwaczko Radości

Poczytałam trochę Twojego wątku i jakoś tak chciała bym zapytać.
1. Co sprawia że tak pozwalasz się traktować.?
2. Czy on Ciebie kocha, podaj kilka przykładów miłości.?
3. Jak on to zrobił że nie wierzysz w siebie ?
4. czy nie jesteś zmęczona tym ciągłym wiszeniu na nim.?
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/04 21:07 #80

  • Kaska42
  • Kaska42 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 24
  • Otrzymane podziękowania: 32

Podobno go rozstaniem "zabijam"... mam wyrzuty sumienia, że zostawiam go z tym samego, i obawy ze już całkiem popłynie popłynie alko....może jednak zle zrobiłam? Może jeszcze mogłam cos wskórać?....

Poszukiwaczko nie zrobilas nic zlego. Nie mozesz juz nic wskorac. Nie masz takiej mocy aby go uzdrowic, uratowac. Chce pic niech pije. Najwidoczniej takie zycie mu odpowiada i on nie widzi w tym nic zlego. Obrazanie Ciebie to typowe dla ich zachowan. Dobic slownie oni potrafia kazdego ale ja Ty cos powiesz o jego piciu to od razu jestes psychiczna .

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/05 06:42 #81

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 387
  • Otrzymane podziękowania: 1346

Podobno go rozstaniem "zabijam"... mam wyrzuty sumienia, że zostawiam go z tym samego, i obawy ze już całkiem popłynie popłynie alko....może jednak zle zrobiłam? Może jeszcze mogłam cos wskórać?....

Przecież jaśnie Pan chce płynąć. Nie zatrzymasz go, puść, niech płynie. Może gdzieś dopłynie. Nie wiadomo.
Kiedy zadbasz o siebie?
Pozdrawiam, Tomek
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/05 08:49 #82

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3883
  • Otrzymane podziękowania: 13572

Podobno go rozstaniem "zabijam"... mam wyrzuty sumienia, że zostawiam go z tym samego, i obawy ze już całkiem popłynie popłynie alko....może jednak zle zrobiłam? Może jeszcze mogłam cos wskórać?....

Zrobiłaś bardzo dobrze.Swoją postawą możesz mu tylko pomóc.
Doskonale rozumiem twoje rozkminki .Przerabiałam to na własnej skórze.Kiedy mój syn wyprowadził się we wrześniu to wszystkie hamulce puściły.Wtedy dopiero zobaczyłam skale problemu.Jak szybko się rozchulał na całego.Mieszkając z nami był na dupościsku bo musiał się kontrolować.Wyprowadzając się już nie musiał.W ciągu paru miesięcy stracił prace,samochód za 200 koła,prawo jazdy.
Więc jak będzie chciał popłynąc to popłynie i nie ważne jest to czy z tobą czy bez Ciebie.
Wskórać możesz tylko to aby zadbać o siebie,może utrata Ciebie coś w nim ruszy,lub będzie miał na to wywalone.Tak też może być.I nie ma to nic wspólnego absolutnie z toba ,nie doszukuj się czegoś czego nie ma.Twój były partner jest w czynnym uzależnieniu ,iluzji oraz ma zmienioną osobowość.
Zapamiętaj mądre słowa " Alkoholik będąc w czynnym uzależnieniu nie czuje cierpienia bliskich,jest w stanie poczuć tylko swoje cierpienie"

Podczas tego high life mojego syna w ostatnim czasie usłyszeliśmy wiele przykrych słów...że nie interesujemy się nim jak stracił prace...że ludzie którzy mu NAPRAWDE pomagają to są teraz przy nim...żebyśmy się ładnie nazywając odchrzanili....że radził sobie jak potrafił kiedy był sam...On nie był sam.To jego choroba odsuneła go od rodziny która przeszkadza w chlaniu i braniu,ale mój syn zawsze mógł wybrać inaczej prawda.Zawsze jest wybór.To wszystko ma jeden cel.Wbić człowieka w poczucie winy i mieć wyrzuty sumienia że " być może :-? " coś zrobiłam nie tak.
Dziś moge Ci z ręką na sercu powiedzieć że zrobiłam wszystko co mogłam aby mu pomóc i wspierałam jak tylko mogłam.I wiesz co...mój syn doskonale o tym wie.Mój syn zna zasady i wie kiedy pomoge.Pomoge tylko wtedy kiedy zacznie się leczyć lub w drodze na leczenie.
To że nie dałam się wbić w poczucie winy i wyrzuty sumienia to zasługa forum terapi i wiedzy.
Kiedy mój syn powiedział mi prosto w twarz ..jeśli zadzwoniłaś na policje to ja już nie mam matki ( jeździł pod wpływem) to ja stanowczo powiedziałam.Synu te słowa na mnie nie działają dziś.Kiedyś pewnie by zadziałały ale dziś nie.Był w szoku że tak powiedziałam.Chciał mnie zranić a pocisk okazał się niewypałem. @};-
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, marcin, Kamilka102

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Katarzynka77.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/21 16:40 #83

  • Poszukiwaczka Radości
  • Poszukiwaczka Radości Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Żyję po to, by kochać.
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 48
Dawno mnie tu nie było, bo proces leczenia trwa. Hmm... a możliwe, że już minął? Brzmi nieprawdopodobnie. Wróciłam z urlopu i przestałam rozpaczać. Może to nie jest d o końca normalne? A może przez ostatni czas wyczerpałam limit łez?
SPotkałam się, i w końcu wszystko mu WYBACZYŁAM, taka oczyszczająca rozmowa, bardzo spokojna, jak nigdy. Jednak mówię, że nie mogę nic innego zaoferować niż przyjaźń. ON mówi, że już wie, że musi się naprawić, i niby walczy o siebie, ale czy ja mam w to wierzyć? Łudzić się znów?

Bardzo zmieniłam się przez ten urlop (większości czasu milczałam, nie odbierałam, nie odpisywałam), uzyskałam spokój Ducha, uśmiech, radość- wszystko tylko dzięki Bogu.aypererew Jakby wszystko zniknęło. Wróciłam tu- muszę nie dać zwieść się rzeczywistości, bo już kolejną rozmową czułam jak chciał zburzyć mój spokój ducha. Kusi napisać, zadzwonić...Powstrzmuję się jak tylko mogę.

Bardzo Mu współczuję. Czy moje odejście rzeczywiście mu pomoże? Bo martwię się, że jednak nie mając motywacji, odpłynie w alko całkowicie.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kamilka102

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/21 21:38 #84

  • Kamilka102
  • Kamilka102 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 43
  • Otrzymane podziękowania: 101
Właśnie to jest to, że my współuzależnieni bardzo współczujemy alkoholikowi i jest nam przykro, że władował się w kompletny dół. Ale nie patrzymy na siebie, nie skupiamy się na tym jak my cierpimy za kogoś.

Poszukiwaczko, tego nikt nie wie. Może sięgnie dna i zacznie coś zmieniać w swoim życiu albo odwrotnie, będzie się topił w użalaniu się nad sobą. Pytanie jak Ty się czujesz bez niego, czy jest Ci lżej, czy możesz w końcu żyć swoim życiem bez alkoholu? Bo z tego co czytam bez niego odzyskałaś energię, radość, spokój.

Ja też pomimo wszystkiego co wiem i staram się stosować, boję się nadal jednej rzeczy. Tego, że partner umrze, wykończy się sam alkoholem lub zrobi sobie krzywdę. A z drugiej strony wiem, że nie mam na to wpływu.
Za tę wiadomość podziękował(a): Poszukiwaczka Radości

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/22 06:26 #85

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 9452
  • Otrzymane podziękowania: 15207

Czy moje odejście rzeczywiście mu pomoże?

Bo martwię się, że jednak nie mając motywacji, odpłynie w alko całkowicie.

Poszukiwaczko @};-
Twoje odejście - to bardzo zdrowe działanie, jednak Twoje obawy to chore myślenie osoby współuzależnionej.
Skoro nie masz wpływu na jego picie i nie pije on z Twego powodu - to czemu w to nie chcesz uwierzyć?
Jaką motywację straci? Przecież gdy byłaś też nie miał motywacji by coś ze sobą robić.
To właśnie Twoje odejście może obudzić w nim motywację do walki o trzeźwość, o odzyskanie Ciebie. :-BD
Może też jak to alkoholik mieć dla siebie kolejny powód do picia.
Pił przy Tobie więc nie dziw się, że będzie pił bez Ciebie.
Nie liczyłaś chyba, że Twoje odejście go nawróci?
Myślę, że w czasie nawet sporadycznych kontaktów telefonicznych będzie próbował
obietnic i manipulacji. Czy to Ci służy?
Nie sądzę. Raczej jest to chore "sprawdzanie" jak on się zachowuje.
Pozdrawiam serdecznie :-H , dbaj o siebie. %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Poszukiwaczka Radości, Kamilka102

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/22 07:30 #86

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 20039
  • Otrzymane podziękowania: 33051
Nie wydaje mi się, że WYBACZENIE to takie hop-siup, machnięcie ręką i staje się. Wybaczenie jest dość długim procesem i słowo WYBACZAM nie załatwia sprawy. Zostaje, tkwi w nas i się uzewnętrznia przy pierwszej lepszej sprzeczce.

Czy odejdziesz od niego, czy z nim zostaniesz to i tak jego picie będzie zależało od niego.
To nie Ty jesteś jego motywacją. Motywacje on ma znaleźć w sobie.
Powtórzę częste na Forum słowa " nie przez Ciebie pije, nie dla Ciebie przestanie".
Porzuć zatem akty litości, bo litość jest zbrodnią. Zabija Ciebie, nie tego nad kim teraz się litujesz.
Tkwiłam 13 lat w związku i było olaboga, gdzie on sie podzieje, co on beze mnie zrobi. Dałam pół roku na wyprowadzenie się, bo zima, bo ulica, itp....i co? I zanim pół roku minęło miał już do kogo się wyprowadzić.
Tym zachowaniem dowiedziałam się, że byłam dla niego tylko pucharem przechodnim. takim, mało znaczącym, komfortem dla jego życia i picia.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Poszukiwaczka Radości, Kamilka102

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/22 13:05 #87

  • Poszukiwaczka Radości
  • Poszukiwaczka Radości Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Żyję po to, by kochać.
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 48

Pytanie jak Ty się czujesz bez niego, czy jest Ci lżej, czy możesz w końcu żyć swoim życiem bez alkoholu? Bo z tego co czytam bez niego odzyskałaś energię, radość, spokój.


Odzyskałam część radości z życia, spokój pod tym względem, że nie stresuje się, że dziś znów byłoby spotkanie i nie muszę się zastanawiać o co będzie kłotnia, po jakim czasie trzaśnie drzwiami i wyjdzie , że znów butelka będzie ważniejsza ode mnie, że kolejny piątek bądź weekend spędzę samotnie będąc z związku ( teraz mogę go spędzać samotnie będąć samą bnggfgbfb ). Sama sobie się dziwię, ale głowa taka lżejsza, że nie muszę się zastanawiać, czy on dziś pije czy nie ( choć są chwile kryzysu, ale walczę z tym, bo teraz nie mam do tego nawet żadnego prawa).
Przychodzą sekundy zwątpienia, czy dobrze zrobiłam, czy nie jestem zbyt okrutna i niewyrozumiała... ale bolesne wspomnienia z ostatniego miesiąca szybko mnie stawiają do pionu. Troszkę serce mi skamieniało.

Jaką motywację straci? Przecież gdy byłaś też nie miał motywacji by coś ze sobą robić.
To właśnie Twoje odejście może obudzić w nim motywację do walki o trzeźwość, o odzyskanie Ciebie. :-BD

Nie liczyłaś chyba, że Twoje odejście go nawróci?

Myślę, że w czasie nawet sporadycznych kontaktów telefonicznych będzie próbował
obietnic i manipulacji. Czy to Ci służy?
Nie sądzę. Raczej jest to chore "sprawdzanie" jak on się zachowuje.

Dziękuję za to przypomnienie, że wtedy też nie miał motywacji. Owszem, liczę, że rozstanie go jednak otrząsnie. Marzę o tym, by tak było, by sobie uświadomił (pisze, że ma duży żal do siebie).
Walczę jeszcze ze sobą, by zerwać kontakt. Zdaje sobie sprawę, że może prowadzić jakąś gierkę, a ja przecież nie mogę zmięknąć. Życzę mu jak najlepiej z całego serducha. Może kiedyś mi podziękuje ?

Nie wydaje mi się, że WYBACZENIE to takie hop-siup, machnięcie ręką i staje się. Wybaczenie jest dość długim procesem i słowo WYBACZAM nie załatwia sprawy. Zostaje, tkwi w nas i się uzewnętrznia przy pierwszej lepszej sprzeczce.

WYBACZYŁAM całkowicie, Masz rację, jest to ciężkie, i nie mogłam wcześniej nawet przeciśnąć te słowa przez usta. Ale Bóg mi w tym pomógł. Żeby nie Bóg nadal bym rozpaczała, gniła w żalu i pretensjach. To ważne, by nie trzymać w sobie tej zgnilizny, bo tylko mnie to zabija. Dzięki Bogu WYBACZYŁAM i bardzo mi ulżyło dzięki temu. To piękne uczucie. Życzę mu jak najlepiej.

A Wam również życzę co najlepsze, bo na to zasługujecie :D kwiaaatek ^:)^ zwyciesteoe
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Kamilka102

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/22 15:32 #88

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6423
  • Otrzymane podziękowania: 11229

proces leczenia trwa. Hmm... a możliwe, że już minął? Brzmi nieprawdopodobnie.


Kiedy rozstawałam się z eks, a było to kilka razy, za każdym razem czułam ulgę jak zrzucenie ciężkiego balastu. Czułam, że teraz w końcu zacznę żyć i zajmę się sobą. Trochę mi się to kojarzy z miesiącem miodowym kiedy alkoholik przestaje pić. Jednak po krótkim czasie euforia mijała i pojawiały się inne uczucia, cały wachlarz, już mniej "przyjemne". Potrzebowałam około dwóch lat terapii żeby osiągnąć w miarę trwałą stabilizację.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Poszukiwaczka Radości, Kamilka102

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/28 19:34 #89

  • Poszukiwaczka Radości
  • Poszukiwaczka Radości Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Żyję po to, by kochać.
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 48
Przyznaję się bez bicia, ciągle miewałam nadzieję tak po cichutku, w środku, że da info, że zmienia swoje życie, że zrozumiał, że nie chce tak żyć i takie bajki inne...ale się tak nie stało.

Za to bardzo mocno przesunęlam granicę, aż mam wyrzuty sumienia. NIe spotykamy się, co ma mi za złe, ale piszemy do siebie, co bardzo mocno ograniczałam, jednak ostatnie 3 dni już bardziej zaburzał mój pokój wewnętrzny. Dziś już do tego stopnia te niedopowiedzenia, docinki i chęci zniszczenia mego spokoju wpłynęły na to że rozpłakałam się kompletnie, choć byłam ostatni miesiąc bardzi dzielna. I pojawił się impuls-dość- granica. Zablokowałam go, z informacją, że przekroczył granicę o czym uprzedzałam, ale bardzo mi z tym jest źle. Że może to źle, że to wygląda tak, że jestem "nad" wszstkimi, nad nim, a przecież nie jestem , bo jestem mała, słaba i marna. On teraz wyjeżdża na tdydzień na urlop, także przez tydzień bez obaw , że zapuka do drzwi. Gorzej za tydzień, a może przez to właśnie już nigdy ni zapuka i albo pozna kobietę, co go sprowdzi na dobrą drogę, bo ja tego nie potrafię, albo całkiem się zaleje. (Staram się o tym nie myśleć, zachowywać dystans, ale mimo wszystko , podświadomie mśli same krążą.). Jednak jest większy spokój kiedy nie ma kontaktu, Są tylko myśli, które jakoś da się ujarzmić, ale kiedy słowami chce zaburzyć ten mój spokój- boli.

Jeszcze zabolało go to, że po raz kolejny upomniałam się o klucze od mojego mieszkania, które w końcu oddał i chyba to jakoś przeżył mocniej, może coś dotarło bardziej...

Jeszcze miałam taką nadzieję, że skoro zaczyna urlop , to zajedzie do Lichenia na ten właśnie obecny weekend, że tak jednak chce to zmienić. Ale przeliczyłam się bardzo :( Chyba jedyne co w tym kierunku robi, to tylko pisze, że walczy z tymi pokusami i dotychczas zwycięża, ale żadnej pomocy z zewnątrz, więc jak dlugo. Smuci mnie to.

Powinnam cieszyć się, że blokadą zapewniłam sobie spokój, a jednak myśli mnie dręczą jak to wpłynie na niego, czy nie jestem zbyt oschła, zimna i ostra, na co zwłaszcza ostatnio narzekał. A przecież on też potrzebuje miłości, jak ażdy z nas...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/07/28 22:09 #90

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6423
  • Otrzymane podziękowania: 11229
Bardzo dobrze cię rozumiem. Te nadzieje, głośno niewypowiedziane, że się zmieni, te obawy że jestem za ostra. Gdyby dostosował się do twoich granic nie musiałabyś blokować. To ma cię ochronić bo nigdy ze współuzależnienie nie wyjdziesz bo on będzie "burzył twój spokój" jak to określiłeś. To Cię chroni.

To zdanie:
"albo pozna kobietę, co go sprowdzi na dobrą drogę, bo ja tego nie potrafię" to klasyk myślenia współuzależnionej. Pamiętam jak mi terapeutka dała do zrozumienia że nie jestem w stanie na niego wpłynąć, To był szok. Ale to jest prawda, nie potrafisz go sprowadzić na "dobrą drogę" i nikt inny też tego nie potrafi bo to tylko on sam może zrobić. Mówić ci może różne rzeczy, najpierw żeby zmanipulować i osiągnąć swój cel a później po prostu po to żeby się zemścić, zrobić na złość. U mnie właśnie tak było. Dlatego odcięcie się było najlepszą rzeczą jaką mogłam dla siebie zrobić. Nawet jak pojawiały się jakieś emocje to z czasem minęły i mogłam osiągnąć spokój.
Za tę wiadomość podziękował(a): Poszukiwaczka Radości

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/08/01 15:32 #91

  • Poszukiwaczka Radości
  • Poszukiwaczka Radości Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Żyję po to, by kochać.
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 48
Troszkę tęsknię...pojechał na tydzień urlopu- do domu, gdzie będzie pewnie pełno imprez. a Ja głupia i nawina mam tak bardzo w środku jakąś nadzieję, że wróci całkiem odmieniony, całkiem niechętny do picia i z innym nastawieniem do trzeźwego życia. Jaka to byłoby piękna bajka...Tylko skoro nie stało się to przez 3 lata, dlaczego miałoby to stać się teraz.

Mam troszkę wyrzuty sumienia, że nie zachęciłam go wystarczająco do tego pięknego, trzeźwego życia. Tęsknię, i walczę ze sobą by nadal do niego milczeć. Brakuje mi tych pięknych wspólnych chwil...jakaś iluzja, co to się złego dzieje ze mną. Może znów muszę przypomnieć sobie o swoich ranach...bnggfgbfb
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/08/01 15:41 #92

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6423
  • Otrzymane podziękowania: 11229
Zobacz, że to jest ten sam mechanizm co u osób uzależnionych. Może tym razem się uda, tym razem będzie inaczej, tym razem uda mi się kontrolować. Czyli mija jakiś czas i znów zaczyna pojawiać się iluzja. Dużą umiejętnością jest umieć wychwycić tą iluzję, bo nie zawsze jest to proste.
Moja terapeutka często mówiła mi: "znowu wchodzisz w iluzję", niby już wiedziałam a jednak mój umysł mnie zwodził. Ale z czasem coraz lepiej sobie radziłam.
Za tę wiadomość podziękował(a): Poszukiwaczka Radości

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Chcę pomóc partnerowi, ale ta autodestrukcja mnie niszczy 2022/08/01 16:28 #93

  • Poszukiwaczka Radości
  • Poszukiwaczka Radości Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Żyję po to, by kochać.
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 48
walka rozum i serce aniodiabel :-* :D :grin:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3