Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami, troskami.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT:

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/13 20:21 #1

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87
Cześć,
mam na imię Magda i jestem żoną wysokofunkcjonujacego alkoholika. Jestem współuzależniona. Jesteśmy małżeństwem od 11 lat. Mamy 2 dzieci (10 lat i 3 lata). Mąż pije odkąd pamietam. Przed naszym związkiem przeszedł całą terapie grupową. Jak widać nie pomogło.
Raz było lepiej, raz gorzej. Od zawsze manipulacje, kłamstwa. Nigdy nie było przemocy fizycznej, być może przemoc psychiczna. Był czas, po licznych rozmowach, że pił tylko w weekend. Potem już codziennie.
W maju tego roku nastąpił mały przełom i po kolejnej kłótni i szczerej rozmowie nie pił ( z małymi wpadkami) do października- bez terapii. twierdził ze sam da rade. Tym przełomem była świadomość, że woził dzieci po spożyciu alkoholu. W sierpniu na jednej z imprez rodzinnych popłynął. Wtedy przyznał się rodzicom i siostrze, że ma problem z alkoholem ( pewnie dlatego, że zagroziłam ze odejdę). Wszyscy namawiali go na terapie, oczywiscie był raz u psychiatry. Otrzymał antydepresnaty i na tym koniec. Już wtedy nie wierzyłam w ani jedno jego słowo. Nie mógł mną już tak manipulować i wymyślać kłamstw bo już się na to nie nabierałam - mimo, że nie podjełam terapii.
Oczywiscie jako współuzależniona cechuje mnie nadkontrola, nadopiekuńczość. Nie reaguje dobrze na zmianę planów. Zapomniałam totalnie o sobie. Mąż jak zwykle po upiciu się przepraszał, obiecywał, ale coraz mniej miał komfortu picia bo ja juz powoli przestawał grać w tę grę, ale nadal kontrolowałam, prosiłam, błagałam, wymuszałam obietnice. Złościłam się kiedy zdarzały się wpadki. Dziś juz wiem, że nadal miał pijane myślenie.
Październik był dla nas trudny. Dosyc cięzka choroba młodszego dziecka, hospitalizacja. Ja zaczynałam studia podyplomowe. I tak tkwiliśmy w takim układzie. Na pewno w większej trzeźwości ale jednak z butelka w tle. I nagle sytuacja w październiku zmieniła sie diametralnie. Mąż stwierdził, że on nie wie czy mnie jeszcze kocha, czy mu zależy. Chciał się wyprowadzić tak z dnia na dzień. I to mnie absolutnie rostrzaskało na malenkie kawałki. Totalnie się załamałam. Jako główny powód podaje, że go kontroluje i nie da się ze mną żyć. Dodatkowo on nie ma problemu z alkoholem, jak sie komus wmawia po 1000 razy ze jest złodziejem to w koncu w to uwierzy. Wyprowadził się na jeden dzień... wrócił na kacu...
I tak od tej sytuacji do dziś pije praktycznie dzień w dzień. Nie lezy pijany, bo to mu się zdarza bardzo rzadko, ale trzezwy tez nie jest. Paradoksalnie mnie po pierwszym tąpnięciu pchneło na terapie. Na pierwszym spotkaniu mowiłam terapeutce tylko o nim. Jak zapytała o mnie ledwo powiedziałam dwa zdania. Zawsze byłam silna kobietą, ze swoim zdaniem, własną opinią. Dziś zachodze w głowe co się ze mna stało..jak bardzo mnie zmanipulował, że uwierzyłam, że pije bo jestem do niczego...
Zaczełam czytać, szukać informacji o wspołuzależnieniu. Jestem o wiele kilometrów dalej niż jeszcze 3 tygodnie temu. I tak trafiłam tutaj.. Nadal jestem zbyt słaba, żeby odjeść. Mam w sobie ogromnie dużo lęku o siebie i o przyszłość moich dzieci. Niestety jestem też zależna w jakimś stopniu finansowo mimo, że pracuje. Małymi kroczkami, powolutku zmieniam myslenie. Mam o wiele więcej spokoju w sobie. Przestałam kontrolować, a przynajmniej się staram. Jestem świadoma, że nie mam wpływu na mojego męza i jego decyzje. Powolutku zaczynam mysleć o sobie. Pognałam na spotkanie z koleżanką, której nie widziałam 2 lata. Dzwonił do mnie chyba z 5 razy. Gdzie jestem, co robie o której wróce. Najgorsze, że jak wróciłam to był pod wpływem mimo, że miał pod opieką dzieci. To mnie troche blokuje bo boje się ich zostawiać. W niedziele planuje posłuchać Waszego mitingu. Zbieram siły i odwagę. A on o żadnej terapii nie chce słyszeć.
Troche długo wyszło, wiem:). W końcu zebrałam się na odwagę by tu napisać. Wasze doświadczenia dały mi bardzo duzo do myslenia. I pozwoliły częściowo sobie wybaczyć.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Magda, jerzak, Tomoe, williwilli55, Katarzynka77, Annaannaanna, Krokus, Tomasz23, Livia, Jaro, Majowamama, Projekcja, Jola65, makino i jeszcze 2 innych osób również podziękowało.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/13 20:24 #2

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Z dala
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2604
  • Otrzymane podziękowania: 4382
:czesc:
Darek alkoholik
Za tę wiadomość podziękował(a): MagdaMarMi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/13 20:39 #3

  • Ewelina1971
  • Ewelina1971 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 50
Cześć Magda
Nie ustawiaj w staraniach o dobro swoje i dzieci, bądź dla siebie najważniejsza,ja dochodziłam do tego wniosku 10 lat. Mój mąż od tylu lat pije,fakt że nie codziennie,co dwa tygodnie,ale dla mnie i tak za dużo. Zaczęłam parę miesięcy temu czytać to forum i wprowadzać nowe dla mnie rozwiązania,czuję się o wiele lepiej,nie reaguje nerwami,nie kontroluje,nie sprawdzam czy pił,sam za siebie odpowiada.Czy pomogło,nie wiem,na razie mąż nie pije i zapisał się na terapię.Pozdrawiam.
Za tę wiadomość podziękował(a): Livia, MagdaMarMi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/13 21:09 #4

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 9292
  • Otrzymane podziękowania: 14842
Witaj Madziu @};-
Nie wiem czemu WFA (wysoko funkcjonujący alkoholik) kojarzy mi się z zasłyszanym gdzieś tam
określeniem - człowiek samowystarczalny intelektualnie.
Coś w tym chyba jest.
Ludziom wykształconym albo zajmującym prestiżowe stanowisko czy wykonującym
zawód zaufania publicznego trudniej zaakceptować swoje uzależnienie.
No, jak? - oni tacy "mądrzy",szanowani, poważani, może i podziwiani?
Niemożliwe by byli alkoholikami. ^#(^
Gdzieś takie ich myślenie, że ich wykształcenie i poziom intelektualny wyklucza utratę kontroli nad sobą
- ociera się o pychę i nadęte własne ego.
Ale co tam on - Ty Magdo jesteś dla siebie NAJWAŻNIEJSZA.
Nikt inny nie wie lepiej czego Ci potrzeba, co czujesz?
Cieszy fakt, że powoli przenosisz ciężar zainteresowania z niego na siebie.
Polecam też realne mitingi, bo to bezcenne doświadczenia kobiet takich jak Ty:

al-anon.org.pl/spotkaniamityngi/
Jestem alkoholikiem @};- :-BD
Za tę wiadomość podziękował(a): MagdaMarMi, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/13 21:34 #5

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Z dala
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Posty: 2372
  • Otrzymane podziękowania: 4915
Witaj Madziu :czesc: .
To,że na męża picie, nie masz wpływu już wiesz.Tak samo do leczenia,również nie zmusisz, jeśli sam tego nie zechce.Najlepsze co możesz zrobić,to żyć swoim życiem,dobrze,że pomyślałaś o terapii i jesteś tu @};- .
Jestem Krysia.
Za tę wiadomość podziękował(a): MagdaMarMi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/14 01:22 #6

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6008
  • Otrzymane podziękowania: 10664
Witaj Magda na forum :czesc:

Dla mnie też terapia była punktem zwrotnym. Później znalazłam to forum a następnym krokiem były mitingi Al-anon. Pomocy jest wiele tylko brać i korzystać to najlepszy kierunek. Dobrze, że go wybrałaś.
Za tę wiadomość podziękował(a): MagdaMarMi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/14 11:08 #7

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87
Bardzo Wam wszystkim dziękuje za słowa wsparcia. Staram się jak mogę. Dziś mąż leczy kaca po wczorajszo-dzisiejszym wyjsciu. Wrocil pozno w nocy. Normalnie zabrałabym gdzieś dzieci np na basen, ale jedno ma kwarantanne i dlatego jest trudniej:/ Alko jutro wyjezdza w delegacje i bedziemy miały wiecej spokoju.
Od paru dni chodze smutna jak w jakims transie. Myślałam, że gorzej już być nie może. Okazuje się że może. Wszystko wskazuje że mąż kogoś ma. I z jednej strony boli jak jasny gwint. Z drugiej daje mi większą motywacje do zostawienia takiego życia za drzwiami. Do tej pory było mi trudno odejść bo w gruncie rzeczy to nie jest zły człowiek. Mimo wszystko dba o dzieci, jest cudownym ojcem. Ale od miesiaca nie poznaje człowieka. Jakby ktoś jednej nocy podmienił go i zamienił na chama, gbura, osobę oziębłą, bez uczuć. Nawet dzieci przestały być ważne.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/14 11:40 #8

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6008
  • Otrzymane podziękowania: 10664

. Ale od miesiaca nie poznaje człowieka. Jakby ktoś jednej nocy podmienił go i zamienił na chama, gbura, osobę oziębłą, bez uczuć. Nawet dzieci przestały być ważne.


Alkoholizm nie leczony postępuje więc zmiany mogą być tylko na gorsze. I czy rzeczywiście jest takim wspaniałym ojcem jeśli podczas opieki nad dziećmi spożywa alkohol?
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, LAWINA9, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/14 13:31 #9

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87

. Ale od miesiaca nie poznaje człowieka. Jakby ktoś jednej nocy podmienił go i zamienił na chama, gbura, osobę oziębłą, bez uczuć. Nawet dzieci przestały być ważne.


Alkoholizm nie leczony postępuje więc zmiany mogą być tylko na gorsze. I czy rzeczywiście jest takim wspaniałym ojcem jeśli podczas opieki nad dziećmi spożywa alkohol?


Masz racje nie jest…
Waham się podjąć tą ostateczną decyzje o wyprowadzce. Chyba dlatego, że wiem że on nie będzie walczył. Tą decyzją zakończe nasze małżeństwo. Nie wiem czy jestem w stanie to dźwignąć. Lęk mnie paraliżuje. Czuje wielką gule w brzuchu. Boje się że nie dam sobie rady sama z dziećmi. Nie mam tu nikogo na tyle bliskiego żebym mogła liczyć na jakąkolwiek pomoc. Moi rodzice mieszkają daleko stąd. Starsze dziecko chodzi do 4 klasy, ma tu przyjaciół i swoje sprawy. Przeprowadzką wyrwałabym je ze środowiska które dobrze już zna i dobrze się w nim czuje.
A dwa to praca. Mam tu całkiem stabilną i pewną prace z umową na czas nieokreślony choć mało płatną. Dodatkowo mam podpisaną lojalke na 3 lata bo pracodawca opłacił mi studia podyplomowe. I jeszcze kwestia mieszkania. Dom jest wspólny. Nie stać mnie na wynajem:/ I tak powoli probuje wyjść z tej skorupki i zmierzyć się z rzeczywistością…
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Ewelina1971

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/14 13:35 #10

  • Magda
  • Magda Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1223
  • Otrzymane podziękowania: 2828
Witaj :czesc:
A ja myślę, że dzieci już dawno przestały być dla niego ważne. Cudowny ojciec nie wozi dzieci pod wpływem i nie opiekuje się trzylatkiem równocześnie sobie popijając.
Pijanego ojca należy traktować tak jakby go nie było, lepiej zapewnić inną opiekę dla dzieci.
Za tę wiadomość podziękował(a): karencja, Projekcja, Ewelina1971, MagdaMarMi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/14 15:47 #11

  • ja
  • ja Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 69
  • Otrzymane podziękowania: 75
To może zostań, odetnij się od niego i żyj, w końcu to też Twõj dom.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ewelina1971, MagdaMarMi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/15 10:34 #12

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 299
  • Otrzymane podziękowania: 1049
Cześć Magda
:czesc:
Jesteś świadoma, jesteś mocna. Poradzisz sobie z tą sytuacją, znajdziesz najlepsze rozwiązanie.
Dbaj o siebie.
Tomek, współuzależniony
Za tę wiadomość podziękował(a): Ewelina1971, MagdaMarMi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/17 07:37 #13

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87
Dziękuje Wam!
Wczoraj znów mąż był pod wpływem. Przyszedł do mojej sypialni i oznajmił, że to definitywny koniec. Obwinia oczywiście mnie. Bo go kontrolowałam, bo nie da sie ze mna żyć. Chciał się położyć w pokoju 3 latka, ale na to nie pozwoliłam wyjaśniając, że jest pod wpływem alkoholu i ja sie na to nie zgadzam. Troche sie zdenerwował pogadał pod nosem. W efekcie wziełam dziecko do siebie.
Jakieś pare dni temu poprosiłam go żeby się wyprowadził. Na razie nic z tym nie robi.
Chyba czuje ulge, ale i paniczny strach... ostatnie dni nie były łatwe... manipulował, kłamał i oszukiwał. Mimo, że ja już nie zwracałam uwagi na jego picie. Moim małym sukcesem jest, że nie pije w domu. Wychodzi, ale wraca pod wpływem. I tak dzień w dzień. Jest dla mnie niemiły, pokrzykuje.
Staram się być silna, ale tak naprawdę mam ochote zwinąć się w kłębek i tak już zostać.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/17 12:44 #14

  • Fema
  • Fema Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 42
  • Otrzymane podziękowania: 163

I nagle sytuacja w październiku zmieniła sie diametralnie. Mąż stwierdził, że on nie wie czy mnie jeszcze kocha, czy mu zależy. Chciał się wyprowadzić tak z dnia na dzień. I to mnie absolutnie rostrzaskało na malenkie kawałki. Totalnie się załamałam. Jako główny powód podaje, że go kontroluje i nie da się ze mną żyć. Dodatkowo on nie ma problemu z alkoholem, jak sie komus wmawia po 1000 razy ze jest złodziejem to w koncu w to uwierzy. Wyprowadził się na jeden dzień... wrócił na kacu...


Cześć Magda! Jestem Fema, współuzależniona - żona alkoholika ~O)

Coś wiem na temat wahań miłosnych bo podobną historię przeżyłam dwa miesiące temu (odgrzeb mój wątek to sama zobaczysz). Wyjątek był taki, że to ja go wyrzuciłam z domu - w wersji dla innych "sam się wyprowadziłem". Dlatego rozumiem jak Ci jest ciężko. Ja się na początku czułam jakby ktoś mnie celowo zrzucił ze schodów, a następnie przywiązał do holownika i przeczołgał po pastwisku. Boli Ciebie każdy milimetr ciała. Ale to uczucie minie, obiecuję. Choć na początku będzie trudno.

Mój mąż również nie uważa siebie za alkoholika, raczej "smakosza" i "degustatora. Co wg tych kategorii oznacza codzienne picie - 2 butelki wina, kilka piwek i małpeczki. Też jest HFA (wysokofunkcjonujący), osobą dość inteligentną dlatego znajdował mnóstwo realnych powodów na usprawiedliwienie swojego zachowania. Były one naprawdę niezłe, za co należy mu się szacunek. Jak więc widzisz, Twoje rozterki są mi bardzo bliskie i nie jesteś w nich odosobniona.

Nie będę pisać co powinnaś zrobić, raczej na co warto poświęcić uwagę. Na siebie i swoje dzieci, na zadbanie o swój i ich komfort. Na zapewnieniu im i sobie odpowiednich warunków rozwoju, czyli stworzenie prawdziwego domu. Pytanie, czy z mężem jesteś w stanie to zrobić i z jakich materiałów? Domy z papieru są słabe, nie wytrzymują długo i są podatne na podpalenia, a wtedy znikają w ułamku sekundy.
Za tę wiadomość podziękował(a): MagdaMarMi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/17 17:50 #15

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87
Dziekuje Ci za tą wiadomość. U mnie pojawiła się jeszcze inna kobieta… dziś się przyznał… twierdzi ze nie bylo zdrady fizycznej, ale emocjonalna juz tak… mam w sobie duzo żalu… i złości. Domy z papieru trafiły w samo sedno. Wiem co powinnam zrobić, ale jeszcze mam za mało w sobie siły:/ jeszcze się miotam… niestety

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/17 19:12 #16

  • Asiula1982
  • Asiula1982 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • DDA, Wspoluzalezniona
  • Posty: 9
  • Otrzymane podziękowania: 52
Witaj Magda:czesc: , Jestem współuzależniona. Mój mąż zawsze miał problem z alkoholem, który po latach bardzo się nasilił. Jesteśmy teraz w separacji, (18 lat małżeństwa). Mieszkam w niemczech, mam 14 letniego syna. Wiele lat walczyłam o to żeby mąż przestał pić. Wiecznie słyszałam, że on nie ma problemu, że okazyjnie, że problemy w pracy, wiecznie coś. Ostatnie 3 lata były przełomem. Mąż stracił 3 razy bardzo dobrą pracę, popadliśmy w długi, mieliśmy kredyt. Ja nie dawałam już rady utrzymać nas wszystkich. Rok temu w czerwcu mąż po raz kolejny stracił pracę. Pracował jako listonosz, i był tak pijany w pracy, że podczas pracy stracił przytomność i trafił z ulicy do szpitala. Nie pozwoliłam mu już wrócić do domu. Mąż zamieszkał u rodziców ( którzy nigdy mnie nie wspierali, i uważali ze ich syn nie ma problemu). Teściowie na własne oczy zobaczyli, jak ich syn padł na dno. Mąż postanowił iść na terapię żeby mi udowodnić ze przestanie dla mnie pić, bo mnie bardzo kocha i jestem dla niego najważniejsza. We wrześniu zaczął terapię, która trwała do stycznia. Na wigilię dostał przepustkę, zaprosiłam go do domu. Od razu udało mu się mnie zmanipulować, wziąć na litość. Płakał, prosił żebym dała mu szansę. Zgodziłam się, ale od początku miałam ścisk w żołądku i wiedziałam że robię to wbrew sobie, kosztem własnego szczęścia chciałam go uszczęśliwić. A tak było mi i synowi fajnie, spokojnie i bezstresowo jak byliśmy sami. Mąż cały czas mną manipulował, popijał po piwnicach. W kwietniu miałam dość, kazałam mu się wyprowadzić. Na początku było mi bardzo ciężko, miałam straszne poczucie winy, ale byłam silna. Syn mnie wspierał, powtarzał że w domu jest spokój. Teściowie całkowicie zerwali ze mną kontakt, mąż opowiada o mnie kłamstwa. Ale nie przejmuje się tym. Wreszcie odzyskałam spokój. Żałuję, że tak długo z tą decyzją zwlekałam. Mąż cały czas teraz rozpowiada, że przeze mnie pije, bo nie chcę z nim być. Ale pił już jak byliśmy razem, więc zaprzecza sam sobie. Życzę Ci wytrwałości i dużo siły.
Pozdrawiam, Asia współuzależniona i DDA
Za tę wiadomość podziękował(a): Projekcja, Fema

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2021/11/17 19:51 #17

  • Fema
  • Fema Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 42
  • Otrzymane podziękowania: 163

Dziekuje Ci za tą wiadomość. U mnie pojawiła się jeszcze inna kobieta… dziś się przyznał… twierdzi ze nie bylo zdrady fizycznej, ale emocjonalna juz tak… mam w sobie duzo żalu… i złości.


Badania pokazują, że my kobiety najbardziej boimy się zdrady emocjonalnej, mężczyźni seksualnej. Nie ma się czemu dziwić - każda potencjalna zdrada wiąże się ze stratą poczucia bezpieczeństwa a nawet wizją rozpadu rodziny. Masz prawo czuć się z tym źle.

Odpowiem anegdotką, na swoim przykładzie, aby dodać Tobie trochę otuchy. Mój mąż również miał taką "przyjaciółkę". Jak mnie o tym poinformował (nazwał to "chwilowym zauroczeniem") to myślałam, że umrę. Dosłownie. Przedstawiał ich relacje jako szaloną platoniczną przyjaźń, wielkie kumplostwo i braterstwo. Myślałam, że umrę. Dosłownie. Po czasie okazało się, że ta "przyjaciółka" wcale z nim nie utrzymuje kontaktu, ma go w głębokim poważaniu i w ogóle ledwo kojarzy, że taki człowiek istnieje. Zanim się o tym dowiedziałam, przepłakałam wiele nocy, bo byłam pewna, że to zauroczenie stulecia. Tak dobrze to przedstawiał.

Dopiero dzięki terapii (i grupom wsparcia) dowiedziałam się, że chorobę alkoholową cechują m.in. zniekształcenia procesów poznawczych i myślowych. Jednym z nich jest marzeniowe planowanie czyli tworzenie nierzeczywistych planów i fantazji. To samo dotyczy budowania relacji.

Nie twierdzę, że w Twoim przypadku jest podobnie. Rczej sugeruje abyś nie popełniała mojego błędu i nie zapętlała się problemem, który po prostu może nie istnieć.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/01/26 13:27 #18

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87
Dawno tutaj nie pisałam...
Chodze na terapie i Al Anon w swojej miejscowości. Dużo mi to daje...
Mój maż nadal pije. Prawie codziennie. Wychodzi na spacer wieczorami i wraca pijany. Ostatnio 10 letnia córka zapytała czemu tata tak dziwnie chodzi, czemu tak dziwnie mówi... nie wiem co mam odpowiadać w takiej sytuacji..Oczywiście pijany wykrzykuje, że chce się rozstać, chce rozwodu, że każde powinno iść swoją drogą. Najbardziej boli uczucie, że jemu już nie zależy... mam z tym problem. I wiem, to jego wybory,ale uczucia wracają jak bumerang.
Mąż na moją prośbę w sobote się wyprowadza (twierdzi, że nie musiałby- mieszkałby na strychu i żylibyśmy w separacji). Jestem zdecydowana złożyć wniosek o separacje- podpisał mi już plan wychowawczy w związku z dziećmi. Na rozwód jeszcze chyba nie jestem gotowa w tej chwili. Oczywiście wszystkim opowiada, że to ja chce aby się wyprowadził. Twierdzi, że nic do mnie nie czuje, że to moja wina bo nie byłam dla niego "dobra". Jest mi z tym ciężko... mam wyrzuty sumienia. Twierdzi, że go poniżałam (najbardziej chodzi mu o sytuacje z sierpnia ubiegłego roku kiedy się upił jak byliśmy z dzieciakami i jego rodziną na wakacjach- powiedziałam, że zabieram dzieci i wyjeżdżam, on wtedy przy wszystkich padł na kolana i błagał żebym tego nie robiła- to według niego bardzo go upokorzyło, a przecież nie przystawiłam mu pistoletu do głowy i nie kazałam tego zrobić, ba ja nawet tego nie chciałam). Obiecał wtedy, że pójdzie na terapie. Oczywiście nic takiego nie nastąpiło.
I wiem, że lepiej nie będzie. Wiem, że jak się nie wyprowadzi to nic się nie zmieni. Chyba mam dziś dołek. Staram się myśleć o sobie i dzieciach. Biore antydepresanty. Jest lepiej niż jeszcze gdy pisałam pierwszego swojego posta, ale nadal emocjonalnie tkwie w rozkroku.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Tomoe, marcin, Krysia 1967, Mamuska77, HollY

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/01/26 15:07 #19

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Z dala
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 6008
  • Otrzymane podziękowania: 10664
Dlaczego masz wyrzuty sumienia? To co robisz ma na celu ochronić siebie i dziecko. Dzięki temu będzie miało ono szansę wychowywać się w normalnych warunkach a twoje leczenie bez ciągłego kontaktu z czynnym uzależnionym też ma szansę pójść do przodu. Wtedy zaczniesz zauważać wszystko z innej perspektywy. Im więcej czasu minęło od mojego rozstania tym wyraźniej widziałam w czym tkwiłam. Mogłam to dostrzec bo przestałam patrzeć poprzez swoje emocje a zaczęłam patrzeć trzeźwym wzrokiem.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/01/27 11:11 #20

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87
Dlaczego mam wyrzuty sumienia? Bo czasami nachodzi mnie myśl, że ta cała sytuacja jest przeze mnie... gdybym mniej kontrolowała, złościła się, umoralniała, szantażowała odejściem, prosiła to nie byłoby tak źle.. mąż mi mówi, że rozmawiał ze znajomymi i oni tak nie mają... wszyscy piją i nikt nie robi z tego problemu, że nie chciało mu się wracać do domu bo wiedział, że się będę złościć... wiem, że to pewnie manipulacje ale trafiają jeszcze... oczywiście mam swój kawałek bo złościłam się, czasami krzyczałam, prosiłam, błagałam, groziłam...swoje za uszami mam... tłumacze sobie, że wtedy nawet nie wiedziałam co to współuzależnienie, mechanizmy i schematy.. jednak nadal czasami zalewa mnie fala wyrzutów sumienia...nie radze sobie też z uczuciem odrzucenia ... To nadal bardzo boli, ale twardo trzymam się wyprowadzki. Innej drogi nie ma:/

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/01/27 11:51 #21

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8499
  • Otrzymane podziękowania: 18186

mąż mi mówi, że rozmawiał ze znajomymi i oni tak nie mają... wszyscy piją i nikt nie robi z tego problemu


Nie wiem czy rozmawiał ze znajomymi, ale wiem, że taka jest jego wizja rzeczywistości i takie są jego oczekiwania wobec ciebie: żeby mógł sobie nadal pić "tak jak wszyscy" i żebyś ty nie robiła z tego problemu.
W sposób typowy dla czynnego alkoholika manipuluje tobą aby utrzymać swoje prawo do picia i uniknąć konsekwencji picia, chociażby w postaci utraty rodziny. O to toczy się jego walka.
Pytanie czy ty chcesz żyć na jego warunkach.
Miałem krewnego, który studiował trygonometrię, aż mu wąsy odpadły, a kiedy się już wszystkiego nauczył, przyszła jakaś Buka i go zjadła. No i leżał potem w brzuchu Buki z całą tą swoją mądrością! (Tove Jansson, "Pamiętniki Tatusia Muminka")
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, MagdaMarMi, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/01/27 20:56 #22

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87

Pytanie czy ty chcesz żyć na jego warunkach.


Właśnie nie chce żyć na jego warunkach... już żyłam w strachu, manipulacji, złości... już widze jak to destrukcyjnie wpływa na mnie i moje dzieci...
Dodatkowo mąż przekroczył dla mnie nieprzekraczalną granice bo spotykał się za moimi plecami z inną kobietą, pisał z nią i rozmawiał a potem kasował połączenia... oczywiście on twierdzi, że nie miał żadnego romansu, że tylko rozmawiali (najważniejsze i najgorsze według niego jest to że weszłam na jego Instagram i zobaczyłam co pisali- zdaje sobie sprawe, że to też nieprzekraczalna granica i też z tego powodu mam wyrzuty sumienia). Nie potrafie również o tym zapomnieć, bardzo mnie to zraniło.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, makino

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alex75. Powód: Poprawa cytatu

Poszukuje swojej drogi... 2022/01/28 08:30 #23

  • Tomasz23
  • Tomasz23 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 299
  • Otrzymane podziękowania: 1049

(...) Do tej pory było mi trudno odejść bo w gruncie rzeczy to nie jest zły człowiek. Mimo wszystko dba o dzieci, jest cudownym ojcem. Ale od miesiaca nie poznaje człowieka. Jakby ktoś jednej nocy podmienił go i zamienił na chama, gbura, osobę oziębłą, bez uczuć. Nawet dzieci przestały być ważne.

Cześć Magda,
:czesc:
Alkoholizm to choroba postępująca. Dotąd nie był chamem i gburem, teraz już jest. Dotąd nie stosował przemocy (czy aby na pewno?), ale choroba postępuje. Nie wiadomo, co będzie dalej.
Jesteś bardzo zmęczona tym, co się dzieje. Alkoholizm męża powoduje u Ciebie silny ból psychiczny. Masz małe dzieci, i to, co się dzieje, wpływa na ich psychikę bardziej niż na Twoją.
Osobiście nie cierpię prosić o pomoc i zależeć od innych. Wolę przeczytać instrukcję, poradnik, obejrzeć tutorial na YouTube, i zrobić samemu. Ale nie wyobrażam sobie zdrowienia w oparciu o to, co przeczytam w internetach. Uważam, że w ten sposób nie wyzdrowieję. Dlatego od dziesięciu miesięcy uczestniczę w terapii współuzależnienia, a od miesiąca w Al-Anon.
Pozdrawiam, życzę Ci mądrych wyborów.
Tomek, współuzależniony
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Alex75, marcin, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/01/28 10:39 #24

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87
Tomasz 23

chodzę na terapie i Al Anon. Oprócz tego czytam bardzo dużo.

Dziś się dowiedziałam, że mąż znowu mnie okłamał. Mówił, że pojechał do pracy, a był w zupełnie innym miejscu w hotelu.. najprawdopodobniej z nią choć nie mam dowodów... znowu płacze i jestem w rozsypce...
Za tę wiadomość podziękował(a): makino, HollY

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/01/28 10:49 #25

  • makino
  • makino Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 248
  • Otrzymane podziękowania: 468
Co za facet, eh... Dobrze że w tym trudnym czasie nie zapominasz o sobie %%-
Działaj konsekwentnie. Dzień po dniu.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/01/28 10:52 #26

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8499
  • Otrzymane podziękowania: 18186
Płaczesz nad swoją pogrzebaną nadzieją. Ale zastanów się, ile razy już byłaś na pogrzebie swojej nadziei, a potem ją ekshumowałaś i próbowałaś wskrzesić.
Może to jest ten moment, żeby ją ostatecznie pogrzebać, opłakać, przeżyć żałobę i przestać reanimować trupa.
Wiem, zdrada (prawdziwa lub domniemana, fizyczna czy emocjonalna) mocno uderza w poczucie własnej wartości, bo zaczynasz się doszukiwać winy w sobie, prawda? Ale to nie ty jesteś winna temu, że zaufałaś tak mało wartościowemu mężczyźnie, dla którego nie liczą się tak fundamentalne wartości jak uczciwość i wierność. To nie jest twoja wina, to dziadostwo jest w nim i nie ma z tobą nic wspólnego.
Miałem krewnego, który studiował trygonometrię, aż mu wąsy odpadły, a kiedy się już wszystkiego nauczył, przyszła jakaś Buka i go zjadła. No i leżał potem w brzuchu Buki z całą tą swoją mądrością! (Tove Jansson, "Pamiętniki Tatusia Muminka")
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin, MagdaMarMi, makino, HollY, Pani Columbo, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/01/28 11:51 #27

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87

Płaczesz nad swoją pogrzebaną nadzieją. Ale zastanów się, ile razy już byłaś na pogrzebie swojej nadziei, a potem ją ekshumowałaś i próbowałaś wskrzesić.
Może to jest ten moment, żeby ją ostatecznie pogrzebać, opłakać, przeżyć żałobę i przestać reanimować trupa.
Wiem, zdrada (prawdziwa lub domniemana, fizyczna czy emocjonalna) mocno uderza w poczucie własnej wartości, bo zaczynasz się doszukiwać winy w sobie, prawda? Ale to nie ty jesteś winna temu, że zaufałaś tak mało wartościowemu mężczyźnie, dla którego nie liczą się tak fundamentalne wartości jak uczciwość i wierność. To nie jest twoja wina, to dziadostwo jest w nim i nie ma z tobą nic wspólnego.


Dziękuje... tak właśnie pogrzebałam kolejny raz swoja nadzieje... i bardzo bym chciała, żeby to był ostatni raz. Uczciwość, wierność, poczucie bezpieczeństwa niby fundamentalne wartości w związku, a ja już nie pamiętam jak to jest. Moje poczucie własnej wartości leży. Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze będę w stanie zaufać komuś jeszcze. NIe wiem co się stało z tym człowiekiem.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/01 13:36 #28

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87
Mąż w sobotę się wyprowadził. Jeszcze tego dnia pytał czy na pewno ma to zrobić. Twardo podtrzymałam swoja decyzje. Jest mi trudno, ale innego wyjścia nie widzę. Widzę tez jak starsze dziecko przezywa sytuacje. Stało się płaczliwe i rozdrażnione... Tęskni. Nie wiem co mam robić;/
W poniedziałek usłyszałam, że on mi udowodnił, że potrafi to zrobić (wyprowadzić się), tak jakby robił mi na złość i pokazywał jak bardzo mu niezależny. Od tej pory kontaktuje się ze mną tylko w sprawie dzieci. Ciężko jest ogarnąć ten dysonans uczuć. Z jednej strony wiem, że nie ma innej drogi, tak musi być, a z drugiej nadal jeszcze jest mi bardzo bliski. Tak bardzo bym chciała by stał mi sie obojętny
Za tę wiadomość podziękował(a): Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/01 13:43 #29

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8499
  • Otrzymane podziękowania: 18186
To jest bardzo ciekawe, że ci alkoholicy tak z dnia na dzień nagle stają się takimi troskliwymi i kochającymi tatusiami, tylko po to żeby mieć narzędzie do manipulowania mamusią...
Magda, masz wsparcie? Terapię, grupę Al-anon, cokolwiek?
Ważne żebyś miała, bo to jeszcze nie koniec, to dopiero początek.
Miałem krewnego, który studiował trygonometrię, aż mu wąsy odpadły, a kiedy się już wszystkiego nauczył, przyszła jakaś Buka i go zjadła. No i leżał potem w brzuchu Buki z całą tą swoją mądrością! (Tove Jansson, "Pamiętniki Tatusia Muminka")
Za tę wiadomość podziękował(a): Jadwiga, sylwia1975

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/01 14:14 #30

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87
Tak, mam wsparcie ogromne w moich rodzicach, bracie i jego zonie, przyjaciółkach, znajomych.
Na terapie indywidualna do terapeuty uzależnień chodzę od listopada, chodzę tez na Al anon. Czytam, słucham webinariów. Chwytam się wszystkiego. Nie jestem sama.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Tomoe, Alex75, Mamuska77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/03 17:01 #31

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87

Ważne żebyś miała, bo to jeszcze nie koniec, to dopiero początek.


Tomoe możesz mi napisać co rozumiesz przez to dopiero początek? Czego mogę się spodziewać bo powiem szczerze, że wzbudza to we mnie jakiś lęk. Na razie mam spokój bo męża nie ma… był tylko we wtorek a i jego zachowanie miało mnie wpędzić w poczucie winy… docinki, w stylu że tego w domu nie ma siamtego nie ma… ze jak sobie nie radze to on może to załatwić. Nie zabrał ważnej rzeczy w delegacje i to też moja wina bo nie leżała na środku ( odłożyłam tak żeby młodsze dziecko się tym nie bawiło).

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/03 17:11 #32

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 8499
  • Otrzymane podziękowania: 18186
Miałam na myśli początek procesu twojego odwikłania się z toksycznego związku, w który byłaś - a może mentalnie nadal jesteś - uwikłana. Widzisz przecież, że on wcale nie odpuścił. Jedna krótka wizyta, a już zdążył po manipulować tobą, na co ty wcale nie jesteś jeszcze odporna. I nastaw się na to, że on nie da ci spokoju tak długo, jak długo będzie miał jeszcze choćby cień nadziei, że może coś od ciebie zyskać. Myślę że na razie sprawdza czy już Ci przeszło.

Ja po swoich perypetiach życiowych wiem na pewno, że czynny alkoholik jest pasożytem. Zachowuje się jak tasiemiec uzbrojony. Kiedy czuje, że chcesz go wydalić, pozbyć się go definitywnie, to się tak w ciebie wczepi, że ci jeszcze na koniec jelita poharata.
Miałem krewnego, który studiował trygonometrię, aż mu wąsy odpadły, a kiedy się już wszystkiego nauczył, przyszła jakaś Buka i go zjadła. No i leżał potem w brzuchu Buki z całą tą swoją mądrością! (Tove Jansson, "Pamiętniki Tatusia Muminka")
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin, MagdaMarMi, HollY, Pani Columbo, Anja

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/03 17:17 #33

  • Selegne
  • Selegne Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 136
  • Otrzymane podziękowania: 304
Hmm myślę, że Alicja miała na myśli, że teraz alkoholik jeszcze się bardziej uaktywni. Tak było w przypadku mojej mamy. Zaczęły się manipulacje, cały jej system iluzji i zaprzeczeń. Bo alkoholik naprawdę wierzy w swoje kłamstwa. W moim środowisku jest dużo alkoholików i również widziałam jak Panowie próbowali oskarżać swoje żony, że to przez nie dzieci tracą ojców.

Widziałam też, jak faceci (mówię akurat o mężczyznach bo mam naoczne doświadczenia) potrafili przestać pić na jakiś czas zeby pokazać swojej żonie, że już się zmienili, że wszystko jest super. Para wracała do siebie i cały schemat zaczynał się od nowa. Tak było w przypadku mojej mamy i jej partnera alkoholika. Teraz moja mama zmieniła partnera ale ponownie na alkoholika, dodatkowo sama zaczęła pić. Dlatego wsparcie jest takie ważne. Moja mama niestety nie skorzystała z żadnego póki co.
Za tę wiadomość podziękował(a): sylwia1975, Tomoe, Katarzynka77, MagdaMarMi, Andrzej88, HollY

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/03 21:10 #34

  • MagdaMarMi
  • MagdaMarMi Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 87
Bardzo Wam dziękuje… na razie mój mąż obarcza mnie winą o rozpad małżeństwa… nie biorę już tego do siebie… widzę jak to wygląda… jego manipulacje bardziej powodują, że mam już tego dosyć niż poczucie winy, ale jednak ruszają. W ogóle ostatnio chyba ma jakieś manie czy psychozy sama nie wiem. Posądza mnie, że go śledzę, że podrzuciłam mu gps do samochodu, że śledze jego komputer - oczywiście nic takiego nie ma miejsca. Troche mnie to przeraża.
Za tę wiadomość podziękował(a): HollY

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poszukuje swojej drogi... 2022/02/04 07:35 #35

  • HollY
  • HollY Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 117
  • Otrzymane podziękowania: 118
MagdaMerMi - skąd ja to znam? ;)

Ja złapałam mojego męża na kłamstwach, to posądził mnie o zakładanie ukrytych kamer u niego w firmie, podsłuchów, gps w samochodzie etc.
Tak ciężko było wymyśleć, że wystarczy, że pojechałam tam 2x kiedy jeszcze spał i wszystko samo wpadło mi w ręce.

Pamiętam jak wypłynęła wielomiesięczna korespondencja z tą kobietą, bo weszłam w bilingi, to zaczął przy teściach krzyczeć: "no, pokaż swój telefon, pokaż co tam masz, pewnie też z kimś wypisujesz!", a potem zaczął wymyślać, ze pewnie mam kogoś na boku.

Oczywiście robił mi aluzje, że pewnie biorę narkotyki, bo jakaś wybuchowa jestem (ale jakoś nie doszło, że to przez niego i jego akcje).
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
  • 2