Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT:

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/06/24 19:07 #1086

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Dobra, zabieram się za pisanie tutaj, bo jutro po pracy działka i pewnie znów nic nie uda się mi sklecić :P
Gdzie byłem jak mnie nie było na forum?
To za chwilę. Najpierw krótka relacja z wczorajszego święta - mojego święta :mrgreen: Chłopaki zaprosili mnie na lody i każdy zapłacił za mnie ze swoich oszczędności czyli w sumie zjadłem 2 porcje - jedną konkret w gofrze, drugie to były lody „włoskie”, ale też dobre. Strasznie się wzruszam w takich sytuacjach - czy dostaję od nich z okazji uro jakiś drobiazg lub występ czy jak wczoraj idziemy gdzieś i oni fundują ze specjalnie uciułanych na tę okazję pieniędzy… i nie ma mowy, żebym to ja zapłacił. To jest, kurcze… no piękne. Mie wiem jak to ująć inaczej, terap nie byłby ze mnie dumy ^^) Ale mogę napisać, że w takich chwilach czuję przeogromną miłość do nich i cieszę się, że są. Tzn - miłość jest zawsze, dzień w dzień, ale w takich wyjątkowych dniach jakbym czuł ją mocniej, aż czasami ściska w gardle. Niby nic - lody, spacer, potem wspólne oglądanie meczu, a jednak bardzo wiele - bo pomyśleli o mnie, coś zaplanowali z wyprzedzeniem, a nie dlatego, że im w szkole przypomnieli.
Jak wiecie nie byłem szczególnie dobrym ojcem przez wiele lat, możliwe, że także dlatego tak mnie to rozwala. Oni mi szczerze wybaczyli, nie ma w nich urazy.
Naprawdę mam ogromne szczęście.

A teraz ju mniej poważnie. Gdzie byłem jak mnie nie było na forum, choć miałem taki zamiar?
Moi drodzy. W ubiegły piątek. Skutecznie. Utopiłem. Telefon. W basenie na działce.
bnggfgbfb bnggfgbfb bnggfgbfb
Backup miałem ustawiony tylko na wiadomości i zdjęcia także przepadły niestety wszystkie moje notatki i prawie wszystkie apki musiałem instalować na nowo, a także walczyć z hasłami, których oczywiście nie pamiętałem. Ale zanim to porobiłem musiałem jeszcze wziąć nowy telefon. I to już było arcy nieciekawe.
Wiecie, że pewna firma w różnych salonach ma różne oferty? W sumie byłem w 3 i dobrze, że tylko w 3, bo myślałem, że będę jeździł jak kretyn nie wiadomo ile. Ostatecznie jednak wziąłem tel na odpowiadających mi warunkach, choć niestety nie taki jaki chciałem.
Także może być więcej błędów, bo ma mały ekran, a co za tym idzie mniejszą klawiaturę, w którą dopiero wprawiam się trafiać paluchami :ymdevil:

Co z końcówką „piciorysu”? Ta naszkicowana poszła w niebyt, ale wiem, co chcę napisać, więc po weekendzie na spokojnie napiszę ją tutaj z głowy.
A potem napiszę Wam o naszych weekendach na działce, bo mimo przykrego zajścia, którym było utopienie tel, jest naprawdę duży fun.
Można bez alko świetnie się bawić? Można!!! aypererew
Nawet tance ostatnio były :mrgreen:

A - i jeszcze z kronikarskiego obowiązku - kolega alkoholik został już wypisany ze szpitala i jest w domciu. Odwiedzę go także po weekendzie. Mam nadzieję, że przynajmniej troszeczkę będzie lepiej.

Tymczasem serdecznie pozdrawiam wszystkich i do następnego :-H
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, krzysiek, Dahud, Jaskolka, Zakapior, marcin, Krysia 1967, dzordzklunej, Sky

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/06/25 07:50 #1087

  • krzysiek
  • krzysiek Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Posty: 2099
  • Otrzymane podziękowania: 2010
:-H Witaj Młody Człowieku ano Dzieci mają rożne Rożniste Pomysła bnggfgbfb Mnie Dzieci Córka Ramonka 41 lat+ Córka Anetulka 38 lat i Syn Kamillo 31 lat wprowadzili w Zakłopotanie na Dzień Ojca kupili telefon i nie wiedziałem jak ten Fakcio zaakceptować ??Mnie ??za jakie Grzechy bnggfgbfb Oooo pewnie będą cośik chcieli odemnie??:-?
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/06/27 06:27 #1088

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Z dala
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1596
  • Otrzymane podziękowania: 2589
Tak, jak bardzo cenne są chwile wspólnego przebywania z bliskimi. Gdziekolwiek to by było zawsze są bezcenne. I to właśnie straciliśmy pijąc. Zagłuszając sumienie iluzją że dzieciom/bliskim przecież niczego nie brakuje. Brakowało im naszej osoby którą mieli w szczególnym miejscu w sercu od zawsze.
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., HENIEK, Teo70, Annaannaanna, Krysia 1967, Kkatarzyna88

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/06/27 23:39 #1089

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Tak dzielnie (i z przerwami) odpisywałem na priva, że nie dość, iż mnie wylogowało i wszystko poszło w wirtualny śmietnik to jeszcze zrobiło się późno :wmur:
Ale mniejsza z tym - w dzień trochę sobie pospałem - zaszaleję i przynajmniej zacznę to, co chciałem tu dziś napisać.

Jako 6-letnie dziecko nie rozumiałem wielu rzeczy, nie byłem w stanie wychwycić masy nieprawidłowości. Pamiętam jednak taką historię - tato zapisał mnie na takie, powiedzmy, wstępne zajęcia edukacyjne, na które uczęszczałem przez rok, a wraz ze mną sporo innych dzieci w rożnym wieku. Minimum to było chyba właśnie 6 lat, a max 14 lub 15. Ojciec przywoził mnie na te zajęcia i czekał aż skończę. Sam nigdy na nich nie był, a gdyby nawet był nie wiem czy dostrzegłby to, co tata pewnej dziewczynki, nieco starszej ode mnie, bardzo tam faworyzowanej. Człowiek ów był i jest osobą publiczną, medialną, można powiedzieć, że zęby na tym zjadł i na pewno lepiej zdawał sobie sprawę z tego na co zwracać uwagę.
Pewnego dnia, co zapamiętałem doskonale, wpadł na zajęcia i po jakimś czasie zrobił karczemną awanturę. Krzyczał strasznie, że natychmiast zabiera córkę i nie obchodzi go, iż ona ma coś zakontraktowane, ma to gdzieś, to jest skandal, wykorzystywanie dzieci, znęcanie się i tutaj posypały się brzydkie słowa pod adresem opiekunów/nauczycieli.
I ją zabrał.
Ze wszystkich dzieciaków, które wówczas tam poznałem i których losy mogłem w ten czy inny sposób prześledzić owa dziewczynka jest jedyną zdrową, pracującą w normalnym zawodzie osobą. Pozostałe dzieciaki, obecnie dorośli ludzie, wciąż borykają się z różnymi problemami, wśród których prym wiodą uzależnienia.
Po co to opowiadam? Bo to jest sam początek również mojej drogi ku uzależnieniu. A także dlatego, że ludzie czasami tego nie rozumieją, nie do końca rozumie to też moja kobita, która mawia: „Ach, żeby mną się tak ktoś się zajmował jak twój tato, żeby ktoś tak chciał mnie kształcić, to…”.
I tu następuje wyliczanka, co mogłaby osiągnąć. Tyle, że ja mam swoje, nieco inne, za to bardziej prawdopodobne zakończenie - to zrobiłabyś w tym wieku wszystko, by tej osoby nie zawieść.
Niestety efekt starań mógłby okazać się mizerny, nie każdy rodzi się geniuszem czy wirtuozem w jakiejś dziedzinie, zaryzykuję stwierdzenie, że większość z nas takowymi się nie rodzi. Za to prawie każdy bardzo kocha swoich rodziców, za dzieciaka nie widzi w nich wad tylko wzór do naśladowania, a mój tato był jak na tamte czasy niesłychanie ambitny. Jako pierwszy w rodzinie skończył studia, choć było mu na pewno bardzo ciężko. Przeżył lata komuny nie wchodząc z nią w żadne układy jak większość jego kolegów (nie osądzam, że to byli źli czy słabi ludzie, to były zupełnie inne czasy i nie mam do tego prawa). Przeżył nieprzyjemności z tym związane. Na pewno nie raz bal się o pracę i o to, co będzie z nami, jeśli ją straci. Chciał dla mnie jak najlepiej. Chciał mi dać szansę, której sam nie dostał. Chciał, żebym miał lepszy start. Wierzył, że mogę osiągnąć więcej niż on.
A ja chciałem, żeby był ze mnie dumny.
I jego i moimi dobrymi chęciami zostało wybrukowane przysłowiowe piekło. Moje własne, prywatne, z którego istnienia tata nie zdawał sobie sprawy, bo nigdy się nie skarżyłem. Nawet w czasie, gdy miałem to załamanie jako 13-latek nie potrafiłem powiedzieć: „Tato, nie daję sobie rady, już nie chcę tego robić, chcę normalnie żyć”. Wykrzyczałem to dopiero jako starszy nastolatek, kiedy byłem tak zmaltretowany psychicznie, że miłość i szacunek do ojca zastąpiła „nienawiść”.
Tragicznym jest, że paru moich kolegów z tamtych lat nie potrafiło powiedzieć tego swoim rodzicom nigdy. Równie tragicznym jest to, że niektórzy nadal dźwigają narzucone im w dzieciństwie brzemię i nie potrafią uwolnić się od niego.
Tak paskudnym może okazać finał pięknej miłości - rodzica do dziecka, dziecka do rodzica. Tyle, że to, z czego dorosły się podniesie może okazać się nie do udźwignięcia przez dzieciaka. Może go zatruć na wiele lat, a pewnie i do śmierci.
Moje dzieciństwo nie było jednoznacznie złe. Z domu wyniosłem wiele dobrych wzorców. Wiem jak powinna wyglądać bliska relacja dwojga ludzi. Wiem, co to jest odpowiedzialność i troska o młodsze rodzeństwo. Wiem, że przemoc jest zła, wiem, co to jest uczciwość i moralność. Był czas, gdy buntowałem się i przeciwko temu, ale to wsiąkło we mnie jak w gąbkę, niestety podobnie jak nabyte dysfunkcje, z którymi zetknąłem się poprzez środowisko i presję, której na dłuższą metę nie byłem w stanie sprostać.
Tak więc wiem co to jest manipulacja, kłamstwo, cwaniactwo, blef, bajer i podstawienie nogi drugiemu człowiekowi. Wiedziałem to wszystko o wiele wcześniej niż zacząłem pić. To i te dobre wzorce, wiedza, że coś jest złe, ale się opłaca, która przyszła do mnie za wcześnie spowodowały we wewnętrzne rozdarcie. Nie chciałem nikogo krzywdzić, ale nie chciałem też być frajerem - coś w ten deseń.
Kiedy piłem nie miałem skrupułów. Twardo spałem i nie dręczyły mnie ponure rozkminy. Nie wracałem też do przeszłości, która cały czas mnie bolała. Bolało to, że nie dałem rady, że zawiodłem, że jestem do bani, słabeusz, cienias. Taki mój imiennik, trochę starszy, gorszy technicznie ode mnie dał radę, a ja co? Wymiękłem. No baba!
Dlatego piłem.
Chociaż pewnie większość już tego się domyśliła ;)
A później nie wiedziałem już dlaczego piję, co zapijam, od czego uciekam. „Zapomniałem” - ot, „cudowna” moc alkoholu.
To wszystko przypomniałem sobie dopiero podczas terapii. Przypomniałem sobie jaki byłem, poza różnymi pozami, nieszczęśliwy.
Zrozumienie, przebaczenie, ulga przyszły szybciej niż myślałem. W moim przypadku wystarczyło skonfrontować się z tym, co odpychałem. Tata był porządnym człowiekiem, kochał mnie, ale nie był ideałem. Popełnił koszmarny błąd, za który zapłaciłem. Nie mam do niego żalu, mniej więcej rozumiem jego motywację i co sobie myślał. Dziś, gdy sam jestem ojcem potrafię nawet zrozumieć, co musiał czuć, jak bardzo musiał być ze mnie dumny, kiedy widział jakieś tam moje sukcesy. Też jestem dumny z pierwszego „czerwonego paska” w najmłodszym pokoleniu rodziny Z. To miłe uczucie. Ale nie te „czerwone paski” są najważniejsze.

Tyle na dziś, tradycyjnie przepraszam za ew błędy i powtórzenia. Pisałem z głowy i z serca, wierzcie mi.

Ponadto zdecydowanie przesadziłem z nocnym siedzeniem pierwszy raz od… łohoho!

Uciekam spać życząc wszystkim dobrego tygodnia :-H
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Dahud, Jan53, Jaskolka, Zakapior, Kayo78, Alex75, Annaannaanna, Krysia 1967, dzordzklunej, Jaro

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/06/28 04:55 #1090

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Z dala
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1596
  • Otrzymane podziękowania: 2589
Bardzo potrzebne jest takie rozmienianie , bo kształtuje świadomość siebie i daje obraz swojej osoby na przestrzeni pewnych zdarzeń.
Robiłam to na Programie 12 Kroków. Podobne doświadczenia przypominam sobie też z Terapii.
Mój mąż był niezadowolony że nasze córki bawią się z bogatą koleżanką bo ,,my to nie ta sfera'' Już wtedy byliśmy odmienni w wizji jeśli chodzi o wychowanie naszych dzieci. Takie tam, było minęło.
Nasuwa mi się pewna refleksja, po przeczytaniu. Nie ważne jakim byśmy byli bogatym, czy biednym rodzicem, nawet bycie słabym rodzicem , czas poświęcony dziecku jest bezcenny, duma z niego, wdzięczność za właśnie takie jakie jest, to wskazówka dla każdego rodzica, dziadka, babci, rodzica chrzestnego.
Pozdrawiam Krzysiu
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Katarzynka77, Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/06/28 17:04 #1091

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161

Oooo pewnie będą cośik chcieli odemnie??:-?


Na bank, Krzychu! Będą chcieli częściej do Ciebie dzwonić bnggfgbfb

Chciałem zamknąć już temat tego „piciorysu”, tym bardziej, że mam chwilę i akurat jestem w domu sam. Niewiele zostało, właściwie tylko to, że w moim przypadku, po dotarciu do przyczyn picia groźne mogą być „jedynie” długotrwałe zaniedbania prowadzące do uaktywnienia się mechanizmów choroby alkoholowej. Jeśli chodzi o przeszłość to nic mnie już tam nie straszy, nic nie wypełźnie w środku nocy „z szafy”, niczego ani nikogo już nie opłakuję, nie odreaguję podświadomie na innych swojego „nieco” skopanego dzieciństwa, a jak najdzie mnie na to, by sobie popitolić o bieżących problemach będących jakimś tam efektem wieloletniego chlańska i co równoznaczne zaniedbywania oraz nieszanowania siebie i krzywdzenia innych - pójdę po prostu do „swoich”, którzy mnie zrozumieją.

Daleko nie mam :mrgreen:

Anyway, czuję, że wypaliłem się, jeśli chodzi o moją forumową aktywność. Nie wiem czy to trwale czy przejściówka, czas pokaże. Bez dramatów - żadnego usuwania konta czy pożegnań, być może wrócę tutaj za jakiś czas. Tymczasem mam dwie bardzo ważne rzeczy do zrobienia w realu, które uważam za swój obowiązek, a z jedną z nich zwlekałem wystarczajaco długo… bo były sprawy pilniejsze - moja terapia, trzeźwienie, normalne funkcjonowanie praktycznie od zera, dzieci. Dłużej już zwlekać nie mogę, bo naprawdę ziści się mój sen, który kiedyś, chyba kilka lat temu tu opisywałem i będę ganiał po domu kochanka bab :ymdevil:
Żartuję. Nie ganiałbym. Jeszcze znów bym się potknął i nogę skręcił.
Powiedziałbym: „Wynocha!” :lol:
Ogólnie chodzi o to, że choć moja relacja z kobitą nie wygląda fatalnie, to nie jest też taka jaka mogłaby być, gdybyśmy nad nią wspólnie trochę popracowali. I to jest ta druga rzecz, którą chcę zrobić.
Mówiąc bez ogródek - zwyczajnie ją zaniedbałem, co jest bardzo nie w porządku.

Także ten. Trzymajcie się ciepło, ale może nie za ciepło w tę pogodę i do zobaczenia.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Dahud, Jan53, Tomoe, Jaskolka, Adalbert, Kayo78, Alex75, Annaannaanna, Anetka, Krysia 1967, dzordzklunej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/06/29 13:12 #1092

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Z dala
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1596
  • Otrzymane podziękowania: 2589
Powiem Ci Krzysztofie , że nie będę się rozmieniać dlaczego , co, kiedy , czy też nie będę wołać ,,wróć''
życie składa się z etapów i już na przestrzeni kilku lat widzę , że każdy był potrzebny a ja je przechodziłam w swoim własnym tempie i wynosiłam z nich doświadczenia. Wynosiłam też przyjaciół, których mam z mniejszym lub większym natężeniem relacji. Ale są. Jeden z moich dobrych znajomych zmarł kilka miesięcy na Covid , poczułam wtedy że czegoś mi zabrakło wraz z jego odejściem. Jakiś kawałek mnie odszedł wraz z nim i powstała dziura. Dzisiaj akurat są jego urodziny, miał 38 lat. Dlatego na pewno o tym wiesz, bo jesteś mądrym człowiekiem, ale przypomnę abyś nie zapomniał o nas . ((dusze ok ? :-BD
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/06/29 15:06 #1093

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18879
  • Otrzymane podziękowania: 30576
Był taki czas, że bardzo zaniedbywałam to co mnie otaczało w realu. Obiad odkładałam na później, rozmowy odkładałam na później, sen odkładałam na później.
To już wtedy oddalaliśmy sie z byłym partnerem bo Forum było NAJ.
Dbaj Krzychu o to co Ci najbliższe. Forum poczeka, będzie trwać, choć może już w innym składzie.
Reperuj to co możesz zreperować
Do postukania :)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Kayo78, marcin, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/06/29 18:49 #1094

  • Danieldany
  • Danieldany Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 31
Ehh gdy piłem to dzieci mnie nienawidziły a żona chciała o de mnie odejść te lata które zapijałem alkoholem to już ich nie nadrobię ale jedyne szczęście to to że dzieci mają 13 i 10 lat i już mnie z powrotem kochają bo nie piję 2,5 roku i cały czas naprawiam krzywdy które im wyrządziłem żona na nowo mnie kocha i to jest piękne
Jeżeli potrzebujesz pogadać zapraszam chętnie podzielę się moim doświadczeniem Daniel Alkoholik
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, Dahud, Krzysztof Z., Marianka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/07/20 16:38 #1095

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161

przypomnę abyś nie zapomniał o nas . ((dusze ok ? :-BD


Jaskółeczko, nie ma takiej opcji, o przyjaciołach wielokrotnie podtrzymujących mnie na duchu nie mógłbym zapomnieć.

To już wtedy oddalaliśmy sie z byłym partnerem bo Forum było NAJ.


Emilko, odnośnie mnie to troszku nie tak. Najważniejsza jest trzeźwość. Forum jest częścią składową, podobnie jak spotkania czy telefoniczne rozmowy z innymi alkoholikami czy nawet relaks polegający na tym, że pół h siedzę we względnej ciszy na balkonie i popijając herbę gapię się na drzewa. To są wszystko takie elementy składowe, których potrzebuję - czasami czegoś mniej a czegoś więcej - by czuć się dobrze. Ogólnie rzecz biorąc potrzebuję minimum (podkreślam, że minimum) pół h czasu dziennie wyłącznie dla siebie - a czy go spędzę medytując czy rozmawiając z kimś czy pisząc tutaj to czasami kwestia wyboru, innym razem potrzeby lub zwyczajnej chęci. Jeśli tego czasu dla siebie braknie dzień czy dwa to spoko. Ale tydzień czy więcej - siada mi nastrój. Nie jakoś drastycznie, ale mózg daje mi sygnały, że czegoś mu brakuje i bynajmniej nie alkoholu, choć jakbym doszczętnie się zaniedbał… to kto wie, co by tam uśpione choróbsko wykombinowało.

Będąc na terapii, tej pierwszej, poustawiałem sobie priorytety - trzeźwość, dzieci, praca - bo miałem do niej kompletnie chore podejście i cała reszta. I myślę, iż poustawiałem je sobie dobrze tyle, że tę „całą resztę”, zadowolony z pracy nad sobą, lightowo odkładałem na czas bliżej nieokreślony uważając, że nie ma tragedii. No i być może nie ma, ale. Pewne rzeczy należałoby przepracować.
Niestety aktualnie przebywam sam w domu, bo bab jest nadal z chłopakami u teścia, a mnie… odwołano z urlopu :wmur:
Teoretycznie mogłem odmówić, ale jak wszystko skalkulowałem stwierdziłem, że lepiej wrócić niż siedzieć tam jeszcze tylko tydzień, a po powrocie do roboty przez miesiąc nie wiedzieć w co włożyć ręce. Tak moja osobista narozrabiała aniodiabel
Poza tym mam zamiar wyrwać w związku z tym to, co mi się należy w sierpniu i spędzić więcej czasu tylko z dziećmi, bo kobita przecież zaczyna pracę.
Tymczasem sytuacja wygląda tak, że ja w domu, oni u teścia, mój brat też u teścia, mama z ciotką na działce sadzą kwiatki i sałatę, kolega chory alko znów w szpitalu, więc wybieram się w ten weekend do kolegi Stanisława, również trzeźwego alkoholika i bankowo fajnie spędzę tam czas. Bo zawsze jest fajnie, to nie tylko „drugi” alkoholik, ale i przyjaciel. Na nieszczęście przez ten covid jak i jego wiek i stan zdrowia nasze realne kontakty były mocno ograniczone. Jednak mimo tego pozostały serdeczne. Mam ogromny dług wdzięczności i głęboki szacunek dla tego człowieka. Należy mu się - wytrzymał moje biadolenie, użalactwo, a nawet ataki złości rozumiejąc, że to wszystko to choroba i etap.
Drugiego takiego człowieka można ze świecą szukać. Jeszcze kłamie, że nie zrobił nic wielkiego i są gorsze przypadki niż ja na głodzie. No, pewnie są, ale nie chodzi o to tylko o fakt, że nie każdy trzeźwy alko roztoczy taką duchową opiekę nad trzeźwiejącym czyli wg mojej opinii nadal chorym alkoholikiem. Nie każdy ma chęć kogoś aż tak „podpierać”, bo to, co było wyszło poza ramy wspierania.
Pamiętam, doceniam, nigdy nie zapomnę i pomogę mu zawsze, jeśli będę w stanie coś dla niego zrobić. Nieważne o co cho - czy prace fizyczną u niego przy domu czy jakieś inne rzeczy.
Choć mój brat mówi, że jak chodzi o normalne prace fizyczne to najlepiej, żebym się do niczego nie dotykał, bo jestem jak ten gość z dowcipu - albo coś zgubi albo zepsuje :ymdevil:
Nienormalne praca zaś można mi spokojnie dawać, ale jakiś prostych typu wbicie gwoździa w deskę absolutnie nie :-T
Zdecydowanie mnie nie docenia, ale trudno, przyzwyczaiłem się, że jestem niedoceniany :lol:

Z zabawnych wakacyjnych przygód to tak się wywaliłem na cztery litery skacząc po mokrych kamieniach, że dobę nie mogłem normalnie usiąść na tychże, tylko bokiem na jednym pół… pupku bnggfgbfb co oczywiście budziło wesołość wrednych ludzi z mojej rodziny. Jeszcze weselsze było to, że w wyniku upadku na wyżej wspomniane rozdarły się mi moje ulubione letnie spodnie i gdybym nie był tak kreatywnym człowiekiem to wracałbym parę ładnych kilosów świecąc gołym i obitym tyłkiem, na szczęście jakoś sobie koszulkę na biodrach zamotałem.
Dobra nauka dla obecnych przy tym synów - nie skakać po kamieniach w rzece w klapkach jak ich niemądry ojciec, klapki trzeba zdjąć ostzezenie
Kostki nóg na szczęście całe, bo gdyby nie to pewnie w nieco innym tonie pisałbym tego posta.
No, ale miał być krótki post, a wyszło jak zwykle czyli ble ble ble o wszystkim i niczym.
Trzymajcie się ciepło, wypoczywajcie i do popisania za jakiś czas.

P.S. Plusy z bycia słomianym wdowcem:
1. Można siedzieć w łazience ile się chce i nikt się nie dobija,
2. Leżeć gdzie się chce, w czym się chce i nikomu to nie przeszkadza,
3. Zjeść samemu porcję frytek z piekarnika nie odganiając się od potomstwa ręcami i nogami,
4. Obejrzeć w spokoju odcinek serialu nie na słuchawkach i nie w ukryciu o godzinie 19, co też zaraz zamierzam zrobić,
5. Opowiedzieć głośno koledze niecenzuralny dowcip przez telefon, co już dzisiaj zrobiłem,
6. Bez krępacji obejrzeć w lustrze swój posiniaczony zad buahaha

Minusy: nikt niczego ode mnie nie chce i nikt mnie nie straszy nagłą śmiercią z powodu przedawkowania cholesterolu ani ogłuchnięciem od „ryczącego” tv, który oglądam z kuchni przygotowując sobie do żarcia ów czysty cholesterol, więc czuję się trochę zapomniany, ale pocieszam się, że dręczyciele i dręczycielka niebawem powrócą :muza: :mrgreen:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Moni74, Annika75, Magda, Dahud, Tomoe, Jaskolka, Adalbert, Beata01, marcin, Xena, Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/07/29 21:24 #1096

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Witajcie!
Skoro już zajrzałem poczytać, napiszę też krotko, co u mnie.
Rodzinka wraca w sobotę. Wyjąwszy brata, który wrócił wcześniej, bo w poniedziałek musiał być w pracy. Mnie czeka wizyta u dentysty w najbliższym czasie - i to tyle z negatywów. Dokładniej nic mnie nie boli, ale nie podoba się mi zmiana koło zęba (jakby ktoś jeszcze nie wiedział na punkcie zębów mam lekkiego kręćka :lol:) i wolę, żeby facio rzucił na to okiem. Najwyżej przejadę się niepotrzebnie, ale będę miał spokój, a nie myślał co to, bo i tak nic mądrego sam nie wymyślę :P
W W-wie dość tragicznie ze względu na duchotę, dziś był chyba pierwszy nieco chłodniejszy dzień, ale fakt faktem wczoraj popadało.
Kolegę alko wypisano ze szpitala i nawet już u niego byłem. Na razie nie puchnie, woda nie zbiera się, a przynajmniej nie aż tak szybko. Byłem, pogadaliśmy, pierwszy raz poczęstował mnie samodzielnie zrobionym obiadem - bo wcześniej praktycznie nie mógł się poruszać. Mimo tego, że jest bardzo chory podziwiam zarówno jego optymizm jak i wolę życia. Mam nadzieję, że ta operacja, którą po czasie mu zrobiono (wcześniej były opinie lekarskie, że nie ma to sensu) sporo mu życie wydłuży. No kurcze, dawno nie widziałem nikogo kto tak bardzo by się cieszył, że może sam sobie coś ugotować.
Co jeszcze?
Chyba nic ciekawego. Na rowerze jeździłem 3 dni z rzędu, wieczorami. Bez oglądania się na potomstwo, bez „wyścigów”, bicia rekordów, ot, tak po okolicy.
Myślę, że bardzo niedobrą rzeczą jest izolowanie się od ludzi (ogółem), ale czasami przydaje się parę wieczorów względnej samotności i wyciszenia.
Teraz chwila :muza: i lulu.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich %%- ~O)
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, jerzak, Jaskolka, Alex75, marcin, Namika, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/08/12 16:48 #1097

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Cóż za nieciekawy męczący tydzień… głównie w pracy. Niestety tak ju u nas bywa w sezonie urlopowym - ci, którzy wrócili z urlopów są niezadowoleni, że już po, ci przed - że są jeszcze przed :ymdevil:
Ja zaległe wolne będę miał w p. tygodniu, ale jak to zwykle bywa nie od pn, a od wt czyli tydzień mam poniekąd rozwalony. Gdybym nie musiał być w pn w pracy od soboty siedziałbym na działce, ale cóż, bywa. Tak tylko wpadnę w niedzielę po mamę i chłopaków. W sobotę mamy z kobitą własne podstępne plany, a nawet i rezerwację w sprawdzonej restauracji :mrgreen:
Z ciekawych, a raczej nieciekawych rzeczy to bab ma po niespełna 2 tygodniach nowej pracy jest tak niezadowolona, że zapowiada, iż na 99% nie przepracuje tam dłuższego okresu niż 3 miechy i… podziękuje. Będzie szukać czegoś innego. Zadziwiło mnie to, ale jak sobie porozmawialiśmy to faktycznie nie ma sensu, żeby się męczyła, moim zdaniem nawet te całe 3 miesiące. Tyle, że ona twierdzi, iż tyle da radę, a poza tym to dla niej też jakaś tam nauka. Także już się nie wtrącam - ludzie w różnych środowiskach są różni, a współpraca z różnymi ludźmi jest niewątpliwie jakąś nauką dla nas samych i o nas samych.
Dodam, że poprzednią pracę bab straciła - nie przedłużono z nią umowy - pośrednio przez pandemię. Pośrednio tzn - tam są bardzo źle widziane nawet normalne zwolnienia lekarskie, a co dopiero opieka na dzieci. Oczywiście oficjalnie nikt nic tam nie powie, ale umowy nie przedłużą „bo nie”, jednak w gruncie rzeczy wiadomo o co cho - pracownik musi być dyspozycyjny. U mnie zresztą jest podobnie tyle, że akurat we mnie firma zainwestowała, a to musi się zwrócić :P Także raczej wszyscy możemy spać spokojnie co najmniej przez najbliższe 2 lata. Albo i 4. Albo 6.
Kogo ja chcę oszukać? Ja tam będę pracował do emerytury lub do śmierci buahaha Praktycznie zero perspektyw na ciekawsze i bliższe sercu zajęcie - zwłaszcza z moją wygodną postawą (blisko, płaca ok, ubezpieczenie ok, mam okno, etc). Tak więc pewnie jeszcze nie raz sobie po cichutku ponarzekam ze świadomością, że sam jestem kowalem swojego losu.

No, tyle na dziś. Właściwie nie mam o czym pisać, wymęczył mnie ten tydzień, ale jest to zmęczenie typu „Ech, jest kijowo, ale niczego innego w połowie sierpnia raczej nie można się było spodziewać”. Jutro będzie lepiej, a pojutrze o-ho-ho :mrgreen:

Pozdrawiam wszystkich %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, Dahud, Jaskolka, Zakapior, Alex75, marcin, Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/08/15 14:30 #1098

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Za jakąś godzinkę-dwie jadę po mamę i chłopaków. Bab odsypia, bo wczoraj siedzieliśmy do późna, a i ja mam wrażenie, że źle zrobiłem, iż wcześniej nie poszedłem za jej przykładem. Ale ze mną jest niestety tak, że jak zdrzemnę się w ciągu dnia to potem nie mogę spać… więc kurde lepiej się przemęczyć. Chyba sobie zrobię tylko drugą kawę.
Nie wiem czy jutro lub we wtorek jechać na działkę czy jednak do teścia. Do teścia dalej, ale jest więcej możliwości spędzenia czasu, choć ja i na działce się nie nudzę. Ale chłopaki mogą mieć przesyt. Nic no, zdecydujemy wspólnie. Korci mnie też coś innego - wyjazd „w ciemno” nad morze, ale jak pomyślę o tym na jakie zrzędzenie bym się naraził w domu i od mamy to mi się odechciewa :P
A jest taka obleśna :ymdevil: miejscówka w Wydminach blisko plaży z zabudową z czasów PRL i podobną stylówą w pokojach, gdzie można byłoby się przejechać. O ile ich sanepid nie zamknął buahaha Ale nawet gdyby pewnie by się coś znalazło. Niestetyż i mama i moja bab uważają takie spontany za szczyt nieodpowiedzialności, choć wcale nie mam zamiaru ani gubić po drodze dzieci ani ich nie karmić. A, że pokój „brzydki”? Od tego, że brzydko w pokoju jeszcze nikt nie umarł, ważne, że na zewnątrz ładnie :mrgreen: Ale dobra, nie będę w tym roku ju dyskutował, może podyskutuję w przyszłym. W tym działa lub teść na te 6 dni.
Dobra, to piję tę kawę i się ruszam. Być może napiszę coś z urlopu, jeśli najdą mnie jakieś poważniejsze refleksje wieczorową porą.

Tymczasem pozdrawiam i znikam ~O) :-H
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Jaskolka, Zakapior, Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/08/23 18:43 #1099

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Dobra, zabieram się za napisanie kilku zdań u siebie, bo od jutra koniec z obijaniem się po urlopie, przede wszystkim w pracy. Dziś zrobiłem sobie taki bardziej lightowy dzień, byłem na zebraniu, popracowałem, ale zbytnio się nie przemęczając ot, zrobiłem to, co do mnie należy i nie należy czyli także dyskretnie się poobijałem :P
Wyjazd do teścia udał się nadspodziewanie pomimo mocno średniej pogody i autentycznie nie chciało się mi wracać. Jadąc byłem przekonany, że spędzę ten czas przyjemnie w towarzystwie teścia i synów, w praktyce okazało się, że nie tylko - i tu chciałbym pocieszyć wszystkich, którzy obawiają się, że po zaprzestaniu picia będą spędzali urlopy tylko z rodziną, która choć kochana potrafi zmęczyć lub samotnie. W sobotę byliśmy na pikniku country wraz z miejscowym małżeństwem mniej więcej w moim wieku oraz dwójką ich dzieci, a do tego z bardzo sympatyczną dziewczyną ze Śląska, która przyjechała tam z synem na wypoczynek. Nikt z ekipy nie pił alkoholu i to wcale nie dlatego, że ja nie piję i zwykle o tym uprzedzam nowych znajomych, by nie było nieporozumień, po prostu nie wszyscy piją, nie każdy chce spędzać czas przy alko.
Oczywiście wiem, że nie każdy z nas wpasuje się w towarzystwo dzieciatych, ale na urlopach można spotkać także i nie dzieciatych, z którymi bez problemu da radę wybrać się na wycieczkę po okolicy w ciągu dnia. Ja akurat jako dzieciaty bujałem się z dzieciatymi :mrgreen: i było pozytywnie i fajnie.
Chociaż muza na owym pikniku jak dla mnie była straszna bnggfgbfb ale klimat, żarty, radocha dzieciaków i nie tylko zrekompensowała tę drobną niedogodność.
W czasie, gdy ja bawiłem się na pikniku mój brat bawił na weselu jako osoba towarzysząca, a luba bawiła nad Wisłą z dwiema psiapsiółkami, więc wszyscy spędziliśmy fajnie miniony weekend, chociaż osobno.
Po powrocie nawet zostałem wyjątkowo pochwalony za zrobione w górkach zdjęcia :mrgreen:

Reasumując - mimo, że pada i mimo, że jutro będę musiał wziąć się ostro za robotę, humor mam bdb.
I takiego humoru życzę wszystkim Forumowiczom, oby trwał jak najdłużej - trza chwytać te dobre chwile, ładować baterie, bo zara będzie jesień i nuuudy :P :lol:

Dobrego tygodnia!
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): krzysiek, Tsubasano, Zakapior, freelander, Alex75, marcin, Annaannaanna, Namika, Anetka, Krysia 1967, Sky

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/08/31 20:11 #1100

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Dobry wieczór :-H
Wakacje, wakacje i po wakacjach :lol: Dzieciaki wracają do szkół, choć nie wiadomo na jak długo. Jeśli chodzi o moich synów to na razie obydwaj się cieszą, choć zdalne też im się podobały - jednak tu trzeba wyraźnie zaznaczyć, że mimo jakiś tam problemów panie nauczycielki były porządnie przygotowane, a dzieciaki, choć czasami niesforne bardziej grzeczne niż nie. Przynajmniej większość ^^)
Szczerze mówiąc nie przejmuję się za bardzo zapowiadaną czwartą falą, ale to dlatego, że sporo słyszę od różnych ludzi i ciężko jest mi sobie wyobrazić, iż mogłoby być jeszcze gorzej, jeśli chodzi o naszą służbę zdrowia. Z góry przepraszam, jeżeli kogoś urażę, po prostu piszę to na podstawie nie statystyk, nie doniesień medialnych, a tego, co słyszę od realnych osób „bujających się” po szpitalach lub których bliscy „bujają się” po szpitalach. Nie kwestionuję faktu, że wielu osobom jest ratowane życie… tak jak mojemu koledze alkoholikowi, którego nie chciano leczyć dopóki ktoś się nie zbulwersował :ymdevil: ani innemu znajomkowi, którego żona wybłagała o 2 tygodniach przyjęcie do szpitala (czas oczekiwania na konsultację w specjalistycznej przychodni, bagatela, 1,5 roku, a człowiek po cichu umierał). Po prostu do naszej służby zdrowia trzeba mieć albo szczęście albo końskie zdrowie. Do prywatnej zresztą też - tu akurat mam osobiste doświadczenia. Chociaż wiadomo, ktoś może mieć inne. Mnie pociesza fakt, że mam już na miejscu lekarza, do którego mogę się udać i pomoże, bo ma mnie już tak serdecznie dość, iż będzie wolał pomóc niż narażać się na moje telefony i słuchanie jęczenia buahaha
Nie no, żartuję, super facet. Jeśli może to pomoże. Nie może to wiadomo, cudotwórcą nie jest.

Z newsów - teściowa dostała w głowę od sąsiadki ze swojego bloku i nie, nie był to wypadek. Dlaczego w tę głowę dostała? Wersje są rozbieżne. Odbierałem ją ze szpitala praskiego po szyciu i badaniach, zawiozę ją jeszcze na zdjęcie szwów, bo obiecałem, ale generalnie… niezależnie od tego jak brzydko to zabrzmi… czuję coraz większy niesmak i opór, jeśli chodzi o kontakty z nią. Starałem się, naprawdę się starałem. Ona też się starała na swój sposób z czego zdaję sobie sprawę, niestety pewne rzeczy są dla mnie nie do przyjęcia. Powiedzmy, że w takich sytuacjach pomogę, lecz poza tym… kurcze, niech nawet będzie, że jestem złym człowiekiem, który wypina się na starszą osobę, ale nie. Z reguły każdy ma to na co „zapracował”. Na mnie słusznie „wypięło się” kilka osób, którym narobiłem świństw pijąc i poniekąd słusznie, nie mam do nikogo z nich pretensji. Nie muszą wcale wierzyć w to, że się zmieniłem, mogą mieć to gdzieś. Teściowa natomiast ma do prawie wszystkich pretensje, a jej samej naprawdę daleko od świętości. Nie widzi tego. Nie umie przeprosić tak jak moją kobitę przepraszał jej tato, czyli mój teść. Ona uważa, że całe życie postępowała słusznie, nikogo nie skrzywdziła, a clue była niedawna groźba, iż pozwie córkę, nad którą się znęcała za to, że nią się nie opiekuje :wmur: I do mnie z takim tekstem… no luuudzie, help.
Tak najbardziej w tym wszystkim szkoda mi mojej bab, której oczywiście o tym nie powiedziałem. U mnie było jak było (a wiecie jak było), ale nigdy nie mogłem powiedzieć, że rodzice mnie nie kochali. Ona - cóż, matka kat, ojciec „uciekł”. Po latach sobie wszystko wyjaśnili, wybaczyli, ale. Ale myślę, że to zostaje.
I czasami myślę, że i tak jestem dla teściowej za dobry :ymdevil: Tyle, że tak na serio nic by się nie zmieniło, gdybym odmówił jej takiej podstawowej pomocy. Albo tylko tyle, że sam bym się z tym źle czuł. To chora osoba. Nie wiem na co, ale na coś niewątpliwie tak.

Tyle z negatywów. Ogólnie nie jest źle, widzę w swoim życiu dużo pozytywów, ale te pozytywy są tak normalne, zwykłe, przeciętne i można o nich poczytać we wcześniejszych moich wpisach, że nie będę ju się powtarzać bnggfgbfb

Cieszę się, że jestem trzeźwy, kocham swoją nieidealną rodzinę, doceniam to, że nie muszę martwić się o pracę i mega smakuje mi truskawkowa herba firmy hortex :mrgreen:

Ukłony dla Panów, @};- @};- @};- dla Pań.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Jaskolka, Zakapior, Alex75, marcin, Annaannaanna, Krysia 1967, dzordzklunej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/03 15:01 #1101

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Dobra, poddałem się.
Będziemy mieli psa :ymdevil:

(tylko tyle, bo aktualnie sam jestem w szoku - że się zgodziłem - i że pieseł będzie)

Szczegóły może troszku później :mrgreen:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Tomoe, Jaskolka, Zakapior, Katarzynka77, Alex75, marcin, Annaannaanna, Anetka, Krysia 1967, agnieszka89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/04 11:38 #1102

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Nie mamy jeszcze piesełka w domu, ale jest już wybrany - rudy, śmieszny parówek wywracający się jeszcze czasami o własne łapy.
Będzie trochę większy niż poprzedni mój pies, kolor też inny, ale błysk w oku ma podobny. Podejrzewam, że dlatego się zgodziłem. Chociaż nadal nie wyobrażam sobie, że mógłbym przywiązać się do niego tak jak do nieżyjącego Ogórka. Ogórek to kawał mojego życia, masa problemów, także jego zdrowotnych właściwie na okrągło - jak czegoś nie zjadł na spacerze i się nie zatruł to przeciął sobie pysk o siatkę, jak nie to, to coś innego, a do tego praktycznie cały czas problemy z kręgosłupem, przejściowe, ale jednak. Bardzo kochałem tego psa i nie wstydzę się o tym pisać. Na pewno traktowałem go lepiej niż siebie. To jest taki dość częsty paradoks u czynnych alkoholików posiadających zwierzaki. Nie zadbają o siebie, o rodzinę tyle o ile (albo wcale), a o zwierza będą dbać jak o noworodka. Choć nie mówię, że nie nawalałem, ale z pijanego widu najprędzej mógł mnie wyrwać pies - jeśli mu coś dolegało potrafiłem zrezygnować z picia.
A np choroby moich synów w swoim czasie „zapijałem”. Kobita krążyła po nocach i przejmowała się, ja w tym czasie spałem „odstresowany” procentami.
Być może dlatego trzeźwiejąc tak bardzo przeżywałem każdą ich chorobę włącznie z przeziębieniem. I ogólnie, dotąd, ciagle jestem przewrażliwiony na punkcie zdrowia wszystkich bliskich mi osób.
Ale wracając do psa - troszku słabo to wygląda, że szczeniak będzie musiał spędzać sam w domu do 5 h dziennie sam, ale z drugiej strony nie wygląda to czasowo aż tak tragicznie. Nauczy się, przyzwyczai. Zresztą za niecałe 2 miechy moja bab najprawdopodobniej znów na chacie na jakiś czas przysiadzie, bo nie zmieniła zdania odnośnie pracy. Do tego czasu można liczyć na moją mamę. Demolki raczej się nie boję, to mały pies i dostanie kongi i inne zabawki. Jak coś ucierpi - trudno, to ryzyko, którego każdy właściciel szczeniaka powinien być świadomy.
Ja chyba najbardziej cieszę się na wieczorne spacery - wiecie jak jest, człowiekowi samemu często się nie chce, pies mobilizuje. Zwłaszcza, że za chwilę zrobi się pogodowo „bleh”, rowery zostaną wyniesione do piwnicy, a z dzieciakami po 20 też łazić nie będę. Z psem owszem. I nowych psiarzy na pewno poznam. To też plus. Ogólnie zwierzak to prawie same plusy (minusy to ew demolka i kasa, kasa, kasa - jeśli zachoruje), a wcześniej nie zgadzałem się, bo po prostu czas musiał zrobić swoje, musiałem pogodzić się z odejściem poprzedniego psa.
To chyba tyle na dziś, my już po obiedzie, pogoda ok, trza będzie gdzieś się ruszyć, ale na razie… trawimy :mrgreen:

Pozdro dla wszystkich %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, williwilli55, Jaskolka, Zakapior, Alex75, marcin, Krysia 1967, Pipeusz

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/04 17:00 #1103

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7254
  • Otrzymane podziękowania: 15211
Piesełki są przekochane, ale zaryzykuję twierdzenie, że kotełki są i przekochane, i łatwiejsze w obsłudze. Na spacerki nie trzeba wychodzić na dwór, a czas gdy są same w domu przeważnie przesypiają.
Niestety, moje dwa mają tę kłopotliwą właściwość, że uaktywniają się okołokuwetkowo o czwartej nad ranem i hałaśliwie domagają się, żebym w tym ich ceremoniale uczestniczyła, czyli żebym przemieszczała się z łopatką i woreczkiem od jednej kuwetki do drugiej, aż wszystko co tam zostawią, zostanie dokładnie posprzątane. Dopiero potem mogę się położyć i jeszcze trochę pospać. :)
Dużo pociechy z nowego członka rodziny ci życzę.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Jaskolka, Krzysztof Z., HENIEK, marcin, Anetka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/04 21:43 #1104

  • Anetka
  • Anetka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 431
  • Otrzymane podziękowania: 1327
Czy to adopciak Krzysiu?
Ja też miałam piesela I kotely i szczurka i rybki i chomika.
Koteły są moim nr jeden. Piesek wymagał szybkich powrotów z pracy i był za podległy, a mnie pantoflarze nie pociągają bnggfgbfb
Jak dożyje emerytury, kupię sobie cziłałe, albo pudełka i będę nosić w torebce :)
" Time changes" ..
Mój profil: Szczęścia mozna się nauczyć. Na forum od 2018
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., HENIEK

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Anetka.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/05 06:12 #1105

  • HENIEK
  • HENIEK Avatar
  • Z dala
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 649
  • Otrzymane podziękowania: 1610
My z panią żona w 2013 roku też wzięliśmy do adopcji psa ze schroniska .Wtedy miał 3,5 roku .Wiedzieliśmy ,że pies jest w bardzo dużym stopniu przygluchawy ,jednak to nie wpłynęło na nasza decyzję o adopcji .Gdy ktoś przyprowadził go do schroniska to był okropnie zarośnięty i tam dano mu imię SZOGUN i tak już zostało bnggfgbfb.Ktos znalazl go przywiązanego do drzewa w lesie przy drodze ,zaraz na początku stycznia a wtedy były duże mrozy.W schronisku był tylko 3 tygodnie i trafił do nas .Oczywiście to jest obowiązek ,bo trzeba iść na spacer ,rano ,po południu i wieczorem .Na szczęście ma kto to ogarnąć .Ja w weekendy , na tygodniu żona i córka
Już ma swoje lata ,ale jest bardzo dobrym psem .To jest terier walijski ,tak pisze w papierach .Gdy w piątek wieczorem wracam z delegaci to podskakuje jak piłka z radości bnggfgbfb .Psy to bardzo mądre i inteligentne stworzenia ,gdy tylko widzi że biorę buty w rękę to już siedzi przy drzwiach bnggfgbfb .
Przez pierwsze dwa lata to niszczył każde obuwie żony i córci ,gdy tylko bylo nie schowane do szafki bnggfgbfb .
Moich i synów nie ruszał ,było kupa śmiechu ,że za bardzo śmierdzą bnggfgbfb .Przez rok okropnie szczekał ,gdy usłyszał domofon lub odkurzacz ,więc jednak taki głuchy to nie był bnggfgbfb .Ktoś go musiał bardzo źle traktować ,bo gdy rozmawialiśmy w domu ,ktokolwiek i była gestykulacja rękoma to on się kulił w sobie ,jakby się bał ,że ktoś go uderzy .Jest z nami kilka lat i to jest członek rodziny ,bo tak należy go traktować :-BD .
Dwa razy w roku jest psi fryzjer ,trzeba o to dbać żeby nie zarusl jak dziki agrest bnggfgbfb .Swego czasu kupiliśmy maszynkę do strzyżenia psów ,jednak to trzeba umieć zrobić ,a najlepiej ktoś kto się tego uczył i maszynka poszła w odstawkę ,nie można wszystkiego umieć .
Pamiętam jak córcia była mała ,jak niszczyl jej lalki i zabawki ,gdy tylko mógł sięgnąć pyskiem ,jednak nigdy nie został za to bity ,nie po się wzięlo psa ze schroniska żeby miał źle ,tylko żeby poprawić jego byt .
Teraz ,gdy to piszę to leży przy moich nogach ,bo widzi na nich buty i wie ,że za chwilę będzie spacer .Pogoda widać robi się ładna ,więc idziemy trochę pospacerować .
Trochę się rozpisalem ,ale tak już mam .
Dobrej pogodnej niedzieli dla wszystkich :muza: .
"Idealny dzień nigdy nie nadejdzie, idealny dzień jest dzisiaj, jeśli nam się uda". Horacy
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Alchemia, Tomoe, Jaskolka, Krzysztof Z., Katarzynka77, Alex75, marcin, Annaannaanna, Krysia 1967, agnieszka89

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez HENIEK.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/05 16:20 #1106

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Nie, Aneciu. Kobita odnowiła znajomość z jedną z koleżanek sprzed lat i od tej dziewczyny będziemy mieli psa. Kwestia przypadku, ja psa z rozmysłem nie szukałem i tak samo było z Ogórkiem. Tyle, że Ogórek był z kiepskich warunków - mieszkał z dwoma innymi psami w szopie, zero socjalizacji, w mieście bał się prawie wszystkiego, przez pierwsze miesiące potrafił nawet uchylać się przed głaskaniem jakby był bity… choć trudno to sobie wyobrazić, że ktoś mógłby bić tak małego pieska (jak dorósł ważył 7 kilo, gdy go zabierałem może ze 3). Mimo wszystko skłaniam się ku temu, że był po prostu zaniedbany i początkowo nie kumał czemu ten dziwny ludź, z którym zamieszkał chce go głaskać bez powodu. Oj, długo mógłbym pisać o różnych przygodach z Ogórkiem, dzikus był, ale z czasem psychicznie doszedł do siebie i wyrósł na bardzo zrównoważonego psiego przyjaciela.

Prócz psa, którego będziemy mieli cały czas mamy rybki i krewetki ozdobne, tzn starszy syn ma - u niego stoi akwa i on o nie głównie dba.
Chomiki mieliśmy, jeden żył 2 lata, drugi z niewiadomych powodów „padł” po 4 miesiącach bez żadnych widocznych objawów chorobowych, wieczorem normalnie tuptał i jadł, a rano nie żył. Nie wiem czy to serce czy co, ale to mnie na razie zniechęciło do posiadania tych sympatycznych gryzoni.

Ha, właśnie Alu te spacery to dla mnie jedna z większych zalet posiadania pieseła. Człowiekowi się nie chce, ale musi i nie ma bata :lol:
I jest zdrowszy i bardziej dotleniony nawet jak tego nie planował :mrgreen:

Heniek. Mój poprzedni pies traktował obuwie z szacunkiem - jak był mniejszy zanosił sobie na posłanie i kimał z kapciem, a gdy urósł i naumiał się włazić na łóżko to tam sobie zanosił np mojego kapcia i w późniejszych latach but na obcasie mojej kobity do kompletu bnggfgbfb

Jedyną taką totalnie niejadalną rzeczą, którą pożarł było jego pierwsze posłanie, na szczęście wszystko wyszło drugą stroną :-BD x_x

Z ciekawych i zarazem budzących grozę rzeczy suka teściowej jadła szkło. Serio. Chrupała je zadowolona jak tylko znalazła jakiś odłamek na dworze. O dziwo nigdy sobie tym nic nie zrobiła lub nic trwałego, ale nie jadła tego szkła oczywiście na kilogramy. Ja krzyczałem, ganiałem, kobita jw, a suka w nogi i tylko takie „chrup-chrup” było słychać. Może je potem wypluwała, kto ją tam wie, jednak było to i tak anormalne.
Ale to ogólnie był dziw natury, z nowotworami żyła od momentu ich wykrycia jeszcze 7 lat. Wrzaskliwa, szkłolubna, potrafiąca załatwić się w domu po spacerze, ale twarda była z niej sztuka.
Każdy pies ma swój urok, nawet taki bardziej problematyczny.

Na kotach nie znam się zupełnie, jedyny mój kontakt z kotami to tylko taki, że bywałem i bywam u ludzi, którzy mają koteły i raz w życiu bawiłem się z kociętami na wakacjach na wsi za dzieciaka. Wiem tyle, że podobnie jak psy mają różne charaktery - jeden przyjdzie i przywita się z gościem, drugi będzie tylko go obserwował z góry, trzeci w ogóle się schowa, a jeszcze inny na niego zapoluje buahaha

Fajnie tak czasem lightowo popisać o czymś, co lubimy, zwierzaki to wdzięczny temat. Także te „wredziochy” :)

A pies u nas będzie dopiero w przyszły weekend, na razie są foty, filmiki i przygotowania czyli głównie zakupy dla nowego domownika.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Jaskolka, HENIEK

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/06 11:36 #1107

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4868
  • Otrzymane podziękowania: 11095

Dobra, poddałem się.
Będziemy mieli psa.

%%-
Witaj w klubie :mrgreen:
Tomoe napisała:

... ale zaryzykuję twierdzenie, że kotełki są i przekochane, Na spacerki nie trzeba wychodzić na dwór, a czas gdy są same w domu przeważnie przesypiają.

I co z tego że czasami że z piesełem trzeba wyjść o drugiej nad ranem w piżamie w styczniu, bo jest taka konieczność i nie ma czasu na to żeby się ubrać...
... i co z tego :mrgreen:
"Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze"- Seneka
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Krzysztof Z., HENIEK, Katarzynka77, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez jerzak.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/06 16:52 #1108

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Z dala
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3147
  • Otrzymane podziękowania: 11248

I co z tego że czasami że z piesełem trzeba wyjść o drugiej nad ranem w piżamie w styczniu, bo jest taka konieczność i nie ma czasu na to żeby się ubrać...
... i co z tego :mrgreen:

Jerzak ma racje Krzyś.To nic, to się wytnie :mrgreen: ja przez jakiś czas latałam w piżamie rano prosto z łóżka.Zastanawiałam się nawet nad tym czy nie spać w ubraniach 3aa buahaha .Raz mnie sąsiąd widział x_x ale powiedział że jemu to nie przeszkadza i się uśmiechnął :mrgreen:
Ostatnim razem jak chłopaki zabrali Maye do psiej koleżanki to wpadłam na pomysł aby szybko posprzątać..odkurzyć i zmyć podłoge.Przy piesku takim małym graniczy to z cudem.Chciałam wykorzystać sytuacje..szybko szybko..krzycze do młodszego otwieraj drzwi od pokoju,musi być przeciąg :mrgreen: aby szybciej podłoga wyschła..:lol: bo już wracają..na dworze taki sztorm że Maya nie dała rade zrobić siku..bo tak wiało...i kiedy podłoga wyschła i człowiek szczęśliwy że zdążył, nagle wpada 12 kg szczeniak cały mokry..i biegnie do Ciebie bo się cieszy :mrgreen: i nie wiesz czy się śmiać czy płakać :mrgreen: ..ale w nosie mam tą podłoge bo najpiękniejszy jest ten ogonek merdający który właśnie biegnie do Ciebie.

Krzyś @};- co ja Ci tu będe wypisywać ,miałeś fajnego pieska.Wiesz co Cię czeka :mrgreen:
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Krzysztof Z., HENIEK, Alex75, marcin, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Katarzynka77.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/06 19:12 #1109

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Kasia & Jerzak - już nie przesadzajcie, wystarczy włożyć buty, kurtkę na nocny uniform i wyskoczyć na dwór na 5 minut, no problema :mrgreen:
A w styczniu podobno powietrze jest najzdrowsze :-BD
Nad morzem bnggfgbfb
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Tomoe, HENIEK, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/08 19:42 #1110

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Ło masakra :ymdevil:
Młodszy katar jak nie wiem co i ryk, bo akurat jutro miał iść w ramach wf na basen.
Ale to nie wszystko. Położył się spać i po pół h słychać z pokoju: Tato! Krew! Krew!

Jak w horrorze jakimś.
Tyle, że horrorów to ja się nie boję, a teraz się przestraszyłem.
Oczywiście żadnej krwi nie było tylko mu z nosa ciekło.

Zawału tutaj kiedyś dostanę, naprawdę :wmur:

Babol wredny się ze mnie w tej chwili jeszcze śmieje, a sama się przestraszyła, chociaż teraz kozaczy :P

No co za emocje na noc, a miałem dziś wcześniej się położyć buahaha

Dużo zdrówka dla wszystkich %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, Dahud, Tsubasano, Tomoe, williwilli55, Jaskolka, KarolinaKarolina, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/12 09:30 #1111

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Doberek :-H
Pogoda piękna, a my nie na działce, bo chcemy, by nowy czworonożny domownik spokojnie się tutaj zaklimatyzował. Pójdziemy tylko na spacer i to pewnie niejeden :mrgreen:
Pieseł śmieszny, ciekawski, nie bojący się - ufny. I na razie mam tylko taką refleksję, że ze zwierzętami jest trochę tak jak z ludźmi. Jeśli szczeniak urodził się w normalnym domu, gdzie spędził pierwsze tygodnie życia w poczuciu bezpieczeństwa to jest zupełnie inny niż… szczeniak zamykany w szopie. Mój poprzedni pies przywieziony do domu zwiedzał nowy teren z brzuchem przy ziemi i ogonem pod sobą. Ten biega, macha ogonem, jak ktoś siedzi na ziemi od razu wskakuje na kolana, praktycznie cieszy się cały czas. Ja póki co byłem z nim tylko na 3 spacerach tak więc dopiero się poznajemy. Ale nie boi się - a to w porównaniu do Ogórka bardzo, bardzo dużo. Postawiony na trawie leci wąchać, nie kładzie się ze strachu na glebie.
Sikać w domu sika, ale co zrobić, to szczeniak. W przyszłym tygodniu pojedziemy na działkę, tam nauka czystości ruszy z kopyta, a przynajmniej tak twierdzi luba, która ma nieco większe pojęcie o psach.
Ja za to teraz mam chwilowy spokój, tzn siedzę i obserwuję szaleństwa 3 najmłodszych członków rodziny :)

Bab nie chce się iść jutro do pracy i mnie to też się udzieliło - bardzo mi się nie chce :lol: Ten weekend był zdecydowanie za krótki.
No, ale jeszcze się nie skończył, trzeba korzystać z tego, co zostało. Także -
- dobrego dnia wszystkim %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Zakapior, HENIEK, Katarzynka77, Alex75, marcin, Krysia 1967, Pipeusz

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/12 09:53 #1112

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Z dala
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3147
  • Otrzymane podziękowania: 11248

Jeśli szczeniak urodził się w normalnym domu, gdzie spędził pierwsze tygodnie życia w poczuciu bezpieczeństwa to jest zupełnie inny niż… szczeniak zamykany w szopie. Mój poprzedni pies przywieziony do domu zwiedzał nowy teren z brzuchem przy ziemi i ogonem pod sobą. Ten biega, macha ogonem, jak ktoś siedzi na ziemi od razu wskakuje na kolana, praktycznie cieszy się cały czas. Ja póki co byłem z nim tylko na 3 spacerach tak więc dopiero się poznajemy. Ale nie boi się - a to w porównaniu do Ogórka bardzo, bardzo dużo. Postawiony na trawie leci wąchać, nie kładzie się ze strachu na glebie.
Sikać w domu sika, ale co zrobić, to szczeniak.

Tak też się z tym zgadzam Krzyś.Piesek z dobrego domu jest ufny i nie boji się wszystkiego.Naszego wzieliśmy z hodowli.Miała 7 tygodni.Jak ją wzieliśmy na ręce to prawie weszła mi na czubek głowy.:mrgreen: Po przywiezieniu do domu obwąchiwała wszystkie zakamarki.Takie ciekawe zjawisko.Wszystko co jej dasz lub znajdzie po drodze to najpierw porywa do swojego legowiska.Tam wszystko zostaje dokładniej zbadane bnggfgbfb Młodszy kiedyś rzucił Mayi jednego cheriosa.Malutkie kułeczko które nie było zrzarte na miejscu tylko zabrane na legowisko.Było podrzucane i obwąchiwane a nawet oszczekane :lol: ( labradory rzadko szczekają) i dopiero później zjedzone.
Nasza ma teraz takie fazy że jak widzi szelki które idą do niej to ucieka :mrgreen: podobno szczeniaki nie lubią wychodzić i to normalne.Był czas kiedy zapinaliśmy w szelki i nagle pies dostawał paraliżu.Stała w miejscu i się nie ruszała.Żartowaliśmy z tego..że kiedy zostaje w domu sama to trzeba zakładać jej szelki to będzie stała w jednym miejscu .Szkód nie będzie:lol:
Tak jak pisałam ,nie lubi widoku szelek ale już po założeniu idzie chętnie.
Nasza też czasami nasika,no niema bata.Wychodzimy często ale trzeba by było wychodzić co godzine,nie jesteśmy w stanie czasami..@};-
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Za tę wiadomość podziękował(a): Jaskolka, Krzysztof Z., marcin, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Katarzynka77.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/15 22:18 #1113

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Drodzy Państwo, dla odmiany
Aby zabić sen niechciany -
Przed spacerem z mym pupilem
Co od ziemi odrósł tyle
Że piszczeniem daje znaki
Iż nie zrobi w domu kaki
Tylko musi wyjść na dworek
I tak psuje nam wieczorek
O dwudziestej drugiej chrapie
O północy piszczy, sapie
Podskakuje, nosem trąca
Trzeba wyprowadzić brzdąca
- Żeby nie marnować czasu
Ani nie robić hałasu
Dziś napiszę, choć to głupie
O prawdziwym gwoździu… w zupie
Bez którego nasze życie
Miałoby się znakomicie
Gdyby chłop nie kochał baby
Wcale nie czułby się słaby
A jak kocha tak się czuje
Tu i ówdzie nerw pulsuje
Niejedna żyła nabrzmiewa
Żaden słowik mu nie śpiewa
Żaden księżyc nie pocieszy
Gdy myślami mocno grzeszy
Ale kocha, więc nie budzi
Tylko w duchu pomarudzi
Powspomina dawne czasy
Różne nocne wygibasy
I egoizm w cnym przebraniu
Odpowiedni zakochaniu
Z czasem przyszła ta zawiłość
Że się pojawiła miłość
A kto kocha ten nie myśli
Wyłącznie o swej korzyści
Także miłość, nawet śliczna
Bywa też problematyczna
Lecz gdy ona nie przychodzi
Nic a nic się nie urodzi
Jeśli w sercu nie zagości
Człek nie zazna ni radości
Ni poczucia bezpieczeństwa
Przy którym przeszłe dureństwa
Nawet te z wielkim przytupem
Niczym są poza wygłupem
Nie zazdroszczę więc nikomu
Mam gdzie wracać. Gdzie? Do domu.
A że teraz tak marudzę?
Czekam na psa. I się nudzę :lol:

Dobra, idę wywlec go spod kołdry syna, bez przesady, północ minęła buahaha

Częstochowskie wierszydło (polecam przeczytanie na głos, choć nie przy ludziach :ymdevil: ) zostało zainspirowane dysputą u jednej ze współ odnośnie różnic między miłością a zakochaniem.
A sponsorowała go moja dzisiejsza, widoczna także na forum „głupawka” trwająca od godziny 13 do teraz bnggfgbfb
Dobranoc.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Adalbert, Zakapior, Katarzynka77, Annaannaanna, Namika, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/15 22:29 #1114

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7254
  • Otrzymane podziękowania: 15211
Łomatkobosko, kolejny forumowy poeta. To już jakaś epidemia, lecę po maseczkę!

PS. Jak się dobrze czuję, to też mi się rymuje.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/16 18:50 #1115

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161

To już jakaś epidemia, lecę po maseczkę!



Alu, spokojnie, mój antytalent nie jest zaraźliwy :lol:

Zakochanie to poezja, a miłość proza, w której nie każdy się odnajduje, o!

I tak późniejszy wieczór u nas zapowiada się „arcyciekawie”, bo kobicie przy okazji rozmowy o weekendowym wyjeździe na działkę i zapowiadanej mało fajnej pogody przypomniało się, że nie sprawdziła czy brat rozliczył się ze mną za poprzedni sezon grzewczy. Przeczuwając kłopoty powiedziałem szybko, że koniecznie muszę teraz wpaść do Wojtka vis a vis po książkę, bo po kolacji będzie już trochę za późno (faktycznie miałem do niego wpaść, ale nie dzisiaj). A luba, że „zarra!”. I dalej mnie cisnąć, żebym jej potwierdzenia pokazał, bo widzi, że zamierzam coś kręcić. No to powiedziałem, że nie będę w tej chwili przeszukiwać apki w tel, a ona złowrogo, że przeszukanie apki w tel trwa 10 sekund, ale ok, później wrócimy do tej rozmowy. Wyszedłem, przyszedłem, zjedliśmy kolację, jeszcze raz wyszedłem i przyszedłem, na razie wyglada jakby o tym zapomniała, ale wiem, że nie zapomniała i tylko czeka aż chłopaki zasną, żeby zaatakować :ymdevil:
Jak pewnie się domyślacie brat wcale nie rozliczył się ze mną. Nawet go o to nie prosiłem ze względu na różne zawirowania rodzinne w tamtym czasie, bo i teść był chory i u brata niespecjalnie dobrze sytuacja wyglądała. I teraz zbieram siły, żeby jej to powiedzieć i znieść to triumfalne „wiedziałam!”. I dalej, że mama powinna na mnie tę działkę przepisać, bo - i doskonale znane mi argumenty.
Aż mnie czasami korci, by zapytać czemu na mnie, niech na nią przepisze. Ale kurde, nie będę jej poddawał pomysłów. Bo faktycznie można by było tak zrobić, a mama jeśli chodzi o moją bab jest „miękka”, jakby dobrze zagadała to kto wie.
Generalnie lubej chodzi o to, że ja najwiecej w tę działkę włożyłem. Nie chodzi o jakieś sprzęty, gary czy meble ogrodowe, ale o modernizację. Woda to tam od dawna była, ale nie było łazienki, szamba, został dobudowany taras (wcześniej był tylko ganek), wymieniona podłoga w kuchni, etc. Nie jest tak, że brat nic nie dołożył, bo dołożył, a co ważniejsze jeździł tam i pilnował panów, którzy wykonywali roboty, lecz moja bab patrzy wyłącznie na to wszystko pod kątem finansów. Czepiła się tego jak rzep i ju. A z ogrzewaniem chodzi o to, że tam nie ma innej opcji niż dogrzewać w zimie elektryką, nawet gdy nikogo nie ma, bo w przeciwnym wypadku przy minusowych temperaturach rozsadzi rury. Z tego względu rachunki nie są niskie, ale… no kurcze, mnie na nie stać. Stać mnie na to, żeby je zapłacić bez bólu. Brata niekoniecznie.
No przecież to nie jest żaden sponsoring czy utrzymywanie, czynszu za niego nie opłacam, żarcia nie kupuję, auta mu nie tankuję podczas gdy on leży i nic nie robi.
Uważam, że to w ogóle sprawa między nami - mną i bratem, bab jednak wie swoje i tak to cyklicznie wraca w postaci „niech mama przepisze na ciebie tę działkę”.
Aktualnie brat i luba po tym, gdy rozstał się z narzeczoną, której nie lubiła mają spoko relację. Tę dziewczynę, z którą on teraz obecnie delikatnie randkuje bab lubi, ale jeśli chodzi o działkę i rozliczenia to nic się nie zmieniło. Wg niej albo pokrywa koszty utrzymania po połowie albo „niech mama przepisze (…)”.
Dobrze, że jeszcze tylko mnie to opowiada, ale to akurat może się zmienić.
Ona po prostu nie rozumie, że brat nie jest dla mnie osobą obcą, tzn niby rozumie na poziomie intelektualnym, natomiast nie czai więzi emocjonalnej, która nas łączy. Nie kuma też tego, że gdyby brat pożyczył ode mnie pieniądze np na samochód - to by pożyczył i oddał. Ale nie będę go rozliczał ani z tego, że korzysta na działce z mebla, za który nie zapłacił ani cisnął o dołożenie się do ogrzewania. Chyba że mnie nie będzie na to stać, wtedy tak.
Bez większych nadziei na efekt postaram się dzisiaj raz jeszcze jakoś jej to wytłumaczyć.

Czasami mam wrażenie, że mimo braku alkoholu w moim życiu ciągle kręcimy się w kółko, jeśli chodzi o niektóre kwestie. A to bywa męczące. Zamiast normalnie spędzić wieczór znów gadając o tym samym - ona, żeby mama przepisała na mnie działkę, ja, żeby dała sobie (i mnie) z tym spokój.
No, ale tak to już jest, gdy dwie osoby miewają różne zdania na ten sam temat i każda ma jakieś swoje racje. Można akceptować ten fakt, ale kwestie sporne będą co jakiś czas wracać.
Nie są to jednak różnice nie do pogodzenia.
Tyle, że… jak powtarzam coś dorosłej osobie 15 raz to mnie to męczy. Bab nie, ona w trakcie kolejnej dyskusji na ten sam temat nabiera wiatru w żagle - i z zapałem wyciąga wszystko na poparcie swoich argumentów, w tym jakieś historie sprzed 10 lat.

Pewnie też dlatego tak to wygląda, bo ja przedstawiam tylko swoje stanowisko, a ona wciąż próbuje mnie przekonać do jego zmiany.

Kiedyś pewnie zniecierpliwiony walnąłbym pięścią w stół, ale obecnie szkoda i stołu i pięści, a poza tym to moja bab, nie jakiś świrus z pracy, któremu jak nie pogrozisz od czasu do czasu paluchem to ci wejdzie na łeb i odtańczy na nim kankana.

O i dlatego miłość to proza - są ciekawe rozdziały i nużące monologi, niże, wyże i tak to się przeplata.

Post pisany za jednym zamachem, tradycyjne sorry za błędy i powtórzenia.

Dobrego wieczoru!
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, Tomoe, marcin, Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/16 19:40 #1116

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Posty: 7254
  • Otrzymane podziękowania: 15211
Przypomniałeś mi że muszę jutro być na działce, bo gospodarz będzie spisywał liczniki prądu i wody.
Całkiem zapomniałam!
Wierszyk o psince, zakochaniu i miłości oceniam na dziesięć plus w skali od 1 do 10. :-BD
A proza życia to proza życia. Obyśmy tylko takie problemy mieli! Spory i konflikty rodzinne też są ważne, bo pokazują ci że jesteś szczęściarzem, który ma rodzinę!
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Tomoe.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/16 19:47 #1117

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161

Spory i konflikty rodzinne też są ważne, bo pokazują ci że jesteś szczęściarzem, który ma rodzinę!


Dokładnie :-BD
Na razie siedzę tu sobie cichutko stukając privy, a luba rozmawia przez telefon z przyjaciółą, może ominie mnie jednak dziś ta rozmowa o przepisaniu na mnie działki :wmur: , bo robi się późno :P
Ale zapomnieć o tym nie zapomni buahaha
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, HENIEK, Annaannaanna, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/18 08:25 #1118

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
No niestety z weekendowych planów działkowych nici, bo z tego, co wiem od tubylca na miejscu jest 7 stopni ciepła, wiatr i na dodatek mokro, bo cały wczorajszy wieczór lało :ymdevil:
W W-wie nieco lepiej, bo 12 na +, ale z racji tego, że też szału nie ma to i planów spacerowych nie ma za bardzo. Tak więc zapowiada się taki dzień typowo domowy. Ale może wreszcie książkę uda się mi poczytać :P
Luba marudzi, że niepotrzebnie tak rano wstawała, chłopakom aktualnie jest wszystko jedno co będą robić byle razem z psem, a ja pogodzony z tym czego zmienić nie można zmieniłem to, co można czyli spodnie na domowe i mam zamiar teraz trochę się porekaksować :mrgreen:

Życzę wszystkim dobrego dnia!
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): HENIEK, Katarzynka77, Alex75, marcin, Namika, Krysia 1967, dzordzklunej, Pipeusz

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/19 13:23 #1119

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2824
  • Otrzymane podziękowania: 9161
Niestetyż nie było mi dane spędzić wczorajszego dnia delektując się wyłącznie względnym spokojem w domowych pieleszach, bo bab wymyśliła gdzieś tak około 14, że skoro jest sobota, a pogoda taka „ble” to idealnym rozwiązaniem będzie wypad do M1.
Nieśmiało protestowałem, głośniej protestował mój młodszy syn (starszy o dziwo lubi zakupy, choć podejrzewam, iż to bardziej przyzwyczajenie, bo luba go targała odkąd było można po wszystkich możliwych sklepach i dzieciak ma większą wiedzę nt asortymentu danych sieciówek niż ja zdobędę kiedykolwiek) zauważając słusznie, że my tam wcale nie jesteśmy potrzebni, lecz luba stwierdziła inaczej. Że jesteśmy potrzebni to mało, jesteśmy niezbędni - ja do dźwigania, syn do przymierzania bluzy, bo trzeba mu kupić nową, ponieważ niedawno zgubił jedną w szkole i trza kupić taką samą, na suwak, z golfem. Poza tym ona chce zobaczyć fotel w Agata Meble, a może i zakupić, w tygodniu nie ma na to czasu, tak więc ruchy panowie, ruchy, ubierać się.
Pojechaliśmy do tego M1. A tam kory do wjazdu na parking, jeszcze większe do wyjazdu jakby cała prawobrzeżna W-wa i okolice zmówili się, by akurat tego dnia zrobić tam zakupy. W sumie nic dziwnego - sobota i pogoda do bani, bo deszcz padał. Dobra, jakoś się przebiliśmy. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem zaraz po opuszczeniu samochodu było wejście w giga kałużę i jak nietrudno się domyślić następstw - spacerowanie przez kolejne godziny w mokrym bucie i takiej samej skarpetce. Nie można tego zrzucić na moje bujanie w obłokach, gdyż parking pod M1 ogólnie składa się z samych dziur, co widać dokładnie dopiero wtedy, kiedy pada i trzeba mocno się starać, by w którąś nie wdepnąć. A ciężko się starać, gdy dodatkowo z góry deszcz leje się na łeb. Lubej jednak humor dopisywał, przeciągnęła nas po wszystkich sklepach z ubraniami, bluzy synowi wprawdzie nie kupiła, bo takiej nie było kupiła za to synom 2 piżamy, dżinsy, koszulę z superbohaterami, bandanki, skarpetki dla wszystkich (mówiłem, że nie chcę, zignorowała mnie) takie typowo zimowe, które można czasami zobaczyć w hamerykańskich reklamach u rodzin siedzących przy choince x_x , a na koniec zawlekła nas na hipermarket, gdzie kupiła DWA KILO SERA W WIÓRKACH I NIC WIĘCEJ. A chodziliśmy tam jakąś godzinę szukając nie wiadomo czego.
To jednak nie wszystko, bo została jeszcze wizyta w Agata Meble. Ze względu na wspomniane kory jechaliśmy z parkingu na parking ze 20 min. Piechotą byłoby szybciej, ale lało. Na miejscu młodszy syn omówił współpracy, usiadł na kanapie na dole i stwierdził, że on nigdzie nie idzie, bo bolą go nogi. Ochoczo do niego dołączyłem, bab popatrzyła na nas z niesmakiem, ale nic nie powiedziała tylko poleciała na spacer po tej meblówce ze starszym pociechem i zaginęli na kolejną godzinę. Tyle dobrego, że po jakiś 15 minutach wegetacji na wystawionych tam kanapach syn wypatrzył na ścianie rysunek lodów i hot doga, co sugerowało, że w pobliżu znajduje się jakieś jedzenie. I faktycznie było bistro z bardzo bogatym menu - 3 rodzaje hot dogów (bez dodatków, z dodatkami i francuski), kawa, herbata, jakieś ciasta, zimne napoje i lody. No to poszliśmy na te hot dogi, które albo o dziwo były niezłe (choć małe) albo smakowały nam, ponieważ zdążyliśmy zgłodnieć.
Reasumując bab mimo, że nie kupiła ani bluzy ani fotela wyszła stamtąd bardzo zadowolona, a ja wprawdzie z poczuciem zmarnowanego czasu, ale zaliczam to do kategorii…

„The things I do for love”
(Jaime Lannister)

Wieczór spędziliśmy przyjemnie oglądając „Balladynę” w reż Janusza Wiśniewskiego i wypowiadając kwestie, które pamiętamy równolegle z bohaterami dramatu :mrgreen:
Grabca grał tam Rysiek z Klanu :lol:
Polecam miłośnikom mrocznych klimatów i przewrotnego humoru, jest na yt.

Tymczasem kawa i wracam do książki, którą zacząłem dziś, jestem na 60 stronie, w ogóle mi się nie podoba, ale dam jej jeszcze szansę.

A! Pieseł na razie niczego nie zniszczył, ale też ma mniejsze pole do popisu, gdy zostaje sam, bo dostęp ma tylko do przedpokoju, dużego pokoju i kuchni. Właściwie jedyne, co może pogryźć są nogi od stołu i krzeseł oraz kapcie, ale jakoś go to nie interesuje. Niewielkim problemem jest konieczność ostrożnego otwierania drzwi wejściowych, bo jak mu się zachce kupę to sadzi tam i można to rozmazać :ymdevil:
Ale kuma, że siku, kupa to na dworze, bo tam ochoczo się załatwia, tyle, że jeszcze po prostu nie wytrzymuje. Kwestia czasu.
Umie przynosić piłeczkę, fajnie bawi się z chłopakami, ale też sam potrafi się bawić swoimi zabawkami. Ulubione miejsce kuchnia - jak coś się gotuje, jednak to chyba standard u psów.

I to chyba tyle na dzisiaj, a może i na dłużej, bo kurczę mam wrażenie, że tutaj wszystkich zanudzam, ale co poradzić skoro u mnie nic szczególnie ciekawego się nie dzieje. A w dodatku dobrze mi z tym :muza:

Dobrego popołudnia!
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, jerzak, Alex75, marcin, kubek3city, Krysia 1967, Itsme, Pipeusz

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2021/09/19 14:04 #1120

  • Alex75
  • Alex75 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 4941
  • Otrzymane podziękowania: 9082
Mi się bardzo przyjemnie ciebie czyta :)

Tak sobie pomyślałam, że dobrze że nie zahaczyliście o Ikea :lol:
Mnie ten sklep wyjątkowo wykańcza.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.