Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.
  • Strona:
  • 1

TEMAT:

Poczucie własnej wartości - jak to rozumiecie? 2017/01/20 09:09 #1

  • fru_go69
  • fru_go69 Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Witam!

jako, że na ostatniej wizycie u terapeuty dostałam temat "Poczucie Własnej Wartości"

i o zgrozo zacięłam się nie mogąc ruszyć z miejsca i co ja mam z tym zrobić od czego zacząć :-T :ojej: no gdzie ja w tym wszystkim jestem.
No cóż potrzebna mi była lektura, aby to wszytko odnaleźć w sobie i wiedzieć o czym rozmawiamy

moje poczucie własnej wartości to:
- miłość do siebie
- poczucie spełnienia/ zadowolenia z tego co się w życiu robi
- zaufanie do siebie i swojej intuicji
- akceptacja własnych wad i zalet
- uznanie swojej wyjątkowości,
- wyzbycie się poczucia winy,
- umiejętność przebaczenia,
- pozwolenie sobie na błędy,
- nie przejmowanie się krytyką innych
itd

chciałabym wymienić pogląd z wami na ten szeroki temat?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poczucie własnej wartości - jak to rozumiecie? 2017/01/20 18:10 #2

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4117
  • Otrzymane podziękowania: 3246
Człowiek na początku swojej drogi (trzeźwości) ma bardzo niskie poczucie własnej wartości,z podkulonym "ogonem"szuka pomocy.Napisałaś "nie przejmowanie się krytyką innych" oraz itd.,tu bym dyskutowała.Dobrze,że masz aż tyle własnych wartości :P .

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poczucie własnej wartości - jak to rozumiecie? 2017/01/20 18:40 #3

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3816
  • Otrzymane podziękowania: 6279
No to Ci piękną pracę domową zadała terapeutka. Napisać można dużo a nawet więcej. Dla mnie poczucie mojej wartości nieodzownie wiąże się z samoakceptacją. Jednak ważniejsze jest to, czy faktycznie czują dokładnie to samo, co o sobie mówię i czy też dostrzegaam w sobie to, co słysze na swój temat od innych. Ponoć trzeba zjeść beczkę soli, żeby kogoś poznać. Myślę, że zjadłem co najmniej tyle, żeby poznać prawdziwego siebie i okazuje się, że wciąż poznaję i pewnie jeszcze trochę tej soli zjem.
Tak czy owak bardzo inspirująca praca. Będę czekał na rezultaty i ocenę terapeutki. Bardziej jednak interesuje mnie Twoja własna ocena o ile zechcesz ją przedstawić.
Powodzenia!
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Za tę wiadomość podziękował(a): fru_go69

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poczucie własnej wartości - jak to rozumiecie? 2017/01/24 22:05 #4

  • fru_go69
  • fru_go69 Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
No i oto zaczęła się dziś z terapeutką intensywna praca nad poczuciem własnej wartości.
W pierwszej kolejności rozpracowywałyśmy pojęcia wysokiej samooceny i niskiej samoocen.
Po przeszperaniu internetu i poczytaniu sobie myślałam, że moje poczucie własnej wartości jest tzw. umiarkowane, ale po wyjściu z terapii okazało się, że drzemią we mnie bardzo duże pokłady wysokiej samooceny co mnie bardzo cieszy :-BD.

Jedyny problem to moje słabe i mocne strony - nad tym muszę popracować, aby to wszystko z siebie wydobyć, zobaczyć i wykorzystać. Bo duży jest potęciał we mnie. :YMAPPLAUSE:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Poczucie własnej wartości - jak to rozumiecie? 2017/01/27 14:01 #5

  • fru_go69
  • fru_go69 Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Od kilku dni zastanawiałam się co dalej napisać i tak dziś zebrałam się, aby dalej drążyć temat

"Osoba z niską samooceną może mieć poczucie wszechogarniającej beznadziejności, przejawia znaczne poczucie winy i wstydu. Nie zna dobrze swoich słabych i mocnych stron. Gorzej radzi sobie z wyzwaniami, problemami, krytyką i stresem. Dlatego woli unikać ryzyka i częściej myśli o swoich niedostatkach a porównania z innymi wywołują u niej emocje negatywne."

Znalazłam taką ciekawą definicję, którą rozpracowywałam to z moją terapeutką.
Po prze analizowaniu pierwszej definicji to co zobaczyłam w sobie nic nie pasowało do mojej samooceny.
Nie czuję żadnej beznadziejności, a wręcz odwrotnie jako, że jest korzystnie.
Nie mam poczucia winy
Ze wstydem to jest tak, że jest ogarnięty tylko gdzieś tak jak to stwierdziła terapeutka to zaszłości z dzieciństwa.
Dobrze radzę sobie z wyzwaniami, problemami - to dla mnie wręcz bodziec do działania.
Ja nie unikam ryzyka, moje niedostatki mnie właściwie nie interesują jestem jaka jestem w pełni akceptuję to co mam wiem, że nie jestem ideałem, ale dobrze mi z tym.
Nie porównuję się do innych, więc nie występują u mnie emocje negatywne z tego powodu.

Pozostały tylko do rozpracowania te moje słabe i mocne strony, nad którymi muszę dobrze popracować tj. wydobyć je z siebie, zobaczyć bo gdzieś jeszcze tego nie rozumiem - tak jak patrzę w przeszłość nikt mnie tego nie nauczył, nie pokazał więc tego nie wiem, ale coś już mi z tym zaświtało w głowie.

Dodatkowo można odnaleźć takie stwierdzenie jak poniżej.

"Ludzie z niskim poczuciem wartości zadziwiająco mało wiedzą na swój temat. Kiedy się rozmawia z kimś takim, można odnieść wrażenie, że lepiej się orientuje w życiu otaczających go ludzi niż w swoim własnym. Są to osoby, które na pytanie co u ciebie słychać odpowiadają - "mój mąż przestał pić" albo "dzieci skończyły studia", albo "już nie wyrabiam, bo ten chce tego, tamten potrzebuje tego, a jeszcze ktoś inny musi mieć tamto". Łatwiej im opowiadać o tym, czego chcą, potrzebują, myślą i przeżywają inni, niż oni sami."

natomiast co do drugiej definicji to owszem mogę się z tym zgodzić, bo jeszcze do niedawna w podobny sposób odpowiadałam, ale na całe szczęście, że już to zmieniłam

i nawet na ostatniej wizycie u terapeuty jak dostałam pytanie na wejściu co słychać?
a moja odpowiedź brzmiała u mnie pełna harmonia i równowaga zwyciesteoe
wniosek z tego, że to JA, a nie on, oni itp.

Teraz jak zrozumiałam o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi top widzę większość osób, które mnie otacza to są osoby, które są jak ta druga definicja - tylko on, ona winni wszystkiego o kim ciągle opowiadają, a o sobie nic nie potrafią powiedzieć.
Na to miast osób, co potrafią o sobie coś powiedzieć (i można z nimi rzeczowo porozmawiać) to chyba na palcach jednej ręki mogę policzyć.
Trochę to smutne, ale no cóż tak zostali wychowani i nie mają z tym problemu nie widzą go.
:-*

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1