Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT:

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/08 22:19 #36

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97
Mąż nie mieszka z nami od dwoch tygodni… jest spokojniej… przyjezdza do dzieci w miare możliwości, i najważniejsze dla mnie - jest wtedy trzeźwy. Twardo postawiłam granice, że jeśli będzie pod wpływem więcej dzieci nie dostanie. W weekend zabrał dzieci do siebie. Skończyło sie na tym, że na noc odwiózł je do domu bo starsze dziecko za nic w swiecie nie chcialo u niego nocować.
Dziś miałam pierwszą wizytę u psychologa do ktorego bedzie chodziło starsze dziecko. Oczywiście mąż bardzo chciał isc na to spotkanie. Jak można się było spodziewać problem z alkoholem istnieje tylko według mojej opinii- permanentnie jak stwierdził. Przez ułamek sekundy miałam poczucie, że chyba jestem jakaś wariatką. A potem przypomniałam sobie ostatnie pare miesięcy i naprowadziłam swoje myślenie na właściwe tory. Rozważam rozwód. Myślę, że on nigdy nie uzna swojego problemu niestety.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin, Agata

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez MagdaMarMi.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/10 10:54 #37

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97
Dziś czuje niepokój. Zupełnie nie wiem z czym związany. Może faktem, że dziś mam spotkanie z terapeutą.

Prześledziłam cały wątek Tomasz23 i znalazłam tam bardzo dużo stycznych z moją sytuacją. Mój maż jest w całkowitym wyparciu swojej choroby, choć widzę, żę pije mniej (jeśli w ogóle bo nie mieszka z nami). Stara się odbudować relacje z dziećmi i na spotkaniach z nimi jest trzeźwy.

Podobnie jest z relacją jaką nawiązał z inną kobietą. Też uważa, że nie było zdrady fizycznej. Twierdzi, że dobrze mu się z nia rozmawiało. Ale spotykał się z nią za moimi plecami, kłamał że jest w innym miejscu niż był, rozmawiał, pisał jednocześnie kasując całą korespondencję. Przez 12 lat spotykał się z różnymi osobami i nigdy mi to nie przeszkadzało. Ta relacja jednak wykracza poza moja strefę komfortu. Poczułam sie zdradzona , niekochana, nieszanowana i nieważna. Przekroczył granicę, która dla mnie jest nieakceptowalna. Tym bardziej, że gdy poprosiłam o zerwanie kontaktu (przy mnie to zrobił przez telefon) i tak później się z nią kontaktował. Również jak Tomasz 23 zostałam zdradzona w poprzednim związku i być może patrze przez pryzmat poprzednich wydarzeń. Z drugiej strony jednak narusza to w moim poczuciu moją godność.
Widzę także, że mąż widzi w tym mój słaby punkt i ma rację, że to mój problem i tym probuje manipulować np. po wyprowadzce pytając kiedy będzie mógł spotykać się z innymi kobietami? i wie, że mnie to rani. Od niedawna jednak nie reaguje na te słowa chośćw środku chce mi się płakać.
Zrozumiałam jednak, że to kolejny sposób na wzbudzenie we mnie zazdrości i chęć zranienia mnie, chyba by wrócić do starych schematów.

Do niedawna podglądałam jego życie przez dziurkę od klucza. Udawałam sama przed sobą, że nic mnie to nie obchodzi. A nadal obchodziło. Obecnie zdarza mi się to juz znacznie rzadziej. Nadal kocham mojego męża, ale staram sie emocjonalnie wyjść z tego związku.
Stawiam sobie nowe cele. Najbliższy to zmiana pracy, tak by jeszcze bardziej się uniezależnić.

Widzę jak bardzo to był toksyczny związek. Jak bardzo on manipulował mną, a ja nim. Jak starałam się by zawsze było tak jak ja chce, bo przecież tak będzie najlepiej. Im bardziej on zatracał się w alkoholu tym bardziej starałam się go przyciągną bliżej siebie. Czułam się odpowiedzialna, nie pozwalając mu żyć tak jak on tego chce. Awantury, szantaże, groźby i prośby. Dziś już tego nie ma. Nadal czasami " tęsknie" za tymi burzami. Potrzebowałam tej huśtawki bo tylko wtedy czułam się pewniej. Dziś czuje, że wysiadam z tej karuzeli. Stawiam granice. Pracuje nad sobą. Widzę ogrom zła, które wyrządziłam sobie, jemu i naszym dzieciom. Współuzależnienie to okropne bagno. Przez cały ten czas jednak czułam, że to nie ja. Ja taka nigdy nie byłam. A jednak całkowicie sie w tym zatraciłam.

Nigdy więcej nie pozwolę sobie na takie zatracenie siebie. I wiem, że będą wzloty i upadki. Modlę się o to by moja córka nigdy nie przeżywała tego co ja. Stanę na głowie by wyszła z domu bez plecaczka schematów, złych emocji. Mam jeszcze szansę to naprawić. I z całego serca wierzę, że mi sie to uda.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., marcin, Moni-80, Tomasz23, AtaeB, HollY, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/10 11:39 #38

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 387
  • Otrzymane podziękowania: 1346
Cześć Magda,
:czesc:
Napiszę parę słów, bo nawiązujesz do mojego wątku.
Relacja żony z Mariuszem bardzo mi przeszkadzała, ale przepracowałem ją na terapii. Uwolniłem się w jakimś stopniu od potrzeby kontrolowania mojej żony i sprawowania władzy nad jej relacjami. Przepracowałem też trzy zdrady, w trzech poprzednich związkach. Okazało się, że dwie były urojone, a jedna rzeczywista i bardzo bolesna, bo narzeczona zdradziła mnie z bliskim kolegą, czyli dwa w jednym.
W tym, co słyszę od żony odnośnie jej relacji z Mariuszem nie widzę ani ładu, ani składu. Na chwilę obecną wiem, że ta relacja trwa. Nie wiem, jaki ma charakter, nie pytam, nie doszukuję się, już mnie to nie interesuje. To jedna z tych rzeczy, na które nie mam wpływu. Akceptuję to. Jeżeli dojdzie do rzeczywistej zdrady, to wtedy będę się zastanawiał co z tym zrobić. Jest wiele spraw, które wymagają mojej uwagi, i na które mam realny wpływ. I tym się zajmuję. Pozdrawiam!
Tomek, współuzależniony
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, MagdaMarMi, HollY

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomasz23.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/10 12:01 #39

  • HollY
  • HollY Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 117
  • Otrzymane podziękowania: 118
Tomaszu, podziwiam Cię jeśli chodzi o podejście do relacji Twojej żony z innym mężczyzną.
Mój mąż również wdał się w wielomiesięczną relację z kobietą, z którą mu się podobno "dobrze" rozmawiało i pomimo, że nie ma z nią już kontaktu (tak twierdzi), ja nie potrafię znaleźć spokoju. Żyję w poczuciu zagrożenia. I to nie jest już chyba kwestia wybaczenia, albo jego braku; boję się, że nie będę umiała tego w sobie "przepracować", a wiem, ze jest konieczne, aby odzyskać spokój.

Na ten moment nie sprawdzam, nie kontroluję męża jeśli chodzi o relację z tą kobietą, ale czujna jestem jak pies podwójny. Ale życie z wytężoną bez przerwy uwagą, to nie życie... ech...
Za tę wiadomość podziękował(a): MagdaMarMi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/10 12:20 #40

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97

ja nie potrafię znaleźć spokoju. Żyję w poczuciu zagrożenia. I to nie jest już chyba kwestia wybaczenia, albo jego braku; boję się, że nie będę umiała tego w sobie "przepracować", a wiem, ze jest konieczne, aby odzyskać spokój.

Na ten moment nie sprawdzam, nie kontroluję męża jeśli chodzi o relację z tą kobietą, ale czujna jestem jak pies podwójny. Ale życie z wytężoną bez przerwy uwagą, to nie życie... ech...


Dokładnie odczuwam podobnie. Wiem, że nie mam wpływu na decyzje mojego jeszcze męża, ale zaufanie do niego legło w gruzach. Nigdy wcześniej takiej relacji nie było. Czuje się z tym po prostu źle. A skoro się czuje z tym źle to znaczy, że nie powinno tak być…. I po wyjaśnieniu sprawy mąż powinien sam zadecydować o dalszym losie tej relacji.
Na tę chwilę żyje w niepewności czy ta relacja nadal trwa. Od niego raczej prawdy się nie dowiem. Praktycznie ze sobą nie rozmawiamy. Tylko o rzeczach związanych z dziećmi. I nie wiem ile jeszcze będę w stanie w tym tkwić. Dlatego rozważam rozwód, tym bardziej, że mąż absolutnie nie myśli o leczeniu. To zawieszenie mnie dołuje, ale nie potrafię jeszcze podjąć decyzji o definitywnym zakończeniu małżeństwa.
Za tę wiadomość podziękował(a): HollY

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/10 12:34 #41

  • HollY
  • HollY Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 117
  • Otrzymane podziękowania: 118
Powiem tak: gdybym odkryła, że dalej ma kontakt z tą kobietą, byłby to przysłowiowy "gwóźdź" do trumny jeśli chodzi o nasze małżeństwo.

Bo po pierwsze: będąc mężem nie powinien dopuścić do wielomiesięcznej relacji z tą kobietą (czuł, że źle robi, bo wszystko kasował), a gdyby go dalej podtrzymywał, to na co miałabym w takim małżeństwie liczyć? Już chyba na nic, tylko na dalsze upokorzenia. Czy mąż byłby zdrowy, czy chory, to byłby koniec jak dla mnie. To kwestia zasad.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/10 13:28 #42

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97

Powiem tak: gdybym odkryła, że dalej ma kontakt z tą kobietą, byłby to przysłowiowy "gwóźdź" do trumny jeśli chodzi o nasze małżeństwo.

Bo po pierwsze: będąc mężem nie powinien dopuścić do wielomiesięcznej relacji z tą kobietą (czuł, że źle robi, bo wszystko kasował), a gdyby go dalej podtrzymywał, to na co miałabym w takim małżeństwie liczyć? Już chyba na nic, tylko na dalsze upokorzenia. Czy mąż byłby zdrowy, czy chory, to byłby koniec jak dla mnie. To kwestia zasad.


Myślę podobnie. Musiał czuć, że robi źle skoro kłamał, kasował i to ukrywał. I skoro szuka czegoś poza małżeństwem jaki sens jest ciągnąć małżeństwo? Dla mnie i tak ta relacja z ta kobietą jest taka kropką nad i. Jego picie, jego zachowanie, moje zachowanie w tym związku i tak już było nie do zaakceptowania. A to dodatkowo przyspieszyło moja decyzję o jego wyprowadzce. Na razie nie mieszkamy ze sobą 2 tygodnie, ale obok siebie już znacznie dłużej.

Mój mąż nadal wypiera chorobe alkoholową. Ja juz nie sprawdzam czy utrzymuje tę relacje. Jeśli tak to prędzej czy później i tak to wyjdzie samo. I to nie jest tak, że ta relacja jest głównym powodem, że na ten moment jest jak jest. Tym powodem jest alkoholizm i moj proces leczenia. Na razie sama dla siebie daje sobie czas do końca marca na podjęcie dalszych kroków. Chce mieć absolutna pewność, sama przed sobą, że zrobiłam wszystko.
Za tę wiadomość podziękował(a): HollY

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/10 15:52 #43

  • AtaeB
  • AtaeB Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 19
  • Otrzymane podziękowania: 27
MagdaMarMi Twoja opowieść jest niczym kopią mojego życia. Mój mąż alkoholik wysokofunkcjonujący - dla otoczenia przykład i wzór do naśladowania. Jednak w 4 ścianach rozgrywa się dramat co wekend bo taki ma system picia. Koleżanka która go rozumie jak nikt inny też była (a może i nawet jest nadal). Bolało i boli nadal.
Ja jeszcze trwam ostatkiem sił w swoim małżeństwie. Ale na jak długo mi jeszcze sił wystarczy? Nie wiem.
Nie ma dnia żebym nie myślała o rozwodzie. U mnie już tyle się wydarzyło przez ostatnie 2 lata że tego się chyba nie da posklejać w jedną całość.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, HollY

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/11 09:50 #44

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97

Koleżanka która go rozumie jak nikt inny też była (a może i nawet jest nadal). Bolało i boli nadal.
Ja jeszcze trwam ostatkiem sił w swoim małżeństwie. Ale na jak długo mi jeszcze sił wystarczy? Nie wiem.
Nie ma dnia żebym nie myślała o rozwodzie. U mnie już tyle się wydarzyło przez ostatnie 2 lata że tego się chyba nie da posklejać w jedną całość.


Ja również każdego dnia myślę o rozwodzie. Odkąd mąż nie mieszka z nami jest duuużo spokojniej. W tym tygodniu u dzieci był w sumie 2h. I radze sobie sama. Z pracą, ogarnięciem dzieci, terapią moją i córki, zajęciami dodatkowymi dzieci, psem i milionem różnych rzeczy. Jest trudno, jestem zmęczona, ale uśmiechnięta i spokojna. Okazało się, że jest sporo ludzi, którzy bezinteresownie mi pomagają, po poznaniu mojej sytuacji i historii. A jeszcze do niedawna myślałam, że jestem sama. Faktem jest tez to, że nauczyłam sie prosić o pomoc wtedy gdy jej potrzebuje. Nigdy taka prośba nie została zignorowana. I to tez jest dla mnie nowość. Ludzie sami do mnie piszą zapewniając o wsparciu i przypominając, że po prostu są na wyciągnięcie ręki. I to jest piękne!!

Co do "koleżanek". Koleżanka mojego jest męża jest mężatką z dzieckiem. I naprawdę nie wiem co trzeba mieć w głowie (mysle i o nim i o niej) żeby wchodzi w jakieś dziwne relacje wiedząc, że ewentualnie rozwala się dwie rodziny. Oczywiście to jest i był wybór mojego meża i nie mam na to wpływu. Mam wpływ natomiast na wyznaczanie swoich granic, a dla mnie to jest juz przekroczenie mojej granicy poczucia bezpieczeństwa, wierności, zaufania i swojej własnej godności. Po prostu wybrał. A co ja z tym zrobie to już inna para kaloszy.

Kiedyś znajomy trzeźwy alkoholik napisał, że on też w pewnej fazie swojego alkoholizmu odszedł od zony znajdując sobie koleżankę. Bo żona nie akceptowała jego picia. Myślał, że przy tej koleżance przestanie pić, bo winę za picie i sytuację obarczał żonę. Relacją z koleżanką chciał się dowartościować. Oczywiście skończyło się jak zwykle. Pić nie przestał. Może i tu u nas powtarza się ten schemat. Pytanie co my żony alkoholików z tym zrobimy. I to będzie już nasz wybór.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Alex75, marcin, Tomasz23, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/18 09:14 #45

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97
Minął tydzień...Kolejny samotny tydzień. Mój mąż nie był u dzieci ani razu tym tygodniu, w weekend był tylko 1,5 h w niedziele. Jestem sama ze wszystkim. Dzieci po 10 godzin w placowkach (od 7 rano do 17). Od środy starsze dziecko chore, samo w domu (mąż nie zadzwonił do niego w środe ani razu - strasznie się wkurzyłam bo ja w pracy i wisiałam na telefonie z dzieckiem non stop, słuchając jak bardzo nie chce być samo i że źle się czuje- nie mogłam wcześniej wyjść, kiedy wróciłam do domu dziecko miało 40 stopni gorączki). Zareagowałam zbyt emocjonalnie i trochę na niego naskoczyłam przez telefon. I źle mi z tym, znów emocje wzięły górę. Nie tak powinnam postąpić. Zadzwonił do dziecka po 18 i słyszałam jak się córka żaliła, że nie zadzwonił i mówiła mu, że przecież wie że był na siłowni, potem się wykręcał, że wcale nie był, tylko był w pracy. Oberwałam oczywiście rykoszetem bo mogłam zadzwonić i mu przypomnieć, że córka jest chora, bo on zapomniał.
Po całej tej sytuacji długo myślałam co dalej.
Umówiłam się do adwokata na poniedziałek. Chce złożyć formalny wniosek o separacje, z wnioskiem o alimenty i zabezpieczeniem pobytu dzieci przy matce. Chce się przeprowadzić w rodzinne strony (200 km stad), tam gdzie bede miała wsparcie rodziców, dziadków, cioć. Wiąże się to z ogromnymi zmianami- szkoły dla dzieci, moją pracą (intensywnie szukam). Mąż nigdy się na to nie zgodzi więc pewnie czeka mnie batalia sądowa. Chce sprzedać dom i kupić mieszkanie dla nas w miejscowości rodziców (nie chce im za długo siedzieć na głowie). Po otrzymaniu decyzji w sprawie separacji złoże pozew o rozwód. Taki mam plan...
Dziś mam ogromny atak paniki... nie mogę oddychać, skupić sie na niczym, cała się trzese. Probuje wyciszyć emocje ale strach bierze gore. Chce mi się płakać, a nawet wyć, ale decyzji nie zmienie. Będzie to ogromna korzyść dla mnie i dla dzieci. Nie znam już tego człowieka jakim stał się mój mąż. Kocham i tęsknie za kimś kto nie istnieje.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin, dzordzklunej, Tomasz23, Hope

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez MagdaMarMi.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/18 09:57 #46

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 387
  • Otrzymane podziękowania: 1346
Magda,
Chodzisz na terapię i Al-Anon.
Znalazłaś siłę, żeby się rozstać z pijącym mężem, i zamieszkać z dziećmi.
Nie dajesz się wkręcać w manipulacje, rozpoznajesz kłamstwa. Wypracowałaś sobie zdrowy mechanizm konfrontowania tego, co słyszysz od męża z faktami. Przeszłaś drogę, i masz plan działania.
Jesteś też obciążona psychicznie i fizycznie, co jest bardzo zrozumiałe.
W moim życiu jest tak, że staram się świętować postępy w zdrowieniu, nagradzać siebie za małe sukcesy. Wyrażam wdzięczność wobec mojej Siły Wyższej za wszelkie dobro, jakie do mnie przychodzi w procesie zdrowienia.
Wprowadzenie zmian wymaga wysiłku i mobilizacji, ale nie można non stop działać w tym trybie. Bo prędzej czy później przyplątuje się choroba, albo psychika siada. Być może atak paniki to sygnał: "zadbaj o siebie, dając sobie trochę odpoczynku, wsłuchując się w to, co mówią Ci emocje i ciało".
Jak dla mnie, to wykonałaś ogromną pracę. Na pewno jest jeszcze dużo do zrobienia, ale lepsze skutki przynosi praca przeplatana z odpoczynkiem. "Odpocznij; pole, które odpoczęło, daje piękne plony" (Owidiusz - za: "Odwaga do zmian. Dzień po dniu w Al-Anon II", s. 14)
Pozdrawiam - Tomek
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin, dzordzklunej, MagdaMarMi, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomasz23.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/22 10:28 #47

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97
No i stało się. Będąc u adwokata podjęłam decyzje o złożeniu pozwu. Odbyłam rozmowę z męzem na ten temat. Powiedziałam tez o chęci wyprowadzki. Był zdruzgotany, ale stwierdził, że na terapie nie pójdzie. Jego wybór:/ Wyszedł wieczorem od nas. Odezwał się przed chwilą. Chyba pił całą noc sadząc po głosie, ale to tylko moje domysły. Strasznie się o niego bałam, nawet miałam mysli, że popełnił samobójstwo ( czasem po alkoholu mowił, że nas w ten sposób uwolni). Ale nie szukałam go, ani sie nie odzywałam. Czekałam umierając z niepokoju.

Nie mam w sobie złości, ani nienawiści. Jest mi go żal i bardzo mu współczuje, ale ja musze iść dalej. Nadal kocham mojego męża i myslę, że do końca życia będę nosić go w sercu.Ale miłość nie wystarczy. Odchodzę. Dla siebie i dzieci. Nadal szukam intensywnie pracy, to kolejny krok. Zobaczymy co mi życie przyniesie.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, Alchemia, Krzysztof Z., Alex75, marcin, Tomasz23, Andrzej88, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/22 11:03 #48

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1332
  • Otrzymane podziękowania: 2117
Dobry ruch w stronę zdrowia i zmian Magda kwiaaatek .."życie może przynieś"- wówczas kiedy Ty będziesz w odpowiednim miejscu i czasie , gotowa przyjąć spotkaną zmianę w swoim i dzieci życiu, trzeba iść w stronę zmian,działać na korzyść zmian , nie wolno stać i czekać .Staraj się nie zwątpić w siebie @};- .Poszukaj kochana na necie coś o relaksacji , pomoże wyciszyć lęki . Powodzenia życzę . %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alchemia.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/22 18:30 #49

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3337
  • Otrzymane podziękowania: 10941

Był zdruzgotany, ale stwierdził, że na terapie nie pójdzie.


Nie był. Gdyby był to przynajmniej wstrzymałby się z piciem chociażby na jakiś czas, żeby pokazać bliskiej osobie, że potrafi przestać lub kontrolować picie jak chce.
Ponadto:

Musiał czuć, że robi źle skoro kłamał, kasował i to ukrywał.


Czuł? Nie, nie czuł. Kłamstwa i kasowanie wiadomości to działanie z premedytacją. Nie czuł więc, a wiedział.

Wybacz, że tak bezpardonowo wpadam na Twój wątek i rozwalam iluzję, lecz naprawdę kto jak kto, ale wysokofunkcjonujący alkoholik, który ma pracę, ogarnia siłownię i romansowanie nie jest osobą niepoczytalną. Zaburzoną owszem, ale nie można o nim mówić, iż kompletnie nie wie, co robi i dopada go „pomroczność jasna”, na karb której można złożyć wszystkie złe uczynki.

Być może, gdy przyjmiesz to do wiadomości Twój żal „po stracie” będzie mniejszy.
Tak więc - wiadomości kasował, żeby się nie wydało, a na rodzinie nie zależy mu nawet na tyle, by podjąć nawet pozorowane leczenie „dla świetego spokoju”. Woli chlać.

Strasznie mi szkoda Waszej córki, o której „zapomniał”. Szkoda, że nie zapomina sobie alkoholu kupić.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, marcin, Krysia 1967, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/22 21:34 #50

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97
Krzysztof Z.

Myslę, że masz racje. Brutalna prawda. Myslę, że mąż po prostu mnie nie kocha i mu nie zależy. A ja głupia czasem mam jeszcze nadzieje, że zawalczy. Nadzieja matką głupich.
Musze sobie wbić do głowy fakt, że tak jest. Odrzucenie boli. Nawet bardzo, ale paradoksalnie rzeczywiście żal po stracie może byc mniejszy.
Tu nie będzie happy endu. Większość małżeńskiego życia myślałam, że naprawde mu zależy na rodzinie, nawet jeśli nie na mnie to na dzieciach, a teraz jest w stanie rozwalić im poczucie bezpieczeństwa, fundamenty na których opierały całe swoje życie. Bardzo to przykre.
Starsza córka widzi jego zmianę. Nie chce nawet zostawać u niego, ani nawet nie chce by on - trzeźwy- przenocował w domu bo jak dzis mi powiedziała boi się, że on znów zostawi je same. Nawet mu już nic nie tłumacze, bo to nie ma sensu. I tak powie, że albo gram dziecmi albo coś im naopowiadałam. Starsza córka nawet jakby chciała go o coś zapytac to nie pyta bo mówi, że zaraz ją będzie wypytywał czy mama kazała Ci sie o to zapytać ( mimo, że ja nigdy przenigdy nie załatwiałam swoich spraw z mężem przez dzieci). Niech będzie, że ja to ta zła. Skoro tak mu wygodniej, lepiej nie bedę z tym walczyć.
Zaczynam swoje życie na nowo. Jeszcze tylko ta praca mi sen z powiek spędza, ale cierpliwie poczekam. W końcu się musi udać.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/23 08:55 #51

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3337
  • Otrzymane podziękowania: 10941
Czy kocha czy nie kocha tego ja nie wiem, mogę tylko na podstawie własnych doświadczeń powiedzieć, że nawet gdy alkoholik kocha to ta jego miłość zdrowa nie jest. A im dłużej choroba postępuje tym jest gorzej.

Ja widzę u Was szczęście w nieszczęściu, że Twoja córka jest taką odważną dziewczynką, która zrobiła coś na co wiele dzieci by się nie zdobyło, a czego wg mnie nie da się zignorować czyli głośno zaprotestowała przeciw krzywdzącemu traktowaniu jej przez ojca. To mała bohaterka, chylę czoła, serio.
Dbaj o nią, jej rodzeństwo i siebie. Niech to beda Twoje priorytety.

Mąż pił mając rodzinę, poleciał się napić, gdy dowiedział się, że ją traci, nie będzie niespodzianką, jeżeli później nadal będzie pić i nawet niech nie próbuje używać argumentu, że to „przez” rozwód. Nie nadużywa od wczoraj, Twoja decyzja jeśli chodzi o to niczego nie zmienia. Pił, pije i będzie pił jeśli chce niezależnie od aktualnego stanu cywilnego.
Jako, że sam jestem alkoholikiem życzę chłopu jak najlepiej, ale w sytuacji, gdy on nadal obstaje przy chlaniu, a dzieciom ewidentnie dzieje się krzywda widzę tylko jedną opcję, tę samą, co Twój adwokat.

Pozdrawiam %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/03/21 11:10 #52

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97
Dzień dobry,
dawno mnie nie było. Mąż nie mieszka z nami. Jestem zmęczona samotną opieka nad dwójką dzieci, pracą, prowadzeniem domu. Nadal szukam pracy. I nic, wiec trochę mnie to łamie.
Pozew o rozwód poszedł do sądu. Mój maż nadal pije. Czy codzienni, co dwa czy tylko w weekendy nie mam pojęcia i nie chce wiedzieć.
Moje 3 letnie dziecko było z nim ostatnio w sklepie. Wróciła przeszczęśliwa i opowiadała mi co jej tata kupił : chrupki, żelki itp. śmiejąc się zapytałam a co tata sobie kupił słodkiego a dziecko do mnie : No piwo, ogórka i jakąś śmietanę. Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi.
I w końcu wyszedł " romans" mojego męża. Moja starsza córka widziała jak pisze z ta kobietą i mi o tym powiedziała:/ dzieci widza więcej. Napisałam do partnera tej kobiety wiadomość, że ma miejsce taka sytuacja (zrobiłam to tylko dlatego, że ja chciałabym wiedzieć). On o wszystkim wiedział. Mój maż spotyka sie z nia od listopada. Podobno o wszystkim wiedziałam od początku. Ta kobieta wyprowadziła się od partnera w styczniu zostawiając mu dziecko. Strasznie mną to tąpnęło, ale i dało większą motywację do tego żeby w końcu zapomnieć:/ dalej jestem w terapii. Po tych rewelacjach miałam 2 ciężkie dni, ale w tej chwili już jest lepiej.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Krysia 1967, AtaeB, Basick

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/03/21 11:47 #53

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6423
  • Otrzymane podziękowania: 11228
Wcale się nie dziwię. Też przeżyłam kilka takich momentów kiedy "rewelacje" ścinały mnie z nóg. Tak naprawdę im bardziej się odetniesz tym lepiej dla ciebie i dla twojego zdrowienia. Takie wiadomości nie są tobie do niczego potrzebne, tylko szkodzą a no to co robi twój mąż nie masz żadnego wpływu. Po co ci wiedzieć co kupuje, z kim pisze i jeszcze w to ingerować. Bo czy naprawdę Cię interesowało co kupił sobie słodkiego? Warto odpuścić kontrolę i zająć się swoim życiem, skupić się na tym co zrobić żeby było lepiej.

Możesz sobie pomyśleć, że jesteś krok dalej bo już wyszłaś z tego bagna a kolejna kobieta jeszcze nie wie w co się pakuje albo wie i jej takie życie odpowiada.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Basick

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/03/21 13:23 #54

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97
Naprawdę się staram nie kontrolować, a nawet nie kontaktować. Ta rewelacja wyszła przypadkiem i w sumie chciałam juz mieć absolutna pewność, że to nie jest niewinna relacja. Już to wiem i o ile przez pierwsze dwa dni czułam sie naprawde fatanie, płakałam prawie cały czas tak teraz juz wiem, że to koniec. To juz daleko przekroczyło granice.
Tak sobie mysle, że tutaj przynajmniej moja granica jest "zdrowa" bo po prostu nie mam wątpliwości, że tego nie zaakceptuje ani nie zapomnę. I może powinnam dziękować Bogu za ta sytuacje bo ona sprawiła, że ruszyłam do przodu, że uznałam to za coś nieprzekraczalnego. "chora" granica to ta do jego alkoholizmu. Mam ja ewidentnie mocno przesuniętą. I dopóki byłam dla mojego męża ważna, czułam się kochana to tak w tym tkwiłam pragnąc by mnie ktoś kochał. I chyba tak sobie to poukładałam. I Bóg wie ile jeszcze tkwiłabym z dzieciakami w tej chorej sytuacji.

Bardzo martwi mnie stan mojej starszej córki. Chodzi od 2 miesięcy do psychologa co tydzień. Ostatnio miałam rozmowę z Panią psycholog, że ona jest tak zamknięta w sobie, że aż ta Pani się tym martwi. Każda próba rozmowy o tych emocjach trudnych to córka albo zmienia temat, albo śmieszkuje albo przyparta do muru mówi, że nie chce o tym rozmawiać. Jednoczesnie corka bardzo mnie naciska na wyprowadzke, zmiane szkoły. Widze ze bardzo tego potrrzebuje, a ja nie moge teraz tego jej dać dopóki nie zmajde pracy. Tłumacze jej i jasno daje do zrozumienia, że jak sie przeprowadzimy to bedzie rzadziej widywała sie z tata- nie robi na niej to wrażenia. Nadal nie ma mowy by została u niego na noc.

Mój biedny maż nie jest tez w stanie pojać, że nie chce z nim rozmawiać przez telefon. Proszę go cały czas żeby kontaktowal sie ze mna tylko w sprawie dzieci i tylko przez sms (oczywiscie nie utrudniam kontaktu z dziećmi- dzwoni do niech kiedy chce). Twierdzi, że to niedorzeczne.
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Basick

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/03/21 14:52 #55

  • LAWINA9
  • LAWINA9 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 51
Witaj po pierwsze, jestem z ciebie dumna.
Sama jestem dorosłym dzieckiem alkoholika jako dziecko słuchałam komentarzy, że mój ojciec pije, że są awantury, że bieda piszczy, że chodziłam 11 lat w jednej kurtce i ciuchy zawsze po kimś... Zanim byłam w stanie powiedzieć o tym co czuje musiałam to przetrawić i komuś mega ufać... może ta fajna pani psycholog musi być cierpliwą znaleźć sposób by córka uwierzyła, że jak powie swoich uczuciach, obawach... trochę ją rozumiem jeśli chodzi o przeprowadzkę jak jeździliśmy do dziadków to myślałam, że nikt nie wie jak u nas jest i myślałam, te wszystkie rzeczy, z którymi sobie nie radze zostaną w domu.
Teraz wiem, że tak się nie da.
Zawsze wiedziałam, że matka cierpi płacze, że byliśmy sami, bo ojciec pił... po latach jej wypomniałam że musiałam patrzeć jak cierpi, bo nie odeszła. I tak ojciec tkwił w piciu ponad 50 lat jak będzie dalej nie wiem...
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, MagdaMarMi, Basick

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/04/04 11:18 #56

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97

Witaj po pierwsze, jestem z ciebie dumna...


Dziękuję. To daje mi motywacje.

Nadal szukam pracy i nic z tego. Jestem podłamana tym faktem.
Przeczytałam właśnie wątek HollY i niestety robię dokładne tak samo. Niby nie mieszkamy razem, ale nadal nie odcięłam się od mojego męża. Przychodzi do dzieci, dzwoni kiedy chce. W sobotę nastąpiła kulminacja, tzn. pierwszy raz w życiu mnie popchnął ( on twierdzi, że przesunął bo stałam mu na drodze). I ten zapach trawionego alkoholu, ta złość... Później przeprosił, ale moje odczucia, że kolejna granica została przekroczona nie zniknęło. Jestem trochę przerażona. Dodatkowo widzę jak reaguje na jego kłamstwa, kiedy wiem, że kłamie. Jest mi przykro i bardzo boli. Nie wiem jak sprawić, żeby mnie to już nie dotykało.
Muszę sie jak najszybciej wyprowadzić z naszego domu bo do niczego to nie prowadzi. Tez myślałam, że wszystko w swoim tempie, ale jest coraz gorzej a nie lepiej. Musze zastosować ostre cięcie. Ale do końca czerwca mam związane ręce bo córka musi skończyć 4 klasę.
Za tę wiadomość podziękował(a): Basick

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/04/04 15:06 #57

  • marcin
  • marcin Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • Posty: 1395
  • Otrzymane podziękowania: 4157

Ale do końca czerwca mam związane ręce bo córka musi skończyć 4 klasę.


Możliwe jest przeprowadzenie się do takiego mieszkania, które będzie blisko szkoły córki.
Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/04/06 07:28 #58

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97


Możliwe jest przeprowadzenie się do takiego mieszkania, które będzie blisko szkoły córki.


Niestety nie jest to możliwe:/ nie stać mnie na wynajem, i tak już ledwo mi wystarcza pieniędzy od pensji do pensji. W maju planuje wystawić na sprzedaż nasz dom. Nie wiem jak długo będę szukać kupca. Mam nadzieję, że uda mi się sprzedać dom do września. Córka skończy 4 klasę i przeprowadzę się do rodziców, w rodzinnym mieście zarezerwowałam już mieszkanie w stanie deweloperskim. Będzie gotowe na początku 2023 roku. Jakiś ogólny plan już jest. Byleby wytrzymać do czerwca.
Nie wiem czy to coś pomoże, mam nadzieję że tak bo ostatnio mój mąż twierdzi, że przeprowadzi się do dużego miasta blisko mojej rodzinnej miejscowości (60 km), żeby miał bliżej niż 300 km.
Ostatnio działam na autopilocie, wszystko robie mechanicznie bo jestem już tak wykończona psychicznie. Nie mam praktycznie pomocy przy dwójce dzieci, wszystko na mojej głowie. Ale dam rade! Jeszcze tylko 2 miesiące. Mam nadzieje, że i z praca się cos ruszy.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, marcin, Basick, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/06/15 10:13 #59

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97
Ojjj dawno mnie tutaj nie było...
Nadal chodzę na terapię, pracuje nad sobą. Mam pracę!!zwyciesteoe I to lepiej płatna i zdalna:). Złożyłam już wypowiedzenie.
Mąż dostał już pozew. Bez orzekania o winie bo nie mam na to siły, czasu i pieniędzy. Jednak ogólny zarys sytuacji w pozwie jest przedstawiony. Trochę się wściekł, ale stwierdził, że nie będzie się zniżał do tego poziomu. Według niego wszystko sobie wymyśliłam. To, że pije, że spotykał się z inną kobietą. To wszystko moje wymysły. To moja paranoja. Ja nie wiem jak można nie mieć honoru i wstydu, żeby tak pisać ( kontaktujemy sie juz w sadzie tylko pisemnie bo taka była moja prośba).
Córka zaraz kończy szkołę. Będę mogła się przeprowadzić choć ostatnio wisi to na włosku bo maż nie chce się zgodzić. Nie chce sprzedać domu, nie wyraża zgodny na wyprowadzkę. Nie mam już siły. Nigdy chyba się nie uwolnię.
Ostatnio zabrał po raz pierwszy dzieci do siebie na noc (była też jego siostra ze swoimi dzieciakami). O 22 zadzwoniła starsza córka, że chce do mnie i , że tata jest pijany. Oczywiście twierdził, że wypił dwie lampki wina. Nie słania się na nogach, nie bełkocze. Wszystko jest w porządku.
Mam wrażenie, że mąż próbuje ze mnie zrobić wariatkę. Nie wiem jak się przed tym bronić. Dodajcie mi siły...
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, marcin, Tomasz23, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/06/16 14:58 #60

  • marcin
  • marcin Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • Posty: 1395
  • Otrzymane podziękowania: 4157
Skoro mąż jest oporny na sprzedaż domu, to może Cię spłaci? :mrgreen:
Wydaje mi się, że taką opcję można zawrzeć w pozwie, ewentualnie na rozprawie, jak pojawi się temat podziału majątku.

Moje doświadczenie podpowiada, że pijący alkoholik potrafi wymyślić różne głupoty. Pamiętam sytuację, że była przyjaciółka siedziała na ławce przy jej i mojej babci bloku ze swoimi znajomymi. Powiedziałem jej cześć. I co sobie ubzdurałem? Napisałem jej na messengerze, że ma mnie gdzieś, bo nie odpowiedziała na moje cześć :mrgreen: :lol: :lol: A po prostu nie usłyszałem, chociaż chyba bardziej prawdopodobne jest to, że po prostu chciałem się przyczepić do czegokolwiek x_x
Mogę być tam gdzie Ty, do końca moich dni,
Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą.
Albo pić od rana Wyborową, bić matkę,
mieć jako dom klatkę schodową.
Mogę skończyć się i nie jestem zdziwiony.
Mogę wszystko, to ma dwie strony.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/06/17 07:22 #61

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 387
  • Otrzymane podziękowania: 1346

(...) Mam wrażenie, że mąż próbuje ze mnie zrobić wariatkę. Nie wiem jak się przed tym bronić. Dodajcie mi siły...

Mi pomogło to, że uznałem żonę za osobę chorą, a jej krytyczne opinie na mój temat za wynik choroby. I konsekwentnie je ignorowałem. Po jakimś czasie przestałem się nimi przejmować. Teraz żona trzeźwieje, jej oceny są bardziej konstruktywne i w większym stopniu odnoszą się do moich postaw a nie do mnie jako człowieka. Takie sugestie biorę pod uwagę, pomagają mi zdrowieć.
Gdy było ciężko, pomagały mi afirmacje. Mówiłem do siebie na głos zdania zaczynające się od stwierdzenia: "Jestem wdzięczny Bogu i zadowolony z siebie, że...". Wdzięczność Bogu to taki bezpiecznik chroniący przed niezdrowym samozachwytem. Uważam, że bez Boga jako co najmniej punktu odniesienia ciężko jest wyzdrowieć ze współuzależnienia, ale to moje zdanie.
W książce z Al-Anon pt. "We wszystkich naszych sprawach" przeczytałem, że pewnej kobiecie pomogło stosowanie wizualizacji. Ilekroć mąż po pijaku zaczynał wywody na jej temat, wyobrażała sobie, że przemawia do niej z okna szpitala psychiatrycznego. To jej pomagało.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/06/24 11:55 #62

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97
Znowu dalam sie wciagnąc w ten trójkąt dramatyczny... po raz kolejny jestem przesladowcą, a on biedną ofiarą. Przemówił przez mnie ogromny żal do męża jaki mam w związku z jego koleżanką. Nie umiem mu tego wybaczyć, nadal boli. Czuje złość za każdym razem jak wyjdzie coś nowego, nowe kłamstwo. Tak bardzo bym chciała już przestać do niego coś czuć. I znów mam wyrzuty sumienia, że go okładam pałką żali i wyrzutów (jak ładnie sie wyraził Tomasz23).
Nie pozwala na moją wyprowadzkę. Mówi, że on musi mieć kontakt z dziećmi bo sa dla niego całym światem. Jakoś nie myślał o nich wcześniej. Straszy mnie policja, że zgłosi porwanie rodzicielskie. Moje uczucia i moje dobro absolutnie sie dla niego nie liczy.
Wyznaczam co chwile granice, ale on je łamie notorycznie. Prosiłam tylko o kontakt pisemny. On będzie dzwonił bo jak jedzie autem to nie może pisać. Odrzucam połączenia, on nadal wydzwania. Mówię, że nie chce go widywać i jak wracam z pracy ma wychodzić. mowi, że t tez jego dom i ma prawo. Wykończe się. Spokój mam tylko gdy wyjeżdża w delegacje.
Przepraszam, ale musiałam się wyżalić.
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77, marcin, Tomasz23

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/06/27 07:20 #63

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 387
  • Otrzymane podziękowania: 1346

Znowu dalam sie wciagnąc w ten trójkąt dramatyczny... po raz kolejny jestem przesladowcą, a on biedną ofiarą. Przemówił przez mnie ogromny żal do męża jaki mam w związku z jego koleżanką. Nie umiem mu tego wybaczyć, nadal boli. Czuje złość za każdym razem jak wyjdzie coś nowego, nowe kłamstwo. Tak bardzo bym chciała już przestać do niego coś czuć. I znów mam wyrzuty sumienia, że go okładam pałką żali i wyrzutów (jak ładnie sie wyraził Tomasz23).

Cześć
:czesc:
Nowe kłamstwo to nowy temat do przerobienia. Przebaczenie obejmuje zdarzenia przyszłe.
Przebaczenie nie oznacza, że natychmiast przestanie boleć. To, że boli nie oznacza, że nie przebaczyłaś.
To, że czujesz złość, gdy jesteś okłamywana, jest jak najbardziej właściwe i naturalne. Cała sztuka w tym, by nauczyć się wyrażać złość w sposób nieagresywny. Wczoraj miałem sytuację, która mnie rozzłościła. Zacząłem tłumić złość, zaprzeczać temu, ale po pięciu minutach poszedłem do łazienki, ochłonąłem i zacząłem mówić żonie na co jestem zły i dlaczego. Bez obwiniania jej. Po prostu: "myślałem, że będzie tak a tak, że coś takiego uzgodniliśmy, a dzieje się inaczej. Jestem zły z tego powodu". Po chwili wszystko wróciło do normy.
Twój mąż jest czynnym alko, nie koryguje swoich zachowań. Nie ma sensu porównywać go z człowiekiem w miarę zdrowym, i mówić: "zdrowy zachowałby się tak i tak". Pewnie by się tak zachował, ale to jak porównywać gruźlika ze zdrowym i mówić "zdrowy człowiek by tak nie kaszlał". On nie jest zdrowy, jest chory, zachowuje się jak chory, i nie ma co liczyć na to, że będzie inaczej. Pozostaje Ci jedynie postawienie granic.

Nie pozwala na moją wyprowadzkę. Mówi, że on musi mieć kontakt z dziećmi bo sa dla niego całym światem. Jakoś nie myślał o nich wcześniej. Straszy mnie policja, że zgłosi porwanie rodzicielskie. Moje uczucia i moje dobro absolutnie sie dla niego nie liczy.

Nie pozwala? Jesteś dorosła. Rozumiem, że są dzieci. Ale on jest dla nich niebezpieczny. Demoralizuje je, pije przy nich, jest nawalony, gdy są pod jego opieką. To trzeba zgłaszać. Jeżeli czujesz się zagrożona, zabieraj dzieci i korzystaj z interwencji kryzysowej. Straszy, że zgłosi porwanie. Jeżeli go wcześniej zgłaszałaś, i w MOPS/GOPS oraz na Policji figuruje on jako sprawca przemocy, to może sobie zgłaszać porwanie.

Wyznaczam co chwile granice, ale on je łamie notorycznie. Prosiłam tylko o kontakt pisemny. On będzie dzwonił bo jak jedzie autem to nie może pisać. Odrzucam połączenia, on nadal wydzwania. Mówię, że nie chce go widywać i jak wracam z pracy ma wychodzić. mowi, że t tez jego dom i ma prawo. Wykończe się. Spokój mam tylko gdy wyjeżdża w delegacje.
Przepraszam, ale musiałam się wyżalić.

Wyznaczanie granic ma sens wtedy, kiedy zamierzasz wyciągnąć konsekwencje ich łamania. Moje granice w związku są przesunięte bardzo głęboko, tzn. lista zachowań, które uważam za niedopuszczalne jest krótka. Ale pojawienie się któregokolwiek z zachowań z listy uruchomi reakcję. Np. przemoc fizyczna - zgłaszam na Policję. I nie ma, że to było w nerwach, że tylko trochę cię przesunąłem/przesunęłam, że to było lekko. Bo jeśli nie zgłoszę "bo to było lekko", to następnym razem będzie ciężko, a ja tego też nie zgłoszę, bo takie mam podejście do moich granic.
Dbaj o siebie
Tomek, współuzależniony
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Katarzynka77, Alex75, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/07/26 07:18 #64

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 97
Cześć,

ostatni czas jest dla mnie trudny. Jeszcze maż zapewnia mi coraz to nowsze atrakcje. Jakiś czas temu mąż przespał się ze swoja koleżanką ze studiów, która znamy od lat. Gościliśmy ją i jej dziecko kilka razy w domu, objęliśmy opieka gdy zmarł jej mąż. Nocowała u nas, jadała z nami posiłki. Do tego obawiali się, że jest w ciąży. Jeszcze maż, jak dowiedział się, że wiem trząsł się ze strachu, żeby nie dowiedziała się jego pierwsza koleżanka. Bareja normalnie - jakby nie było jestem jeszcze zoną, a on mnie prosi żeby kochanka się nie dowiedziała, że ja zdradził. Nawet przez sekundę nie pomyślał jak ja mogę się z tym czuć. Przepłakałam chyba z tydzień. Plus jest taki, że w mojej głowie tak się poprzestawiało, że choćby nie wiem co to nie wrócę. Nigdy. Brzydzę się go, nie ma prawa mnie nawet dotknąć. Wewnętrznie w końcu odeszłam. Kontakt tylko mailowy, jak przychodzi do dzieci wychodzę. Nie ma prawa przebywać w domu gdy jestem w nim ja.

Otrzymałam także, odpowiedź na pozew rozwodowy. Chciał, odrzucenia wniosku o zabezpieczenie alimentów, wnioskował o mniejsze alimenty. Dodatkowo zawnioskował o zabezpieczenie kontaktów i to JA mam mu dowozić dzieci i odwozić. Oskarżył mnie także o alienacje rodzicielską i wnioskuje o przeprowadzenie badań przez ozzs. Nie chce sprzedać domu i dać mi pieniędzy za część, ktora mi się należy. Powoli nie mam już siły i zaczynam się zastanawiać czy nie zgodzić się na wszystko i mieć w końcu spokój. Na szczęście sąd zabezpieczył mi alimenty i to w całkiem rozsądnej kwocie. Zrozumiała dla mnie była by ta walka, gdybym złożyła wniosek z orzekaniem o winie, ale jest bez orzekania. Jestem już zmęczona.

Z milszych rzeczy, w końcu się odważyłam i wyjechałam sama z dziećmi na tydzień do Grecji. Było cudownie nic nie musieć robić. Ani sprzątać, ani prać i przejmować się jedzeniem. Miałam zdecydowanie więcej czasu dla dzieciaków. Wzmacniałyśmy swoja wieź. Chodziłyśmy na spacery, nad morze, na basen. Kiedy obsługa zorientowała się, że jestem sama jeszcze bardziej umilała nam pobyt. Przynosili nam owoce, sprzątali codziennie mimo, że sprzątanie miało być co 2 dni. Moja młodsza córka pierwszy raz leciała samolotem. Cudownie było patrzeć jak przezywa i doświadcza czegoś nowego. Po tym wyjeździe wiem już, że będę częściej z nimi wyjeżdżać, jeśli tylko fundusze pozwolą. Chce by zobaczyły kawał świata i nie zamykały się na świat, tak jak zrobiłam to ja.

Dalej uczęszczam na terapie i nie zamierzam rezygnować. Dodaje mi sił i wlewa we mnie spokój. Sama siebie nie poznaje. Otworzyłam się na ludzi, pojawiają się nowi znajomi, nowe przyjaźnie. Choć nie mam ochoty na żadne związki. Na tę chwile nawet nie chce o tym myśleć.
Nawiązałam kontakt z kolega, którego znam od 7 lat. Zawsze był tylko sąsiadem, bez głębszego wchodzenia w znajomości. Okazało się, że jest w terapii od listopada. Jest uzależniony od narkotyków. Widać jak bardzo się stara pracować nad sobą i jaka zmiana w nim zaszła. Dużo rozmawiamy. On przedstawia mi swoje zachowania, schematy. Ja opowiadam jak to wygląda z tej drugiej strony. Bardzo dużo nam to daje. On układa sobie życie z kobieta, która ma dwójkę dzieci. On swoich nie ma wiec opowiadam mu jak wygląda świat samotnej matki i czego może się spodziewać. Wkłada mi do głowy, że mój maż jest chory i żebym nawet nie próbowała go zrozumieć bo się nie da. Rozbraja moje mechanizmy współuzależnieniowe gdy tylko zabrnę gdzieś w swoich myślach za daleko. Bardzo cenie tę relacje.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, Krysia 1967, Romek83

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
  • 2