Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT:

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/22 09:31 #106

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

mówi że do lekarza nie ma po co iść bo ZAWSZE jest zalecany XXXXX.


To samo mówi mój kolega, który mieszka w Danii.
Zapalenie oskrzeli zdiagnozować łatwo, bo to słychać. Tzn. jakbym ja dostał słuchawki nie umiałbym powiedzieć czy to oskrzela czy płuca, ale lekarz powinien to wiedzieć. Grypy już tak łatwo zdiagnozować się nie da i tak sobie myślę czy ja mam grypę czy pani mnie chciała namówić na szczepienie w przyszłym roku :ymdevil: Bo o tym wspomniała, a żadnych badań laboratoryjnych nie zaleciła tylko siedzieć w domu, dużo pić i jakby za wysoka temperatura była to… XXXXXXX buahaha
No cóż, pożyjemy – zobaczymy. Dziś źle się nie czuję, 36,9. Tylko ten katar mam okropny. Zwolnienie do poniedziałku, jakby co to panią jeszcze odwiedzę z reklamacją :mrgreen:
A syn to już dobrze się czuje, maluje z zapałem zające czyli Wielkanoc chyba blisko bnggfgbfb
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez chris661211. Powód: Nazwa leku

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/22 10:06 #107

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
pielegniarka która do mnie przychodzi, pracuje w szpitalu na odziale, powiedziała ze na grype nie ma leków , faktycznie pomaga XXXXXX tylko, XXXXXXX, czosnek, gorące mleko i lezenie. Ale jesli jest juz zapalenie oskrzeli potrzebny jest antybiotyk. Kiedy na poczatku miałam grype, zalecala lezenie, kiedy jednak pogarszało sie , sama z własnego domu przyniosła 4 szt antybiotyku, Naprawde pomogło kolosalnie, jednak po paru dniach poszłam do lekarza i okazało sie ze niestety niepotrzebnie przechodziłam tą grypę i zaczeło się zapalenie oskrzeli, na co dała mi tez antybiotyk. I jeszcze nie powinnam chodzić nie dlatego ze kogos zaraze ale dlatego ze od kogos sie zaraze, bo jestem osłabiona.
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez chris661211. Powód: Nazwa leku

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/22 11:15 #108

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

niepotrzebnie przechodziłam tą grypę i zaczeło się zapalenie oskrzeli


No, bo to może być powikłanie po przeziębieniu albo grypie. Ale niekoniecznie, też bakteria może być. Są jakieś testy, żeby to sprawdzić, ale nie będę się mądrzył – nie jestem lekarzem ^^)
Dobra, koniec tematu choróbsk. Pomalowałem jednego zająca, a teraz zabiorę się za cd spisywania historii o swoich początkach trzeźwienia i jak wyglądały moje relacje z kobitą w tamtym czasie. No i o wsparciu, którego nie dostrzegałem, a było.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/22 11:24 #109

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 4418

pielegniarka która do mnie przychodzi, pracuje w szpitalu na odziale, powiedziała ze na grype nie ma leków , faktycznie pomaga XXXXXXXX tylko, XXXXXXXX, czosnek, gorące mleko i lezenie.
niestety niepotrzebnie przechodziłam tą grypę i zaczeło się zapalenie oskrzeli,


Przepraszam, ze nadal w tamacie choroby, ale jako osoba pracujaca glosem i zapobiegajaca baaaaaardzo wszelkim chorobom zwiazanym z przeziebieniem unikam mleka i jego produktow w czasie choroby. Mleko powoduje, ze cialo produkuje mase sluzu (kaszel, katar) i moze sie zaczac wlasnie zapalenie.
No to czekam na ciag dalszy historii relacji :-H
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez chris661211.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/22 14:30 #110

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Kiedy wreszcie zdecydowałem się powiedzieć połówce wprost, że jestem zdiagnozowanym alkoholikiem jej reakcja mnie zaskoczyła. Odniosłem wrażenie, że jest bardziej zła, iż poszedłem do lekarza nic jej o tym nie mówiąc, a w dodatku jakiegoś „konowała” (jej zdaniem), któremu zapłaciłem za wygadywanie głupot. Wg niej to niemożliwe, żebym był alkoholikiem, bo – zacytuję: „Przecież ty teraz mało pijesz”.
No tak, niby logiczne – w porównaniu do tego co piłem wcześniej piłem mało. Oczywiście już wiedziałem, że to guzik znaczy, ale połówka nie, bo niby skąd. Co więcej ja także wcześniej wierzyłem w tę „bajkę”, więc nie powinienem być zdziwiony, że ona tak to odbiera. Koniec końców pomyślałem sobie, że nic nie rozumie no to trudno, nie będę tłumaczył i denerwował siebie ani jej (wygodne, "logiczne" rozwiązanie), o konieczności terapii powiem następnym razem, a na razie po prostu nie będę pił.
To „po prostu nie będę pił” dzisiaj wydaje się mi wręcz śmieszne, jednak wtedy czułem się nie tyle świetnie, ale dość dobrze. Poza tym ciągle uważałem się za „wyjątkowego” alkoholika. W takim sensie, iż uważałem, że jestem odporny na część sytuacji, które szkodzą innym alko. Stąd – jak wspomniałem wcześniej – zlekceważyłem znaczną część zaleceń m.in. całkowity brak alkoholu w domu, nie przebywanie w miejscach gdzie się pije w towarzystwie ludzi, którzy piją, po co wyrzucać szkło, etc. Stwierdziłem także, że nic mi nie będzie, jeśli pójdę na terapię 3 miesiące później niż początkowo zamierzałem i jak radzili inni alkoholicy. Oczywiście na konsekwencje tego beztroskiego postępowania i niepoważne podejście do choroby nie musiałem długo czekać. Zaczęła siadać mi psychika. O ile wcześniej dymy kręciłem w pracy teraz zacząłem mieć poważne trudności nad zapanowaniem nad sobą w domu. Przed chłopakami – jak napisałem wcześniej – po prostu wiałem. Natomiast z kobitą miałem ileś spięć i 2 poważne awantury, które nakręciłem sam. Szczęśliwie przeczytałem na forum, że są to mechanizmy i to bardzo proste – wściekam się, bo nie mogę się napić, więc prowokuję scysje, by sobie tym dostarczyć kolejnych „powodów” do zapicia. Czyli to samo, co wcześniej robiłem w pracy, ale tym razem zacząłem atakować bliską mi osobę, która zupełnie nie wiedziała o co cho, bo przecież z nią nie porozmawiałem. Swoim zachowaniem zafundowałem nam obojgu dodatkowy, niepotrzebny stres. Odsunęliśmy się od siebie – ona zła, że mi odwala „bez powodu”, a ja zły, ponieważ ona mnie nie rozumie i jeszcze mi dogryza i „przeszkadza” w trzeźwieniu. Nie widziałem tego, że osobą, która najbardziej mi przeszkadza jestem ja sam. Na szczęście te scysje słowne szybko się skończyły, bo raz zrozumiałem, że to mechanizm, dwa – za każdym razem wychodziłem z tych kłótni psychicznie poharatany, gdyż moja kobita w odróżnieniu do mnie, zaburzonego alko potrafiła świetnie się bronić. Ja umiałem tylko kręcić dym, a ona potrafiła „usadzić” mnie jednym zdaniem tak, że niejednokrotnie teatralnie wychodziłem, ale w środku cały się trząsłem tak bardzo bolały mnie jej słowa. Oczywiście zaraz uruchamiało się pijane myślenie czyli jak ona może, itd., jednak psychicznie czułem się coraz gorzej i gorzej. Nie dość, że tymi awanturami robiłem sobie kuku to pojawiły się inne, niepokojące rzeczy. Nasiliły się kompulsje, doszły nowe, zacząłem bać się wychodzić z domu wieczorem z obawy, że nie wytrzymam i polecę do sklepu po wódę. Spałem po kilka h, bo albo nie mogłem zasnąć albo budziły mnie koszmary. W miarę trzymałem się tylko w pracy, choć spinałem się tak, że po paru godzinach bolał mnie kark, kręgosłup, a przy rozprostowywaniu gnatów strzelały stawy. Dopiero wtedy, gdy mój stan pogorszył się tak drastycznie zacząłem prosić innych alkoholików nie o wskazówki, ale o wsparcie i pomoc. Przyparty do muru zacząłem też rozmawiać o mechanizmach choroby z kobietą. Jednak skłamałbym mówiąc, że robiłem to chętnie i „bez bólu”. Czułem się upokorzony tym, że muszę także ją prosić o pomoc, muszę przyznać, że nie radzę sobie z rzeczami, z którymi nieuzależniony człowiek nie ma problemu. Obawiałem się, iż uzna mnie za nienormalnego, bo sam tak o sobie wówczas myślałem. Tak więc te pierwsze, szczere rozmowy wyglądały nieciekawie. Ja stękałem jak na mękach, ona na przemian unosiła i marszczyła brwi próbując zrozumieć o co mi chodzi. Odbierałem to „po swojemu” czyli jako dezaprobatę, wkurzałem się i dopiero wtedy jak już się wkurzyłem zaczynałem wyrzucać z siebie konkrety, np. w domu nie może być żadnego alkoholu, bo po prostu mogę go wypić. Wyrzuciwszy z siebie taki konkret robiłem w tył zwrot i ucieczka. Do łazienki albo innego pokoju, ale najczęściej do łazienki, ponieważ tam mogłem się zamknąć. Tak się wstydziłem i obawiałem ewentualnego wyśmiania lub stwierdzenia, że chyba oszalałem, gdyż to, co mówię nie ma najmniejszego sensu.
Byłem tak zajęty sobą i tym, co mnie spotyka, że zupełnie umknęło mi to, kiedy moja lepsza połowa przestała negować mój alkoholizm, a zaczęła mnie wspierać. Dla mnie długo była nieuzależnioną, która zupełnie nic nie kuma. Miałem wprawdzie jeden przebłysk przed terapią, ale o tym – jak i bardziej konkretnie o wsparciu – następnym razem.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, szekla, Magda, krzysiek, Tsubasano, Havana, Tomoe, AgaMars, Jaskolka, Adalbert, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/22 14:44 #111

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
Kiedy Cie czytałam , przypomniała mi sie moment kiedy doszłam do tego. ze nie jestem doskonała, nieomylna, eh, moze i nie jestem-myslałam- ale nie pokaze nikomu słabosci. Kiedy przestałam pić zostałam zmuszona przez zzycie do poproszenia o pomoc, bo...jednak nie jestem sama na świecie,
Wpijanym umysle stworzyłam sobie barykade, po jednej stronie stałam ja a po drugiej wszyscy oni, jak ja sie cieszyłam ze sama jedna daje rade im wszystkim, Mechanizm z kosmosu o wyimaginowanym swiecie alkoholika.
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/22 16:59 #112

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Jaskółko, przyznam, że jest mi bardzo ciężko odtworzyć procesy „myślowe” jakie zachodziły w mojej głowie w tamtym czasie. Nie mam z tego okresu notatek, a na poprzednim forum głównie produkowałem się u innych (mój błąd, jeden z wielu). Pytać o wiele rzeczy „publicznie” wstydziłem się no i bałem także. Bałem się, że ktoś mi napisze – ty, weź naprawdę jedź do tego psychiatryka, bo tu nie chodzi o alkoholizm tylko jesteś chory psychicznie. Co „lepsze” – pytałem jednego kolegi czy to, co dzieje się ze mną jest normalne – powiedział, że tak, a ja mu nie uwierzyłem. Paru „desantowców” pewnie pamięta moje dziwne wiadomości, z błędami takimi jakbym był pijany i nawet miałem wątpliwości czy tak ktoś o mnie nie pomyśli. Bywały dni, że nie umiałem napisać zdania poprawną polszczyzną.
Teraz spisuję to wszystko z kilku powodów. Dla siebie, ale i dla innych. Żeby się tak nie bali, bo naprawdę mózg potrafi wyczyniać takie rzeczy, żebyśmy dorwali się do alko, iż ciężko w to uwierzyć. I druga rzecz – rozmowa z partnerem jest konieczna. Jest to ciężka sprawa, specjalnie opisuję jak ja się anormalnie zachowywałem, żeby pokazać jak można to sobie utrudnić. Niepotrzebnie. Nieuzależniony owszem, nie zrozumie alkoholika tak jak inny alko, ale nie jest ani głupi ani ślepy, ani złośliwie nie utrudnia nam trzeźwienia.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Magda, krzysiek, AgaMars, Jaskolka, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/25 07:49 #113

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
Opisując pierwszą cześć postu masz na mysli pierwsze tygodnie/miesiące abstynencji? Pewnie tak,
Ja wróciłam w przypływie nostalgii do moich pierwszych wpisów i odpowiedzi na moje posty. Poczytałam, i zawstydziłam się, ponieważ pamietam zupełnie co innego niz teraz czytałam, Tok myślenia był zupełnie nielogoiczny na tamtą chwile,
Dlatego potrzeba spisywac (kiedyś były pamietniki) zeby wrócic do tego i zreflektować sie.
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/25 10:41 #114

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Jaskółko, pierwsze miesiące, ale te późniejsze. Przez pierwsze dwa nie widziałem nic. Z perspektywy obecnej to stwierdzam. Nawet jak już miałem diagnozę też niezbyt się przejąłem – i tu chodzi właśnie o ten mit „wyjątkowego” alkoholika. Koledzy mieli straszne historie. Koleżanki miały straszne historie. A ja? Ja po prostu w tym czasie przed zaprzestaniem picia siedziałem w domu i popijałem. Taki miałem swój obraz.
Tak więc w gruncie rzeczy stało się bardzo dobrze, że mnie tak potem sponiewierało psychicznie, choć nikomu czegoś takiego nie życzę.
Pamiętam taką historię z forum – mam nadzieję, że nikt nie obrazi się, jeśli przypomnę. Kolega miał zadanie na terapii, narysowanie głodu i o tym napisał. Ja oczywiście natychmiast też to sobie zwizualizowałem, zadzwoniłem do innego kolegi trzeźwego alko i o tym rozmawialiśmy. Na tamten czas gdybym miał narysować głód to byłaby knajpa, w knajpie stół, butelka, pełny kieliszek. A ja na zewnątrz z dziobem przyklejonym do szyby coś jak rumuńskie dziecko przed wystawą z cukierkami. Po bodajże miesiącu moja wizualizacja głodu uległa zmianie. Nie było już knajpy. Nie było nawet alkoholu. Był stół, pusty. Przy tym stole ja, twarz w dłoniach i przekrój mózgu. Zamiast zwojów mózgowych węże. Kłębowisko węży. I tak się czułem z małymi przerwami od mniej więcej połowy stycznia do końca lutego.
Taka „ciekawostka”, szczególnie dla tych, którzy interesują się ową symboliką zamkniętą w obrazkach.
Słowami można próbować kogoś oszukać. Można także próbować oszukać siebie. Na rysunkach często widać o wiele więcej.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, krzysiek, Tsubasano, AgaMars, Jaskolka, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/25 21:15 #115

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Na dobranoc, spontanicznie - pozytywna historia z dzieciństwa, którą pewnie będę musiał synom jeszcze nie raz opowiedzieć, bo dla nich brzmi jak bajka.
Z góry uprzedzam, że nie ma w niej nic o alkoholizmie. Takie tam po prostu miłe wspomnienie, które mogę sobie zapisać w Dzienniku Uczuć.
Historię tę przypomniał mi dzisiaj brat, gdy powiedziałem, że jesteśmy już przygotowani na Wielkanoc, bo przymusowo siedząc w domu z młodszym pociechem pomalowaliśmy wszystkie zające – takie dekoracje ze sklejki, które można i do koszyka dać i gdzieś postawić. I tak bla bla bla i w trakcie bratu przypomniały się kurczaki nie-wielkanocne. A oto ta historia.
Dawno temu czyli w latach 80-tych mój śp. dziadek przeszedł na emeryturę i kupił działkę pod miastem po znajomości i za jakieś małe pieniądze. Warunkiem korzystania z tej działki było uprawianie czegoś, więc dziadek wymyślił niby dla ściemy sad, posadził drzewa owocowe, a konkretnie wiśnie. Potem strasznie się w to wkręcił i tych drzewek było naprawdę sporo. Natomiast babcia miała mały warzywniak i kury.
No i któregoś roku – ani ja ani brat nie pamiętamy czy to była jesień, zima czy wczesna wiosna, ale na pewno było zimno przyjeżdżamy w odwiedziny do babci, do jej mieszkania komunalnego w bloku, a tam w kuchni… cały karton małych kurczaków. Białe, żółte, a jeden odmieniec był prawie pomarańczowy. Okazało się, że wbrew jakimś tam prawom natury kury wysiedziały kurczęta, których nie można było w taki ziąb zostawić na działce nawet w zabezpieczonym kurniku.
Przypomniałem sobie tę radość, zachwyt i osłupienie, że te małe nieloty, choć tak małe są niesamowicie ufne. Nie dziobały, dawały się brać na ręce, głaskać, dreptały z jednej dłoni na drugą, łypały na nas z ciekawością raz jednym okiem, raz drugim. A potrzymane dłużej w złożonych dłoniach zasypiały. Zwłaszcza jak trochę się na nie pochuchało.
Ot – takie miłe wspomnienie, którym chciałem się podzielić. Powiedzmy, że lightowy przerywnik. Choć może nie tylko, bo skojarzyłem, że zanim rozłożyła mnie grypa wziąłem naszego chomika, pochuchałem na niego i wtedy też poszedł spać. Czyli 30 lat później, w ogóle nie zastanawiając się, wiedziałem co zrobić z takim „małym czymś”, żeby poczuło się bezpiecznie. Bo ktoś mi to kiedyś pokazał – śp. babcia. I tę wiedzę nosiłem w sobie tyle lat mimo tego, że po drodze mocno się pogubiłem.
A więc jest nadzieja, że gdzieś we mnie zostały jeszcze jakieś inne fajne rzeczy i umiejętności, które kiedyś sobie przypomnę.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, kris66, Wera33, Tomoe, AgaMars, Katarzynka77, Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/25 21:52 #116

  • oczy_zmrużone
  • oczy_zmrużone Avatar
  • Gość
  • Gość
jaka ładna historia :) :)
tak mi się miło na serduchu zrobiło

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/26 18:40 #117

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

tak mi się miło na serduchu zrobiło

A to bardzo się cieszę :)
Mnie to wspomnienie sprawiło radochę, byłem też pozytywnie zaskoczony reakcją moich chłopaków – ich naprawdę interesują takie historie. Choć nie powinno mnie to dziwić, bo czasy komuny, kury na działce, kurczaki w kartonie w mieszkaniu to dla nich niezła egzotyka. Ja byłem dzieciak, więc spojrzenie na tamte lata mam inne niż ich babcie, które jak wspominają – wspominają kolejki, pustki w sklepach, walkę o parówki i zapisy na paskudne meble. Ewentualnie jeszcze FWP. A ja pamiętam np. oranżadę w proszku, na którą chodziłem i te kurczaki u babci. Dla mnie były to fajne, bezstresowe lata i tak o nich opowiadam.
No, ale nie będę tutaj przynudzał, poopowiadam swoim latoroślom – będą mogli chwalić się, że mają tak starego ojca, iż pamięta taki artefakt jak telewizor marki Rubin. Magiczny – samozapalający się :ymdevil: Pralkę wirówkę też mieliśmy, co dobrze pamiętam, bo starałem się rozgryźć jak to działa, bez przerwy pchałem tam łapy i starsza mnie za to ganiała.
Tyle względem wspominek z dzieciństwa. I na dziś wszystko ode mnie. Powrót do pracy po zwolnieniu zawsze jest szokiem :mrgreen: Tak więc idę pokonwersować jeszcze z młodzieżą, a potem spać.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Magda, AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/26 19:31 #118

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Posty: 2138
  • Otrzymane podziękowania: 6083
Cześć Krzysiu :YMAPPLAUSE:
Tymi kurczakami przypomniałeś mi historię kurczaka, którego wzięła pod swój dach moja siostra do bloku. Nie mam zielonego pojęcia skąd ona go wzięła ale się nim dłuższy czas opiekowała. Jak kura trochę podrosła to oddała ją gdzieś na wieś. Z tego co mi wiadomo to była najgrubsza ze wszystkich kur w kurniku a znosiła najmniejsze jajka bnggfgbfb
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/27 22:03 #119

  • oczy_zmrużone
  • oczy_zmrużone Avatar
  • Gość
  • Gość

A ja pamiętam np. oranżadę w proszku, na którą chodziłem i te kurczaki u babci. Dla mnie były to fajne, bezstresowe lata i tak o nich opowiadam.

Ja w ramach podróży sentymentalnej nabyłam ostatnio dzieciakom visolvit (to chyba nie jest zakazana nazwa leku?), pomarańczowa, witaminowa "oranżadka", zajadaliśmy się tym na podwórku.. I włomotaliśmy wszyscy prosto z papierków, hehe
Moi też uwielbiają opowieści kombatanckie. Choć pytanie syna, ile lat miałam w powstaniu warszawskim, uznałam już za pewien nietakt buahaha buahaha

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/27 22:46 #120

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • Dobry Duszek
  • Carpe diem...
  • Posty: 1892
  • Otrzymane podziękowania: 4097
. Choć pytanie syna, ile lat miałam w powstaniu warszawskim, uznałam już za pewien nietakt''... O Matko !!! az kompa oplulam buahaha buahaha buahaha buahaha buahaha buahaha
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/28 04:57 #121

  • Jaskolka
  • Jaskolka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Bo do marzen potrzebni sa ludzie
  • Posty: 1620
  • Otrzymane podziękowania: 2663
tam gdzieś głoboko zakopane a też przypomniiałam sobie ten wisolvit . a pytanie syna kapitalne, ^:)^ buahaha
Są rzeczy, których będzie mi brakować, jak chociażby błysk w oku kiedy udaje Ci się mnie zrozumieć.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/02/28 19:34 #122

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

Choć pytanie syna, ile lat miałam w powstaniu warszawskim, uznałam już za pewien nietakt buahaha buahaha


Padłem buahaha
No dzieciaki to potrafią czasem bardzo „pocieszyć”. Jeśli człowiek ma więcej lat niż palców to znaczy, że jest już bardzo stary, a skoro jest stary to po prostu musiał walczyć z Niemcami. Nie zaszkodzi też go zapytać czy umrze i kiedy umrze :ymdevil:
Dziś wymyśliłem, że wpadnę do mamy po pracy na pół godzinki na herbatę. Nie zadzwoniłem wychodząc z założenia, że na pewno siedzi w domu w taki mróz. Podjechałem – nie ma! Dzwonię, a mama u nas. Wchodzę, pierwsze pytanie: „Gdzie masz czapkę?” :mrgreen:
Oj, naprawdę – rozczuliła mnie tym mama. Aż ją przytuliłem. I to już drugi raz w tym miesiącu.
Czyli zaczynam zachowywać się prawie jak normalny człowiek. W piątek zaś przychodzi teściowa, a my z kobitą wyfruwamy do kina - kolejny przejaw normalności. Normalności, która coraz bardziej mi się podoba :-BD
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Magda, AgaMars, Jaskolka, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/03/05 19:43 #123

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Przyznam szczerze, że próbowałem wczoraj usiąść, by dokończyć pisanie o wsparciu, ale nie udało się mi to z dwóch powodów. Pierwszy, niezależny ode mnie, nawiedziła nas – i to jest dobre słowo – dziewczyna, a raczej ex dziewczyna mojego brata. Było to całkowicie niepoważne z jej strony, ale cóż, skoro przyszła trzeba było ją przyjąć i moja kobita zajęła się nią w sensie bardziej wysłuchała. Bo ja tylko ręce rozłożyłem i powiedziałem, że mi przykro, jednak nic nie poradzę. Brat jest dorosły, sam podejmuje decyzje i ja nic do tego nie mam. Byłoby wręcz nie w porządku, gdybym się wtrącał. Tak więc panie rozmawiały same w kuchni, ja ewakuowałem się z chłopakami jak najdalej było można czyli do pokoju starszego. Późniejszym wieczorem zaś po rozmowie z połówką stwierdziłem, że pisanie nie jest najlepszym pomysłem, kiedy jestem zbyt zadowolony po weekendzie i tym samym nieobiektywny. Zwyczajnie mogę ze swej lubej zrobić jakiś prawie ideał, bo aktualnie tak ją postrzegam, a przecież poniekąd standardowy tekst „byłeś normalniejszy jak piłeś” też kiedyś od niej usłyszałem. Pięknie ani lekko nie było i tak o tym trzeba napisać. Nie upiększać, co w tej chwili bardziej lub mniej świadomie bym zrobił.
Reasumując ciąg dalszy wspominek z tamtego okresu na pewno będzie, ale jeszcze chwila. Bo na razie chodzę i głupio się uśmiecham, wiadomo o co cho :mrgreen:

Dzisiaj pierwszy raz uczestniczyłem w pracy w zebraniu odnośnie planowania nowych projektów, budżetu, itp. O dziwo wcale nie czuję się głupszy, ale już widzę, że pewnych rzeczy nie przeskoczę i będę musiał na co dzień ubierać się jak reszta. Czyli „ładnie” :wmur:
Jest to idiotyczne i nie podoba się mi, że w wielu firmach jest odgórnie narzucany dress code dla części pracowników. Ale coś za coś, przeważnie jest coś za coś. Tyle dobrego, że kolorystyki i fryzur nikt się nie czepia. Inaczej byśmy kurde wszyscy jak agenci z Matrixa wyglądali.
A tak – tylko ja będę wyglądał jak agent Smith i tylko ja będę straszył kolegów mówiąc: „To pana koniec, panie Anderson” :ymdevil:
Dobra, koniec „bleblania”. Wrócę na wątek z konkretnym wpisem jak nieco przestanę „zwracać tęczą”, nie będę tutaj naszej największej optymistce czyli Werci @};- robił konkurencji :mrgreen:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Magda, Dahud, AgaMars, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/03/10 23:32 #124

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Kolejny weekend mija spokojnie. Zakupy, spacery, łasuchowanie, lenistwo. Można powiedzieć, że nudy. Ale mnie podoba się ta nuda – nie nuda. Wygłupy z chłopakami. Normalne rozmowy z kobitą. Wizyta u teściowej, rozmowy telefoniczne z bratem, z mamą, z kolegą i z koleżanką. Niby nie ma o czym opowiadać, ale tak naprawdę jest. Ta normalność, spokój, kurczę – jakie to jest fajne :mrgreen:
Oddycham tym samym, a jednak jakby innym powietrzem. Dobrze czuję się w domu. W ogóle – z rodziną. W pracy nieźle, gdyż zupełnie zmieniłem do niej swoje podejście, a przede wszystkim podejście do ludzi, którzy ze mną pracują. Patrząc lekko wstecz dziwię się, że wcześniej nie dostałem żadnej nagany, bo zachowywałem się tam strasznie. Pamiętam jak kiedyś niechcący podsłuchałem rozmowę na swój temat. Jedna nowa dziewczyna zapytała koleżanki jaki ja jestem, a ta odpowiedziała „sympatyczny psychopata”. Jak mi się wtedy to określenie podobało! A jakie było trafne. Tak właśnie się zachowywałem. W dodatku myślałem, że to taki komplement „z jajem”. Dziś wspominając to stukam się w czerep. I oczywiście mam nadzieję, że czasy, gdy odbierano mnie w pracy jako psychola niedługo pójdą w zapomnienie na dobre.
Zmiany, które następują we mnie są niewidoczne. Jednak zmiany w zachowaniu, zmiany na plus dostrzega coraz więcej osób. Słyszę sporo miłych rzeczy. Nawet od teściowej. To mnie cieszy, ale i trochę krępuje. Mnie jest łatwiej chwalić innych. Ze sobą wciąż mam problemy. Wiem, że coś zrobiłem dobrze, jednakże podchodzę do tego z dystansem i takim jakby niedowierzaniem.
Z jednym wyjątkiem. Praca nad złością. Z tego jestem szczerze zadowolony i kontynuuję, bo jest to dla mnie bardzo ważne. Ta równowaga, umiejętność wyciszenia się, zachowania spokoju. Ma to bezpośredni wpływ na moje trzeźwienie. Ogólnie – na życie.
Udanej niedzieli i dobrego tygodnia życzę wszystkim %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, szekla, Magda, krzysiek, Wera33, Ivi, AgaMars, AniaKr i jeszcze 1 innych osób również podziękowało.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/03/11 05:16 #125

  • Megi
  • Megi Avatar
  • Gość
  • Gość
Jednym słowem...harmonia :YMAPPLAUSE: Mam pytanie, ile już nie pijesz?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/03/11 16:17 #126

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Megi, nie piję od 12.10.2016.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): krzysiek, AgaMars, Jaskolka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/04/03 19:18 #127

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Melduję się po pierwszym dniu na nowym stanowisku w robocie – już oficjalnie. Przeżyłem, nie zdenerwowałem się ani razu, ale pewnie będę potrzebował kilku tygodni, by dobrze wdrożyć się w dodatkowe obowiązki. Stąd na „forumie” pewnie będzie mnie trochę mniej. Najważniejsze, że praca nie będzie kolidować z moją terapią i zajęciami wspomagającymi trzeźwienie. Tylko treningi godzinowo mi się przesuną, ale luzik, dni są coraz dłuższe.
Ogólnie nastrojowo up, te świąteczne dni były naprawdę fajne. Chociaż leniwca trochę po nich złapałem, nie powiem. W domu dziś nic nie zrobiłem wyjąwszy to, że zjadłem, pokonwersowałem przy kolacji oraz zebrałem 2 bobki po chomiku :ymdevil: , który wieczorami korzysta z wolności i biega po sypialni.
No, ale przecież nie każdy dzień musi być wydajny :mrgreen:
Pozdrawiam wszystkich :ymhug: @};- :-H
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Marta74, Magda, Wera33, AgaMars, Megi, Jaskolka, Zakapior, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/04/03 19:44 #128

  • Megi
  • Megi Avatar
  • Gość
  • Gość
Gratuluję nowego stanowiska w pracy. Spece od motywacj mówią że nie ma nic lepszego dla naszego rozwoju niż wychodzenie ze swojej strefy komfortu :ymdevil: Choć nie raz strach się bać to chyba prawda...
Dwa bobki bnggfgbfb serio.... buahaha

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/04/03 19:55 #129

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

Gratuluję nowego stanowiska w pracy. Spece od motywacj mówią że nie ma nic lepszego dla naszego rozwoju niż wychodzenie ze swojej strefy komfortu :ymdevil: Choć nie raz strach się bać to chyba prawda...
Dwa bobki bnggfgbfb serio.... buahaha


Wyjście ze strefy komfortu to ja już z tej okazji przerobiłem w lipcu, kiedy mnie firma na szkolenie wysłała :mrgreen:
Dwa bobki, za to jakie x_x Jak nie chomik tylko co najmniej świnka morska buahaha Chyba skubaniec też za bardzo pofolgował sobie w Wielkanoc :ymdevil:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, AgaMars, Megi, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/05/04 20:17 #130

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Wątek zakurzony, pajęczyny, tfu!
Wypadałoby coś tutaj napisać. Co u mnie.
Ogólnie w porządku, spokój. Choć niedawno miałem taki tydzień, ten po wybyciu z bratem na eksplorację, że znów zacząłem szaleć czyli robić za dużo rzeczy naraz. Zauważyłem to i zwolniłem. Ale naszła mnie poniższa refleksja – to jest taka „pazerność” trzeźwiejącego alko. Wiadomo, picie ogranicza. Poza piciem nie chce się nic. Nawet jeśli mówi się, że się chce i snuje plany po pijaku, iż coś by się zrobiło, gdzieś pojechało. Najczęściej guzik z tego wychodzi, ewentualnie człowiek zmienia tylko miejsce do chlania lub nagradza się chlaniem za jakąś czynność. Nie jest ona fajna sama w sobie, nie daje prawdziwej satysfakcji, musi być popijana.
Kiedy przestałem pić, w początkach trzeźwienia czułem się tak źle, że tak samo nic mi się nie chciało, nic mnie nie cieszyło, na nic nie miałem ochoty. No, może z wyjątkiem wpełznięcia do jakiejś nory i schowania się tam przed całym światem. Potem powolutku robiło się lepiej i lepiej aż uświadomiłem sobie, że brak alkoholu w życiu oznacza wolność. W sensie mam ochotę coś zrobić - mogę to zrobić zamiast „marzyć” czy raczej bredzić pod wpływem, że „może kiedyś”.
W czym więc problem? Ano u mnie w tym, że czasem chcę „dużo za dużo”. To kusi. I tamto. I jeszcze to. Tam bym poszedł, tam pojechał. Poczytał, pooglądał, popisał, pogadał i najlepiej w ogóle nie kładł się spać.
Niestety takie postępowanie, nieprzestrzeganie HALT-u, miewa niefajne konsekwencje. Człowiek po prostu jest zmęczony. Początkowo to zmęczenie jest mało odczuwalne, wydaje się, ale wcześniej czy później daje o sobie znać. Pojawia się irytacja, zniecierpliwienie, zniechęcenie.
I tak - ja już miałem to nie raz, ale mimo wszystko nadal potrafię wkręcić się w to wszystko, co oferuje trzeźwe życie zaniedbując swoje potrzeby, o których przede wszystkim powinienem pamiętać. Tyle dobrego, że szybciej to wyłapuję.
Tak więc w tej chwili totalnie odpuściłem i moja „rozstrzelona” ze względu na pracę majówka mija spokojnie, rodzinnie. Jutro przyjeżdża do mnie kolega z Gdańska, odwiedzimy razem drugiego kolegę, posiedzimy, pogadamy. Żadnych planów poza tym. A niedzielę pewnie zrobimy sobie spacerową. Stwierdziłem, że właściwie nawet nie musimy wybywać poza dzielnię, bo u nas na miejscu też jest pięknie.
Pozdrawiam wszystkich %%-
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Magda, tommygun, Dahud, AgaMars, Zakapior, AniaKr, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/05/05 01:08 #131

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Mój wątek na forum: "Wąska droga"
  • Posty: 3013
  • Otrzymane podziękowania: 10347
Krzysiu, a Ty wrócisz do tego wątku z żoną, czy mam już nie czekać?
:grin:
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/05/05 07:55 #132

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Tsu, jesteś tak „straszny” jak mój terap buahaha O niczym nie zapomni, a jak ja udaję, że zapomniałem, iż miałem coś dokończyć to tak dziwnie na mnie patrzy jakby mi nie wierzył – i słusznie :ymdevil:
W tym przypadku nie zapomniałem, nie jest to żaden drażliwy temat, ale mnie to trochę objętościowo przerosło jak zacząłem wszystko spisywać. Jednak w następnym wpisie spróbuję w miarę zwięźle dokończyć wątek rozpoczęty w postach #100 i #110.
Spróbuję czyli nie obiecuję, że będzie zwięźle :mrgreen:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, AgaMars, AniaKr

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/05/20 09:42 #133

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Ludziska, z racji tego, że nie wiem co dolega mojemu kompowi, z którego zwykle tutaj piszę i jestem zmuszony oddać go jutro w ręce „magików” z roboty - chwilowo żadnych dłuższych postów nie będę pisać.
Będę zaglądał z tel, ale pisać z niego nie lubię toteż zwyczajnie będzie mniej moich „mądrości” :ymdevil: Choć może to i lepiej :mrgreen:
Aczkolwiek nie mogę nie dopisać czegoś o asertywności zainspirowany postem u Tsu. O ile radzę sobie z paniami w sklepie i ogólnie ludźmi „z usług”, nie mam większych problemów w pracy to kompletnie „leżę” jeśli chodzi o moich synów :wmur: Piękna pogoda - w sam raz na rowery czy spacer, a ja będę z nimi siedział w ciemnym kinie oglądając film o kaczce buahaha Zapewne zajadając 10 krotnie odgrzewany popcorn :P
No, ale cóż, może uda się później gdzieś iść... i może nie będzie to McDonalds, trzymajcie kciuki :mrgreen:
Dobrej niedzieli wszystkim :-H
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Magda, Tsubasano, AgaMars, Jaskolka, Zakapior, AniaKr, RYBSON

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/05/20 10:03 #134

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Mój wątek na forum: "Wąska droga"
  • Posty: 3013
  • Otrzymane podziękowania: 10347
Krzysiek, to chociaż podziękowania z tego telefonu wysyłaj, to będzie widać, że żyjesz buahaha
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/05/20 10:09 #135

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Spoko. Ale pewnie to jakiś głupi problem z tym kompem i w dzień czy góra dwa jeśli nie będą bardzo zajęci mi go „technicy-magicy” ogarną.
Przeglądarkę na wszelki wypadek wyczyściłem buahaha
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/05/21 12:32 #136

  • anikaa
  • anikaa Avatar
  • Gość
  • Gość
Czesc Krzystof,przeczytalam Twoj watek od deski do deski.Dziekuje @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/05/21 16:28 #137

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
To ja dziękuję Aniu (chyba Aniu?), że zajrzałaś i zostawiłaś swój ślad @};-
Jak odzyskam kompa postaram się ponadrabiać zaległości, bo faktycznie nie dość, że mam zaległego posta (od miesięcy :ymdevil: ) to w ogóle przestałem pisać co i mnie na bieżąco. Choć w sumie nudy, może wyjąwszy to, że zacząłem lubić poniedziałki :mrgreen:
Pozdrawiam Cię serdecznie i więcej takich mini recenzji spektakli teatralnych jak „Sen nocy letniej” poproszę :grin:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): anikaa, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/05/21 17:12 #138

  • anikaa
  • anikaa Avatar
  • Gość
  • Gość
Aneta ..miło mi,że czytałeś i że cię rozbawiłam :-)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/06/03 18:31 #139

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380
Jako, że nadal nie mam swojego kompa będzie krótko.
Gorąc u nas straszny, luba na kolejnych targach, wraca koło 22. Chłopaki wymyślili sobie fajną zabawę, inscenizację historyjek za pomocą figurek funko, potem robią zdjęcia i będzie komiks. Ja ledwo żyję od tego upału, podzwoniłem i u wszystkich jest podobnie, nawet menu takie samo - owoce, kompoty, woda, lemoniady.
Tyle z codziennych banałów, które w gruncie rzeczy są ważne, bo życie w dużej części składa się z takich właśnie drobiazgów nierzadko wywołujących uśmiech na naszych twarzach. Zabawa dzieciaków, słońce, arbuz, smak domowego kompotu - niby nic, a tak wiele.
Jednakże dziś chciałem napisać zupełnie o czymś innym. O tym, że dyskusja w wątku Tsu wywołała we mnie smutek. Nie chodzi o dyskusję dziewczyn - co jest dziewczyn jest własnością dziewczyn. Chodzi o mnie, czuję smutek, bo chciałbym pomóc, ale nie potrafię - brak mi i odpowiednich słów i najprawdopodobniej doświadczenia. A, że pierwszą zasadą powinna być tutaj zasada przede wszystkim nie szkodzić muszę na jakiś czas wycofać się z wątku osoby, której choć nie znam - bo tyle, co przez net - ale wirtualnie ją polubiłem.
Tsu, trzymam za Ciebie kciuki, kibicuję i na razie „widzimy się” w innych wątkach. Twój oczywiście będę czytał, ale powstrzymam się od wypowiedzi, przynajmniej przez jakiś czas. Napisałbym to u Ciebie, ale nie da rady, mam jednak nadzieję, że tutaj zajrzysz. A priv to wiesz, z dziewczynami wolę pisać, no co tu będę wstawiał farmazony - do chłopa to albo telefon, a priw jak jest naprawdę jakaś wyjątkowa sytuacja.
Żart oczywiście ^^)
Chciałem to napisać, wyrazić tutaj swoje emocje związane z konkretnym zdarzeniem - stąd ten post.
Myślę, że mówi o mnie coś więcej. Coś, co nie do końca mi się podoba.
Ale o tym innym razem w bardziej sprzyjających okolicznościach. Oczywiście jak juz poprzedniego zaległego „od 100 lat” posta napiszę :ymdevil:
Tymczasem pozdrawiam wszystkich %%-

P.S. Wera i Ty mówisz, że jesteś ufoludek? Weź mnie poczytaj bnggfgbfb
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, chris661211, Dahud, Wera33, Tsubasano, Adalbert, Zakapior, AniaKr, anikaa, Katarzynka77

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Witam serdecznie - Krzysztof, alkoholik 2018/06/03 18:58 #140

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3816
  • Otrzymane podziękowania: 6279
Dziękuję za Twojego posta #138. Wiele razy w pierwwszych latach budziła sie we mnie przeogromna chęć pomocy właściwie wszystkim. Często nie było to możliwe a ja, tak jak i Ty czułem smutek. Czułem też niemoc ale i złość. Złość na siebie, że nie potrafiłem pomóc i złość do osoby, do której kierowana była moja pomoc, bo ona tej pomocy albo nie chciała albo nie robiła tego, co jej mówiłem. Na szczęście moje "dobre duszki" zwróciły mi na to uwagę. Problem był ewidentnie we mnie. A skoro był, to chciałem się z nim zmierzyć. .
Znalazłem pryczynę. Przyczyną była udskonalana przeze mnie przez lata potrzeba kontroli osób i rzeczy. Dawało mi to i iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa i poczucie bycia lepszym i pewność siebie, choć na trochę, ale jednak.
Jak już ponazywałem rzeczy po inieniu to zacząłem wprowadzać niezbędne zmianyw moim trzeźwym życiu. Łatwo nie było, bo się schemat włączał automatycznie i nie chciał mnie bez walki opuścić. Przy okazji byla to też dla mnie lekcja konsekwencji w działaniu. Nauczyło nie to bardzo ważnych rzeczy. Mianowicie tego, że jeśli ktokolwiek zechce mojej pomocy w trzeźwieniu, to o nią poprosi oraz tego, że każda odrzucana przez kogoś pomoc budziła we mnie poczucie odrzucenia, czułem się po prostu niepotrzebny. No i najważniejsze - to, co dobre dla mnie nie musi być dobre dla kogoś.
Nic nie dzieje się przypadkiem. A i ta sytuacja ma swój cel. Jaki? Odpowiedź z pewnością znajdziesz.

Pozdrawiam.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof Z., anikaa, Morlakk

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.