Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT:

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2017/12/26 02:45 #36

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663

na które po pewnym czasie zacząłem dziwnie spoglądać,


mialam czasem takie sny, ze gdyby butelka, czy puszka stala rano na stole, czy kolo lozka, to nie wiem co by sie stalo. Nie wiem, naprawde. Cala ta otoczka ''alkoholu ulubionego'' pryska kiedy go nie ma. wypijamy wtedy to czego sie zarzekalismy,. eh
Jak podstepny jest ten nalog.
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2017/12/26 05:51 #37

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

na które po pewnym czasie zacząłem dziwnie spoglądać,

Cala ta otoczka ''alkoholu ulubionego'' pryska kiedy go nie ma. wypijamy wtedy to czego sie zarzekalismy,. eh
Jak podstepny jest ten nalog.

To prawda. Ale jako początkujący oczywiście w to nie wierzyłem, że może mi się zachcieć likieru krówkowego, itp. wynalazków. Musiałem przekonać się o tym na własnej skórze. Podobnie nie wierzyłem, że przebywanie w towarzystwie osób, które piją może mi zaszkodzić. Przecież ja nie będę pił, więc jak to? W głowie mi się to nie mieściło. No i następna nauczka. Takich nauczek dostałem nie wiem ile, dziś nie siłuję się z alkoholem. Bo wiadomo, że przegram. Nawet jak się nie napiję to odchoruję takie starcie, a w najlepszym przypadku będę miał kiepskie samopoczucie.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2017/12/29 21:09 #38

  • jolcia870
  • jolcia870 Avatar
  • Gość
  • Gość
cześć Krzysztof!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2017/12/30 05:37 #39

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Jola @};-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/01 07:25 #40

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Witam wszystkich w Nowym Roku zwyciesteoe
U mnie rozpoczął się on bardzo pozytywnie. Wczorajszy wieczór spędziliśmy w gościnie u mojego kolegi i jego żony. Dobre jedzenie, dobra energia, żadnego udawanego wznoszenia toastów o północy tylko życzenia.
Głębszych refleksji noworocznych raczej brak nie licząc tego, że widzę, że w ciągu ubiegłego roku dużo się zmieniło. I są to zmiany na lepsze.
Jeszcze niedawno bardzo się nie lubiłem. Na samym początku trzeźwienia wręcz nie mogłem patrzeć w lustro, bo zaraz myślałem „ty debilu”, etc. Czasem miałem też kłopot, by spojrzeć najbliższym – partnerce, dzieciom - prosto w oczy. W tej chwili może tak nie do końca siebie lubię, ale patrzę w lustro, patrzę ludziom (ogółem) w oczy i uśmiecham się szczerze. Szczerze albo wcale. Nauczyłem się wyciszać, co jest w moim przypadku bardzo ważne. Zacząłem zwracać uwagę na drobiazgi, cieszyć się nimi. Ponownie uwierzyłem w ludzi – w to, że nawet zupełnie obce osoby mogą być życzliwe i bezinteresowne. I zrozumiałem, że to żaden wstyd poprosić kogoś o pomoc.
Wiem, że przede mną jeszcze mnóstwo pracy, ale mam pewność, że warto.
Życzę forumowiczom szczęśliwego Nowego Roku 2018 – zdrowia, trzeźwości, realizacji planów, spełnienia marzeń, wszystkiego co najlepsze.
Dzięki za to, że jesteście.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, andrzejej, Eloyze, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/01 09:07 #41

  • podparty
  • podparty Avatar
  • Gość
  • Gość

widzę, że w ciągu ubiegłego roku dużo się zmieniło. I są to zmiany na lepsze.

Za niedługo znów będzie pierwszy stycznia, Jestem prawie pewien że znów tak napiszesz! :grin:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/10 19:56 #42

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Miałem wcześniej się położyć, ale chciałbym jeszcze na spontanie napisać tu kilka zdań o swoich relacjach z synami, które powolutku się poprawiają.
Kiedy przestałem pić z racji rozchwiania emocjonalnego nie byłem w stanie zajmować się nimi, więc kłamałem (najczęściej, że jestem chory, źle się czuję, boli mnie głowa, ewentualnie jestem zmęczony po pracy) i uciekałem. Zamykałem się w innym pokoju albo w sypialni. Ucieczka ta była również spowodowana strachem, że nie zapanuję nad sobą i zacznę na nich krzyczeć z błahego powodu lub bez. Starszy syn przyjął to moje dziwaczne zachowanie z pozornie stoickim spokojem, młodszy otwarcie się przejmował. Potrafił przyjść do mnie z termometrem, położyć mi rękę na czole, głaskać mnie po głowie i prosić połówkę, żeby mi dała lekarstwo, bo jestem chory. Za każdym razem, kiedy tak robił dosłownie chciało mi się wyć, chociaż w tamtym czasie i bez tego często wyłem w duchu. Ale targały mną także straszne wyrzuty sumienia, że nie jestem w stanie pobawić się z synami jak to robią normalni ojcowie. Jeśli zdarzał się lepszy dzień starałem się to nadrobić. Właściwie dopiero po zamkniętej, gdy z pomocą poukładałem sobie priorytety i zrozumiałem, że obwinianie się za to co już było nic nie da moje relacje z chłopakami zaczęły stopniowo zmieniać się na lepsze.
Gdy piłem, a nawet gdy nie piłem tylko kombinowałem jak się napić i zapewnić sobie jak największy komfort picia synowie mało mnie interesowali. Chociaż gdyby ktoś zapytał na pewno bym temu zaprzeczył. Fakty jednak są takie, że nie znałem ich tak naprawdę. Oczywiście wiedziałem takie rzeczy jak to, że starszy jest niejadek, a młodszy wszamie wszystko bez problemu, bo jadłem z nimi posiłki. Wiedziałem, że starszy jest spokojniejszy i woli coś budować, młodszy to wulkan energii, 5000 słów na minutę, kopanie piłki do upadłego, itd., bo wychodziłem z nimi na dwór albo siedziałem w domu. Ale gdyby mnie ktoś zapytał kim chciałby zostać w przyszłości któryś z nich albo jakie ma marzenia, albo nawet jakie są ich ulubione kolory czy piosenka z radia – to już bym nie wiedział. Co ciekawsze byłem tak zaburzony, że uparcie twierdziłem przez lata, iż młodszy syn jest podobny do mnie z charakteru… prawdopodobnie dlatego, że chciałbym, żeby tak było. Chciałbym być tak otwarty jak mój młodszy pociech, który nie potrzebuje żadnej używki, by odnaleźć się w towarzystwie rówieśników, cieszyć się na max ze zjazdu na wodnej zjeżdżalni, bo jest to po prostu fajna zabawa, a nie wyzwanie, któremu trzeba sprostać. Trzeźwiejąc ze zdumieniem odkryłem, że faktycznie bardziej podobny do mnie z charakteru jest starszy syn. Nie jest to zły charakter, jest inny. Już tej chwili ma sporo „spokojnych” zainteresowań niekoniecznie ciekawych dla jego rówieśników, ale na szczęście nie podchodzi do nich w sposób ambicjonalny. Nie ma w nim tego nieciekawego czegoś co ja miałem czyli „muszę być najlepszy”. A przynajmniej jeszcze tego nie widać.
Reasumując na dzień dzisiejszy wciąż poznaję swoich chłopaków. Słucham ich, słucham tego co mają do powiedzenia. Często mnie zaskakują. Spędzam z nimi więcej czasu, bo mogę i chcę. I z tego się cieszę. Cieszę się, że są.
Na zakończenie rzecz straszna. Rok temu byłem tak chory i na własne życzenie w takim stanie, że prawie płakałem w rękaw koledze trzeźwemu alko, że ja tak naprawdę nigdy dzieci nie chciałem. A skoro prawie wszystko co działo się przez ostatnie lata deformował alkohol być może ja ich wcale nie kocham, bo to też było kłamstwo, które sobie wmówiłem jak wiele innych (kontrolowane picie, szczerość, racjonalizm do bólu, obiektywizm w ocenie innych i własnej, itp.). Kolega trzeźwy od kilkunastu lat, który na luzie ogarniał moje huśtawy nastrojów i nigdy mu nie drgnęła powieka niezależnie jakie głupoty gadałem wtedy po raz pierwszy i ostatni tak mnie opier-papier, że zamilkłem zaszokowany. Ale później już takich idiotycznych myśli nie miałem. Miałem inne, ale tego rodzaju już nie.
Z perspektywy czasu jestem ogromnie wdzięczny koledze za ten opier-papier. Co więcej dziś nie mogę uwierzyć jak mogłem powiedzieć coś takiego.
Synów kocham okrutnie, chociaż nie zawsze wiem jak to okazać. Ale nic to, nauczę się.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, szekla, Marta74, Kropka, AgaMars, Zakapior, podparty, Katarzynka77, Pidżej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/10 20:53 #43

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7673
  • Otrzymane podziękowania: 13573
Mialam podobne dylematy Krzychu. Jak zaczelam trzezwiec to uswiadomilam sobie, ze tak na prawde to fakt, ze mam 2 corki wcale nie jest spowodowany tym ze je chcialam miec, mialam inne powody. To odkrycie zwalilo mnie z nog i sprawilo, ze poczulam sie beznadziejnie. Jak wynaturzona.
Jasne, ze szablonowa nie bylam, ale niechcacy zrobilam kawal dobrej roboty, bo pozwolilam moim dziewczynom byc kim chca, nie oczekiwalam od nich, tak jak to czesto robia rodzice.
Zawsze czulam sie jak ich starsza siostra. To uczucie minelo... ale nie do konca. Zawsze bylam bardziej przyjaciolka niz matka i to w miare uplywu lat sie poglebia.
Zawsze je kochalam, ale teraz to takie dojrzale uczucie, swiadome. Sprawia mi wielka przyjemnosc kiedy sa ze mnie dumne, a zdarza sie to coraz czesciej i one tego nie kryja. Jak rowniez tego, ze zdaja sobie sprawe dlaczego, czemu to zawdzieczam. W ogole, moje dziewczyny sa debesciary... dlugo bym musiala opowiadac.
Mysle, ze to nic, ze pozno odkrywamy uroki rodzicielstwa, kiedy jest po fakcie jakby. Lepiej pozno niz wcale. Dobrze, ze te uroki odkrywamy, swiadomie, z pelna premedytacja.
Pozdrawiam @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Krzysztof Z., Zakapior

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/11 04:22 #44

  • AniaKr
  • AniaKr Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 815
  • Otrzymane podziękowania: 1643
To wszystko nie jest tak proste jak się wydaje. Mój ojciec nie był alkoholikiem. Choć z pewnego powodu, którego tu nie chcę przytaczać był DDD. Miałam 4 lata kiedy odszedł. Umarł na zawał. Piszę o tym dlatego, że chcę podkreślić, że pamięć miłości i czułości i poświęcanego czasu nie liczy się w tym co rodzice dysfunkcyjni przeżywają, ale w tym co dziecko zapamiętuje. Do tej pory mam klocki lego przywiezione przez kolegę ojca, ze Szwecji.Nie oddam ich nikomu nie ze względu ich wielką wartość materialną, ale emocjonalną. Kiedy Cię czytam Krzysztofie , wzruszenie mnie ogarnia bo ja bym wszystko oddała by móc być na miejscu tego Twojego młodszego Syna. A z kolei Ursa w Tobie widzę moją matkę, która nie pozwoliła mi się stoczyć, bo nie pomagała mi w niczym, co związane z alkoholizmem. Jesteście dla mnie i lustrem i czymś co przypomina,że wciąż jestem człowiekiem, mimo,że te uczucia bolą, tęsknią i te które kiedyś topiłam we flaszce, dziś przeżywam je na żywo. Straszne i potrzebne.
"Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody. Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od traw..."
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, szekla, AgaMars, Krzysztof Z., Zakapior, podparty

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/11 07:17 #45

  • podparty
  • podparty Avatar
  • Gość
  • Gość
Dobrze że piszesz o dzieciach i swoim ich postrzeganiu przed i w czasie trzeźwienia. Ruszasz we mnie tymi słowami pokłady emocji z którymi do dzisiaj nie radzę sobie w moim mniemaniu.
Mam 56 lat, a mam wrażenie że dopiero teraz dojrzałem psychicznie by stać się prawdziwym ojcem. Dzisiaj wiem że właśnie te zalegające głęboko emocje zalewałem w podobny sposób jak ty.
Wyłem i piłem bo "bałem" się tego co wynurzało się w relacjach z dziećmi. Popełniłem zbyt wiele błędów by mieć takie szanse jak ty do zbudowania ojcowskiego obrazu w normalnym domu rodzinnym. Imponujesz mi tym że zatrzymałeś się w destrukcji i teraz jesteś z nimi jako OJCIEC. Wiem jak to ważne jest dla dzieci, mój syn ma 27 lat, a córka z drugiego związku 25 lat.
Z córką widuję się raz-dwa razy w miesiącu, a syn nie chce mnie znać, mieszkamy w jednym mieście. Powiem ci że to jest moja największa strata i ciężar wynikający z mojego życia. Słowa AniKr o klockach lego wbiły mi się boleśnie w żal po stracie... nie jestem pewien czy mają chociaż tyle. Cieszę się że dzieciom zapisujesz teraz ich taśmę ojcowskimi relacjami, normalnymi...
Dla mnie moje błędy to chyba najważniejsze straty dla ojca i jeszcze większe dla dzieci. Tak wydrukowane relacje mają szanse zaburzyć im dramatycznie ich życie dorosłe.
Dlatego tak ważne jest dla mnie to co napisałeś, a jeszcze ważniejsze że żyjesz z nimi inaczej.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez podparty.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/11 07:27 #46

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663

Słowa AniKr o klockach lego wbiły mi się boleśnie w żal po stracie...


juz przerobilam i pogodzilam sie z przeszloscia, ale wasze opowiesci wywolaly u mnie zal. Zaakceptowaz to nie znaczy zapomniec,
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Jaskolka.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/11 17:11 #47

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

pozwolilam moim dziewczynom byc kim chca, nie oczekiwalam od nich, tak jak to czesto robia rodzice.


Chyba ogólnie właśnie o to chodzi. Jednak ciężko powiedzieć czy będę takim rodzicem, bo tego nie wiem. Na razie po prostu jestem i to samo w sobie mnie cieszy. To, że naprawdę chcę ten czas z chłopakami spędzać, nie jest to żadna męka czy przykry obowiązek. Oczywiście bywa, że ten wspólny czas jest marnotrawiony, bo sobie leżymy i się wałkonimy, ale to też jest spoko, tak sądzę.

Podparty. Jesteś bardzo silnym człowiekiem. Masz też niezwykły dar plastycznego pisania, przenoszenia obrazów, emocji tak, że czytający je dosłownie widzi/czuje. Nie raz w Twoich historiach widziałem samego siebie. Czasem w sytuacjach, które miały miejsce tylko u Ciebie, ale czułem, że równie dobrze ja mógłbym być na Twoim miejscu. Do tego dążyłem nie zdając sobie z tego sprawy. To, że jestem tu gdzie jestem jest także i Twoją zasługą, zasługą tego, że dzieliłeś się ze mną i innymi swoim doświadczeniem oraz przeżyciami. Za ten wpis także Ci dziękuję. Myślę, że to dobrze, że masz kontakt z córą, trzeba cieszyć się z tego, że są chęci z obu stron i ta relacja na pewno cały czas ewoluuje. Wolniej, bo wiadomo – to jest dorosła osoba, pewnie cięgle mająca poczucie krzywdy. Ale chce tych kontaktów czyli są dla niej ważne. Nie jest też przesądzone, że nie będziesz miał kontaktu z synem, tu czas również może wiele zdziałać. Ludzie się zmieniają czego jesteśmy najlepszym przykładem. Zmienia się również ich sposób postrzegania tych samych rzeczy na przestrzeni lat. Możliwe więc, że syn spojrzy na Ciebie kiedyś inaczej. Tego Ci życzę.

Jami :ymhug:

No patrz Aniu ile zbieżności. Z tym, że nie wiem czy mój tato był dysfunkcyjny. W latach głębokiej komuny chyba wszyscy byli dysfunkcyjni, bo rodzice zasuwali do pracy, a dzieciaki żłobek albo babcia, a potem szkoła, świetlica i klucz na szyi. Jeszcze za moich szkolnych lat zresztą tak bywało, choć ja akurat z kluczem nie biegałem. No i tata zmarł, kiedy byłem już dorosłym facetem. Do tej pory nie pogodziłem się z tym, że stało się to tak nagle, że się nie pożegnałem, a żałobę jak wiecie przepiłem. Śni mi się co parę miesięcy, radzę sobie z tym, bo sporo gadam na ten temat w realu natomiast pisać o tym nie lubię, więc nie piszę. Ogólnie ciężki temat, pewnie go kiedyś rozwinę przy jakiejś okazji. Mogę napisać tyle, że może to zazębiać się z mechanizmami, choroba nie może dobrać się do mnie w inny sposób, więc próbuje tak drogą podświadomości. Innym śnią się imprezy i wódka, mnie ojciec. Tzn. wódka też mi się śniła, ale tylko na samym początku. W każdym razie efekt podobny – to nie są sny przyjemne, burzą spokój nawet jeśli na chwilę to jest to fakt. Niefajnie zaczyna się dzień po takim śnie.
Często nie mogę się nadziwić co też wyczynia ten mój nie do końca trzeźwy łeb, czasami śmieje się, gdy przyłapię się na jakiejś wyjątkowo durnej kombinacji myślowej, ale te sny akurat śmieszne nie są. Chociaż rozmowy z kolegami już bywają lżejsze, bo ja mówię – no zgadnij co mi się śniło, a dany kolega – hm… no nie wiem, czyżby tata? A ja – no kurde, nie wiem jak na to wpadłeś – i dopiero opowiadam co tym razem. A jak opowiem wszystko zaczyna wyglądać inaczej, to fenomen drugiego alkoholika, lustra właśnie. Nie tylko ja mam nieprzyjemne sny, choć jak napisałem wcześniej większość ma takie typowe alkoholowe. Ale są i tacy, których senne majaki „rozwalają system”.
Na szczęście tata nie śni się mi co noc, choć nie powiedziałbym też, że coraz rzadziej. Próbowałem ustalić z pomocą czy te sny są jakoś powiązane ze spadkiem nastroju, tym co dzieje się w ciągu dnia i nie ma reguły. Po prostu się zdarzają, a ja uczę sobie radzić z tym, że bywają. Może w przyszłym roku załapię się na grupę dla osób nie radzących z żalem po stracie kogoś bliskiego, na razie terap mi to odradza. I z tym nie dyskutuję, nie tyle wiem co czuję, że ma rację. Czuję, że tam będę ryczał, mimo że ja z tych „nie płaczących” raczej jestem.
Może kiedyś Wam opowiem jak uciekałem przed panią psycholog, której udało się ze mnie wycisnąć coś, co mnie prawie doprowadziło do łez. Ale nie dziś, bo właśnie „zobaczyłem” to jakby „z boku” i uśmiechnąłem się, bo choć to było tragiczne to z zewnątrz musiało groteskowo wyglądać. Facet 1,90 prawie ucieka przed osóbką max 1,60 „w kapeluszu” :ojej:
Spokojnego wieczoru wszystkim i wielki szacun dla tych, którym chce się czytać w całości moje elaboraty, których nie planuję, ale czasem po prostu tak mi wychodzi – zamiast 5 zdań 150.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, AgaMars, Jaskolka, Zakapior, podparty, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/11 18:16 #48

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
z przyjemnoscia czytam to co masz do powiedzenia :)
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/16 18:35 #49

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Wczoraj wieczorem, gdy młodzież poszła już spać obejrzeliśmy z kobitą nie do końca mądry film. Fabuła plus nasze komentarze sprawiła, że oboje na koniec płakaliśmy ze śmiechu.
I wiecie co? Choć to niby nic wielkiego poczułem się naprawdę dobrze. Jakbym do domu po jakiejś długiej podróży wrócił.
Siedzieliśmy do późna, więc nie wyspałem się. W pracy przekroczyłem swój dzienny limit kawy o 2. Natomiast na treningu zagapiłem się i oberwałem od sparing partnerki tak, że obydwoje się zdziwiliśmy. Ja, że dostałem, ona, że tak głupio się wystawiłem.
Mimo tego wszystkiego gęba mi się cieszy i myślę, że dzisiejsze perypetie nie odbiją się na mnie w negatywny sposób, bo…
Mam szczęście. Chociaż moja połówka nie jest chodzącym ideałem jak często wydawało się mi w czasach, gdy piłem to z całą pewnością łączy nas dużo więcej niż wspólne łóżko, dzieci i przyzwyczajenie. Nie obudziłem się po tych latach picia u boku zupełnie obcej osoby, której nawet nie lubię, a przecież mogło tak być. Wszak pijąc podjąłem mnóstwo złych albo kiepskich decyzji. Wielu rzeczy nie widziałem albo widziałem je inaczej. Manipulowałem i dawałem sobą manipulować. Kiedy zacząłem trzeźwienie widziałem głównie właśnie to – straty, zaburzenia, kłamstwa. Natomiast zapomniałem o tym czego nie straciłem, a nawet już mając większą tego świadomość traktowałem to wszystko jako coś oczywistego. Dopiero teraz zaczynam doceniać we właściwy sposób bliskich – cieszyć się z tego, że są. Nie w taki kompulsywny, dziwny sposób jak na początku. Zaczynam doceniać ich świadomie. Pomimo pewnego rodzaju oddalenia spowodowanego chorobą, konieczności leczenia i kontaktu z ludźmi, którzy najlepiej mnie rozumieją, bo sami przechodzili to samo, między mną a kobietą, dziećmi, bratem oraz mamą nadal jest bliskość. Coś więcej niż więzy krwi, a w przypadku lepszej połowy coś więcej niż wspólna szarpanina z życiem i jego czysto bytowymi aspektami.
Na co dzień owa bliskość pomiędzy mną a połówką niekoniecznie rzuca się w oczy. Są dni, kiedy zajęty swoimi, wiadomymi sprawami w ogóle jej nie dostrzegam. Co nie znaczy, że nie istnieje. Jest w gestach, słowach. Zrobionej herbacie, serniku. W nie do końca świeżych kwiatkach z Biedry, które dzisiaj pod wpływem impulsu zakupiłem wiedząc, że luba będzie się z tego śmiała (amant z kwiatami z Biedrony jest równie wysublimowany jak dżolero kupujący w markecie rafaello i gumki na Walentynki). Jest chyba także trochę w tym wpisie, chociaż niezupełnie wygląda on tak jakbym chciał i nie przekazuje wszystkiego co bym chciał. Pewnie dlatego, że nie umiem jeszcze precyzyjnie określać tych wszystkich emocji, które odbieram.
Ale. Jak wcześniej przerażał mnie ich natłok, ogrom – i to zarówno negatywnych jak i pozytywnych – teraz przestałem się tego bać. Niektóre chwile mimo ich złożoności, poplątania uczuć chciałbym zamrozić w takim sensie, żeby nigdy o nich nie zapomnieć. Wiem, że w dosłownym sensie się nie da, ale pisząc o tym trochę tak.
Spokojnego wieczoru wszystkim.
P.S. Mimo pracy, terminowego spłacania kredytu, pozornie życiowego ogarnięcia, poukładania sobie w głowie priorytetów i tak czasami wydaję się sobie strasznie dziecinny. Ma ktoś też coś takiego?
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Marta74, AgaMars, Zakapior, podparty, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/16 19:59 #50

  • podparty
  • podparty Avatar
  • Gość
  • Gość
Mam takie coś Krzyś, piszesz że nie wszystkie emocje potrafisz odebrać , określić. To właśnie mam, zdarza mi się że gdy razem jesteśmy, nagle wyskakuje ze mnie głośny uśmiech. Nie tłumię go, bo mnie on cieszy. Ciepłe spojrzenie gdy na mnie nie patrzy, wyzwala coś czego nie znałem co łapie mnie za wzruszenie. Kurcząca się irytacja , rosnąca cierpliwość i wyrozumiałość. To dla mnie od roku dopiero coś nowego. Nie umiem nazwać przed sobą zbioru tych emocji, nie umiem mówić o nich. Zakrywam je żartem, bagatelizowaniem.
Ponad 9 lat jestem z Kasią. A dopiero od roku zaczynam się cieszyć z tego co wynurza się z mej głębi. Ma to wpływ na moją codzienność. Równocześnie łapię się tak jak ty, na czuciu że to takie niedorosłe, dziecinne. Czuję tak, nie myślę. Ty łapiesz te emocje już w rok, ja prawie 7 lat trzeźwości potrzebowałem. Cieszę się że doroślejemy. :grin:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez podparty.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/16 20:20 #51

  • arnie
  • arnie Avatar
  • Gość
  • Gość
Ludzie :grin:
Wiecie co my robimy razem z moim grzechem?lat 45?
Mówimy do siebie często głosami takimi cienkimi udając np.psa np(tato ja bym chciał na dwór)to są całe monologi.
Nie mówiąc już o innych idiotyzmach :ymdevil: a jest ich trochę.
Ja mam w sobie po prostu dziecko i nawet je lubię,bo już nie tupie nóżką,już chyba w końcu dorosło trochę ale to zawsze dziecko i jak to dziecko bywa głupie i chwała mu za to.
Miło się czyta to co piszesz Krzychu z takich właśnie wartościowych chwil składa się normalne(tak mi się wydaje) życie.
Tak trzymaj

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez arnie.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/17 16:28 #52

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

Mam takie coś Krzyś, piszesz że nie wszystkie emocje potrafisz odebrać , określić.


Podparty, to u mnie w ogóle dziwna rzecz, bo np. swoje uczucia do chłopaków potrafię od razu zdefiniować. Ale może to jest tak, że dzieciaki kocha się bezwarunkowo. Z kolei matkę ma się jedną, więc wiadomo. Braci wprawdzie można mieć i 5, ale ja mam 1, więc nie mam wyboru i chyba kochać go muszę :mrgreen: Wychowaliśmy się razem, tłukliśmy, skarżyliśmy na siebie, itp., ale jak jakiś dzieciak z zewnątrz chciał stłuc mojego brata to lojalność zawsze się odzywała.
A z kobitą to jest różnie. Czasem wydaje się mi, że jest to jakieś „nad-uczucie”. Czasami nawet nie tyle mnie irytuje co męczy. Nie chcę tego za bardzo rozwijać, bo nie dotyczy to bezpośrednio tematu alkoholizmu i leczenia, tu się dogadaliśmy. W skrócie chodzi o to co wyżej napisałem - pijąc manipulowałem, ale i dawałem sobą manipulować. Teraz mogę jedynie świadomie ustąpić. Natomiast połówka przyzwyczaiła się do tego, że można mną za każdym razem kręcić w określony sposób, by uzyskać zamierzony efekt. Podobnie do tego, iż niektóre jej zachowania mi nie przeszkadzają (bo nie przeszkadzały, gdy piłem) i teraz jest poirytowana, że coś nie działa albo coś mi się nie podoba. I tak – ja rozumiem to zachowanie, ale męczy mnie 20-krotne powtarzanie tego samego. Myślę, że jest to kwestia ponownego dotarcia się, lepszego dogadania jeśli chodzi o te konkretne sprawy. Póki co rozmowy dają tylko lub aż tyle, że pomiędzy tymi zgrzytami są dłuższe przerwy.

Nie umiem nazwać przed sobą zbioru tych emocji, nie umiem mówić o nich. Zakrywam je żartem, bagatelizowaniem.


Ja także jak widać nie bardzo umiem, ale co nieco udało się mi napisać. I Tobie też :)


Ludzie :grin:
Wiecie co my robimy razem z moim grzechem?lat 45?
Mówimy do siebie często głosami takimi cienkimi udając np.psa np(tato ja bym chciał na dwór)to są całe monologi.
Nie mówiąc już o innych idiotyzmach :ymdevil: a jest ich trochę.


Krzychu, ja ostatnio wracam z treningu, wydaję dźwięki jak Bruce Lee i chłopaków po chacie ganiam. A dzisiaj w pracy koleżance język pokazałem. Co najlepsze – ona mi też bnggfgbfb
O – i widzisz Podparty jak ja „dorastam” :mrgreen:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/17 19:48 #53

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7673
  • Otrzymane podziękowania: 13573
Mowisz i masz ^^)
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/17 20:03 #54

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

Mowisz i masz ^^)


Dzięki @};- @};- @};-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/17 22:58 #55

  • Anka 1
  • Anka 1 Avatar
  • Gość
  • Gość
Witaj jestem Anka Alkocholiczka i też przywędrowałam z tamtego forum.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/18 04:49 #56

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
Witaj Aniu kwiaaatek

Krzysztof ja co prawda doratam powaznie, ale mamy w pracy takiego zartownisia, on sobie pokrzykuje, posmieje sie i wprowadza fajna atmosfere, poza tym rozbawi les mnie takim Brusem Lee hehehe
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/18 16:02 #57

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Cześć Aniu :czesc:
Widać Jaskółeczko, że każda firma musi mieć swojego etatowego klauna :o) Lub nawet kilku :mrgreen:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/23 17:36 #58

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Ten tydzień zaczął się słabo, ale sam rozkminiłem dlaczego. Za mało snu, więc logiczne – kuleje HALT. Kuleje HALT – leci samopoczucie. Leci samopoczucie… stop! Trzeba pomyśleć co nie gra. I dlaczego. Czasem wytłumaczenie jest banalne.
Ze mną jest tak. Piątek-sobota dłuższe posiedzenie wieczorem, bo wiadomo – w weekend (póki co) można dłużej pospać. A nawet jeśli nie można, można przekimać się w dzień. Automatycznie mój organizm przestawia się i siedzę dłużej w niedzielę. Mimo, iż wiem, że jak nie zasnę do 23 to potem jest problem. Banał? Banał. Dla osób nieuzależnionych. Dla alkoholika takie z pozoru błahe zaniedbanie potrzeb swojego organizmu, a co za tym idzie HALT może przejść w coś innego, niekoniecznie sympatycznego.
Pal sześć zarwanie wyjątkowo jednej nocy w tygodniu pracy, ale zdarzało się, że zarywałem ich tyle, iż potem po prostu padałem ze zmęczenia. I nie mówię o bezsenności na początku, męczących snach czy ogólnie kłopotach z zaśnięciem. Sęk nie w tym, że ja nie mogę spać tylko w tym, że zdarza się mi takie bezmyślne siedzenie do późna, bo… i tu nie ma konkretnego powodu. Oczywiście mogę wymyślać, że zaczytałem się, koniecznie o tej porze musiałem obejrzeć film, który można obejrzeć kiedy indziej, etc. Tyle, że to będzie właśnie wymyślanie, a nie poważne powody typu choroba w rodzinie lub kryzys i konieczność porozmawiania z kimś przez telefon czy online.
Poruszyłem wczoraj ten temat na koniec spotkania z terapem i pewnie będziemy jeszcze o tym rozmawiać. Ale konkluzja była taka, że zaniedbując tak prostą rzecz szkodzę sobie i swojemu trzeźwieniu, nie mówiąc o tym, że ogólnie jestem mniej produktywny. Z wczorajszego spotkania wyniosłem na pewno mniej niż zazwyczaj przez niedospanie, ale jednak coś. Wciąż zapominam, że jestem trzeźwiejącym alkoholikiem. W takim sensie, że wprawdzie intensywnie pracuję nad konkretnymi aspektami trzeźwienia , cieszę się z efektów, ale zdarza się, że zaniedbuję inne, często podstawowe sprawy.
Będę starał się to zmienić.
Spokojnego wieczoru wszystkim życzę.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Zakapior, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/28 21:25 #59

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Dzisiaj o wyjeździe do teścia i parę przemyśleń, które nasunęły się mi podczas niego i po powrocie. Notuję „na świeżo”, żeby niczego nie pogubić.
Od strony technicznej wyjazd wyglądał tak, że początkowo mieliśmy jechać całą rodzinką. W końcu jednak doszliśmy do wniosku, że pojadę sam z chłopakami, a kobita sobie odpocznie od nas wszystkich. Ogólnie jestem zadowolony. Odetchnęliśmy świeżym powietrzem, połaziliśmy, chłopaki spędzili czas z dziadkiem, a przy okazji i ja dowiedziałem się czegoś nowego.
Kiedy nie zdawałem sobie sprawy ze swojego alkoholizmu (piję, ale „wszyscy piją”, „kontroluję”, itd.) co dość typowe podejrzewałem parę osób o alkoholizm, a siebie nie. Wśród tych osób był teść, który nie jest abstynentem. To już był powód do podejrzeń. Kolejny - nie mieściło się mi w głowie co można robić na co dzień w takiej mieścinie prócz chlania. Naprawdę tak myślałem i jest to straszne. Świadczy o olbrzymim ograniczeniu, podobnie jak to, że nie wyobrażałem sobie, iż można jechać na wakacje i nie pić. Jeden z forumowych kolegów napisał w którymś miejscu mniej więcej takie zdanie – po co miałem gdzieś jechać skoro taniej można było napić się w domu. Ja pijąc nie myślałem w ten sposób, ale tak naprawdę w praktyce wychodziło na to samo. Czy jechałem na Mazury czy leciało się gdzieś, gdzie jest cieplej jeden element pozostawał niezmienny. Bania. Jeśli chodzi o wyjazdy krajowe mógłbym spróbować napisać przewodnik po sklepach nocnych, a w przypadku zagranicznych poradnik co najlepiej „kopie”. Autentyk – nie pamiętam co dokładnie zwiedziłem w danym miejscu za to bezbłędnie powiem co jest flagowym trunkiem danego regionu i wcale nie dlatego, że przeczytałem jakąś książkę na ten temat.
To co powyżej napisałem nie dołuje mnie, ale jak wiele innych rzeczy, które zacząłem dostrzegać wprowadza w zdumienie. Jak ja mogłem nie widzieć, że mam problem z alkoholem, że moje życie kręci się wokół alkoholu?
Ano jakoś mogłem. I nie widziałem.
Wracając do wyjazdu i tego co mnie cieszy. Cieszy mnie to, że mogę sobie obecnie pozwolić na taki „samodzielny” wypad z chłopakami, nie jest to dla mnie żadnym „poświęceniem”. Cieszy mnie też, że coraz lepiej dogaduję się z teściem i zauważyłem jak wyglądają jego relacje z wnukami. Wcześniej nie zwracałem na to uwagi. Teraz je obserwuję i podoba się mi to co widzę. Sam swoich dziadków nie znałem, bo jeden zmarł zanim się urodziłem, a drugi kiedy miałem 3 czy 4 lata. Znałem tylko babcie, dziadek dla dziecka to jednak ktoś zupełnie inny. Dziadek wystruga kijek na wędrówkę, pokaże kolekcję haczyków na ryby, wyjaśni który do czego służy, a na śniadanie zaserwuje wnukowi niejadkowi frytki i jajka sadzone. Może niezbyt to rozsądne i zdrowe, ale chyba pierwszy raz widziałem, żeby mój starszy syn był tak zachwycony śniadaniem. Do tego teściu ma dość nietypowe i niemodne hobby jak na dzisiejsze czasy, które ja kojarzę z dzieciństwa, a mianowicie zbiera znaczki. Do tego 2 lata temu skonstruował własną wędzarnię, w której wędzi dosłownie wszystko. Nawet sól. Oczywiście wcześniej wiedziałem, że teść ma różne zainteresowania, ale obchodziło mnie to tyle samo co wybór pokoju w hotelu pod kątem widoku za oknem czyli pal sześć widok, ważne żeby bar/sklep był blisko. W tej chwili słucham, patrzę i – nie tylko w przypadku teścia – jestem zdziwiony, że większość ludzi, takich zwykłych „statystycznych”, ma pasje, o których potrafi zajmująco opowiadać.
To chyba Pilch napisał, że nawet jeśli czynny alkoholik ma coś co nazywa pasją to zawsze nad nią będzie „nadpasja” czyli chlanie. Bardzo to prawdziwe…
Jednak nie będę rozpisywał się dziś o tym, bo to kolejny „temat-rzeka”. Na koniec napiszę, że cieszy mnie, iż zaczynam postrzegać ludzi inaczej. Nie tylko alkoholików. Czyli praca nad sobą, a konkretnie nad tym co najbardziej ciągnęło mnie w dół przynosi efekty. Nie spektakularne, ale od czasu do czasu pojawiają się takie fajne zajawki, spostrzeżenia. Będę starał się o tym pisać, bo trzeźwienie to nie tylko droga przez mękę. Chociaż na początku tak to wygląda i tak się zapowiada i tutaj nie ma co się czarować. Nie ma też co czarować, że non stop jest pięknie. Ale jak już jest – to człowiek upewnia się, że warto być trzeźwym. I, że tamto pijane życie było guzik warte.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Marta74, Havana, AgaMars, Jaskolka, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/28 21:31 #60

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Posty: 2343
  • Otrzymane podziękowania: 1992
Trzeźwość otwiera oczy :grin:
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/28 21:40 #61

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

Trzeźwość otwiera oczy :grin:


To prawda, ale nie przestaje mnie dziwić w jakiej powykrzywianej rzeczywistości funkcjonowałem w ogóle tego nie widząc.
Dodam taką ciekawostkę. Film „Pod mocnym” oglądałem 3-krotnie. I dopiero za trzecim razem go zrozumiałem. Za pierwszym się śmiałem. Teraz nawet wstyd przyznać, że coś mnie w nim śmieszyło. Chociaż z drugiej strony warto to przyznać, żeby pokazać co alko robi z łepetyną – nawet filmu nie można zrozumieć, a co dopiero swoich zachowań i siebie.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Havana, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/29 09:22 #62

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Oj ci Dziadkowie, dlaczego Ich tak mało. Ten brak dziadka jakoś do dziś mi pozostał. Miałam tylko jedną Babcię. Ubogo u mnie z Rodziną, palców u rąk wystarczy żeby policzyć.

Byłam na mitingu rocznicowym w Nadarzynie i tam spotkałam Szpilę (pisałam o Nim w swoim wątku). Sędziwy Alkoholik opowiadający o swojej drodze własnymi wierszami. Taki bardzo pogodny człowiek.
Cofnęłam się do siebie, do kilkuletniej dziewczynki i do obrazu jak siedzę u Dziadka na kolanach i słucham Jego opowieści, cofnęłam się do swoich dziecięcych marzeń i w myśli powiedziała, że takiego Dziadka bym chciała.
Spotkałam Go teraz w Zakroczymiu i powiedziałam o swoich odczuciach - wtedy. Uśmiechnął sie serdecznie, chyba zrobiło Mu się przyjemnie a przecież różnica wieku między Nami jest niewielka :grin:
Marzenie czy tam chciejstwo jednak pozostało, przetrwało. Tak!!! Dziadkowie są bardzo potrzebni wnuczętom :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/29 16:11 #63

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Emi, ja z kolei zauważyłem już jakiś czas temu, że traktuję jednego ze swoich kolegów alkoholików może nie dosłownie jak ojca, ale jest w naszej relacji coś podobnego. Kolega zresztą fizycznie mógłby być moim ojcem, jego najstarszy syn jest 3 lata młodszy ode mnie. Z tym, że to nie wynika z braku ojca w dzieciństwie. Jak wspomniałem gdzieś wcześniej nie przeżyłem żałoby i mimo iż minęło tyle lat od śmierci taty ja wciąż za nim tęsknię. No nie ma tygodnia, żebym o nim nie pomyślał. Nie odwiedzam jego grobu od czerwca, bo zauważyłem, że to mnie bardzo dołuje – do tego stopnia, że może być to niebezpieczne. Brzmi to okropnie - syn, a grobu ojca nie odwiedza, ale jak odwiedzałem robiłem to zawsze pod wpływem impulsu, kupowałem znicz, zapalałem, stałem i nie czułem niczego prócz pustki. Takiej, która boli. I która w niesprzyjających okolicznościach może nakręcić i popchnąć mnie w złym kierunku.
Tak więc ten temat, temat żalu po stracie, jest na pewno u mnie do przerobienia, ale jeszcze nie w tej chwili.
Natomiast jest dobrze o tyle, że mogę już o tym spokojnie mówić i pisać. Nie ma „najeżenia”, nie ma agresji.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Havana, AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/29 16:23 #64

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
przypomnialo mi sie jak traktowalam mojego przyjaciela, starszego o 30 lat.
Najblizej mi bylo do naszych relacji takich wlasnie, ojcowskich, dbal o mnie. zawsze mialam co zjesc jak go odwiedzalam (pilam wtedy) kupil mi czapke, zabral na wycieczke obejrzec wielka choinke, itp. ale kiedy zagailam ze jest jak moj ojciec to inny kolega z AA zachnal sie/zaprotestowal, od tamtej pory nazywam go ''bratem=przyjacielem''
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Jaskolka.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/29 20:11 #65

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Myślę, że Cie rozumiem, bo czuje podobnie.
Tata odszedł na wieczny odpoczynek jak miałam 17 lat. Mama? W kwietniu będzie 14 lat.
To kawał czasu, pamięć się zaciera, pozostają groby i obowiązek z nimi związany.
Ja nie mam siły śmigać, Bródno, Wólka, pozostał mi Brwinów. Nie potrafie jednak stanąć nad grobem, mówić i nie mieć odpowiedzi.
Czasem mi smutno, przykro, że tak robię. Mam Ich jednak w pamięci oplecionych wieńcem szacunku.
Dlatego już od lat mówię Basi....spal, jak chcesz to weź mnie troszkę do pudełeczka. i o ile na to zasłuże to noś mnie od czasu do czasu w swoim serduchu.
Się zeszło na nocne rozmowy ^^)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Jaskolka, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/29 21:25 #66

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

Nie potrafie jednak stanąć nad grobem, mówić i nie mieć odpowiedzi.
Czasem mi smutno, przykro, że tak robię. Mam Ich jednak w pamięci oplecionych wieńcem szacunku.


Emi, w punkt.
I masz rację, najważniejsze jest to, co nosi się w sercu, w pamięci.
:ymhug:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/30 14:36 #67

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
O śmierci pisaliśmy i śmierć przyszła… nagle, nieoczekiwanie. Po 15 latach wspólnej przygody odszedł mój pies. Myślę, że miał dobre życie. Nawet mimo tego, że jego pan jest alkoholikiem i dużą część swego psiego życia spędził z panem, który był „pod wpływem”… ale psy to widzą inaczej. Przynajmniej chcę w to wierzyć. Nigdy go nie uderzyłem, czasem na niego krzyczałem, ale szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy ostatni raz… był dobrym zwierzakiem. Takim, na którego nie trzeba krzyczeć, bo jest mądry, wszystko wie i rozumie.
Właściwie nie wiem co czuję… To jest chyba żal, ale nie jestem pewny czy tak wygląda żal. Może. Na pewno jest mi przykro, smutno, a do tego zmuszam się w tej chwili do werbalizacji uczuć uciekając przed znanym mi dobrze odruchem duszenia w sobie… wszystkiego.
W pracy nie byłem, wziąłem wolne, szefowej jakąś godzinę temu powiedziałem dlaczego bez ściemy. I dziwne, wydaje się mi, że kobiety bardziej rozumieją takie rzeczy… nie wyobrażam sobie, że miałbym tłumaczyć się facetowi, że pies nie żyje, trzeba go zawieźć na kremację do weta no i nie przyjadę „bo pies”. W dodatku martwy pies.
Dziwnie to zabrzmi, może okropnie, ale zawijaliśmy go z połówką w 2 koce, potem go wziąłem tak jakby żył i nadal czuł czyli delikatnie i tę ostatnią podróż odbył normalnie w samochodzie z tyłu. Nie mógłbym go włożyć do bagażnika. Kochałem tego zwierza. Inaczej niż kobitę, mamę, dzieciaki. Ale jego też kochałem.
I to chyba na tyle.
Proszę się o mnie nie martwić w takim sensie, że będę miał głupie pomysły. Raczej nie będę miał, a jeśli się zdarzą - to będę w pierwszym rzucie zamęczał kolegów/koleżankę w realu, a w drugim Was. Zawsze też jest awaryjny telefon do terapa. Na tę chwilę myślę, że nie będzie potrzebny. Na trening jadę, a potem pomyślę o swoim małym kumplu. Ciepło. I nie wiem czy zawsze, ale na pewno długo będę go pamiętał.
Zwierzakoluby - przytulić tam swoje pupile x2. Ludzie za szybko odchodzą, one jeszcze szybciej.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Moni74, szekla, andrzejej, Marta74, Magda, Havana, williwilli55, AgaMars, Jaskolka, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/30 16:51 #68

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Szczerze Ci współczuję, doskonale znam ten ból i czuję go do dziś chociaż w maju minie 7 lat.
Potrafię jeszcze płakać, rzadziej.
Był piękny, wierny, wielki, kochający i dostojny. I wiesz co? Pokazał mi coś czego nigdy nie zapomnę.
Pokazał mi, że się wstydzi mnie pijanej. Nie chciał iść ze mną do sklepu, po prostu odwrócił się i poszedł w kierunku domu.
Psy widzą normalnie, mają po prostu od Nas ludzi więcej Pokory. :ymhug: :ymhug: :ymhug:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, AgaMars, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/30 17:06 #69

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14780
  • Otrzymane podziękowania: 19919
Smutna wiadomość :( :ymhug: Niechaj mu będzie dobrze po drugiej stronie tęczy...
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/01/30 17:11 #70

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
jesli koge wspomniec moja suczke... Kiedy mnie zobaczyla po dlugim wyjezdzie to skakala po mnie doslownie, jak taka mala psina miala sily podskakiwac po mnie w pozycji stojacej. dostala ''szalu'' to byla namacalna manifestacja milosci.
szekla wspomniala ze piesek nie chcial isc do sklepu... moja suczka tez, kiedy sie oszczenila chcialam ja zabrac na znany nam obu szlak po piwo, a ona skomlala i zawracala.
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.