Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.

TEMAT:

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/11 21:17 #246

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14780
  • Otrzymane podziękowania: 19919
Ja też nie wiem co z tą magią jest, skąd, jak to się dzieje, nie mam pojęcia, niewytłumaczalny dla mnie jest ten fenomen...ważne, że jest, dzieje się naprawdę :grin: Teraz trzy razy w tygodniu brykam do swoich, dobrze mi tam jest, naprawdę działa, pomaga, wycisza uspokaja :) Powodzenia życzę %%-
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/27 10:02 #247

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Wahałem się trochę, czy pisać, czy nie pisać. Ostatnio nie za dobrze jest ze mną i w chwilach podłamania mam chęć napisać tu i wylać wszystkie żale, ponarzekać. Ale doszedłem do wniosku, że nie będę. Ale od początku.
Jakieś trzy tygodnie temu dopadło mnie przeziębienie. Wreszcie, bo chodziło za mną i chodziło. Swoje odleżałem w domu i w końcu wyzdrowiałem. W zasadzie tak mi się tylko wydawało. Po kilku dniach zaatakował mnie ból ucha. Z dnia na dzień coraz mocniejszy. Udałem się do lekarza pierwszego kontaktu. Ten stwierdził, że on nic podejrzanego nie widzi. Dał mi leki i zapowiedział, że po nich będzie już dobrze. Niestety nie było, bo chwilę później bolało mnie pół głowy, ucho, zęby, szczęka. Poszedłem do dentysty. Ten po oględzinach stwierdził, że to nie od zębów, bo z nimi wszystko w porządku. Ale jak tak mnie macał po twarzy to zauważyłem, że najbardziej mnie boli w miejscu gdzie szczęka łączy się ze skronią. Padło podejrzenie, że przyczyną może być staw skroniowo szczękowy. Zapalenie, zwyrodnienie, uraz, cokolwiek. Pozostało mi tylko wykluczyć inne możliwe przyczyny. Dla pewności udałem się do laryngologa. On nie miał również zastrzeżeń, co do mojego stanu. Również obstawił za to nieszczęsny staw. Pojawiła się wizja Kliniki Stomatologicznej. Coś czuję, że nie ominie mnie ona chociaż jeszcze chciałbym się dla pewności udać do neurologa. Musze jednak zaczekać z tym do jutra.
Zdecydowałem się na jeszcze tego jednego specjalistę, bo jak tak przeanalizowałem sobie to takie dziwne objawy miałem jeszcze i z rok temu. Jak piłem to nie raz miałem jakieś lekkie bóle lewej strony głowy albo najzwyczajniej mi drętwiało to miejsce. Wtedy zwalałem to na kaca. Czułem, ze z moją głową przez fakt nadużywania alkoholu jest coraz gorzej, a wszelkie objawy fizyczne zwalałem również na alkohol. Po odstawieniu alkoholu wyżej opisane objawy nie odpuściły. Właściwie to się nasiliły albo po prostu wreszcie odstawiłem "znieczulacz". Konsultowałem je z terapeutką i psychiatrą. Ta druga stwierdziła, że nie mam, co się martwić, bo to objawy somatyczne. To też olałem je. Z drugiej strony zauważyłem, że od dłuższego czasu, nawet i dwóch lat jak nie dłużej, wiecznie chodzę zmęczony. Niezależnie ile bym nie spał, kaw wypił to i tak nic nie pomaga. Całe dnie mógłbym przesypiać. Takie przewlekłe zmęczenie ma strasznie ujemny wpływ na samopoczucie, nastrój itp. Skarżyłem się jeszcze niedawno, na to, że prędkość mojego myślenia się zmniejszyła, że już więcej czasu mi zajmuje wpaść na jakiś pomysł, kreatywność spadła i zauważyłem, że mam większy problem z doborem słów. Jednym słowem z własnej analizy czuję się otępiały. O tym też opowiadałem lekarzom ale zwalili to na alkohol. No cóż w porządku. Spodziewałem się tego z tym, że wydaję mi się, że zamiast mieć się ku lepszemu to jednak ma się to ku gorszemu. Dlatego chciałbym iść do neurologa, bo może z tego wyjść coś grubszego.
Na dzień dzisiejszy, kolejny z niesamowitym bólem połowy głowy ( nie życzę nikomu ) jestem zmęczony całą tą sytuacją. Do zmęczenia fizycznego się przyzwyczaiłem ale zmęczony jestem obecnie psychicznie. Cały czas w bólu ze świadomością jakiejś tam ułomności. Nawet nie chce mi się już gdybać. Właściwie to nie chcę. Co ma być to będzie. Kiedy moje ciało dawało mi jakieś sygnały, że coś nie gra to ja sobie piłem w najlepsze więc nie ma sensu mieć do nikogo żalu, chyba, że do siebie.
Nie mam zamiaru narzekać, chociaż lekko nie jest i trochę się męczę :D ale takie jest życie i czasem tak bywa. Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/27 12:12 #248

  • Truskaweczka83
  • Truskaweczka83 Avatar
  • Gość
  • Gość
Szukaj -> Znajdziesz -> Wyleczysz!
Znam to bo sama sie bujałam z różnymi lekarzami w wielu sprawach... a co jeden to lepszy! ^^)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/27 12:23 #249

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14780
  • Otrzymane podziękowania: 19919
Przemku a badałeś tarczycę? To ciągłe zmęczenie, ospałość, jak przy niedoczynności, może warto zrobić dokładne badania morfologiczne. To tylko takie moje skojarzenie, najlepiej do lekarza.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/27 12:31 #250

  • Alerk
  • Alerk Avatar
  • Gość
  • Gość

bolało mnie pół głowy, ucho, zęby, szczęka. Poszedłem do dentysty.


Podobnie miałam ponad dwa tygodnie temu,do tego cała lewa strona szyi-węzły.Najpierw leczyłam się po domowemu.W rezultacie skończyło się na antybiotyku.Właśnie wczoraj ostatnią tabletkę wzięłam rano,a przedwczoraj wywaliło mi migdały-przeszło na prawą stronę.A dziś jest okej.... :wmur: i nie wiem,czy jestem chora czy nie ... :shock:
Ja zwykle najpierw robię badania krwi,w nich wykazuje,czy jest jakis stan zapalny,czy już pościel w dębie układać... ^^)

Ps. Monia,u mnie tarczyca i cukier super,a co noc żrę słodycze,a w dzień często odsypiam.Teraz już co prawda rzadziej...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Alerk.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/27 12:38 #251

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Aga to może ja się od Ciebie zaraziłem ? :D
Morfologie i krew miałem rok temu robioną pod tym kątem to wszystko ok wyszło. No nic, jutro pójdę i się dowiem. Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/27 13:33 #252

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
I żaden z lekarzy nie zasugerował Ci prześwietlenia?

Daj, z drugiej strony Cie walnę, będzie równo puchło ^^)

Zdrówka życzę @};-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/27 13:53 #253

  • Alerk
  • Alerk Avatar
  • Gość
  • Gość
Emilka,to do mnie czy do Przemka? Bo jak do mnie,to sama się przeswietlam :mrgreen: A wyrównywać nie musisz,samo krąży raz z lewa,raz z prawa :lol:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/31 20:44 #254

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Zbierałem się od środy, żeby skrobnąć i właściwie od niej moja opowieść się zacznie. Tegoż dnia dostałem się do neurologa i otrzymałem werdykt. Neuralgia nerwu trójdzielnego. Do tego jeden lek na padaczkę i witaminę B. O dziwo nic przeciwbólowego ale co tam najważniejsze, że wiem co jest grane pobiegłem do apteki. Wziąłem jedną tabletkę i od razu zauważyłem poprawę. Na drugi dzień kolejna i faktycznie byłem jak nowy. Tak do godziny 20. Na mitingu złapał mnie znowu ból. Pokręciłem się jeszcze po mieście, a on nasilał. Kiedy trafiłem do do domu to "chodziłem po ścianach" z bólu. Dosyć mocne tabletki przeciwbólowe łykałem jak M&M'sy. W końcu trafiłem na pogotowie. Dostałem zastrzyk i.. nic. Dalej zwijałem się z bólu. Rano trafiłem do szpitala. Tam zrobili mi tomografię. Wykluczyli możliwość jakiś guzów itp. Ale tym samym potwierdzili neuralgie. Pani doktor stwierdziła, że mam pecha i ona mi współczuję, bo nie ma na to leku. Leki przeciwbólowe mógłbym brać, a i tak nie będą działać więc lepiej, żebym nie brał. Dolegliwość będę miał przez całe życie, a boleć może i tydzień i 10 lat. Leku na to nie mają. Muszę brać jedynie ten, który dostałem i jest szansa, że po tygodniu zadziała. Jak nie, to zmiana na inny. Tak trochę eksperymentalnie, a mnie przez cały ten okres będzie boleć. Lek, który biorę ma za zadanie "otępić" nerwy. Jego pobocznym działaniem jest to, że chodzę jednym słowem jakbym się napił, dlatego przepraszam za wszelkie błędy w tym tekście. Cóż mogę jeszcze napisać. Jestem zmęczony psychicznie powyższą sytuacja, bo to już 3 tydzień. Dziś jadłem przez słomkę, bo miałem problem z zębami. Zaczynam mieć wątpliwości co do siły wyższej. Dziś powiedziałem, że nie ma takiej siły, która sprawi, że się napije i podtrzymuje zdanie. Dziękuje Emilce, za kilka wczorajszych słów trzymających mnie na szlaku. Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/10/31 22:28 #255

  • bea34
  • bea34 Avatar
  • Gość
  • Gość
Przejdzie.
Ciepło się ubieraj. Pomaga też lampa czerwona.
nie marznij, nie wystawiaj się na wiatr i chłód.
Może być nawet termofor na boląca okolicę.
trzymam kciuki...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/11/01 08:48 #256

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
I koniecznie zajmij się czymś fascynującym, czymś co Cie bardzo pochłonie bo o bólu da sie na trochę zapomnieć.
Współczuje Ci i to bardzo, szczególnie, że nie wiele tu można poradzić.
Może teraz cierpisz by potem nie cierpieć, nie wątp więc w Siłę Wyższą :)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/11/02 07:26 #257

  • Truskaweczka83
  • Truskaweczka83 Avatar
  • Gość
  • Gość
Ode mnie też wyrazy współczucia... Ale trzeba mieć nadzieję i wierzyć!!!
Trzymaj się :ymhug:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/11/11 23:33 #258

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Gdy ból sięgał zenitu i wiedziałem, że nic z tym nie mogę zrobić zdarzyło mi się wyjść przed klatkę, usiąść na mokrej ławce i mówić do siebie. Może to dziwne ale mówiłem, że gdybym był na wojnie i gdybym został ranny to i tak musiałbym walczyć bez względu na ból. Te słowa sprawiły, że chociaż na kilka minut wróciła we mnie nadzieja na lepsze jutro. Zdarzało mi się również w chwilach kompletnej rezygnacji spuszczać głowę i mamrotać modlitwę o pogodę ducha. Też w jakiś sposób działało. Przez ten miesiąc brałem już takie leki, że ledwo na nogach stałem, nie mogłem się wysłowić, a ból nieustępował. W końcu jednak trafiłem na takie po których stał się znośny i potem zanikł. Od poniedziałku odetchnąłem i poczułem się wolny. No nie do końca, bo po kolejnej konsultacji okazało się, że te leki mam brać do końca życia, a i tak nikt nie daje mi gwarancji bezpieczeństwa. Odstawić je mogę na własne ryzyko, bo też jest czasem taka możliwość. Jest jeszcze opcja poddania się zabiegowi uśmiercenia tego nerwu ale to temat na przyszłość, bo po tym wygląda się jak Sylvester Stallone. Narazie cieszę się tym, co mam. Może nie jest idealnie, bo muszę unikać emocji zarówno złych jak i dobrych, bo wtedy dretwieje mi pół twarzy i te prochy, o których wspominałem też sprawiają, że jestem otepiały. Mam problemy w komunikowaniu się, najbardziej to w doborze słów gdy coś mówię i spadł poziom mojego myślenia . Te ostatnie dwie rzeczy najbardziej mi przeszkadzają i wręcz wprawiają mnie w kompleksy. Przykro jest słuchać jak ktoś kończy za Ciebie zdanie, bo "Ty" nie możesz go złożyć lub dobrać słów. Pocieszać się myślą, że to dopiero tydzień, że za miesiąc będzie lepiej itp. Od dziś zacząłem chodzić z powrotem na mitingi, grupę wsparcia i terapię bo muszę jakoś naładować swoje baterie. Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Raziel.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/11/11 23:44 #259

  • Isabell
  • Isabell Avatar
  • Gość
  • Gość
Przeczytałam Twoje ostatnie posty właśnie i....bardzo mi przykro :( Jedyne co mi się nasuwa to wyświechtane " żaden ból nie trwa wiecznie". CO do Siły Wyższej to mogę CIę jedynie "pocieszyć", że z pewnością wie DLACZEGO i co ten czas CI da. Ten rodzaj myślenia, wyobrażania sobie, o którym pisałeś pomógł mi, jak miałam 23 lata i byłam w szpitalu po operacji. Wyobrażałam sobie, jak te dzielne kobiety cierpiały...i takie tam...bez szczegółów. Trzymaj się. Będę myśleć o Tobie. Może to coś ulży.. :ymhug: %%- %%- %%- %%- %%- %%- %%- Wytrzymaj, dasz radę.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Isabell.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/11/11 23:47 #260

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Jeszcze jedna ważna dla mnie rzecz. Dziś gdy byłem na grupie wsparcia pewien chłopak opowiadał o tym, że bolał go ząb, dwa razy trafił na pogotowie, chodził od dentysty do dentysty. Miałem opowiedzieć mu, co mi się przydarzyło, żeby udowodnić, że jego ból to pikuś. Cieszę się z tego teraz, że nie zrobiłem tego, bo jak powtarzałem jeszcze tydzień temu - nie życzę tego nikomu. To takie moje, dla mnie. Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/11/19 08:34 #261

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
W poniedziałek, na mitingu spotkałem nowo przybyłą kobietę. Dopiero, co kilka dni temu odstawiła alkohol. Zaczęła tak opowiadać o sobie i swoim życiu. O tym, co dzieje się teraz. Tak słucham, słucham i zastanawiałem się o czym ona gada? Nadawała jak katarynka, a problemów to miała tysiące. W ogóle taki jeden misz masz. Najpierw sobie myślę "Kurdę, co jest grane?! O, co jej chodzi?! Jak można mieć taki burdel w życiu i w głowię?". Przypomniałem sobie wtedy, że ja na początku byłem identyczny. Taki sam. Nawet nie chcę wracać do pierwszych stron mojego wątku. Jeszcze nigdy tego nie robiłem, bo aż boje się tych moich esów floresów.
Ta sytuacja, z tą kobietą spowodowała, że poświęciłem chwilę na refleksję nad sobą. Kurczę, cieszę się, że na początku, kiedy targały mną te wszystkie emocje trafiłem na grupę wsparcia. Cieszę się, że trafiłem na to forum. Bez tego to raczej nie udałoby mi się przejść tych wszystkich "najgorszych" chwil. Trochę tu niektórym ludziom posuszyłem głowę ale bez tego i bez nich nie udałoby mi się. Dziękuję. Cieszę się również, że jestem alkoholikiem, bo jestem zdania, że gdybym nie osiągnął swojego dna to dalej bym szedł przez życie w swojej jakiejś tam iluzji. Wydaję mi się, że przez te kilka miesięcy zrobiłem więcej ze sobą niż przez resztę życia. Mam również świadomość, ile jeszcze na mnie tej pracy czeka. Właśnie. Mam tą świadomość i to jest piękne. Kiedyś bym stwierdził, że ja nic nie mam sobie do zarzucenia. Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Raziel.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/11/21 17:34 #262

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Dziś rano po zrobieniu sobie śniadania i kawy przysiadłem i odmówiłem modlitwę o Pogodę Ducha. Jakoś tak od kilku dni to robię, bo tak czuję. Zacząłem także czytać o tej modlitwie, o jej znaczeniu, o jej różnej interpretacji.

"Gdy przychodzi do nas dziś, oznacza coś więcej niż zwykłą rezygnację - oznacza jasne, realistyczne spojrzenie na świat, któremu towarzyszy siła wewnętrzna i spokój. Pogoda ducha to coś takiego jak żyroskop, pozwalający zachować równowagę niezależnie od zamętu panującego wokół nas. A do takiego stanu ducha warto dążyć." Życie w trzeźwości.
Od razu przypomniał mi się fragment Desideraty:
" Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy."


Tak zacząłem myśleć na przykładach z przeszłości o tym jak daleko mi czasem do tego stanu. Do zachowania spokoju, co by się nie działo. Wiem, że jestem człowiekiem i nic, co ludzkie nie jest mi obce ale naprawdę bardzo chciałbym zachowywać pogodę ducha w każdej sytuacji. Ja tak mam, że dużo rzeczy biorę do siebie, niepotrzebnie się czasem czymś przejmuję. Trochę tego jest, dlatego nie dziwię się, że po odstawieniu depresantu w procentach w krótkim czasie trafiła mnie jakaś neuralgia. Ja niejednokrotnie na własne życzenie żyję w bardzo dużym stresie.
Niedługo po tych rozmyślaniach dzwoni do mnie mama. Krzyczy mi w słuchawkę, żebym jechał do babci, bo ojciec z dachu spadł. Panikuję, że ona pojedzie ze mną, albo nie, albo jednak pojedzie. Mówię, że jednak pojadę sam. Właśnie w tym momencie zdałem sobie sprawę, że ani nie krzyknąłem ani nic. Po prostu jakby nic się stało przejąłem władzę nad sytuacją. Jak dojechałem na miejsce patrzę, ojciec siedzi i piję herbatę. Stoję w progu i dalej obserwuję, że ma ślady krwi na głowie. Mówi, że sobie rozciął. Podchodzę i patrzę a tam pół głowy po długości rozjechane, aż mięso wychodzi. Spokojnie mówię "Chodź pojedziemy na pogotowie, to trzeba zszyć ale nie jest źle" I wtedy dopiero wyszło , że on nie może równowagi utrzymać i nie jest za ciekawie z nim. Miałem olać sytuację. Skoro siedzi i piję herbatę i w ogóle wyglądał na pierwszy rzut oka jakby nic się nie stało. W szpitalu też zachowywałem się na tyle spokojnie, że nikt nie wierzył mi że to mój ojciec. Ciągle ktoś się o to dopytywał. Nie wiem, może powinienem histeryzować i szaleć w związku z zaistniałą sytuacją ale tak nie było. Zachowywałem się jakby nic się nie stało i nie dlatego, że się nie martwiłem. Jasne, że się martwiłem i to bardzo ale miałem przeświadczenie, że jeśli zacznę się stresować, denerwować i karmić całą tą sytuację to tylko sobie zrobię krzywdę, a nic więcej tym nie wskuram. I to nie taką świadomość, którą musiałem sobie wmawiać, tylko taką zaszczepioną.
Z tatą wszystko już w normie. Czuję się jakby z dachu spadł. Do mnie dopiero teraz dotarło, co dziś się wydarzyło we mnie i że moje zachowanie było kompletnie inne niż to dotychczas. Oczywiście już wróciło wszystko do normy, bo ile tej pogody ducha można w sobie mieć. Cieszę się jednak, że wtedy kiedy jej bardzo potrzebowałem to była. Dla mnie to coś nowego i niesłychanego. Mam nadzieję, że nie będzie więcej takich sytuacji z moją rodziną ale i na to że jeszcze nie raz kiedy będę jej potrzebował to tej pogody ducha uświadczę. Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Raziel.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/11/21 17:40 #263

  • Truskaweczka83
  • Truskaweczka83 Avatar
  • Gość
  • Gość
Ja też ciągle szukam tego spokoju i równowagi wewnętrznej, bo ona własnie tak działa jak piszesz i jest to na prawdę piękna sprawa :)
Gratuluję że cie ona dzis spotkała, choć przykro mi z powodu taty.
Tylko czy nerwami byś mu pomógł?? No nieeee, własnie to jest również i mój dzisiejszy temat rozmyśleń...
Pozdrawiam kwiaaatek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/12/02 07:50 #264

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Tak jak pisałem wcześniej, od jakiegoś czasu praktykuję codzienną, poranną Modlitwę o Pogodę Ducha i do tego czytam refleksje na dany dzień. Staram się też poświęcić te kilka minut na przemyślenia na temat własnego życia, a przede wszystkim na temat swojego postępowania.
Dziś na ruszt wziąłem temat pracy. Nie przypadkowo w sumie. Odkąd nie pije, z czasem wrócił we mnie szacunek do własnej osoby, którego nie miałem pijąc. Wiadomo, że jak się nie ma go do samego siebie to inni też za bardzo go nie mają. Choć są wyjątki. Wracając do tematu. Jak z tym szacunkiem jest? A no tak, że oczekuję go również od innych. Staram się się odstawiać na bok ludzi, którzy mimo wszystko go do mnie nie mają i urywam znajomość. Nie jest tak, że przestałem sobie pić i nagle wszyscy mnie szanujcie i tolerujcie. Tak to nie działa. Za każdym razem kiedy widzę, że ktoś go do mnie nie ma to na początku staram się na niego zapracować swoim spokojnym i świadomym zachowaniem wobec tej osoby, a przede wszystkim staram się do tej osoby podejść ze wspomnianą pogodą ducha i szacunkiem. Doszedłem do wniosku, że ja przede wszystkim powinienem szanować drugiego człowieka niezależnie od tego kim jest i wtedy mogę liczyć na cokolwiek z jego strony. Kiedy to nie działa to odcinam się od tej osoby. Trudno, nic nie wskóram, a i o swoim spokoju muszę czasem pomyśleć.
Do rzeczy. Mianowicie tak jak wspominałem wyżej, tego typu problem pojawił się w moim przypadku również i na tle zawodowym. Otóż pracuję sobie już kilka lat w małej, prywatnej firmie. Odkąd pamiętam, szef nigdy tu nie miał szacunku do pracownika. Jego zawsze musi być na wierzchu. On nigdy się nie myli, a jego głównym argumentem jest robienie komuś wyrzutów sumienia, aż po krzyk i terror. Czasem mam wrażenie, że on stosuję technikę, że jak pracownik będzie trzymany, krótko i w rydzach to będzie chodził jak w zegarku. Zero pochwał, sama krytyka. Nie raz o tym myślałem pod kątem, że może to ze mną coś jest nie tak i ja to tak tylko widzę. Jednak nie jest to tylko moje zdanie ale również moich współpracowników. Z czasem, odkąd nie pije, zaczęła się pojawiać we mnie coraz większa niezgoda na to, co tu się dzieję. Jak piłem to wyglądało to trochę inaczej, bo schemat wyglądał zawsze tak samo. Od rana praca, a wieczorem reset. Dziś nie piję. Trochę inaczej patrzę na to wszystko. Przede wszystkim świadomie i tak jak pisałem co raz częściej pojawia się u mnie bunt. O mały włos nie przerodził się w bezsensowną bitwę o swoje. Na szczęście nie raz myślę o swoim zachowaniu i doszedłem do wniosku, że będę podchodził do sytuacji w pracy ze spokojem i w miarę możliwości z pogodą ducha do tego człowieka. Tak mimo wszystko, bo wydawało mi się, że jak ja zmienię swoje podejście i zachowanie to dostanę jakiś zwrot. Niestety ta taktyka nie działa. I kolejna sytuacja z wczoraj. Wracam do biura. Słyszę od progu "Przemek, wróciła Twoja robota z urzędu". Dopytuję o co chodzi. Dostaję odpowiedź po łepkach to próbuje wytłumaczyć jak ja to widzę i dlaczego w ten i w ten sposób złożyłem tę dokumentację. Chodziło nie o jakiś utarty schemat formy składania, czy coś naprawdę poważnego, a o formę podpisywania stron, która po prostu się w urzędzie nie spodobała. Tak więc przedstawiłem swój punkt widzenia i w odpowiedzi dostaję krzyk. Pytam "Czemu krzyczysz", nic. Pytam jeszcze raz to w odpowiedzi dostaję wiązankę "...bo mnie wkurw... i w końcu Ci przypie..." Zamurowało mnie i jedynie, co odpowiedziałem to dobrze i urwałem rozmowę.
Tak jak wyżej jest, co jakiś czas. Tak jak wspominałem, nie jest to jedynie mój problem ale wszystkich pracowników. Jednak dla mnie ważny jestem ja więc o sobie piszę. Dla mnie nie może tak być jak jest, bo takie relacje mi szkodzą. Dziś podczas porannych przemyśleń postarałem się przeanalizować się to wczorajsze zdarzenie i wyciągnąłem kilka swoich niedociągnięć w tej całej rozmowie. Zabrakło mojego "przepraszam" i przyznania się do gafy. Błąd, który popełniłem można było poprawić w niecałą minutę ale jednak. Zastanawiałem się jeszcze czy nie powinienem mimo wszystko położyć uszu po sobie i z wejścia okazać skruchę, nic nie tłumaczyć i w żadną dyskusję się nie wdawać. I mieć święty spokój. Cóż, zastanawiam się jeszcze nad zmianą pracy od wiosny chociaż trochę szkoda mi tej zostawiać, nie licząc szefa. Nie raz też się myślę przy okazji podobnych scen, czy może faktycznie to ze mną jest coś nie tak. Najgorsze, jest to, że w miarę upływu czasu mojej abstynencji coraz bardziej muszę się pilnować, żeby nie odbijać piłeczki, nie wdawać się w jakieś awantury i okazać pokorę. Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/12/31 14:23 #265

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Dokładnie rok temu o tej porze miałem tylko jedną myśl. Jak tu się napruć, żeby każdy myślał, że nie mam problemu i jestem "normalny". Nie miało większego znaczenia gdzie i z kim. Właściwie jakbym tamtą noc spędzał samotnie to też by się skończyła chlaniem. Spędziłem ją jednak w gronie znajomych. Wcześniej zadbałem, żeby tylko alkoholu nie zabrakło jak to się stało rok wcześniej.
Powitania nowego roku nie pamiętam kompletnie, a całą imprezę jak przez mgłę. Oczywiście potem jeszcze "leczyłem się" przez kilka dni.
Moje postanowienia noworoczne były nijakie. Takie samo jak co rok. Twierdziłem, że mijający był jednym z najgorszych, a w następnym musi być lepiej. Nie miałem żadnego planu jak to ma się stać. Po prostu sam fakt, że idzie nowy miał sprawić, że będzie lepiej. Ostatnią rzeczą jaka by przyszła mi do głowy był fakt, że przyczyna wszystkich moich nieszczęść leży we mnie. Dla mnie szedłem po właściwym torze choć bez perspektyw na przyszłość ale przecież to nie moja wina, a to, że świat zaczął mi się walić na głowę było dla mnie zrządzeniem losu. Nie było takiej opcji, żeby coś złego przytrafiło mi się z mojej winy. Myśl o tym, że coraz mniej potrafię sobie radzić z codziennymi problemami umiejętnie tuszowałem przede wszystkim przed samym sobą.
Najgorsze w tym wszystkim był fakt, że nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo jestem nieszczęśliwy w swojej skórze. Do tej pory nie mam pojęcia jak ja to robiłem, że tego nie widziałem. Z jednej strony gdzieś tam się tliła świadomość o tym, że z dnia na dzień jest tylko coraz gorzej, a z drugiej wszystkie te przebłyski zdrowej świadomości zapijałem. Tylko, że dawno już zgubiłem rachubę nad wypijanym alkoholem.
Kurs kolizyjny z moim dnem zajął mi jeszcze kilka miesięcy, bo aż do marca. Szczerze to dziś dziękuje mojej Sile Wyższej za to, że tylko do marca. Ciarki mnie przechodzą jak pomyślę sobie, iż mogło to potrwać chociaż dzień dłużej. Wracając do tematu. Dokładnie 24 marca przywitałem swój nowy rok. Pierwszy dzień bez alkoholu. Z mocnym postanowieniem na to, żeby żyć. Byłem wtedy już w takiej rozsypce, że nawet picie nie przynosiło mi ulgi. Siedziałem tego dnia w poczekalni do terapeutki parę godzin i nie zamierzałem się stamtąd ruszać dopóki z nią nie porozmawiam. Miałem poczucie, że nic już mi więcej nie zostało jak siedzieć tam i czekać. Za drzwiami przychodni nic lepszego już na mnie nie czekało. Wszystko przechlałem. Wszystko, co pozostało nie miało już dla mnie żadnej wartości.
Pamiętam, że miałem jej do powiedzenia tak dużo. Nie wiedziałem od czego zacząć. Przecież tyle nieszczęść spadło mi na głowę odkąd się z nią widziałem ostatni raz. Terapeutka na wejściu powiedziała mi, że wiedziała, że wrócę, a potem na wszystkie moje problemy dała jedną małą receptę. Taką samą jak zawsze. Nie pij. Tym razem z niej skorzystałem.
Dziś po raz kolejny w moim życiu przyszło mi żegnać stary rok. Nie wybieram się na żadną zabawę. Jeszcze nie czuję się zbyt pewnie, żeby całą noc spędzić w towarzystwie pijących i beknąć za to choćby pogorszeniem samopoczucia przez kilka następnych dni. Z resztą na dzień dzisiejszy pragnę spokoju. Zauważyłem, że bardzo dobrze mi on robi. Jeszcze kilka dni temu moja chora głowa mi podpowiadała "No jak to? Przecież w 2015 masz, co świętować. Przecież to najlepszy rok jaki Ci się w życiu wydarzył". Owszem mam, co świętować. Mam z czego się cieszyć. Mam za co dziękować. Robię to. Robię to każdego dnia. Robię to poprzez moją pogodę ducha i poprzez stabilność emocjonalną. Nie krzyczę "HURA" ale mówię "Jest dobrze. Jest lepiej niż było." Nie wpadam w niekończący się samozachwyt nad tym czego nie ma. Trwam przy tym, co jest.
Nowy rok przywitam z bliską mi osobą. Bez hucznej zabawy i bez fajerwerków. Chociaż może zaraz skoczę kupić sobie jakąś petardę. W każdym bądź razie będzie prawie jak co dzień. Po prostu jutro chcę świadomie pożegnać nowy rok i jak najszybciej przywitać nowy. Pierwszy raz w życiu mam plan na niego. Bardzo prosty. W 2015 robiłem rzeczy, których nigdy bym nie zrobił. Poznałem ludzi, których wcześniej bym nigdy nie poznał. Byłem w miejscach, w których wcześniej bym się nie znalazł. Te rzeczy kosztowały mnie wiele pracy ale to była dobra i ciężka praca. Przede wszystkim to były rzeczy nieosiągalne dla mnie wcześniej. Wręcz niemożliwe. Plan na przyszły rok zakłada, aby dalej robić to, co dla mnie jest niemożliwe. Dalej wykraczać poza swoją mentalność.
Życzę wszystkim szczęśliwego i zdrowego, nowego roku. Spełnienia wszystkich marzeń :) Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/06 12:30 #266

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Niezwykłym jest móc przeczytać swoje dawne słowa. Z niektórych się uśmiałem, a nad niektórymi się zamyśliłem. Podoba mi się moje postanowienie noworoczne. Część z niego wyszła, część niestety nie. Ale po kolei...

Witam wszystkich z powrotem :)
Od kilku dni czytałem forum i nosiłem się z zamiarem napisania czegoś u siebie ale nie wiedziałem od czego zacząć. Przez ponad dwa lata tyle się wydarzyło. Postanowiłem w końcu, że nie będę opisywał tego, co było lecz to, co jest obecnie. Reszta sama się wyjaśni.
Zdecydowałem się na powrót do mojego pokoju, ponieważ zaczęło mi bardzo brakować miejsca gdzie mogę coś powierzyć o każdej porze, miejsca gdzie mogę prowadzić rozmowę sam ze sobą i jeszcze w gratisie dostanę zwroty od innych. Wiem, że na takie rzeczy mam również drugiego, żywego człowieka ale mój zabiegany tryb życia nie zawsze mi na to pozwala. No dobra bez owijania...stęskniłem się za Wami :P
Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/06 12:35 #267

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 14780
  • Otrzymane podziękowania: 19919
Jednym słowem przesadziłeś z tą nieobecnością tutaj :lol:
Witaj ponownie Przemku i pisz, chętnie czytać będę, a może i coś skrobnę od siebie %%-
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/06 12:45 #268

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Pierwsze skojarzenie: Tyle czasu :shock: Jak mogłeś :-? :grin:
Przecież pamiętam wiele z tego co mówiłeś w Sulejowie a to bach...ponad 2 lata.
Uwielbiam takie powroty, oznaczają, że utkwiliśmy Ci w pamięci i to mnie cieszy.
Opowiadaj, co u Ciebie, Trochę tego co było, więcej-co jest.
Pozdrawiam :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/06 14:14 #269

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8650
  • Otrzymane podziękowania: 13443
Emi - nie dwa lata, a prawie trzy we wrześniu będzie. :lol:
Witaj Przemku :ymhug:
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/06 14:18 #270

  • bea34
  • bea34 Avatar
  • Gość
  • Gość
ostatnio myślałam, co tam u Ciebie. Chyba ściągnęłam Cię myślami :-)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/06 20:37 #271

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7673
  • Otrzymane podziękowania: 13573
No hejka :-H opowiadaj @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/08 09:46 #272

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Taka pierwsza refleksja, która mnie naszła.
Otóż od kilkunastu lat mój ojciec jest nieuleczalnie chory. Nikt nie wie ile zostało mu jeszcze życia. Przez ten czas zdążyłem się przyzwyczaić do tego i przejść do porządku dziennego.
Wczoraj jednak dotarło do mnie, że aż za bardzo się tak przyzwyczaiłem, bo rzadko zdarza mi się zainteresować jego obecnym stanem zdrowia lub chociaż samopoczuciem. Dodatkowo występuje u mnie jeszcze taka zależność, że jak znajdę chwilę żeby podumać nad tą całą sytuacją to od razu mam potrzebę wynagrodzenia mu tego, że tak mało z nim spędzam czasu. Tylko, że najlepiej to hurtowo, bo w końcu to nie wiem ile się jeszcze będę mógł nim nacieszyć.
Zauważyłem, że na co dzień u mnie nie ma jakiejś takiej potrzeby, żeby coś rodzicom podarować, zrobić coś dla nich, gdzieś ich zabrać. Pojawia się dopiero jak oblewa mnie biały strach, że może ich zabraknąć. Przykre to trochę ale zachodzę w głowę skąd mi się wzięła taka obojętność. Egoizm?
Może po prostu mną targa jakieś poczucie "żalu za grzechy" i natychmiast pojawia się we mnie chęć zadośuczyniania na siłę? W końcu tak działałem kiedy piłem i rozrabiałem.
Jedynym wytłumaczeniem dla mnie jest fakt, że przecież sam mam teraz rodzinę i dom, o którą trzeba się zatroszczyć i poświęcić czas. Z drugiej strony nie chcę też mieć kiedyś wyrzutów gdy zabraknie ojca, że tyle mogłem zrobić, więcej z nim spędzać czasu itp.
Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/08 19:12 #273

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 8650
  • Otrzymane podziękowania: 13443
Przemek :ymhug: może tak ruszyć za głosem serca albo sumienia. :-?
Przecież wiesz doskonale, że powinieneś być w pokoju ze sobą samym. zwyciesteoe
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/08 20:24 #274

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
To mi teraz Andrzej klina zadałeś. Ja już nie pamiętam kiedy ostatni raz się sobie przyglądałem, a w szczególności temu co czuje.
Na codzień tylko praca i domowe obowiązki. Dla siebie jedynie lekcje gry na akordeonie. Ale to za mało. Koniecznie muszę to zmienić bo strasznie mi tego brakuje.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Raziel.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/20 07:28 #275

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Dzień dobry wszystkim :)
Moje trzeźwiejące życie może i nie jest usłane samymi różami. Może nie jest jak w mydlanej bańce ale i tak jest o milion razy lepsze niż to pijane. Cieszę się dziś z tego powodu, że stało się jak się stało.
Problemy jak były tak są, bo chyba takie jest to życie. Rożnica polega na tym, że jest ich zdecydowanie o wiele mniej, a dodatkowo odeszło już poczucie wstydu i zażenowania za dzień wczorajszy. To jest dopiero komfort. Poza tym z tymi problemami w ogóle to jest tak, że ich intensywność w największej mierze zależy ode mnie. Od tego jak sobie je w głowie poukładam, od wyznawanych przeze mnie wartości. Również od doświadczenia życiowego. Ale dosyć o nich.
Od stycznia pobieram korepetycje gry na akordeonie :grin: . Idzie mi całkiem dobrze, choć szczerze mówiąc jest to dla mnie coś nowego, coś z czym nie miałem wcześniej do czynienia lub przed czym tak naprawdę uciekałem. Nie chodzi tu o grę na instrumencie ale o proces jaki towarzyszy mojej nauce. Fakt, że trzeba w coś włożyć długoterminową pracę, dzień w dzień, czasem nie widząc od razu efektów. To, że trzeba walczyć ze swoimi słabościami, lenistwem, wymówkami, a przede wszystkim z charakterem skłonnym do znajdowania sobie tysiąca negatywnych powodów. Naprawdę jest to dla mnie próba charakteru i to czasami taka, twarda. Trochę współczuję czasami mojemu nauczycielowi, bo ja bym chciał wszystko tu i teraz i najlepiej przy jak najmniejszym wkładzie własnym, a jak nie to pojawia się we mnie złość frustracja i zrezygnowanie. Zero niezłomności. Trochę tych przeszkód w sobie napotkałem. Teraz już wiem czemu tak ciężko było podjąć mi i utrzymać się na studiach. Ale na szczęście w przypadku akordeonu sporo mam za sobą i teraz aż chce mi się ćwiczyć na nim. Wiele też swoich wad musiałem przetrawić więc naprawdę cieszę się, że zdecydowałem się na te lekcje. Tego mi brakowało w trzeźwiejącym życiu.
Pozdrawiam :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/20 09:32 #276

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
No proszę :lol: Kolejny akordeonista na Forum więc już się cieszę aypererew bo uwielbiam ten instrument.
Mam nadzieję zatem ujrzeć Cię we wrześniu w Eldorado bo na Tsubasano nie wiem kiedy się doczekam ^^)
Bedziesz miał w miarę blisko, więc choć na trochę, na kawę, może z kolacją. No...śniadanie tez pewnie sie znajdzie.
Tylko jak ten instrument na "yelloww" motocykl zapakujesz? A może jakas malutka harmoszka? buahaha
Zapraszam :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel, Tsubasano

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/20 13:05 #277

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Tak się składa, że taką małą harmoszkę 16-basową mam :grin: więc nawet pod pachę się zmieści ^^)
Ale samochodu też się dorobiłem to już z tym większym nie będzie takiego problemu :)
Emilka podeślij mi proszę na priv coś o tym Eldorado :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Raziel.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/20 13:20 #278

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Nic z tego Przemek, nie ma ukrywania, wszystko jawne, na legalu.
Spotkaliśmy się tam w zeszłym roku. Cel taki sam jak wtedy w Sulejowie, czyli integracja.
Miejsce urocze, więc w tym roku myśle o powtórce, i ją zrobie oczywiście buahaha
Wszystko będzie podawane na bieżąco, zapewne w zeszłorocznym wątku, czyli niepijemy.pl/forum/wydarzenia-ogloszenia...rado-3k?limitstart=0
Jest to w Szczercowie k/Bełchatowa. I znów łódzkie, centralnie buahaha

Tu sa fotki niepijemy.pl/galeria/category/26-stajnia-eldorado-2017. Zresztą mieliśmy sporo spotkań, więc przez swoją nieobecność na Forum masz sporo w plecy. Ale wybaczam bo byłeś zajęty robieniem :-? sam sie pochwalisz %%-


Aaaaaa harmoszka koniecznie. To i ja spróbuje ^^)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Raziel

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez szekla.

Cel --> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2018/06/20 13:34 #279

  • Raziel
  • Raziel Avatar Autor
  • Gość
  • Gość

Ale wybaczam bo byłeś zajęty robieniem :-? sam sie pochwalisz %%-


...dzieci :P

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.