Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT:

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/30 19:18 #71

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Dziękuję dziewczyny, Jerzy. Emi, Jaskółko, macie fajne wspomnienia. Ja również sporo takich mam. Wprawdzie mój pieseł raczej nie wstydził się chodzić ze mną do sklepu, ale co do chuchu po spożyciu miał swoje własne, negatywne zdanie, które wyrażał krzywiąc się i parskając mi w twarz coś a la „kuń”.
Poza tym był jednocześnie i urodzonym farciarzem i pechowcem. Farciarzem, bo wychodził cało z wielu opresji, a pechowcem, bo wiadomo – w nie wpadał. Jako młodziak zjadł trutkę, bo mieliśmy taką sympatyczną inaczej panią, która wyrzucała takie coś na trawnik, 2 psy i kota, który wychodził sobie na spacer wykończyła, ileś zatruła. Ogórek się wylizał. Potem kleszcz mimo zabezpieczenia, żarcie z trawnika, które zapchało mu jelita tak, że trzeba było operować i wiele jeszcze różnych przygód miał, ale do tego nie warto wracać. Chyba, że pod tym kątem jak on to wszystko dzielnie znosił. Poza tymi przykrymi przygodami było dużo radosnych chwil – kiedy się cieszył uśmiechał się pyskiem prawie jak człowiek. W kwiecie wieku czyli ok. 5-6 lat pływał na desce – od razu to załapał. Kurde, był lepszy niż ja :mrgreen: Aportował frisbee z wody. Kochał las. Kochał inne psy. Do chłopaków „od nowości” miał anielską cierpliwość, choć mówi się, że jamniki są wredne i zazdrosne o dzieci. On nie był, chociaż dziurawił piłki. Ale ile było radochy zanim przedziurawił toteż te piłki zawsze bez słowa odkupowałem. Masę dobrych wspomnień o nim mam, naprawdę masę.
Myślę, że w jakiś sposób byłem przygotowany na to, iż odejdzie. Był psim staruszkiem. Pogodnym, absolutnie nie wrednym, ale staruszkiem z widocznymi problemami zdrowotnymi, dogrzewanym lampą, na lekach. Dobrze, że odszedł tak, a nie inaczej czyli szybko, w domu, bez „pomocy”.
Kiepskie epitafium „nawet” dla psa, ale starałem się. Był jakąś tam częścią naszej rodziny, myślę, że istotną. Będzie nam go brakowało, ale zostaną wspomnienia. Tylko dobre wspomnienia.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, szekla, Magda, Havana, AgaMars, Jaskolka, Zakapior, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/30 20:15 #72

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 4418
Bardzo wspolczuje. Mysle, ze odszedl czujac sie szczesliwym i kochanym. Dobrego wieczoru.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/30 20:18 #73

  • steppenwolf
  • steppenwolf Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Simplicity is the ultimate sophistication
  • Posty: 602
  • Otrzymane podziękowania: 2472
Krzychu, naprawdę Ci współczuję. Zawsze byłem psiarzem, a ostatnio staję się coraz większym miłośnikiem zwierząt wszelkiej maści. Jestem wrażliwy na ich los co najmniej tak samo jak na los ludzi.
Teraz mieszkam sam, więc na psiaka nie mógłbym sobie pozwolić, ale czasem jeżdżę na "widzenia" do mojego też już sędziwego psa , który mieszka z żoną. Cieszy się na mój widok jak szalony. Ta bezwarunkowa psia miłość jest nie do opisania.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Jaskolka, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/30 20:55 #74

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Aga, Steppenwolf - dziękuję. I za wsparcie i za zrozumienie.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/31 20:29 #75

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Dziś króciutko. Byliśmy wraz z babciami na przedszkolnym występie młodszego pociecha z okazji Dnia Babci i Dziadka. Bardzo mi się podobało i… pękam z dumy. Raz, że młody to showman, a dwa – jeszcze z zacięciem plastycznym. Babciom zrobił takie bransoletki, że niech się Apart schowa :mrgreen:
Czeka mnie jeszcze jeden taki występ w piątek w szkole, ale to już będzie poważna impreza pierwszaków. Niby nie muszę na te imprezy chodzić, tym bardziej, że to dla babć, ale chcę. I zauważyłem, że dużo rodziców na nie przychodzi, nie tylko dziadkowie i babcie.
Dziś rano nie tyle chciałem wyjść z psem, ale chciałem dać mu leki no i zonk oczywiście. Smutno, jednak zaraz pomyślałem, że w jakoś przyszłym tygodniu podjadę do wet i to wszystko im zawiozę – może jakiemuś innemu zwierzakowi się przydadzą.

Teraz mieszkam sam, więc na psiaka nie mógłbym sobie pozwolić


Steppenwolf, a może pomyślisz o kocie? Koty mogą siedzieć dłużej same, a są takie rasy, że zachowują się prawie jak psy. Koleżanka ma takiego łysola, no piękny to on nie jest, ale pierwszy raz widziałem jak kot leci do drzwi się przywitać z gościem, a potem wskakuje mu na kolana z kocią piłką i domaga się, żeby ją mu rzucać. Dosłownie szok, tzn. ja byłem w szoku, pierwszy raz takiego kota widziałem i takiego mógłbym mieć. Jedyny zaobserwowany minus to jak chyba każdy kot, który mości się na kolanach przy okazji wbija w nie pazury. Ale to można się jakimiś poduszkami poobkładać :mrgreen:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Tsubasano, AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/31 20:36 #76

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Gość
  • Gość
Koty to wspaniałe stworzenia @};- Moim przyjacielem jest Mruczek do którego jestem ogromnie przywiązany,a On do mnie...Bardzo Go kocham @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/31 20:47 #77

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Myślę, że sporo ludzi – w tym też ja, głównie psiarz – nie docenia kotów. To też przez te głupie powiedzenia, że koty są fałszywe albo że kochają tylko siebie. Koty jak i psy mają różne charaktery, właściwie poznałem tylko jednego zwariowanego kota, ale teraz zastanawiam się czy nie był taki, bo miał szurniętego właściciela. A ogólnie sporo znajomych ma koty i są to koty przyjazne albo tacy koci indywidualiści, którzy gości obserwują z szaf czy innych mebli, ale do właścicieli przychodzą. Jednak takiego koto-psa jak opisałem wdziałem tylko jednego i mnie urzekł. Choć był brzydki. Ale to akurat nie jest najważniejsze, najważniejszy jest charakter. Zresztą jakby tak krytycznym okiem popatrzeć na urodę mojego psa no to też - parówka na 4 łapach. Ale charakter mega, właściwie dzięki niemu przekonałem się do małych psów, bo wcześniej myślałem, że małe = wredne, jazgocze i gryzie po kostkach.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Wera33, Tsubasano, Havana, Waldek, AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/31 20:56 #78

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14780
  • Otrzymane podziękowania: 19919
Do mnie przychodzą jak im się jeść zachce ^^) bo kto im pojemniczek z suchą karmą otworzy albo lodówkę i zawartość puszki do miseczki nałoży.
Zawsze chciałam mieć psa, no i wyszło na odwrót, mogę same zostawić, znajoma przyjdzie raz dziennie, nie martwię się.
Chodzą własnymi ścieżkami, ja też, więc pasuje, można się wiele od nich nauczyć, takie to moje wnioski po latach życia z kociakami.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Waldek, AgaMars, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/31 21:03 #79

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Gość
  • Gość
Psiaki też są wspaniałymi stworzeniami.Również bardzo je kocham.Koty są całkowicie różne od psów,ale potrafią żyć we wspaniałej przyjaźni.
Mój kot jest wyjątkowy (jak każdy inny kot).Jest uwielbiany przez sąsiadów.Jest przymiluchem.Lubi sąsiadów odwiedzać...i od czasu do czasu u nich "komara dusić".Naturę kota należy zrozumieć,bowiem kot jest typowym indywidualistą.Chadza swoimi ścieżkami i należy to uszanować...a wówczas On potrafi świetnie się odwdzięczać.Może kogoś to zdziwić...ale mój Mruczek uczy mnie jak mam żyć...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/31 21:46 #80

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Moni, Waldek odnośnie naszej sympatycznej rozmowy o zwierzakach taki oto fajny cytat o kotach znalazłem:
"Rzeczą wielkiej wagi jest nieskończona rozmaitość kotów. Można wybrać kota stosownie do wystroju, zestawu kolorów, wysokości dochodów, osobowości, usposobienia itp. Lecz pod futrem, jakiegokolwiek jest koloru, pozostaje absolutnie niezmienny, jedyny na świecie wolny duch."
Eric Gurney

I drugi, bardziej żartobliwy:
"Żeby człowiek nie myślał, że jest doskonały i żeby nie miał złudzeń, że się z Bogiem zbratał,
że wszystkie mu zwierzęta będą się kłaniały i uznają, że właśnie on jest panem świata -
żeby więc człowiek nie wpadł w samouwielbienie, by poznał jak ułomna jest jego istota Bóg dał
mu przykazania, rozum i sumienie, a gdy to nie pomogło wtedy stworzył KOTA."

Franciszek J. Klimek

Spokojnej nocy wszystkim życzę.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Moni74, Waldek, AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/01 15:26 #81

  • steppenwolf
  • steppenwolf Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Simplicity is the ultimate sophistication
  • Posty: 602
  • Otrzymane podziękowania: 2472
Krzysiek, w tej chwili nie chcę komplikować sobie życia i narzucać sobie ograniczeń związanych z posiadaniem zwierzaka - głównie dotyczy to wyjazdów - służbowych i prywatnych. Ale nie zarzekam się, że nigdy...
Kiedyś koty mogły dla mnie nie istnieć, ostatnio też dostrzegam w nich wielkich przyjaciół człowieka. Tylko okazują to trochę mniej ostentacyjnie, niż psy.
Ostatnio to się wzruszam nawet, jak jakaś zwyczajna ptaszyna przysiądzie na drucie za oknem. W lesie przyglądam się tropom na śniegu, nasłuchuję. Lubię te wszystkie stworzenia obserwować i myśleć, że są tą fajniejszą częścią otaczającego mnie świata.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Waldek, Jaskolka, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/01 15:37 #82

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Rozumiem, sam na razie nie myślę o żadnym zwierzaku, chociaż powód inny i łatwo się go domyślić. Myślę, że to przyjdzie samo, kiedyś. Na pewno znaczące jest to, że u mnie nie dość, iż "pełna chata" (choć teraz chwilowo pusta - wybyli po zakupy ubraniowe, co za radość, że na mnie nie zaczekali :mrgreen: ) to jeszcze mama może zająć się zwierzem w razie wyjazdu. Teściowa też, ale tylko jakby był pies, kotów nie lubi.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/03 17:19 #83

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Dziś zrobiliśmy sobie z bratem spacer po podwarszawskiej miejscowości wg znalezionego w necie przewodnika. Uświadomiłem sobie, że mimo posiadanej jakiejś tam wiedzy ogólnej nie znam ani swojego miasta ani tym bardziej jego okolic, które mają bardzo ciekawą historię. Ale. Uświadomiłem sobie również, że przecież mogę to nadrobić. Choroba mnie ogranicza, a jednocześnie… nie ogranicza. Ograniczało mnie picie. Że niszczyło to wiadomo, ale i ograniczało w takim sensie, iż nic mi się nie chciało, nic mnie nie interesowało, choć sądziłem inaczej.
Oczywiście nie mam w tej chwili żadnych „grubych” planów odnośnie zwiedzania, że co tydzień coś tam. Jednak jest kilka miejsc, osiągalnych, które chciałbym zobaczyć i myślę, że da się to zrobić. Tym bardziej, że nie wiąże się to z jakimiś ekstremalnymi wyjazdami, które trzeba porządnie zaplanować, braniem urlopu, itp.
Piszę o tym także dlatego, by podkreślić, że wcześniej w początkach abstynencji widziałem zalecenia dla trzeźwiejących jako coś strasznego. Tego nie wolno, tamtego nie wolno, na to uważać, na tamto – no masakra. Wydawało się mi, że jedynymi dostępnymi alternatywami spędzania wolnego czasu jest siedzenie w domu, wypad do kina, McDonalds, itp. Z niedowierzaniem słuchałem i czytałem jak spędzają czas alkoholicy z dłuższym stażem trzeźwienia/trzeźwości, choć ich opowieści jednak coś mi dawały. A mianowicie – nadzieję. Nadzieję, że nie zawsze będę czuł się beznadziejnie. Że skoro tyle osób pomimo tak ciężkich przejść potrafi cieszyć się życiem, a nawet realizować marzenia (szczególnie ujęła mnie historia kolegi Bezia, ale może kiedyś sam tu pochwali się swoim hobby) może i ja kiedyś zacznę się uśmiechać i spojrzę na świat inaczej niż tylko przez pryzmat pustej butelki.
I to się dzieje. Wraz z czasem, pracą związaną z trzeźwieniem, codziennym, coraz trzeźwiejszym odbiorem rzeczywistości, przeżywaniem chwil dobrych i nie za dobrych horyzont się rozszerza. Odkrywamy siebie, ale też to co jest wokół nas. To wszystko, co niby widzieliśmy, ale jak przez mgłę. Przestajemy być obojętni, zaczynamy cenić dar jakim jest życie. Trzeźwe życie z jego wszystkimi jaśniejszymi i ciemniejszymi stronami.
Odnośnie tych ostatnich myślę, że moje najcięższe chwile po zaprzestaniu picia, w których najbardziej cierpiałem psychicznie były milion razy bardziej wartościowe niż najweselsza impreza po pijaku. Z perspektywy je doceniam, są dla mnie nauką. Nauką jest także każdy trzeźwy dzień. Nawet ten najtrudniejszy.
Dziś jednak było nieźle, wróciły pozytywne wspomnienia z dzieciństwa i z tego się cieszę.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, williwilli55, Waldek, Zakapior, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/03 18:21 #84

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4113
  • Otrzymane podziękowania: 8294
Pozwolę sobie dopisać coś od siebie o kotach. Miałem kiedyś młodego samca Leniucha. Leniuch był ulubieńcem mojej córki. Codziennie regularnie wożony przez nią w wózku dla lalek, co ciekawe leżał na plecach i nigdy nie protestował, szczotkowany przez nią, traktowany niczym Barbie i wszelkim zabiegom poddawał się z uwielbieniem. Nigdy córki nie ugryzł i nie podrapał, zawsze był przy niej, niezwykle cierpliwy i oddany. Oczywiście nikt z dorosłych by nie pozwolił aby któremuś z tej niebanalnej pary coś się stało. Leniuch był kocim gigantem i niepoprawnym żarłokiem. Wyskoczył kiedyś na stół i wypił pół szklanki oleju słonecznikowego. Do dziś zadziwiają mnie niektóre jego zachowania. Później kiedy dorósł, odezwała się w nim natura. No i skończył żywot w polu zabity przez psy bądź lisa. Teściowa znalazła jego szczątki. Bardzo dobrze go wspominam.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/03 20:09 #85

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Ktoś napisał mi na Forum. Albo nie mi tylko komuś innemu :-? Nie pamiętam :(
Uśmiechaj się rano, uśmiechaj wieczorem, uśmiechaj się cały dzień.
Do wróbli na dachu, do życia, do słońca. I do Nas uśmiechaj się

...i ten tekst mi tak fajnie teraz towarzyszy. Może i z Tobą przejdzię się czasem pod rękę :-?

Zdradź mi proszę tę miejscowość, może sie wybiorę jutr?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/03 22:04 #86

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Emi, miejscowość to Śródborów/Otwock. Zainteresował mnie ostatnio klimat miast-widm w Polsce. W Śródborowie jest kilka zniszczonych, wymarłych obiektów sanatoryjnych, które robią dość przygnębiające wrażenie, choć akurat nie na mnie. Mnie ciekawią, brata podobnie. Oczywiście nie tylko, można obejrzeć kościół Niepokalanego Serca Maryi, dobrze zachowane domy przed i powojenne z ciekawymi historiami w tym typu „świdermajer” oraz kościół Pallotynów. Ogólnie sam Otwock jest ciekawy architektonicznie, trzeba tylko wiedzieć co warto zobaczyć, ale od czego jest net :)
Niestety dopiero teraz szukając dokładnych nazw kościołów, żeby tutaj je napisać przy okazji znalazłem, że będąc na miejscu warto iść na pierogi z nadzieniem orzechowym. Choć z drugiej strony może to i dobrze :mrgreen:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/04 07:19 #87

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Dzięki Krzychu @};-
Nie wiem czy chcę w tamte okolice? Jest tam ślicznie no i mikroklimat charakterystyczny dla tego miejsca. Świder kojarzy mi się z moją Mamą i Jej dzieciństwem w tamtejszym Domu Dziecka. Chyba nie jestem na etapie głębszego dołowania się,
Córka właśnie mi daje do wyboru na dzisiaj....kino lub escape room. Wybrałam to drugie bo wydaje mi się ciekawsze. :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/04 17:47 #88

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Emi, z takich zdrowotnych relaksacyjnych spacerów prócz miejsc oklepanych typu Łazienki, Skaryszak, itp. kojarzą się mi tężnie w Konstancinie. Z tym, że nie wiem czy działają w sezonie zimowym.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/04 20:07 #89

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Łazienki....oklepane??????? Chyba przestane Cie lubić ^^)
Toż to moje dzieciństwo, miejsce wagarów i przepięknych randkowych spotkań :lol:
Znam tam każda dziurę chyba a wiewiórki biegusiem przebiegają jak mnie zobaczą.
Moją szkoła podstawowa jest jakieś 100 m od bramy parku. A Agrykola? Szkoda, że jej nie ma, została tylko ulica a i z ulicy niesamowite zimowe wspomnienia.
Żeby mi to było przedostatni raz bnggfgbfb

Koło konstancińskich tężni przejeżdżałam dzisiaj tylko. Ale spacer po tamtejszym parku jest fajny.
Właśnie namawiam Moni na Wawę jak będzie ciepło, na bulwary nad Wisłą i kluski śląskie :lol:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/04 20:45 #90

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

Toż to moje dzieciństwo, miejsce wagarów i przepięknych randkowych spotkań :lol:


No właśnie przez te wagary i randki w kółko w Łazienkach to miejsce mocno mi się opatrzyło :mrgreen: Na koncerty czasami tam zaglądam w sezonie. Ale do tamtejszych lodów sprzedawanych na kulki się zraziłem, przyjdzie wiosna to może pomyślę nad takim wątkiem (o ile jeszcze takowego nie ma, nie sprawdzałem), gdzie można u nas pójść, pospacerować i przy okazji zjeść coś dobrego. Na pewno już teraz polecam lody z Limoni Canteri na Saskiej Kępie, ale tylko lody.
A Bulwary Wiślane teraz faktycznie super, ładnie, czyściutko, fajne miejsce na spacer. Dość fajny jak jest ciepło jest też Multimedialny Park Fonatnn.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/11 00:11 #91

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Dziś taki szybki i krótki wpis po-urodzinowy. W tym roku impreza z tortem roboty mojej mamy była nietradycyjna o tyle, że prócz rodzinki zaprosiłem troje trzeźwych/trzeźwiejących alko. I luz. Zero problemu. Odwrotnie - były to moje pierwsze uro w domu na takim totalnym luzie, bez wymuszonego siedzenia przy stole w czasie całej imprezy i to mi się bardzo podobało. Było mi też bardzo miło, że jednemu z kolegów, który jest totalnie zamiejscowy, chciało się ruszyć i do nas przyjechać.
Poza tym chciałem napisać, że moja lepsza połowa jest niesamowita. I, że to nie tak, iż nie mam od niej wsparcia. To wsparcie jest tylko ja nie zawsze je zauważam. Ale to może rozwinę innym razem, na pewno będzie niejedna okazja.
A – i jeszcze taka uwaga. Brat wcześniej żartował, że jedynym minusem tego, że nie piję jest to, iż nie wiadomo co mi kupić w prezencie. Kiedyś, wiadomo, flaszka, a teraz trzeba się wysilić. Powiem coś innego – nie do końca tak jest, bo ja cieszę się ze wszystkiego co dostałem. Nie liczy się co, ale to, że ktoś chciał mi coś dać od siebie, pofatygował się, pomyślał. To jest bardzo miłe. Jednak najbardziej cieszy mnie, że mam z kim świętować. Prezentów mogłoby nawet nie być.
Chyba po prawie 40 latach żywota zaczynam łapać o co chodzi w imprezach :-? Nie o wysprzątaną na błysk chatę, nie wiadomo jakie wykwintne żarcie, odpicowanie się jak stróż w Boże Ciało czy prezenty tylko o to, żeby być razem z tymi, którym na nas zależy i vice versa.
Super sprawa.
Niby w teorii wszyscy o tym wiemy, ale… to trzeba poczuć.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, szekla, andrzejej, Magda, Wera33, Havana, Waldek, AgaMars, Jaskolka, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/12 20:00 #92

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Napiszę tu by nie śmiecić w tak cudownym wątku jakim jest "Dziś się cieszę bo..."

P.S. Emi, u Ciebie ptaki pięknie śpiewają, a u mnie z samego rana albo kraczą albo gołębie tupią po parapecie bnggfgbfb


Krzysiu....goń te towarzystwo. Zacznij już teraz bo może Ci się zejść latami.
Kiedyś sie zlitowałam,bo miały małe, bo, bo, bo....Potem skoro świt pobudka, bo nauka latania na dystansie parapet-barierka balkonu. Dni coraz dłuższe więc i one wcześniej zaczynały buszować.
Na balkonie syf. Sprzątałam dwa dni. Wrrrrrrrrr
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/12 20:55 #93

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Ta, Emi, goń łatwo powiedzieć. Gorzej skutecznie pogonić. Sąsiedzi zamontowali takie cienkie pręty metalowe, nie wiem jak to fachowo się nazywa, ale chyba wszyscy wiedzą o co chodzi i mieli 2 „nadziewane” gołębie, więc ta opcja odpada. Straszenie ich też słabo działa, można powiedzieć, że się poddaliśmy. Gniazd na szczęście nie konstruują. One w ogóle dziwnie upodobały sobie ten jeden parapet w sąsiedztwie okien sąsiadów (tych od prętów) i tam hałasują. Tak jakby ta konkretna strona bloku im pasowała.
Aczkolwiek gdyby ktoś znał jakieś mniej mordercze sposoby na wykurzenie ich to chętnie je poznam. Bo nie dość, że w sezonie mają tam dom schadzek to poza też siedzą, paskudzą i tupią niemiłosiernie.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/12 21:19 #94

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Myślę, że żadne pręty. Chyba, że takiego nadzianego na ruszt będziesz chciał wrzucić. ^^) buahaha
Ale nie polecam, sa bardzo chore i roznoszą choroby.
Kiedyś jednak słyszałam i nawet gdzieś tam widziałam, nawet sporo razy, że dobrze jest jakiegoś wypchanego ptica drapieżnego postawić, powiesić. Widywałam też jakieś tam sztuczne figurki.
Ponoć to działa bo przecież natura sama eliminuje słabszych. Gołąb przestraszy się jastrzębia, sokoła czy czegoś tam innego.
Prześpij się z tym. Dekoracja żadna ale na won!!! gołębiom może pomóc.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/12 21:22 #95

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3816
  • Otrzymane podziękowania: 6279
Ja borykałem się z podobnym problemem. Pomogło przeniesienie gniazda na pobliskie drzewa. Spokój mam już od 4 lat.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/13 04:54 #96

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

Myślę, że żadne pręty. Chyba, że takiego nadzianego na ruszt będziesz chciał wrzucić. ^^) buahaha


Nie, nie, jakoś nie mam ochoty na gołębia. Chociaż wcale nie jestem pewny czy kiedyś jakiegoś nie zjadłem, bo na studiach zdarzało się mi jeść w budkach u Wietnamczyków przy Konstytucji. A o nich krążyły dziwne legendy jakoby personel sobie łowy na miejscowe ptactwo urządzał i serwował je zamiast kurczaka :ymdevil: Ale może to konkurencja tego typu ploty rozpuszczała.

Kiedyś jednak słyszałam i nawet gdzieś tam widziałam, nawet sporo razy, że dobrze jest jakiegoś wypchanego ptica drapieżnego postawić, powiesić. Widywałam też jakieś tam sztuczne figurki.
Ponoć to działa bo przecież natura sama eliminuje słabszych. Gołąb przestraszy się jastrzębia, sokoła czy czegoś tam innego.


Dzięki Emi za podpowiedź. Zajrzałem na Allegro i wpisałem „jastrząb” – i od razu wyskoczyło „jastrząb odstraszasz ptaków”. I są całkiem sympatyczne latawce i figurki na parapet, wieczorem dokładniej na to popatrzę.
Zastanawiam się tylko czy taki gołąb miejski na pewno wie co to jest jastrząb :mrgreen:
Krzysztof, one właśnie gniazd nie budują, chyba za wąsko. Pisklaki pospadałyby, tak mi się wydaje. U mojej mamy budowały kiedyś gniazda, ale na balkonie. Nasz balkon na szczęście jakoś im nie pasuje, może za dużo ruchu na nim jak jest ciepło.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/13 07:45 #97

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 4418

Chyba po prawie 40 latach żywota zaczynam łapać o co chodzi w imprezach :-? Nie o wysprzątaną na błysk chatę, nie wiadomo jakie wykwintne żarcie, odpicowanie się jak stróż w Boże Ciało czy prezenty tylko o to, żeby być razem z tymi, którym na nas zależy i vice versa.
Super sprawa.
Niby w teorii wszyscy o tym wiemy, ale… to trzeba poczuć.

Krzysztofie :ymhug:
Czekam na wpis o lepszej polowie :grin:
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/13 16:02 #98

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
Dobrze mowisz Krzysztofie, wazne zeby byc, pamietac, moja kolezanka robi mi niespodzianki, w ten dzien, nie dzwoni, nie uprzedza, tylko wpada niezpowiedziana z czekoladkami, raz stala pol godziny pod drzwiami, hehe bo w tym czasie przyjmowalam zyczenia od corki, mamy, brata, i wciaz tel byl zajety, a ja nie slyszalam pukania, dzwonka nie mamy bo mnie denerwuje. biedna ale kochana
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/13 17:04 #99

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Aga, na pewno coś napiszę, ale na spokojnie – może w niedzielę. Muszę pomyśleć nad tym wpisem. Chciałbym, żeby to miało jakąś wartość tzn. było też pod kątem naszych, alkoholików, problemów w relacjach z nieuzależnionymi. Nieuzależnieni zwykle myślą, że chodzi o samo picie. Nie pijesz wg nich jesteś zdrowy no i o co ci chodzi, czemu taka kwaśna mina, po co terapii cd skoro nie pijesz, po co w ogóle jakaś terapia, to pewnie z nudów albo midlife crisis, itd. Ja to wszystko przerobiłem, niektóre rzeczy jeszcze przerabiamy wspólnie, ale są to bardziej drobiazgi – oczywiście w porównaniu do tego co było na początku. Nie bez znaczenia jest także to, że na początku nie potrafiłem sobie sam radzić z niczym. Z głodami, huśtawą nastrojów, emocjami w tym poczuciem winy, żalem, poczuciem straty co powodowało zwiększoną frustrację. Wtedy nie tyle nie byliśmy w stanie się dogadać co ja nie potrafiłem dogadać się z nikim z wyjątkiem trzeźwych alkoholików, choć i tu były problemy.
Dodatkowo niechcący zafundowałem sobie mętlik we łbie czytając bardzo dużo wątków „czynnych” współuzależnionych. Byłem zdołowany tym, że dziewczyny chcą nieba przychylić swoim alkoholikom, którzy je okłamują i piją po kątach, a ta moja mimo iż nie piję bez przerwy czegoś ode mnie chce i zero litości, nagród, głaskania po główce „biednego” Krzysia. Tak to wtedy widziałem, dziś widzę inaczej. Choć akurat nie za te „kopy” jestem jej najbardziej wdzięczny. Może ich potrzebowałem, może niekoniecznie aż takich, nie umiem tego właściwie ocenić i nawet nie próbuję. Na pewno nie mam o to żalu. Ponadto zdałem sobie sprawę, że dostałem i dostaję bardzo dużo wsparcia. Tylko po prostu często tego nie widzę. To trochę tak jak z bliskością, o której napisałem wcześniej. Z tym, że bliskość to jednak coś innego, chyba bardziej oczywistego. Rzecz jasna nie dla trzeźwiejącego alkoholika, który musi doznać niemalże olśnienia, by taką "oczywistą oczywistość" zauważyć, a co ważniejsze docenić.
Ale to już może rozwinę w następnym wpisie.
Chyba, że połówka nie doceni mojej „Walentynki” to wtedy nie, obrażę się i nic tu o niej miłego nie napiszę przez miesiąc :ymdevil: ^^)
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Tomoe, Waldek, AgaMars, Jaskolka, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/15 20:11 #100

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Korzystając z tego, że mam melodię na pisanie zabieram się za obiecany wpis. Najpierw jednak parę słów o mnie i mojej lepszej połowie jako parze, bo te szczegóły są istotne.
Znamy się kilkanaście lat, poznaliśmy w czasach, kiedy nie byłem jeszcze uzależniony. Lubiłem imprezy, dużo piłem, ale nigdy sam. Bardzo rzadko zdarzało się mi sięgać po alkohol w tygodniu. W pracy zachowywałem się normalnie, nie było we mnie takiej złości ani wręcz nienawiści do współpracowników czy klientów jak w ostatnich latach picia. Jedną osobę lubiłem, innej nie, konflikty bywały, ale nie nakręcałem się nimi do tego stopnia, by myśleć o sięgnięciu po alko. To był względnie dobry czas i być może, gdybym wtedy skoncentrował się na pracy oraz pomyślał o założeniu rodziny nie pisałbym teraz na tym forum. Ale było jak było – to, że nie byłem uzależniony nie oznacza, iż myślałem tak jak normalny, zdrowy człowiek. Bardzo często postępowałem wbrew sobie, był we mnie żal, który przykrywałem żartami i uśmiechem. Byłem lubiany, ale nie lubiłem siebie, choć skutecznie udawało się mi wmówić, że jest inaczej. Przeglądałem się w oczach innych, a oni nabierali się na pozory, które stwarzałem. Kobita zostawiła mnie szybko, powód – nie liczę się z jej zdaniem i mam niepoważne podejście do życia.
Za drugim razem zeszliśmy się na zasadzie, że będziemy się spotykać, ale „tak sobie”, bez zobo. O dziwo to nie wyszło nawet mimo mojego niepoważnego podejścia do życia. Zamieszkaliśmy razem i stworzyliśmy taką dobraną-niedobraną parę. Dobraną, bo prócz chemii, która jak wiadomo ma bardzo duże znaczenie mamy podobne poczucie humoru, od początku nie mieliśmy problemu ani z rozmową ani z milczeniem w swoim towarzystwie. No i ten fenomen, którzy pewnie niektórzy znają – jedno zaczyna zdanie, drugie potrafi je dokończyć. Tak jest do tej pory w sprawach codziennych. Zaś niedobrani byliśmy pod tym kątem, że mnie nosiło, a jej nie. Ja miałem 1500 znajomych, piłem, włóczyłem się, potem wracając nad ranem właziłem na drzewo i zrywałem dla niej bez na przeprosiny. Taki przykład pierwszy z brzegu co potrafi odstawić alko, by uzyskać przebaczenie za to, że kolejny raz się nawalił. Nigdy nie byłem agresywny po pijaku, nie awanturowałem się, w tygodniu pracowałem i wydawało się mi, że wszystko jest ok, ona kuma, że „muszę się wyszaleć”. Nie wiem czy kumała czy nie i nie będę o to pytał – faktem jest, że zostawiła mnie po raz drugi po ciągu, w który wpadłem po śmierci taty. Powiedziała, że ma dość, że za dużo kosztuje ją nasza znajomość, do nie widzenia. Nie potraktowałem tego poważnie, dopiero po 2 miesiącach zorientowałem się, że jednak mówiła poważnie. Numer telefonu zmieniła, jej matka posłała mnie „do diabła” nie udzielając żadnych informacji. W końcu wycisnąłem z jej koleżanki, że jest u ojca, prawie pod czeską granicą. Nowego numeru nikt z jej znajomych nie chciał mi dać, ale wcześniej byłem tam raz, więc co? Pojechałem. No i jeździłem w tę i z powrotem co weekend, spałem w samochodzie, ignorowałem to, że nie jestem tam mile widziany. Ogólnie cyrki niesamowite, a do tego to mała mieścina, więc wyobrażam sobie co ludzie gadali. Nie obchodziło mnie to, jeździłem, prosiłem, obiecywałem, nagle okazało się, że nie mam problemu z wykrztuszeniem „kocham cię”. Czułem, że jak teraz nie wróci to już nie wróci. No i wróciła. Z zastrzeżeniem, że to ostatni raz, kolejnej szansy nie będzie.
Oczywiście warunkiem powrotu były zmiany. I nastąpiły, ale pozorne. Bo mimo, że próbowałem się zmienić to było już za późno – byłem już uzależniony. Włączyło się pijane myślenie i kombinowanie na całego. Ale wtedy nie zdawałem sobie sprawy, że to „to”. W ogóle nie wiedziałem, że istnieje coś takiego.
Przez kolejne lata piłem różnie. Mniej, więcej, miałem też kilkumiesięczne okresy abstynencji wymuszone sytuacjami, np. były bardzo duże problemy natury zdrowotnej z moim starszym synem. Ostatni etap wyglądał tak jak już opisywałem – spiąłem się i ograniczyłem się do picia w dni wolne oraz okazjonalnego-imprezowego. Oczywiście w żaden sposób mi to nie pomogło, bo nie mogło już pomóc, na ograniczanie spożycia było za późno. W październiku 2016 trafiłem na forum, z którego tutaj przywędrowałem, resztę pokrótce znacie. Istotne jest to, że przez ten cały czas picia uważałem się za świetnego partnera, dobrego ojca, zaradnego faceta, którego niesłusznie wszyscy się czepiają.
A potem – bum – iluzja rozsypała się.
Połówce na początku powiedziałem tylko tyle, że po prostu nie będę pił, bo alkohol to syf, świństwo i wystarczająco już w życiu wypiłem. Nie zareagowała, a raczej zareagowała na to obojętnie. O alkoholizmie nie zająknąłem się ani słowem nawet gdy zostałem już zdiagnozowany. Milczałem również, gdy podjąłem decyzję odnośnie pójścia na terapię. Dlaczego? Mogę podać kilka powodów.
Wstydziłem się. Obawiałem się jej reakcji. Mówiąc od razu prawdę rozwaliłbym sobie doszczętnie i forever komfort picia w domu.
Z tego ostatniego nie zdawałem sobie sprawy, ale myślę, że to był jeden z powodów dlaczego ciągle przekładałem tę istotną rozmowę, a potem długo między nami były różne niedopowiedzenia.
Ciąg dalszy – będzie.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, szekla, Marta74, Magda, Dahud, Wera33, Tsubasano, Havana, Tomoe, Waldek, AgaMars, Jaskolka, Adalbert, AniaKr i jeszcze 1 innych osób również podziękowało.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/21 16:26 #101

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748

Że syn nie ma temperatury (pediatra wczoraj stwierdził, że to taka "trzydniówka"), zagląda do mnie i mnie rozśmiesza :mrgreen:


No to ja znowu u Ciebie i w ciemno, bo nie wiem co ta trzydniówka ma oznaczać i w jakim wieku jest Twój syn.
Córka miała kiedyś coś podobnego. Lekarz określił to jako gorączka trzydniowa i ona działa tak, że dziecko nie choruje na tzw. Dzięcięce choroby, czyli ospa, odra, świnka iiiiiiiii.......
Nie oznacza to jednak, że w dorosłym życiu jeśli będzie miało kontakt z jakąś chorobą to, że sie nie zarazi. Pogadaj więc z lekarzem o tym dokładniej. OKI?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/21 17:05 #102

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Młody ma 5 lat, ospę miał, na resztę szczepiony. Jeśli miałby gorączkę mieliśmy dzwonić, ale nie ma. Osłuchowo "czysty", uszy "czyste", gardło tyż. W domu ma siedzieć do końca tygodnia.
Ja bardziej tej pediatrze wierzę niż lekarce, u której sam byłem :mrgreen:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/21 17:16 #103

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
Trzydniówka to też choroba, Organizm jest osłabiony i właśnie wtedy może złapać coś poważniejszego, Ale co tam bede mówić, rodzice to wiedzą.
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/21 17:30 #104

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Jaskółko, myśmy już tych chorób trochę przerobili. Tzn. bardziej kobita, bo ja to wiadomo… W dodatku w czasach picia nawet bez % we krwi praktycznie za każdym razem wpadałem w panikę, że dziecko chore, ło matko i odruch – ucieczka. Nawet komuś tam mówiłem, że jak któryś z synów jest chory to ja też jestem „chory” od samego patrzenia.
Było to bardzo bliskie prawdy, bardziej dosłowne niż myślałem.
Teraz nie tyle nie przejmuję się co nie kręcę czarnych scenariuszy. Pediatrę mamy naprawdę dobrą. Z tego co czasem się gada czy słyszy od znajomych teraz prawie wszystkie dzieci bez przerwy są na antybiotykach, u nas antybiotyk był raz u starszego pociecha.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/21 18:00 #105

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
Zdziećmi to wiadomo, nie ma co przyzwyczajać do antybiotyku. Ale dorosły czuje że na niego pora. Nie od razu ale na 4-5 dzień choroby, paracetamolu, polopiryny, gorączki, jak nie przechodzi to potrzebne jest coś silniejsze.
Tak się mówi że nasza służba zdrowia jest do niczego, a moja córka, mieszkająca w Holandii nigdy się nie doczekała antybiotyku. Był tylko jeden taki raz , kiedy paracetamol nie pomógł i dostała duszności tak że aż zabrało ją pogotowie. Tak wiec teraz kicha i prycha już trzeci tydzień i na moje oko ma zapalenie oskrzeli ale mówi że do lekarza nie ma po co iść bo ZAWSZE jest zalecany paracetamol. Przegięcie w każdą stronę jest niedobre.
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.