Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT:

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/10 20:03 #1156

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Z dala
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Posty: 1827
  • Otrzymane podziękowania: 3696
To ja Ci powiem Krzysztof jak to było z kwarantanną u mojej wnuczki ostatnio.Otóż w środę wieczorem synowa dostała telefon ze szkoły,że od czwartku dzieci przez tydzień będą na kwarantannie,bo pani od religii zachorowała i jak się okazało na koronowirusa.Religia była w poniedziałek,wnuczka nie była w ten dzień w szkole,bo bolał ją brzuch,za to we wtorek i środę już poszła,ale religii w te dni nie było.W rezultacie wszystkie dzieci dostały informacje z senepidu o kwarantannie a wnuczka nie,bo w poniedziałek nie była w szkole, a że we wtorek i środę miała styczność z dziećmi ,które miały styczność z panią od religii ,nie liczyło się,ważne było,że nie była w ten dzień co była religia :shock: ,więc jej się udało 3aa .Mało tego dzieci na kwarantannie a rodzice mogli do pracy chodzić :shock: .
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krysia 1967.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/10 20:48 #1157

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3300
  • Otrzymane podziękowania: 11839

moi obydwaj synowie są od poniedziałku na kwarantannie bnggfgbfb
Wiąże się to z tym, że nie mogą wychodzić na dwór (jak reszta kolegów i koleżanek ze szkoły), więc siedzą bidaki w domu. Za to ja, bab i dziadek jak najbardziej możemy chodzić gdzie chcemy - nas kwarantanna nie obowiązuje :P
Ot, taki to sens i logika tych kwarantann. Dzieci w domu - pozostali domownicy - po co? :lol:

Krzyś :lol: u Nas też takie absurdy.Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.
Koleżanka ma syna 7 lat.Cała klasa dostała powiadomienia że wszyscy uczniowie na kwarantannie.Oczywiście rodzice nie :mrgreen:
I jeszcze taka ciekawostka..dziecko na kwarantannie może wychodzić na dwór..na spacery ale l-) nie może wychodzić tym samym wejściem co inni ludzie :mrgreen: czyli ludzie którzy mieszkają w bloku ,to nie ma szans.Jedynie Ci którzy mieszkają w domkach jednorodzinnych.Ci z bloku musieli by spuszczać dziecko przez okno. :lol:
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., HENIEK, Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/10 22:32 #1158

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 904
  • Otrzymane podziękowania: 3088
Haha
Ale absurdy
I jak widać nie tylko w jednym kraju :-) bo Polacy tak lubią ponarzekać sobie na Polskę, a przecież absurdy to wszędzie się dzieją.

Mój starszy syn też był na kwarantannie, 2 dni, piątek i poniedziałek.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/11 06:42 #1159

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Krysiu, z tego, co się orientuję u nas punktem wyjścia nie był bezpośredni kontakt z osobą, która zachorowała tylko obecność na świetlicy w ciągu ostatnich 10 dni. A w tej szkole synów prawie wszystkie dzieci chodzą na świetlicę. I wiesz, ma to teoretycznie sens - bo opiekunowie grup świetlicowych są różni, ale ze sobą mają kontakt.

I jeszcze taka ciekawostka..dziecko na kwarantannie może wychodzić na dwór..na spacery ale l-) nie może wychodzić tym samym wejściem co inni ludzie :mrgreen: czyli ludzie którzy mieszkają w bloku ,to nie ma szans.Jedynie Ci którzy mieszkają w domkach jednorodzinnych.Ci z bloku musieli by spuszczać dziecko przez okno. :lol:


Kasia, na tej zasadzie chłopaki mogliby wyjść - mają gdzie. Tyle, że nie wiem, co by było w trakcie ewentualnej kontroli. To jest niby teren prywatny, ale przebywając na nim teoretycznie można np nakasłać na sąsiada „zza płota” :ymdevil: Którego aktualnie wprawdzie nie ma, jednak zawsze można powiedzieć, że mógłby być :P
Z racji tego, że „Polak potrafi” dostałem dobre rady od ludzi zaprawionych w bojach z kwarantanną, ale… nie jesteśmy u siebie, nie ma co ryzykować. Dzieciaki wyjdą na 10-15 minut, akurat podjedzie patrol i będzie afera z niczego. To jest mała miejscowość, ludzie mają różne podejście do „korony”, ciężko powiedzieć na kogo by się trafiło podczas takiej kontroli.

Mój starszy syn też był na kwarantannie, 2 dni, piątek i poniedziałek.


A to w ogóle już mija się z celem, te łącznie 4 dni kwarantanny. Zawracanie gitarry, pewnie spowodowane tym, że za późno ktoś został „potwierdzony” i tym samym szkoła za późno zgłosiła ten fakt do sanepidu. Wcześniej sobie wszyscy - tarlalala - bez problemu chodzili i jak mieli zarażać to ju pozarażali.
Ale w sumie nie ma to i tak znaczenia - rodzice na kwarantannę nie idą, a jakby co to prędzej zarazi się rodzic niż kolega z innej klasy.

Myślę, że powody takiego postępowania akurat u nas są spowodowane względami czysto finansowymi - państwa nie stać na to, by całe rodziny posadzić na kwarantannie.

Mnie to wszystko ogólnie nie podoba się o tyle, że zaczął się sezon grypowy, dzieci i nie tylko będą chorować nie tylko na „koronę”, ale właśnie „korony” wszyscy będą się doszukiwać. I znów testy, panika, diagnostyka online czyli właściwie w ciemno, itd.
Pewnie skończy się to, mimo optymistycznych zapewnień, powrotem dzieciaków na zdalne.

Powtórzę tu chyba po raz trzeci - oby do wiosny ;)

Z optymistycznych rzeczy - kiedy nie muszę rano wstawać, robię to z przyjemnością :lol:
Pobiegałem sobie z piesełem z górki i pod górkę. Pieseł szczęśliwy, ja wróciłem nieco zziajany, ale czuję się świetnie.
Bab śpi, chłopaki u dziadka na górze raczej też, nie wiedzą, co stracili - widok pt „stary, a głupi” buahaha

Pozdrawiam wszystkich, dobrego długiego weekendu i do poczytania, pewnie już po moim powrocie do W-wy %%- :-H
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Katarzynka77, marcin, Annaannaanna, Krysia 1967, Romek83, Sky

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/17 19:19 #1160

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Dobry wieczór :-H
Wróciliśmy wczoraj i to nawet w miarę wcześnie, nie było żadnych „niespodzianek” w postaci korków po drodze. Dziś byłem już normalnie w pracy, a chłopaki w szkole - nikt więcej prócz opiekuna ze świetlicy na szczęście nie zachorował. Ale jutrzejsze zebrania będą online. Trochę obawiamy się z lubą, że usłyszymy na nim, iż dzieciaki idą na zdalne. Bo to trochę dziwne - niedawno było zebranie i znowu. No cóż, pożyjemy-zobaczymy, może jednak chodzi o coś innego, choć to podejrzane ;)
W pracy także trochę ludzi poszło na kwarantanny lub przeszło na zdalną ze względu na kwarantannę dzieci. Czyli teoretycznie pozostali oddychają morowym powietrzem :P Nikt jednak specjalnie się nie przejmuje, zobaczymy, co będzie dalej.
Z pozytywów z wyjazdu - teściu czuje się dobrze, nawet nabrał trochę masy. Chłopaki pod koniec już się nudzili, bo - może niepotrzebnie - ale odsiedzieli swoją kwarantannę do końca. Ja sobie trochę połaziłem - i sam i z psem, i z bab, chociaż ona to lubi głównie oglądać lokalne stragany, a nie widoki, o których mawia, że jej się przejadły :lol: Wieczory były nasze, bo młodzież spała u dziadka, a my sobie celebrowaliśmy ten ponad tydzień względnego luzu - na wyjeździe jest jednak zawsze trochę inny klimat, jest jakoś inaczej, wg mnie o wiele żwawiej człowiek się czuje, a może wcale nie człowiek tylko po prostu ja buahaha Górskie powietrze dobrze na mnie działa, chce mi się wstawać rano i patrzeć jak budzi się dzień. W W-wie nie mam najczęściej na to czasu.
Tyle na dziś i to z czysto kronikarskiego obowiązku, chciałem tutaj tylko dać znać, że ju jestem i że „korona” nas nie dopadła ;)

Dobrego wieczoru dla wszystkich %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, Tomoe, Katarzynka77, marcin, Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/18 07:19 #1161

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1838
  • Otrzymane podziękowania: 3165

nie było żadnych „niespodzianek” w postaci korków po drodze.


Za pierwszym razem przeleciałam wzrokiem po literkach i przeczytałam że ,,kroków'' nie było. buahaha
Ale właściwie na jedno by wyszło, prawda Krzysztofie buahaha
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/18 17:56 #1162

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Zainspirowany dzisiejszym wydarzeniem (o którym wspomnę pod koniec wpisu) i zawiedziony (żart oczywiście) odwołanym „z powodów technicznych” zebraniem online u starszego syna chciałbym Wam opowiedzieć o sytuacji, która miała miejsce w tym roku, ale nie na dniach tylko jakiś czas temu.
Byliśmy z rodzinką na szybkich (jak na możliwości mojej kobity) zakupach, prawie wyłącznie spożywczych, ale na koniec, jak to czasami bywa, jakaś siła, której nie pojmuję wessała lubą do mijanego sklepu z ubraniami nieopodal wyjścia. Cóż było robić - wymieniłem z młodszym synem spojrzenia (starszy dość lubi zakupy - przyzwyczajony od oseska) i poszliśmy za nią.
I tam były rzeczy dla dzieci, m.in bluzy z postaciami z bajek tv, filmów, gier, itp. Bab stwierdziła, że fajne i kupimy. Starszy syn zaraz wybrał sobie coś w miarę mało kontrowersyjnego, za to młodszy, fan Marvela i piły (nożnej, Aniu, nożnej ;)) ku mojemu zaskoczeniu chciał bluzę z Pidżamersami.
Dla tych, którzy nie wiedzą o co cho, bo już dawno odchowali swoje pociechy wyjaśniam, że to taka bajka raczej dla młodszych dzieci w wieku przedszkolnym, 5-6 latków. A syn ma lat 9, III klasa, Komunia, „narzeczona”, poważny młody człowiek. Na szczęście (jak później się okazało) w ogóle tego nie skomentowałem… chociaż raczej tylko dlatego, że szybko chciałem stamtąd wyjść. Aczkolwiek na usta cisnęło się mi pytanie: „Synek, a ty na to przypadkiem nie jesteś za stary?”. De facto jednak nie powiedziałem nic, „Pidżamersi” zostali kupieni i syn radośnie śmiga „w nich” od czasu do czasu na zmianę ze Spidermanem, Hulkiem, itp.
Parę godzin po tych zakupach, już wieczorkiem, poruszyłem ten temat z kobitą w kontekście czy nie uważa właśnie, że dzieć jest ciut „za stary” na Pidżamersów. A bab mi na to powiedziała bardzo mądrą rzecz. Że absolutnie nie, bo to jest dziecko, nie pampersiak, nie przedszkolak, ale wciąż dziecko i jeśli nadal lubi dane postacie z kreskówek - to ma do tego prawo, natomiast my już niekoniecznie mamy prawo z tego się nabijać czy mu je obrzydzać, bo wg nas jest na to „za stary”. Dodała, że jej matka uznała ją za osobę dorosłą, gdy miała około 10 lat (!), nabijała się z niej, kiedy chciała oglądać jakieś bajki, a na Gwiazdkę zaczęła od niej i odpowiednio poinstruowanych członków rodziny tzw „praktyczne prezenty”. Takie jak, cytuję, rajstopy czy opaska do włosów. Jak tego słuchałem to jakoś tak strasznie przykro mi się zrobiło.
Ale! Z niemałym zdziwieniem skojarzyłem, że u mnie o dziwo było dość podobnie. Może nie z prezentami, bo dostawałem różne rzeczy, niekoniecznie aż tak „praktyczne” - np gry planszowe, a jednak… Tato może nie nabijał się ze mnie otwarcie, ale właśnie tak gadał - że na to jestem za stary, na tamto za stary, itd. Pozornie niespecjalnie przejmowałem się tym jako dzieciak, bo oglądałem dalej bajki typu smurfy, ale jednak to gadanie psuło mi przyjemność i mimo wszystko zawstydzało, zmuszało do zastanowienia się nad tym - może faktycznie jestem za stary, żeby to oglądać.
A czy ja robiłem coś złego? Nie.
Czy mój młodszy syn zrobił coś niestosownego wybierając taką a nie inną bluzę z nadrukiem? Też nie.
Ale ja chciałem się do tego przyczepić dokładnie tak samo jak mój ojciec - taki wzorzec wyniosłem z domu.
Być może byłby to drobiazg, ale wiecie co?
Z takich pozornie mało istotnych drobiazgów składa się życie i czasami warto zastanowić się nad czymś zanim się to powie. Nie zawsze można, gdy słowa same cisną się na język, który jakby sam z siebie zaczyna mleć, ale czasem jest taka szansa.

Kobita do tej pory lubi maskotki i kiedyś wręcz bolała nad tym, że synowie tak szybko wyrośli i przestali interesować się pluszakami. Bo lubiła je kupować i bawić się z nimi tymi zabawkami.
Ja natomiast lubię od czasu do czasu obejrzeć jakąś kreskówkę typu „Johnny Bravo” czy „Chojrak, tchórzliwy pies”. Albo „Samuraja Jacka”. Wiadomo, nie codziennie ani nawet raz w miesiącu, ale jak jest okazja - obejrzę to z przyjemnością.
Niedojrzałość czy po prostu deficyty z dzieciństwa?
Być może i jedno i drugie.

Anyway, doszedłem do wniosku, że moi synowie będą mogli bezstresowo wybierać sobie ubrania z czym chcą i oglądać w wolnym czasie to na co mają ochotę - nawet „Psi Patrol” czy coś w tym stylu, ja nie odezwę się ani słowem. Naturalnie z tego wyrosną tak samo jak wyrośli z maskotek, zingsów i wielu innych zabaw/zabawek. A nawet jeśli nie i w wieku 40 lat od czasu do czasu pykną sobie wieczorkiem „Króla lwa” albo „Shreka”, albo coś jeszcze mniej ambitnego świat się od tego nie zawali.
Takie gadanie „jesteś za stary na te bajki/zabawki” zatruwa tylko dzieciństwo, może zachwiać pewnością siebie (ty jakiś głupi jesteś skoro oglądasz jeszcze takie bzdety) i wzbudzić całkowicie niepotrzebne poczucie winy. Oczywiście wg mnie. U mnie chyba tak właśnie było.

Post inspirowany moim spontanicznym działaniem z dziś, a mianowicie - kupiłem bab prezent na Mikołajki, który będę woził do 6-go w samochodzie. Tym razem mnie do sklepu w ch jakaś siła wciągnęła, wszedłem i kupiłem jej kota :lol:
Kot jest rzecz jasna maskotką, białą, „miętką” i dość dużą, ale bez przesady, połowy pokoju nie zajmie - aż tak szalony nie jestem buahaha Pies za to pewnie oszaleje jak go zobaczy, jednak będzie musiał pogodzić się z tym, że to nie dla niego ^#(^
Ja nie wiem skąd to wiem, ale wiem, że bab z tego koteła się ucieszy aypererew
Na razie jednak cieszę się ja, że mnie do tego sklepu znienacka wessało, ponieważ wątpię, żebym coś takiego jednocześnie niepraktycznego, ale sympatycznego wymyślił tępo przeglądając neta. A poszedłem tam tylko dlatego, żeby wziąć koncentrat z marketu i proszę - wyszedłem i z koncentratem i z kotem pod pachą :P

Tyle na dziś, bo zarra kolacja :mrgreen:

Ale może jeszcze później tu zajrzę ponadrabiać forumowe zaległości. A jeśli nie to w weekend.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Tomoe, Jaskolka, Katarzynka77, Alex75, marcin, Annaannaanna, Krysia 1967, emmocja, dzordzklunej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/18 18:06 #1163

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 904
  • Otrzymane podziękowania: 3088
Jestem dopiero w niepełnej połowie czytania postu, ale musiałam już teraz, bo oplułam telefon bnggfgbfb
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/18 18:40 #1164

  • aga54
  • aga54 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 937
  • Otrzymane podziękowania: 2669
Od lat kupuje na Mikołaja, sobie lub proszę Mikołaja....o misia TVN...naprawdę pierwszego kupowałam ze szczerego serca, taki mój wkład w pomoc innym...juz 3 rok kolekcją się powiększa o 2 rocznie bo nie wiem jakiego wybrać...i przyznam się cieszę się, że pomagam ,ale radość z misia bezcenna...jakieś dziecko jest w każdym z nas.
W gonitwie po dobrobyt zdarza nam się tracić nadzieję i nie zauważać tego co w życiu jest najważniejsze.(Kamil Bednarek)
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/18 19:30 #1165

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7926
  • Otrzymane podziękowania: 16950
Krzysiek, a co ty właściwie masz do Króla Lwa i Shreka? Chcesz o tym porozmawiać? l-)
Lista rzeczy, które musisz udowodnić innym ludziom:
1. Nic.
2. Kompletnie nic.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/18 19:37 #1166

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 19355
  • Otrzymane podziękowania: 31613
A ja tam ma maskotki przy łóżku. Z jedną dużą nawet śpię. Całkiem niedawno śpiewałam Colargola i Misia Uszatka. Tak się cieszyłam, że włączyłam te bajeczki na YT. Lubię ubierać sie na kolorowo, bo kolory to doza pozytywnej energii.
Nic to :lol: Ponoć człek z wiekiem dziecinnieje. Ja tak mam i wyznam szczerze, że taki stan mnie cieszy :lol:
Dlatego nie ucieknę ze wstydu do kąta, nie schowam sie pod poduszkę, bo uparcie i skrycie kocham życie :lol:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., HENIEK, Krysia 1967, MaałaaMi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez szekla.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/19 05:31 #1167

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1838
  • Otrzymane podziękowania: 3165
Moja starsza córka w czas przestała się bawić lalkami a młodsza przekroczyła ,,stosowny'' wiek i dalej się nimi bawiła. Nic jej nie mówiłam a kiedy sama zapytała ,,mamusiu czy ja źle robię że się bawię lakami bo moje koleżanki już tego nie robią ? ,, Ja jej wytłumaczyłam że jeśli tego potrzebuje to ja nie mam noc przeciwko, bo pewnie zaspokaja tym jakieś swoje potrzeby. Zaraz potem przestała się nimi bawić.
Ja sama rysowałam na kartkach dziewczynki i opisywałam ich historie/ życiorysy zawsze były tragiczne i z traumami. Mój tato kiedy to zobaczył powiedział że jestem już na to za duża. Myślę, że go coś zabolało wtedy.
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Katarzynka77, marcin, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/19 06:28 #1168

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Z dala
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • 24 h
  • Posty: 972
  • Otrzymane podziękowania: 1992
Krzysiu, akurat wśród moich znajomych mam sporo kolekcjonerów komiksów. Stare chłopy, a noszą koszulki z Tytusem na przykład buahaha

Ja, wciąż tego nie pojmuję x_x

:czesc:
"Everything is gonna be alright"
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Katarzynka77, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/19 15:59 #1169

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974

Krzysiek, a co ty właściwie masz do Króla Lwa i Shreka?


No właśnie nic specjalnego nie mam, Sherka nawet niedawno oglądałem :mrgreen:
Chociaż za oryginalnym „Królem Lwem” faktycznie nie przepadam, bardziej już podobała się mi wizualnie ta „fabularyzowana” wersja. Ale komuś może podobać się ta pierwsza albo żadna i też nic mi do tego.
Osobiście nie jestem wielkim fanem produkcji Disneya, mogę coś obejrzeć, ale zwykle później już do tego nie wracam. A przynajmniej nie z własnej woli - obecnie samemu sobie wieczorkiem Disneya raczej bym nie zarzucił, prędzej coś w klimacie Looney Tunes.
No nie byłem nigdy team Mickey/Donald, wolałem Bugsa i Daffy’ego, Pędziwiatra i Kojota, kota Sylwestra i Tweety’ego, itd.
Inny humor, inna kreska (o animacji mówię Aniu bnggfgbfb @};- ).

juz 3 rok kolekcją się powiększa o 2 rocznie bo nie wiem jakiego wybrać...i przyznam się cieszę się, że pomagam ,ale radość z misia bezcenna...jakieś dziecko jest w każdym z nas.


I fajnie, że masz kolekcję, którą rozbudowujesz i to sprawia Ci radość.
Postrzegam to jednak jako element dbania o siebie - otaczania się tym, co jest dla Ciebie fajne i cieszy Twoje oko @};-

Całkiem niedawno śpiewałam Colargola i Misia Uszatka. Tak się cieszyłam, że włączyłam te bajeczki na YT. Lubię ubierać sie na kolorowo, bo kolory to doza pozytywnej energii.


A to, to spoko :mrgreen:
Myślę, że to dobrze, iż ktoś nie tyle dziecinnieje, co pozostaje młody duchem, a bajki ogląda z sentymentu, bo przypominają mu beztroskie chwile.
Mnie jednak w poprzednim wpisie chodziło o coś innego - o krytykowanie lub wykpiwanie dzieci, bo są rzekomo „za stare” na jakieś bajki/zabawy/zabawki.

Ja jej wytłumaczyłam że jeśli tego potrzebuje to ja nie mam noc przeciwko, bo pewnie zaspokaja tym jakieś swoje potrzeby. Zaraz potem przestała się nimi bawić.


O, właśnie, moim zdaniem to bardzo mądre podejście. Dzieciaki same wyrastają z danych zabawek czy zabaw, jedne wcześniej, drugie później, ale w końcu wyrastają wszystkie. Wg mnie ingerowanie w to na chama poprzez nieprzemyślane zwracanie uwagi czy zabieranie czegoś dzieciakowi jest bezsensowne, a czasami może być wręcz szkodliwe. Naczytać się poważnych książek, naoglądać podobnych filmów i nadumać się nad problemami egzystencjalnymi jeszcze w życiu zdąży, nie ma się do czego nadmiernie spieszyć :wmur:

Stare chłopy, a noszą koszulki z Tytusem na przykład buahaha


Sz, kurcze, chciałem zaszpanować swoimi T-Shirtami, w których czasami chodzę po domu albo na działce, ale nie mam chyba niczego, co przebije Tytusa :lol:
Za to od mamy parę lat temu przytargałem pudło z komiksami, które z bratem czytaliśmy jako dzieciaki - dla moich chłopaków i tam faktycznie m.in były „Tystusy”, „Kajko i Kokosz”, Baranowski, itp. Jakiejś specjalnej furory u nich nie zrobiły - to chyba po prostu inne pokolenie. Możliwe, że duet Rosiński/Van Hamme bardziej by ich zainteresował ze względu na krwawe potyczki i goliznę, ale to jeszcze nie ten czas. To raczej treści dla starszych nastolatków.

Dzięki Wszystkim za zwroty, a szczególnie Jaskółce, pozdrawiam all %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): darek70, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/27 12:19 #1170

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Dzisiaj spadł „pierwszy” śnieg.
Pies zdziwiony, syn młodszy nieco rozczarowany, bo za mało i szybko topnieje, syn starszy - „what ever” :lol: , ja i bab zdegustowani :mrgreen:
Z nowości - brat potwierdzony covid i kibluje w domu wraz ze swoją dziewczyną, ale czuje się na tyle dobrze, że bab wczoraj mu dowiozła papierosy pod drzwi, bo ja nie chciałem tego zrobić. Taki jestem nieużyty, zupełnie jak on buahaha pokrewieństwo do czegoś zobowiązuje :P
W pracy jedna z koleżanek też strasznie się rozchorowała i miała covidowe objawy, na szczęście test wykluczył chorobę, więc dział pracował normalnie. Choć prawdę mówiąc nienormalnie, bo jak niedawno wspominałem sporo ludzi ląduje na kwarantannach z powodu dzieci bądź osobistego kontaktu z osobami potwierdzonymi i podejrzeniem zakażenia. Ja, jak nigdy, akurat od powrotu od teścia nie miałem kontaktu z bratem poza telefonicznym, więc póki co nie jestem „uwięziony”. Ale to w każdej chwili może się zmienić. Nauczyciele „profilaktycznie” dają dzieciakom wszystkie książki na weekend na wypadek, gdyby musieli przejść na zdalne.
I tak to jakoś wszystko powolutku się kręci - praca, dom, spacery z psem, gadu gadu przez telefon, ten się nie spotka, bo covid, tamten chyba ma covid, do kolegi M. z kolei ja nie pojadę, bo ciul wie czy mu covida nie przywlekę - wszak teoretycznie mogę go mieć, gdyż przez 2 dni po pracy mnie głowa bolała, itd. Ogólnie trochę paranoja, ale z zachowaniem dość dobrego samopoczucia - godzę się z tym na co nie mam wpływu i czego zmienić nie mogę. Jest jak jest, pewne rzeczy są nie do przeskoczenia.
Jak zwykle cieszę się z drobiazgów, szczerze śmieję z kreatywności syna, który z mrożonki - mieszanki warzywnej do zupy zawzięcie wybierał groszek, bo groszku nie lubi, pocieszności zwierzaka, tekstów bab nt wczorajszego „oszukańczego” święta konsumpcjonizmu, itd.

Dobra herba z owocami, wygłupy bliskich, ciepło płynące z grzejników i zapachy z kuchni - żyć nie umierać :-BD W tenże sposób ładuję dziś akumulatory przed poniedziałkiem i wszystkim życzę takiego spokoju jaki mi dziś towarzyszy.

Pozdrawiam %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Tomoe, Jaskolka, HENIEK, Annaannaanna, Anetka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/27 12:40 #1171

  • Annaannaanna
  • Annaannaanna Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 904
  • Otrzymane podziękowania: 3088
Dziś trzeci dzień siedzę z młodszym synem na kwarantannie. Tzn on siedzi, ja oficjalnie nie mam kwarantanny, no ale wiadomo, przecież sam nie zostanie.
Jeszcze tylko 7 plus dzisiejszy. Zwariuję chyba.
Już mi i tak odbija siedzenie w domu, a tyle dni bez jakiegokolwiek wyjścia dziecka z domu. To będzie wyczyn.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Krzysztof Z., HENIEK, marcin, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/27 12:58 #1172

  • HENIEK
  • HENIEK Avatar
  • Z dala
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 866
  • Otrzymane podziękowania: 2087
Jak dla mnie to już jest wyczyn bnggfgbfb
"Idealny dzień nigdy nie nadejdzie, idealny dzień jest dzisiaj, jeśli nam się uda". Horacy
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Krzysztof Z., Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/11/28 22:43 #1173

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Chciałem dziś tutaj popełnić „wpisa” nt poczucia własnej wartości zainspirowanego lekturą jednego z forumowych wątków, ale jak to zwykle bywa zostałem rozproszony przez domowników, którzy czasami dają żyć, a czasami nie :ymdevil:
Wróciłem teraz, by przynajmniej zacząć, gdyż temat uważam za istotny zarówno dla alkoholików jak i dla współ.
Najpierw jednak o mnie. Kto mnie czyta wie skąd wzięło się u mnie zaniżone poczucie własnej wartości. Wielokrotnie o tym wspominałem, również w innych wątkach. Dzisiaj jednak chciałem podkreślić, że nie było to takie jednoznaczne poczucie, iż jestem w całości beznadziejny. Nigdy nie miałem kompleksów odnośnie swojego wyglądu, które nie wiedzieć czemu np miał mój brat. Nigdy też nie uważałem, że jestem totalnie głupi - no, wyjąwszy ten moment, gdy zajarzyłem co sobie zrobiłem piciem, ale nie wcześniej. Owszem miałem się za głąba, który nie potrafi zrobić pewnych rzeczy, byłem sobą rozczarowany, żyłem z poczuciem winy, że zawiodłem ojca, itd. Jednak nie określałem siebie jako głupca, choć nie nazwałbym się również mędrcem.
Myślę, że był to jeden z czynników dzięki któremu mimo picia udało się mi w życiu nie tyle coś szczególnego osiągnąć, ale jakoś „ustawić”. Gdybym uważał, że prócz tego, iż jestem mało utalentowany jestem także i głupi pewnie poddałbym się jak nie po pierwszym to po dziesiątym zawodzie (bo nie wszystko zawsze układało się pięknie) i popłynął po całości. Ale coś zapijałem, a jednocześnie coś mnie tam trzymało, pionizowało. W czymś tam (prócz manipulacji) byłem dobry, coś umiałem, coś mnie interesowało oprócz picia wódki i ganiania za dziewczynami. Takie szczęście w nieszczęściu, nie uchroniło mnie to przed chorobą, ale spowolniło zjazd po pochylni.
Rozmawiałem kiedyś z pewną współuzależnioną i w trakcie tej rozmowy wyszła taka ciekawa rzecz. Ja nie pamietam, żebym w domu rodzinnym kiedykolwiek usłyszał od wymagającego ojca, a tym bardziej od mamy, że jestem głupi. A to, z tego, co słyszałem, zdarza się dość często w domach dda/ddd. Słyszałem, że jestem leń. Że do czegoś się nie przykładam. Że mógłbym osiągnąć więcej, gdybym chciał. W okresie buntu i najgorszych scysji z ojcem słyszałem przykładowo, że jestem nieodpowiedzialnym gówniarzem, który ma w nosie to jak się czuje mama, kiedy wracam napruty nad ranem nie wiadomo skąd. Ale chyba nigdy nie usłyszałem, że jestem głupi i to być może miało wpływ na to, co sam potem o sobie myślałem.

A teraz będzie „nieoczekiwany zwrot akcji” :lol: Aczkolwiek przemyślany, nie bójta się ;)
Kilkanaście lat temu, a kto wie, może nawet już ze 20, wpadła mi przypadkowo w ręce taka niegruba książka, której tytułu ani autorki niestety nie pamietam. I jakoś tak zacząłem ją czytać, najpierw z nudów, a potem mnie wciągnęła, bo mimo poważnej treści szybko i „lekko” ją się czytało.
Książka była fabularyzowaną bio w formie pamiętnika kobiety z jakiegoś muzułmańskiego kraju, która została podpalona przez swoich krewnych z powodu cudzołóstwa. Tzw zbrodnia honorowa z tym, że ta kobieta przeżyła i po wielu perypetiach znalazła się w Europie, bodajże we Francji, ale nie jestem pewien, zresztą nie ma to większego znaczenia. Natomiast znaczenie ma to jak ona postrzegała „nasz” świat. Bała się, że roześmiane dziewczyny w krótkich spódnicach mogą zostać zabite. Szokowało ją to, że europejskie kobiety mogą swobodnie rozmawiać z mężczyznami i nikt ich nie wyzywa ani nie chce skrzywdzić. Że chodzą same po ulicy bez towarzystwa mężów czy krewnych i nic się nie dzieje, że pracują, a nie skaczą cały dzień koło mężów i dzieci, etc, etc. W końcu powoli przyzwyczaiła się do tego, ale jej głowa była tak przesiąknięta tym, co wyniosła z rodzinnego domu - że jest kobietą, więc automatycznie jest gorsza i ma służyć mężczyźnie, iż próbowała przenieść owe zwyczaje do swojego domu w Europie.
Był tam taki fragment, który mnie - zacofanego chłopa z polskiego ciemnogrodu :P - zaszokował i zniesmaczył. Otóż jak jej facet, jak najbardziej cywilizowany Europejczyk, wracał z pracy do domu biegła, padała przed nim na kolana, zdejmowała mu buty i masowała stopy.
Wiecie, ja może i jestem leń, konformista i lubię drapanie po plecach, ale aż mnie odrzuciło na coś takiego, bo nigdy nie chciałbym, by kobieta, z którą jestem padała przede mną na kolana i zdejmowała mi buty niczym pachołek z „Chłopów” Reymonta. Fatalnie bym się z tym czuł. Ale tamten gość czuł się najwyraźniej nieźle, bo ostatecznie ożenił się z nią i dopiero po paru latach zrozumiał z jak pokaleczoną, nie tylko fizycznie istotą ma do czynienia. Wtedy zaczął się nią opiekować.

Na szczęście nie był czynnym alkoholikiem. Bo gdyby był to do późnej starości by mu te sery masowała i nie tylko, a on by brał, brał i brał nie dając z siebie nic. A ona przyjmowałaby ten jego brak zainteresowania z pokorą, bo nie widziała w sobie pełnowartościowego człowieka tylko kobietę, która w niektórych zakątkach świata jest mniej warta od kozy.

Ciekaw jestem czy domyślacie się do czego zmierzam.

Ano do tego, że żyjemy w PL i mamy XXI wiek. Mamy dostęp do netu, równoupra, organizacje nastawione na niesienie pomocy kobietom, fundacje, marsze, aktywistów i aktywistki i nadal pokutuje u nas mit, że kobieta w związku powinna pełnić rolę służącej, niańki, sprzątaczki gotowej na każde skinienie rozbisurmanionego, zdrowego fizycznie chłopa niezależnie od tego czy jej to odpowiada czy nie.

Jestem szowinistą. Nie takim przerysowanym, że baba to tylko do garów, ale uważam, że panie nie nadają się do każdej roboty, bezczelnie i złośliwie czasami otwieram najbardziej sfeminizowanym koleżankom w pracy drzwi, a jak kobieta szarpie się z jakimś tobołem to nie udaję, że tego nie widzę. Większość typowo feministycznych wypowiedzi traktuję z przymrużeniem oka, rozwalają mnie zwroty „naukowczyni” czy „magisterka”, itp. No ogólnie kawał ze mnie chama ;)

Ale mimo tego coś mnie trafia, gdy słyszę/czytam (na szczęście od lat nie widuję takich sytuacji), gdy facet traktuje swoją żonę/partnerkę, najczęściej skrzywdzoną w jakiś sposób przez życie jak służącą i materac. A ona się boi niczym ta muzułmanka z książki, że jak nie będzie spełniać jego zachcianek to okaże się złą kobietą i łaskawca ją porzuci. Ewentualnie, ojojoj, będzie niezadowolny, bo paproch leży na podłodze albo ręcznik krzywo wisi, no „dramat” i powód do fochów ze strony dorosłego mężczyzny.

To właśnie skłoniło mnie, szowinistę, do napisania tego posta tu na forum. Bo współuzależnienie współuzależnieniem - kobieta współ może robić wiele rzeczy ponad miarę, wyręczać alkoholika (np dzwoniąc gdzieś za niego czy robiąc zakupy, o których nawalony „zapomniał”), lecz w pewnym sensie z własnego wyboru, ale co innego, kiedy jest „na rozkazy” człowieka, który nie dość, że jest chory i nic z tym nie robi, zachowuje się tragicznie, nie ma do niej za grosz szacunku to jeszcze wymaga, by była na każde jego skinienie. A ona to akceptuje :wmur:

Nie wiem, co napisać w wątku, który tak mnie poruszył. Nie chcę zaszkodzić autorce w żaden sposób, więc piszę to, co myślę u siebie. Raczej tego nie przeczyta, ale może przeczyta to ktoś inny i może komuś otworzą się na coś oczy.
Chociażby na to, że wzorce, nie te wyłącznie kulturowe, ale i te domowe - to jak rozmawiamy z dziećmi i przy dzieciach może mieć wpływ na ich późniejsze życie.
A także na to, że w tym naszym XXI wieku i pięknym kraju żyją metrykalnie dorosłe kobiety, którym - prócz terapii - zwyczajnie brakuje współczesnego wzorca. Nie tyle kobiety totalnie niezależnej, bo to już jest wybór - ktoś może realizować się poprzez karierę, a ktoś inny przez wychowanie dzieci co wcale zle nie jest, co kobiety, która wie, że obopólny szacunek w związku jest podstawą i bez tego raczej nie zbuduje się nic.
No bardzo mi przykro, ale tak jest i żadna czołobitność, służalczość czy uległość nie sprawi, by ktoś, kto nie wie czym jest zwykły, ludzki szacunek do drugiej osoby zaczął kogokolwiek szanować.

Uważam, że warto o tym mówić - również poza forum. A także o tym, że alkoholika, który pije dodatkowo coś takiego rozzuchwala i zapewnia mu mega wygodny komfort picia, więc jeśli nie przestanie chlać na pewno nie będzie lepiej tylko coraz gorzej, gorzej i gorzej.

Tyle. Przepraszam za błędy i powtórzenia - jeśli są. Pisałem „od ręki” i późno już, ale mam nadzieję, że wszystko, co chciałem przekazać przekazałem.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Annika75, Jaskolka, darek70, Alex75, marcin, Annaannaanna, Krysia 1967, emmocja, Romek83

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/04 22:20 #1174

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Brrr, ależ zimno na dworze! Niby zero mi tel pokazuje, ale sądzę, że kłamie i to bezczelnie :lol:
Newsy z tygodnia.
W pracy padaka, bo musiałem pracować za 2 osoby. Wcale nie dlatego, że jestem taki zdolny (już ustaliśmy, że nie bnggfgbfb) czy niezastąpiony. Po prostu zostałem do tego zmuszony, gdyż kolejna osoba poszła na zwolnienie. W ogóle 1/3 ludzi nie ma - albo na zwolnieniach albo zdalna, bo nie ma kto siedzieć z dziećmi, ewentualnie kwarantanna. Niedługo chyba zostanę tam sam :ymdevil:
Reasumując - tydzień roboczy miałem taki, że nawet nie chciało mi się tu zaglądać. Oby kolejny był nieco lepszy.
Kobita zaczyna nową pracę od… 3 stycznia. I to tyle w temacie „obecnego bezrobocia” w dużych miastach. Praca jest, choć oczywiście niekoniecznie taka o jakiej ktoś marzy, ale jak chce pracować to jak widać nie ma problemu.
Oczywiście zobaczymy, co z tego wyjdzie w praktyce, ale mam przeczucie, że jej się spodoba. Z prostego powodu - nie przemęczy się zbytnio :P Kluczowym argumentem była jednak odległość, będzie miała do roboty chyba bliżej niż mam ja. A, że praca poniżej kwalifikacji, nie w wyuczonym zawodzie - cóż. Życie to nie koncert życzeń, a wygoda i spokój w miejscu zatrudnienia to niewątpliwie ważne rzeczy.
Na koniec standard czyli przygody z młodszym pociechem. On czasami jest jak te dzieciaki z dowcipów - godzina 20, tato na jutro blok techniczny buahaha
Dziś po 19 było: „Tato, na poniedziałek trzeba przynieść do szkoły czapkę Mikołaja”.
Ożesz, grrr. Ale cóż było robić, pognałem do auchan i kupiłem :mrgreen:
Swoją drogą, panie ze szkoły mają czasami naprawdę dziwne pomysły. Za moich czasów to czapki Mikołaja robiliśmy na zajęciach z papieru pomalowanego na czerwono i waty. A teraz idź rodzicu i kupuj badziew na raz. Potem zdziwko, że dzieciaki są teraz mało kreatywne i niesamodzielne.
No, ale kijem rzeki nie zawrócisz, jest jak jest, nie kupisz - będzie, że dzieć nieprzygotowany i że rodzic ma to gdzieś. A - i dyskusji nie ma, takie pomysły padają z dnia na dzień, nawet jak ktoś naprawdę interesuje się tym, co dzieje się u dziecka w szkole nie ma możliwości zaproponować innego rozwiązania. W zwariowanych czasach „korony” to już w ogóle.
I na tym kończę, życzę wszystkim dobrej niedzieli, dbajcie o siebie i swoje zdrowie %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Alex75, marcin, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/04 22:46 #1175

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Z dala
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Posty: 1827
  • Otrzymane podziękowania: 3696
Krzychu niewiem czemu,ale ubawiłeś mnie tym wpisem,tak że nie zasnę chyba, tak się uśmiałam ,aż rozbudziłam się i spać się odechciało :lol: bnggfgbfb .Dobry tatuś z Ciebie,nie każdy poleciałby w nocy po czapkę mikołaja dla synka do auchan :-* bnggfgbfb
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krysia 1967.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/04 23:25 #1176

  • MaałaaMi
  • MaałaaMi Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 256
  • Otrzymane podziękowania: 290
Darek70 - tylko mi tu proszę nie umniejszać roli komiksów ^^) Bo przylecę i miotłą zdzielę! :grin:
:lol:
Urodziłam się aniołem, ale kiedy życie połamało mi skrzydła, zaczęłam latać na miotle ;)
Keep calm and let karma finish it. ;)
Z natury jestem leniwa, a jak wiadomo- trzeba żyć zgodnie z naturą. ;)
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., darek70

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/05 06:10 #1177

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 352
  • Otrzymane podziękowania: 898
Te kawały, o których piszesz, toż to nie żarty tylko szczera prawda.
Ja ostatnio przed siódmą rano szukałam szarego papieru. Znajdź o 7 rano szary papier jak wszędzie cienki kolorowy do pakowania. Ciesz się Krzysztof, że ty tej waty po nocy nie musiałeś szukać :lol:
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/05 11:28 #1178

  • aga54
  • aga54 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 937
  • Otrzymane podziękowania: 2669
Tak mnie naszło...dawniej na ztp lub plastyce czapkę by się zrobiło... czasem w domu przy pomocy starszych. Czy coś stałoby się gdyby dziecię przyniosło zrobioną wspolnie w domu nakrycie głowy ... czas spędzony razem, z wspólną pracą i bez kompa,TV...czy to nie sami nakręcamy produkcję koszmarków.
W gonitwie po dobrobyt zdarza nam się tracić nadzieję i nie zauważać tego co w życiu jest najważniejsze.(Kamil Bednarek)
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/05 13:51 #1179

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Namiko :ymhug:
Wata luz, są apteki całodobowe :mrgreen:
Ale z czapką Mikołaja w niedzielę niehandlową byłby serio problem. W lidlach i biedrach znanych od niedawna jako placówki pocztowe :ymdevil: mogłoby nie być. Szary papier też problemowy, w hipermarketach najprędzej jako unikatowy towar spod lady buahaha
Pada śnieg, gapiłem się w towarzystwie potomków w okno jakbym sam miał z 10 lat :muza:
Ale pędzić na dwór to już mi się nie chce, co to, to ni :P

Btw - brat nadal na kwarantannie, ale czuje się dobrze, on zresztą jakoś specjalnie tragicznie się nie czuł, gorączki nawet nie miał. Za to sąsiada z naprzeciwka covid powalił i leży już drugi tydzień, choć w tej chwili na szczęście nie ma temperatury.
Obydwaj zaszczepieni dwiema dawkami i taką samą szczepionką. Brat musiał, sąsiadowi żona kazała, pewnie dlatego nie do końca podziałało ;) Żonie sąsiada nic, test negatywny, ale to trzecia rodzinka, którą znam osobiście, a nie z legend, w której część domowników jest pozytywna, część nie. Choć oczywiście wszystko można zwalić na kiepskie testy, ale raczej nie w tym przypadku, bo żona sąsiada ma się świetnie.
Ogólnie w W-wie wirus szaleje, ale czy to epidemia?
Na pewno epidemia kwarantann, a przy okazji ściem, żeby nie chodzić do roboty, o. Tak przypuszczam po tym, co dzieje się u mnie w pracy, a dowodem jest to, że nie słyszałem, by jakiś „kwarantannowicz” od nas z działu zachorował. Gdyby tak było to też siedziałbym te 10 dni w domu.
Najsłabsze jest w tym wszystkim z mojego subiektywnego punktu widzenia i siedzenia, że nic nie można zaplanować. Chcieliśmy taką domówkę bez alko zrobić w styczniu, bo będzie okazja, a tu nic nie wiadomo - bo może ja na kwarantannę pójdę, może dzieci, może bab - i wszystkie plany pójdą do lamusa. Dobrze być optymistą i staram się nim być, ale nie sposób nie brać pod uwagę takich rzeczy, gdyż one są jak najbardziej możliwe. Aczkolwiek nie ma co też martwić się na zapas, na to przyjdzie czas, więc póki co plany są, a będzie co ma być. W najgorszym razie wszystko przełożymy.

Tyle bleblania na dziś, czas na rodzinny relaks przy filmie.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, marcin, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/06 10:07 #1180

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Ha!
Dostałem SMSa, żeby odebrać dzieci ze szkoły do 13 z powodu kwarantanny :ymdevil:

Nawet trochę się ucieszyłem, ale potem uświadomiłem sobie, że mnie osobiście to nic nie daje :lol:

Dobrego dnia!
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/06 11:27 #1181

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1838
  • Otrzymane podziękowania: 3165
ja tak trochę nie na temat.
szary papier jakby ktoś potrzebował jest legalnie na Poczcie. służy do pakownia przesyłek. Jest z taśmą, sznureczkiem.
:-H
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/07 07:39 #1182

  • Krysia 1967
  • Krysia 1967 Avatar
  • Z dala
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Posty: 1827
  • Otrzymane podziękowania: 3696

Ha!
Dostałem SMSa, żeby odebrać dzieci ze szkoły do 13 z powodu kwarantanny :ymdevil:

Nawet trochę się ucieszyłem, ale potem uświadomiłem sobie, że mnie osobiście to nic nie daje :lol:

Dobrego dnia!


Oj Krzysiu,uwierz,że jednak może dać.Wiem po swoim przykładzie.Ostatnio,gdy wnuczka miała lekcje online, usłyszałam jak pani tłumaczy im ,żeby na jutro przygotowali plastelinę i blok,wcześniej pani kazała kamerki im wyłączyć,bo słaby internet i,, zrywa" ,więc wnuczce ,,włączył się luz",nogi zawieszone na fotelu a sama rozciągnięta na łóżku :lol: ,ale ok,myślę już koniec lekcji,dziecko zmęczone 3aa ,powiedziałam tylko, jakby coś to plastelinę mam.Wieczorem mama jej zajrzała na librusa ,było już późno i dzwoni do mnie,czy mam plastelinę,bo nigdzie teraz nie dostanie a na jutro potrzebna.Mówię,,tak,nawet mówiłam do wnusi,że mam"..,mama do niej..,,czemu nie mówisz,że babcia ma plastelinę...i co słyszę w telefonu ...a po co mi plastelina ??:shock: :lol: ,także wiesz,gdyby dziecię twe miało wtedy lekcje online, to być może nie musiałbyś lecieć po czapkę mikołaja w nocy do auchan,co dwie pary uszu,to nie jedna bnggfgbfb
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Krzysztof Z., darek70, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krysia 1967.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/09 05:56 #1183

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974

ja tak trochę nie na temat.
szary papier jakby ktoś potrzebował jest legalnie na Poczcie. służy do pakownia przesyłek. Jest z taśmą, sznureczkiem.
:-H


E tam, nie na temat ;) Forum wspiera, ale też uczy, bawi i edukuje, mnie taka info może się kiedyś przydać, bo sam nie wpadłbym na to, żeby biec na pocztę po taki papier. Chociaż raczej to nierealne w najbliższym czasie, gdyż

A nas właśnie „zalewa” 4 fala :ymdevil: Ognisko, bynajmniej nie takie z kiełbą i śpiewami, w szkole u chłopaków, zachorowało łącznie 6 osób, więc wszystkie dzieciaki są na zdalnych do… 9 STYCZNIA :wmur:


bnggfgbfb

Kobita się wkurzyła i stwierdziła, że jedzie do ojca po zakończeniu kwarantanny chłopaków, nie beda się kisić w W-wie jak nie ma szkoły.
A po Nowym Roku będzie najprawdopodobniej siedziała z nimi tu moja mama. Ciekawe, co maja zrobić pracujący rodzice dzieci, którzy nie mogą liczyć na pomoc babć i nie zarabiają takich kokosów, by opłacić opiekunkę na minimum 9 h :-?

Notuję te wszystkie „newsy” z nadzieją, że za rok, góra 2 będę mógł śmiać się wraz z innymi z tego typu problemów, bo odejdą do lamusa.

Dobrego dnia życzę wszystkim, powoli zbieram się do pracy, reszta domowników szczęśliwie może jeszcze sobie pospać :)
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): darek70, Namika, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/12 15:33 #1184

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Dzień jak nie co dzień - nie domknąłem (chyba to ja :-?) drzwi od sypialni, pies wpadł o 5 rano, hop na wyro i ludzie, pobudka :ymdevil: Wystawiłem za drzwi - piszczał. Kobita poduszka na głowę, udaje, że śpi, więc zdegustowany „oczami na zapałki” poszedłem na „spacer” polegający na zjechaniu na dół, otworzeniu drzwi i bramki, a następnie obserwowaniu jak zwierz sobie hasa. Przy okazji chyba lekkiego szoku termicznego doznałem, bo założyłem tylko kurtkę i buty na t-shirt i spodnie pidżamowe. Troszku chłodno jednak o tej porze roku w takim stroju także dość szybko przerwałem rześkie harce zwierzaka i wróciliśmy do domu. W domu suprise, młodszy syn wstał i stwierdził, że jest głodny i że tosty i herbata. Asystowałem przy tym śniadaniu, gdyż jeszcze mu tak do końca nie ufam w kontekście tego czy wyłączy opiekacz i czy nie nakarmi psa żółtym serem :P Syn zjadł, wziął psa „pod pachy” - tu zwróciłem uwagę po raz 20-ty, żeby tak nie robił, odpo standard „ale on to lubi” i faktycznie pies wyglada jakby był zadowolony, gdy dzieć targa go w ten sposób aczkolwiek odpowiedziałem filozoficzne, że nie wszystko, co się lubi wychodzi nam na zdrowie ;) i proszę psa tak nie podnosić do góry, bo mu to szkodzi na kręgosłup - wyniósł do siebie i poszli spać.
A ja ju spać nie mogłem, z rozpaczy obejrzałem świąteczną komedię z Gibsonem i Wahlbergiem w nadziei, że mnie uśpi, ale nic z tych rzeczy.
Tak więc choć kocham moich bliskich chwilowo cieszę się, że wyjadą za 2 dni i zobaczymy się dopiero w święta :mrgreen: Już dzisiaj pomógłbym bab zapakować samochód, ba, nie pomógłbym, ale sam wszystko zapakował i im pomachał, ale chłopaki mają jeszcze tę nieszczęsną kwarantannę.
Ot, tyle na dziś, pozdrawiam nieco sennie i życzę dobrego wieczoru :-H Tzn teoretycznie trwa jeszcze popołudnie, ale mam wrażenie, że to już wieczór bnggfgbfb
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Ivi, Jaskolka, darek70, Alex75, marcin, Namika, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/16 06:06 #1185

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Ledwo co moi wyjechali, a ja od razu (czyli wczoraj) zaspałem do pracy bnggfgbfb
Dziś dla równowagi wstałem wcześnie, ale wczoraj działo się, oj działo, dawno nie biegałem po mieszkaniu jak wariat jednoczenie myjąc zęby i próbując się ubrać buahaha
Wszystkie niewyróbki na zakrętach moje :mrgreen:

Jest coś, o czym chciałbym Wam tutaj napisać, choć oczywiście nie w tej chwili (zbyt mało czasu), ale nie wiem czy warto poruszać jakieś głębsze j bardziej ponure tematy z przeszłości akurat przed świętami. Zastanowię się więc jeszcze, a notuję to, by znów w ferworze codziennych spraw nie zapomnieć o pewnej dość ważnej rzeczy, którą z rozmysłem pominąłem w „piciorysie”, choć myślę, że niejedna osoba co nieco wyczytała między wierszami.

Tymczasem życzę wszystkim dobrego dnia, może jeszcze zajrzę do Was wieczorem %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Anetka, Krysia 1967, dzordzklunej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/18 20:30 #1186

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Byłem u chrzestnego, który aktualnie nie pije, bo pracuje przy sporym projekcie. Tak więc była to „niebywała okazja”, by zastać go fizycznie trzeźwym i w miarę sensownie porozmawiać.
Oczywiście coś mi tam po „alkoholikowemu” pomarudził - że niedobry jestem, bo go nie odwiedzam, że go na domówki do nas nie zapraszam… na co odpowiedziałem szybko: „Wujek, a co ja ciebie będę zapraszać jak ty i tak nie przyjedziesz, bo u nas alkoholu nie ma”.
„Dowcipniś” odrzekł, że to nic, on zawsze może przynieść swój :wmur:
No niereformowalny alko, ale co zrobić, pogodziłem się z tym. Chce pić to niech pije, przecież ja mu tego nie zabronię. Ale nie u mnie, o tym może zapomnieć. Dla mnie to żadna frajda patrzeć na niego, gdy jest pod wpływem alkoholu, a jeszcze mniejsza go słuchać. Poza tym są chłopaki, którzy też niekoniecznie powinni przebywać w towarzystwie czynnego alkoholika. Wystarczy, że w moim kiedyś przebywali. Aż nadto.
Chciał mi dać kasę z okazji świąt dla chłopaków, ale nie przyjąłem, za to zaproponowałem, żeby dał im coś, co sam stworzył lub współtworzył z dedykacją i to go ucieszyło. Nawet zapytał czy ja czegoś nie chcę, bo jak chcę mogę sobie coś wybrać i machnął lekceważąco ręką w kierunku kolekcji płyt, które zbierał ponad połowę życia jakby to była kupa niepotrzebnych gratów. To mnie najbardziej w trakcie całej wizyty zaniepokoiło. Ale przy tym niestety - wiem, świniak jestem - korciło mnie strasznie, żeby faktycznie coś wybrać, lecz jakoś udało się mi odmówić. Bo to nie są płytki po 100 zł. Wziąłbym, a potem źle bym się z tym czuł. Aczkolwiek powiedziałem, że jak ma ochotę mi coś dać to w lutym mam urodziny, na które oczywiście go zapraszam… pod warunkiem, że zjawi się trzeźwy. Specjalnie jednak na to nie liczę.
Generalnie dzień spędziłem całkiem nieźle, ale najlepszy był ranek. Jak wiecie reszta rodzinki siedzi w górach, więc wstałem sobie na spokojnie po 7, higiena, prozdrowotny napój zamiast kawy (woda, cytryna, miód, kurkuma i odrobina pieprzu), poszedłem po pieczywo po drodze machając do gościa, który sprzedaje warzywa z samochodu. A wracając, po raz nie wiem który, odkąd jestem trzeźwy, pomyślałem sobie, że mam fajne, proste życie. Fajne, bo proste. Wstaję, idę, zero głupich myśli niczym się nie zadręczam, niczego mi nie brakuje - ani wódy ani fajek, ani chorej adrenaliny i ogółem jestem z siebie zadowolony. A co za tym idzie przyjaźnie nastawiony do innych, nawet zupełnie obcych mi ludzi spotykanych w sklepach czy mijanych na ulicy. I tak być powinno.
A czemu czasami nie jest?
Bo trzeźwe życie to nie bajka. Ale niewątpliwie są w nim bardzo fajne momenty tylko trzeba umieć je wychwycić.
Ileż to razy w czasach picia, nawet gdy nie budziłem się „wczorajszy” nie chciało się mi wstawać, wlec do łazienki, jeść, bawić się z dziećmi, w ogóle nic? Wiecznie byłem zmęczony jak nie piciem to kombinowaniem jakby tu się napić lub innymi manipulacjami.
Teraz bywam zmęczony tylko czasami :P
Kiedy np o 5 rano obudzi mnie pies :lol:

Reasumując:
”Warto być trzeźwym” -
- jerzak

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Dobrego wieczoru Wszystkim!
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Magda, jerzak, Tomoe, AgaMars, darek70, Alex75, aga54, marcin, kubek3city, Anetka, jasiek, Krysia 1967, dzordzklunej, Romek83

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/12/29 18:25 #1187

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Witajcie :-H
Ja niestety od 3 dni w W-wie i niestety normalnie zasuwam do roboty. Moi jeszcze zostali u teścia, dopiero jutro wieczorem będą w domu.
Święta? Dla mnie świąteczna właściwie była tylko sobota, bo w niedzielę musiałem wracać i to w miarę wcześnie, żeby nie wpakować się w najgorsze kory. A tak poza tym kolejny już rok spokojnie, rodzinnie i bez alkoholu.

Co słychać w Beskidach? Fajnie, dużo czystego śniegu, trochę słońca, niewielki mróz - można pospacerować i popodziwiać widoki. Można również wybrać się na narty, lecz z oczywistych względów tym razem nie było mi dane pojeździć. Może uda się w ferie.
Trochę żal, że wpadłem tam tylko „na chwilę”. Lubię tam jeździć. To moje drugie ulubione miejsce na relaks po działce. Z tym, że działka jest fajną miejscówką pod warunkiem, że jest ciepło lub przynajmniej umiarkowanie ciepło. Tak to można pojechać na dzień, max 2. Nie ma tam co robić, w okolicy też nie za bardzo, w dodatku domek, choć rozbudowany i tak jest niewielki. Wiosna, lato, wczesna jesień jest ok, zima - nic tylko jeść, spać czyli wałkonić się, ew jeszcze ja mogę przejść się odwiedzić sąsiada. U teścia, mimo że miejscowość jest nieduża są różne alternatywy, można także pojechać gdzieś dalej - na zakupy, do restauracji czy połazić. Jednak największa atrakcja to góry. No i lokalne żarcie, proste, ale bardzo smaczne. Placki z blachy np. Albo kapuśnica - nie mylić z kwaśnicą. O regionalnych serach to nawet nie będę zaczynał pisać, bo wyjdzie znów jakiś masakrycznie długi post, gdyż w wakacje dokształciłem się w tym temacie u lokalsa ;)
Btw - lokals zasługuje na osobny post, ale to może przy innej okazji.
Reasumując. Święta, święta i po świętach. Sylwek w domu, choć jeszcze nie wiem czy będziemy sami czy nie. Jedno jest pewne, impra będzie na bogato, bo zakupiłem spontanicznie trochę sylwestrowego badziewia, przepraszam, dekoracji, w tym kurtynę dekoracyjną, balony, itp. Tanie jak barszcz, a dzieciaki beda mieć radochę.

Bab dostała ode mnie pod choinkę jako „bonus” kostkę „rubika” dla blondynek, którą wypatrzyłem w necie przy okazji zamawiania prezentu dla starszego syna. I teraz cały czas, jak twierdzi, tę kostkę układa, narzekając, że to trudne i nie ogarnia :ymdevil:
Spoko gadżet i niedrogi. Tyle, że trza mieć partnerkę z dużym poczuciem humoru, bo inaczej… ((dusze Bab poczucie humoru ma i podoba się jej ta skomplikowana układanka, ju się koleżankom pochwaliła i podobno również uważają, że to mega ciężka rzecz do ułożenia buahaha
Pewnie będą musiały usiąść nad tym we 3, ja nie pomogę, też mnie to przerasta - od samego patrzenia na te niekończące się możliwości zaczęły mi się prostować zwoje mózgowe :lol:

I tym humorystycznym akcentem ;)

Zdróweczka dla Wszystkich!

P.S. A któż to do mnie tutaj zajrzał? Wszelki duch! Agniecha @};- :lol: :ymhug: A odezwijże się czasem co tam u Cię %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, Tomoe, marcin, Annaannaanna, Anetka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2022/01/01 16:07 #1188

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Dzisiejszy wpis chciałbym poświecić pewnej znajomości, a dokładniej alkoholowej „przyjaźni”. Takich alkoholowych „przyjaźni” miałem kilka; jedne trwały dłużej, inne krócej, ta akurat była jedną z tych, która dłużej się utrzymała.
Z racji tego, że ów kolega ma naprawdę bardzo nietypowe, rzadko spotykane imię pozwolę sobie je tutaj zmienić, mimo iż nie zamierzam pisać o nim tu niczego specjalnie osobistego. Prócz tego, że jest dda (jak sporo alkoholików), od 1,5 roku nie pije, uczęszcza na mitingi i nadal żywi do mnie urazę - do czego ma prawo. No i jeszcze ma znaczenie to, że obecnie mieszkamy w innych miastach, jakieś 300 km od siebie.
Jadąc w góry do rodziny w wigilijny piątek ku swojemu zaskoczeniu odebrałem od niego telefon. Odebrałem tak trochę z wahaniem, bo obawiałem się, że dzwoni pijany, żeby mnie sobie powyklinać, bo coś mu się przypomniało po alkoholu. Na bluzgi/przytyki czynnych lub cierpiących akurat jestem odporny, lecz niekoniecznie chciałem sobie psuć humor i chcąc nie chcąc przywoływać jakieś niefajne wspomnienia akurat w tamten dzień. Jednak odebrałem i bardzo dobrze, bo kolega był trzeźwy i wprawdzie na początku powiedział niezbyt sympatycznie „tylko sobie nie myśl, że o czymś zapomniałem”, ale następnie „mimo wszystko” życzył mi wesołych świąt. Nie była to jakaś mega długa ani mega przyjazna rozmowa, aczkolwiek dowiedziałem się właśnie tego, że jest trzeźwy od dłuższego czasu, terapii nie skończył, ale regularnie uczęszcza na mitingi i utrzymuje kontakty z trzeźwymi alkoholikami. Jak nietrudno się domyślić nie ruszył Programu, bo gdyby ruszył ta rozmowa wyglądałaby nieco inaczej. Ale jest coś, co napawa mnie większym optymizmem, bo choć nadal żywi do mnie urazę to przynajmniej ma obok siebie prawdziwego przyjaciela „aowca”, który poświęca mu czas i tłumaczy różne rzeczy. Taki nie sponsor, ale nieformalny przewodnik. I m.in dzięki temu kontaktowi i rozmowom kolega postanowił do mnie zadzwonić. Bo zaczął kumać bazę - że ani on ani ja w latach naszej „przyjaźni” nie byliśmy w stanie naprawdę przyjaźnić się z kimkolwiek, bo obydwaj byliśmy chorzy. Chociaż, cytuję; „on by się nie zachował tak jak ja” - czego nie neguję, bo być może nie, a być może tak w „sprzyjających” okolicznościach czyli krotko mówiąc nie wiem.
Powyższe wstawki uważam jednak za mało ważne, najważniejsze jest to, iż kolega nie pije wyraźnie robi coś ze sobą, nie tak jak przy poprzednich próbach zaprzestania chlania.
A teraz możliwie skrótowo streszczę przebieg naszej znajomosci. To gdzie i kiedy się poznaliśmy nie ma znaczenia, ważne jest to, że od razu poczuliśmy do siebie sympatię. Było to jednak jeszcze w latach „przed Gośkowych”, mój ojciec żył, a ja… „szalałem”. No i sobie znalazłem kompana do owych „szaleństw”. Słuchającego tej samej muzy, o podobnych zainteresowaniach, nawet styl ubierania się mieliśmy podobny. Podejście do kobiet wówczas też, a jakie ono było - cóż, krotko mówiąc tragiczne, konsumpcyjne, raczej pogardliwe, choć oczywiście były wyjątki, bo koleżanki z pracy traktowałem nieufnie, ale poza tym względnie neutralnie, nie jak „towar”. Rzecz jasna zdarzały się wypadki przy pracy - i tak ja w pijackim widzie bujałem się z jedną około poznanianką przez 4 miechy (o czym wspomniałem w wątku), a kolega miał romans z mężatką, która mu nie powiedziała, że jest mężatką, co go „trochę” wkurzyło. Właściwie więcej niż trochę, bo z nią zakończył znajomość. Ze mną przeciwnie - dalej razem chlaliśmy i „bawiliśmy się”. A ileż to my mieliśmy „powodów” do chlania to głowa mała. „Baby”, praca, a w pracy nienormalny szef i nienormalni ludzie, „szurnięci” ojcowie, etc.
Jak widać bardzo wiele nas „łączyło”
Tak wiele, że gdy Gośka jako jeden z warunków powrotu do mnie wymieniła „Franek ma zniknąć” to wiecie co?
Nawet połowy sekundy się nie wahałem.
Oczywiście „Franek” nie zniknął w sensie nie zdematerializował się, ale brzydko mówiąc totalnie wypiąłem się na niego po tych wspólnie wypitych hektolitrach wódy, ale też nie tylko - bo i wspólnie przegadanych godzinach. W dodatku byłem zbyt wielkim tchórzem, by mu powiedzieć dlaczego tak nagle przestałem mieć dla niego czas, ale mimo zaburzeń spowodowanych chorobą alkoholową on nie był głupi i się domyślił. A jak się domyślił to „głośno się obraził”.
Ja, nawet chlając wiedziałem, że zachowałem się wobec niego nie w porządku. Jednak dopiero, gdy wytrzeźwiałem zdałem sobie sprawę jak on musiał się czuć. Alkoholik, fakt, ale mi ufał. Nie miał w W-wie żadnego innego tak, przynajmniej pozornie, bliskiego kolegi. Chory-nie chory, byłem kolejną osobą, która zawiodła jego zaufanie i dała mu kopa. Owszem, istnieje jakieś tam marne prawdopodobieństwo, że to był jeden z tych kopów, które zbliżyły go do „alkoholikowego dna”, bo po tym zaczął bardzo szybko się staczać, ale pił jeszcze długie lata. I wcale nie dziwię się, że po dziś dzień ma do mnie żal, choć coraz więcej kuma jeśli chodzi o „naszą” chorobę. Np to, że nie należy oczekiwać przyjaźni od osoby, która jest chora i nie może, być może na razie, komuś jej dać. Istnieją tylko jej pozory - do momentu, gdy nie koliduje to korzystniejszym „interesem” wg oceny czynnego alkoholika. Lub do momentu, gdy czynnemu zaczyna wszystko zwisać, przestaje mu zależeć na czymkolwiek prócz tego, by się napić.

Smutna niby ta historia, ale chciałem ją opowiedzieć, bo może ktoś coś sobie z niej wyłuska dla siebie.

A! A dlaczego Gośka postawiła mi akurat taki warunek?
Zapytałem, a jakże. W jej ocenie „Franek” miał na mnie zły wpływ, poza tym był jakiś „nienormalny”, podobno miał na moim punkcie obsesję. Serio - tak powiedziała, bo kiedyś sprawdził w necie lot i wysłał jej informacyjnego SMSa, że Krzysiek jest już w Pradze, bo samolot wcześniej wylądował. To dla niej, przynajmniej oficjalnie. było dowodem na to, że ma obsesję.

No cóż… przemilczę to, bo co tutaj więcej napisać. A odnośnie bezdyskusyjnego „złego wpływu” myślę, że w tamtych latach mieliśmy go na siebie wzajemnie, a ona po prostu skorzystała z okazji, by wyoutować gościa, którego uznała za potencjalne zagrożenie dla siebie.
„Franek zniknął”, przestałem „znikać” i ja. Została mi tylko wóda, ona i brat.
Myślę, że kilka miesięcy triumfowała, a potem urodził się nasz pierwszy syn. I jak wiecie jeśli czytacie mój wątek wcale nie zaczęło być ani radośnie ani pięknie jak w bajce.

Tyle na dziś.

Jeszcze raz wszystkiego NAJ w Nowym Roku życzę.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75, marcin, Annaannaanna, Oktavia, Namika, Anetka, dzordzklunej, Romek83

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2022/01/01 19:41 #1189

  • Anetka
  • Anetka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 535
  • Otrzymane podziękowania: 1736
Dziękuję Krzychu za Twój wpis.
Bardzo mnie gdzieś poruszyło o kopie o dwóch chorych.
Bo to też o mnie i moich odrzuceniach przez ludzi, którzy też mi tego nie mogli dać, a ja nie umiałam wybrać inaczej, bo też byłam chora.
Dzięki i pozdrawiam.
" Time changes" ..
Mój profil: Szczęścia mozna się nauczyć. Na forum od 2018
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2022/01/01 21:17 #1190

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3078
  • Otrzymane podziękowania: 9974
Wiesz Aneciu, to takie dziwne, ja te niektóre alkoholowe sytuacje czasami „widzę” (pojawiają się wspomnienia wywołane jakąś sytuacją) jakby „z lotu ptaka”. I widzę siebie i kolegę, już uzależnionych, ale jeszcze tego kompletnie nieświadomych, jak siedzimy np w jednej z „kawiarni” na Nowym Świecie albo Krakowskim przed wyruszeniem dalej. Ktoś z boku, patrząc na nas, mógłby powiedzieć - fajne chłopaki tylko niepotrzebnie tę wódę tak w siebie leją, przecież mają „wszystko”. Młodość, jakąś tam aparycję, kasę chyba też, bo takie z pozoru zwykłe trampki to nie podróby ze Stadionu.
A co my faktycznie mieliśmy? Plecaki z dysfunkcjami, urazami, zawodami i rozczarowaniami samymi sobą.
Równie dziwnym jest, że widząc nas z tego „lotu ptaka” przypominam sobie niektóre rozmowy. 90% naszych gadek to był - nie ma co się czarować - bezsensowny bełkot zaburzonych ludzi. Z 8% jakieś bardziej sensowne rzeczy - zainteresowania, jakaś wiedza, etc. 2% - bolesna prawda, ale nie ta o uzależnieniu tylko o tym, co nas faktycznie bolało. Nie to, że szef jest „gupi”, ale rozmawialiśmy też o swoich konfliktach z rodzicami. Niestety te rozmowy były również pozbawione większego sensu, bo raz odbywały się pod wpływem alkoholu, a dwa my się słuchaliśmy, ale się nie słyszeliśmy.
Chyba już to kiedyś gdzieś na forum opisywałem, ale kolega kiedyś np zaczął mi mówić, że jest dda, ja w ogóle nie wiedziałem co to znaczy, wiec zaczął wyjaśniać i opowiadać co działo się u niego w domu. I co ja na to? No, że kiepsko to może jeszcze po jednym :wmur:
On mnie słuchał na podobnej zasadzie. Najbardziej anormalne w tym było, że nie robiliśmy tak ze złej woli, naprawdę się lubiliśmy. Po prostu jeden nie był w stanie usłyszeć drugiego. Zresztą łatwiej było nam się wydurniać, śmiać czy obrabiać komuś tyłek. Albo knuć. To tez razem robiliśmy i byliśmy bardzo „pomysłowi” w tym jak na kimś się odegrać albo kogoś „przeczołgać”.
Masakra. Ale mimo wszystko i trochę żal tamtych chłopaków, niby takich dorosłych, niby takich wyszczekanych, a faktycznie rozpaczliwie błądzących w oparach alkoholu niczym dwa zagubione dzieciaki we mgle, które przypadkiem na siebie wpadły. I tak „wodził ślepy kulawego” lub na odwrót.

Tak melancholijnie dzisiaj, ale co zrobić, czasem tak mam ;)
Nie, nie użalam się, jak to śpiewała pewna „wokalistka”, którą dość często puszczano w „kawiarniach”, do których wstępowaliśmy na pięćdziesiątkę albo sześć: „poza mną bunt i ból”.
„I zmiana ról”* :ymdevil:

*Kasia Leasing

Ufam Wam, że nie rozgadacie nikomu, że piłem wódkę w miejscówkach, gdzie puszczano Kasię na zmianę z chyba jedynym przebojem Eweliny Flinty oraz Patrycję Markowską. O tym, że piłem wódkę można mówić, spoko - wszak jestem alkoholikiem i tego się nie wstydzę, ale wolałbym, żeby się nie rozeszło przy czym ;) buahaha
Żart oczywiście, wówczas chciałem pić i płem, a gdy piłem to nawet disco polo w tle stawało się mi obojętne, mimo że słuchałem zupełnie innej muzyki.
Ot - alkoholizm.

Dobrej nocy %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.