Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.
  • Strona:
  • 1

TEMAT:

Listy do mnie 2015/02/04 12:09 #1

  • szekla
  • szekla Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Nie wiedziałam gdzie to wstawić więc robie to tu.
Nie chcę brac udziału w wątku Kristiny, nie podoba mi sie ten spór ale bardziej nie podobaja mi się te słowa

Syn jest obrażony, za ostatnie zapicie. Wiem, że to jego uczucia, że go boli. Choć uważam, że powinien rozumieć. Nie, nie powinien, nie musi, ma uczucia, a ja go zawodzę. Taka prawda. Dziewczyny trochę inaczej one się zachowują jakby rozumiały. Chyba sama siebie chcę rozgrzeszyć ... Bez sensu.


nie chcę nikomu udowadniać czy to dziecko ma moje zapicia zrozumieć czy ja powinnam zrozumieć cierpienia dziecka. Kiedys po prostu obiecałam, że przepisze listy Córki do mnie i nie tylko do mnie ale i do Jej ukochanego zeszyciku, więc to uczzyniłam a dzis wklejam.
Ja w pewnym sensie miałam szczęście, że mogłam przeczytać Jej uczucia, że mogę to czynic jeszcze dziś, że zachowałam je i trzymam skrzętnie schowane. Dużo mnie to dzisiaj kosztowało ale może komuś, kto jest jeszcze dzisiaj słaby, przeczyta i może coś z tych uczuc sobie weźmie dla siebie.

Basia do mnie

(…) Jako dziecko miałam świetne kontakty z mamą, takie, że każdy mi zazdrościł. Lec teraz, gdy mam 14 lat zauważam, że nie chcemy razem rozmawiać, że z najlepszych przyjaciółek stałyśmy się wrogami. Każda z nas z tego powodu czuje jakiś ból. Nie wiem co czuje mama ale moge powiedzieć co czuje ja i co w moim dzieciństwie mogło stać się powodem mojego teraźniejszego zachowania.
Mama zawsze mówiła, że byłam beztrosko wychowywana. Nie wiem czy to mogła być prawda. Myślę, że tak, ale nie ze wszystkich stron patrząc.

Dawno, dawno temu, gdy byłam dzieckiem, które dopiero wyszło z pieluch ( w przenośni ), miałam 4 latka, moi rodzice się rozwiedli. Sprowadził się do nas taki pan, którego nazywałam wujek. Był pijakiem, chyba największym na świecie. Chyba, bo nie chce kłamać. Zawsze gdy zbliżał się wieczór a jego nie było w domu, razem z mamą drżałyśmy ze strachu. No cóż, kończyło się to różnie. Raz był taki pijany, że gdy wszedł do domu to usypiał w przedpokoju. Innego razu zaczynał się kłócić z mamą ale w końcu udało im się dojśc do porozumienia. W najgorszym razie zaczynali się bić. Pamiętam taki jeden wieczór, nie pamiętam z kolei ile miałam lat i jaka była pora dnia. Pamiętam tylko, że mama z wujkiem zaczęli się bić. Jak zwykle mama przegrywała i kazała zadzwonić mi na policję. Jak zwykle nikt nie odbierał więc dostałam polecenie zadzwonienia do brata mamy. Takich walk było więcej ale to pamiętam najbardziej bo w niej jakaś część zależała ode mnie. A sprawy takie się kończyły na ogół tym, że mama nie wychodziła z domu przez tydzień..
inna sprawą był moim zdaniem mały błąd w wychowaniu ale nie można nikogo za to oczerniać.

Otóż w wieku ok. 9- 12 lat słychac było często od moich koleżanek, kolegów, że nie wyjdą na dwór bo maja areszt domowy. Tylko ja, Basia, dziecko bezstresowe zawsze gdy cos zbroiłam dostawała tylko naganę lub klapsa. Przez te bezstresowe wychowanie jestem teraz rozpieszczonym gnojkiem.
Czas upływa a ja coraz bardziej trace bliskie mi osoby, przez swoje lekceważące podejścia do ludzi/

ostatnio było spotkanie absolwentów w mojej byłej szkole a pani pedagog zrobiła mi awanturę, o to że się jąkam. A jak ma mówić człowiek, któremu świat wali się na głowę i zastanawia się czy nie popełnić samobójstwa. Od tej myśli odpycha mnie tylko kilka argumentów: to, że są ludzie na świecie, którzy potrafili mnie wysłuchać.
Na koniec powiem tylko jedno. Nie musicie tego czytać bo nie dotyczy to mnie (…)

(…) Piątek, 13.10.200
Droga mamo!!!
co by nie padło z ust moich lub twoich to wiesz, że nie chciałam żeby tak to się skończyło ale to mi nie pozostawia wyboru i wiele daje do myślenia. Moje stwierdzenie jest takie: było wspaniale ale tak już nie będzie.
Jeżeli kiedykolwiek to przeczytasz do uwierż mi, że nigdy Cie nie opuszczę, i że zawsze będę cie kochać.
Twoja B..... (…)

(….) Mój kochany zeszyciku. To chyba nasze trzecie spotkanie, choc nie wiem czy nie czwart. Niechętnie wracam do tamtych kartek. Myślałam, że już nigdy się nie spotkamy a tu proszę, los chciał inaczej.
Nie wiem czy ci mówiłam, pewnie nie bo tutaj piszę tylko złe wspomnienia ale Ci się pochwalę. Mama poszła na odwyk alkoholowy. Myślałam, że to będzie koniec naszych kłopotów bo bawiła się tam świetnie. Przynajmniej mi się tak wydawało. Ale 12 czy 13 kwietnia 2001r znowu się zaczęło ale nie oceniajmy moje mamy, stwierdziliśmy, że to jest dzisiaj. A co jest największym zmartwieniem? Że tydzień czy dwa tygodnie temu skończyła terapię dobrym wynikiem.
Pamiętam, że cztery dni temu mama uśmiechem na ustach powiedziała: „jeszcze tydzień a będą dwa miesiące jak nie tknęłam alkoholu”. Teraz się ciszy, że tknęła.
Oczywiście jak zawsze jestem wściekła. Dzisiaj przesadziłam. Ze złości ją pobiłam. I proszę mamusię, co żeś zrobiła. Miałaś córeczke potulna jak baranek a teraz co masz? Sama chyba dzisiaj poczułaś.
Zeszyciku, pomóż mi. Śmiejesz się do mnie na okładce swoją śliczna buźką :-) i piszesz „GAME OVER”. Masz rację. To koniec gry. Jak zwykle przegrałam. Jestem zerem a do tego mam wyrzuty sumienia, że pobiłam moja mamę, którą kocham, szanuję, do tego moja najlepszą przyjaciółkę. Nie potrafie jej nie wybaczyć ale ona tego co ja zrobiłam nigdy mi nie zapomni.
Moja koleżanka powiedziała mi żebym powiedziała o tym tacie ale on i tak ma swoje zmartwienia więc chyba tego nie zrobię.

Teraz słucham radia i leci jakas piosenka.....
„hej mówię stop, chcę przestać więc i wcześnie sie zatrzymać. Hej, pomóż mi
Więc mówię stop, pamiętac chcę i ciągle zapominam. Zatrzymaj mnie”

www.youtube.com/watch?v=Rizid7wXrEw

To chyba cos podobnego co mi leci teraz z oczu. Ta piosenka zmusiła mnie do płaczu. Wydaje mi się, że te słowa wypowiadała moja mama.

Wiem, że ty mnie zawsze zrozumiesz, nie muszę ci się tłumaczyc dlaczego.
Powoli kończę dzisiejsza rozmowę bo już usypiam. Moge Ci powiedzieć, że świat się zmienia. I ja się zmieniam, niestety na gorsze, i nigdy sobie nie wybaczę jak i mi nie wybaczą. Mam tylko nadzieję, że Bóg się kiedyś nade mną zlituje jak i ty się litujesz. (…)

(…) Drogi zeszyciku!!!
Dzisiaj jest piątek i do tego 13. nie wiem czy wiesz ale 13 piątek jest dniem pechowym. Rada na ten dzień to nie ruszaj się z domu. Dla mnie to brzmi: wyjdź z domu!!! no ale do domu trzeba kiedys wrócić. Wróciłam więc do domu, usiadłam przy komputerze, pogapiłam się w okno, wiedziałam, że nic mi się nie przytrafi. Zabrałam się więc do ozdobienia koszyczka wielkanocnego. W końcu zauważyłam, że ide sama ze święconka do kościoła i zaczęłam płakać. Przecież ja sama spędze święta Wielkiej nocy. Powiedziałam sobie ...trudno, wiele ludzi spedza święta w samotności. Postanowiłam żeby chociaż to co urządzę w domu przypominało zwyczajną wielkanoc. Choc w domu nie jest najczyściej to postawiłam na swoim. Usłyszałam, że mama obudziła się ze snu alkoholowego, więc podeszłam i zapytałam czy da mi na kiełbasę do święconki. Wyjęła 100 zł i zapytała czy starczy? Odpowiedziałam, że nawet reszty przyniosę. W tym momencie bardzo niemiło mi odpowiedziała, że nie przyjęłam tych pieniędzy. Nie wiem co mnie tak obraziło. Słyszałam z jej ust gorsze słowa. W końcu zabrałam się do malowania jajek i robię to do tej pory. (…)

(…) WALENTYNKI DLA MAMY.....14 luty 2003
„Nie zasługujesz na kochanie ale cie kocham
Nie zasługujesz na pomoc ale ci pomagam”

w przebytych chwilach, momentach staram się być z tobą. To jest zapisane w twoich kartach: „Ludzie ci pomagają”
I by ci pomogli ale ty nie chcesz tej pomocy
I by cię kochali ale ty nie chcesz tej miłości

Próbujesz udowodnic wszystkim, że nie jesteśmy ci potrzebni. I udowadniaj dalej, to już chleb powszedni. Aż nam w końcu udowodnisz i odejdziemy i nie będziesz miała.....BLISKICH.(....)

(…).DROGA MAMO
Przyjaźń z tobą była dla mnie najważniejszą wartością w moim życiu. Żałuję, że tak to się skończyło. Ale cóż zrobić. Nasze drogi w tym momencie się rozchodzą. Ja dorastam, ty szukasz wrażeń i do tego nie potrafimy temu zapobiec. Wydaje mi się, że obu nam zależy aby było tak jak kiedyś. Wspólne spacery wieczorami, za dnia miłe słówka. Powiem krótko, były to czasy kiedy żyłyśmy tylko dla siebie i chwilami tylko ze sobą. No ale wszystko co dobre nie trwa wiecznie i w tym momencie nasza szansa na wieczna przyjaźń wygasła. Mi się wydaje, że już nigdy nie będie między nami tak samo. Moi będzie ciężko zaufać tobie i na odwrót. Wiesz co, właśnie zdałam sobie sprawę jakie mają znaczenia słowa „kocham cię” i „wybaczam”. Myślę, że każdy człowiek inaczej je interpretuje, dla mnie „wybaczam” ma ogromna wartość. Jest nie tyle wybaczeniem win bo niektóre reczy jest bardzo ciężko puścić w niepamięć ale słowo te jest dla mnie na tyle magiczne, że dodaje mi otuchy, daje mi jakiś cel a dokładnie zrobić wszystko aby druga osoba zapomniała o bólu jaki ja spotkał.
Jeżeli myślisz, że te słowa są prośba o przebaczenie to się grubo mylisz. Owszem, żałuję swoich czynów ale.....................chyba ie będe kończyć.
Napisze ci jaką ma dla mnie wartość „kocham cię” Ma po prostu ogromną. Nie wiem czy uda mi się to opisać ale spróbuję......Napisze tak „kocham cię mamo”, to. znaczy, że jesteś dla mnie kimś więcej niż zwykłym człowiekiem. Tobie wszystko zawdzięczam....ty mnie wychowałaś, ty mnie wykarmiłaś, z toba mogłam porozmawiac o wszystkich problemach i nie narzekałaś, że musisz mnie słuchać. Wprost przeciwnie, starałaś się jak najlepiej pomóc. Dobra, nie będę tak wymieniać bo sama wiesz co dla mnie zrobiłaś ale wiedz, że jestem ci za wszystko wdzięczna.
Może nie udało mi się opisac słowami jak rozumiem „kocham cię” ale wiem, że chcę powiedzieć „chcę z Toba być”, nie chcę cie opuszczać i choc wiem, że nigdy między nami nie będie tak jak kiedyś to nadal pragne być przy tobie. Ale co mam zrobić? Jak pisałam wcześniej wszystko co dobre nie trwa wiecznie. Chciałam cie przeprosić za swoje zachowanie, nie musisz mi wybaczać ale wiedz, że jest mi bardzo przykro. Chciałam się pożegnać, nie znaczy to, że chcę popełnic samobójstwo, choc myslałam o tym. Nie chce jednak żeby potem cię za to obwiniali pociesza mnie to, że cos miłego mnie w życiu spotka.
Żegnam nie znaczy też, e się stąd wyprowadzę. Po prostu rozważam tą możliwość. Musze najpierw zapytać co ty o tym myślisz. Ja po prostu nie moge tak żyć. Zaczynam się bac samej siebie. Co chwil e się przerażam, jestem jakims potworem. Dziękuję, że potrafiłaś takiego potwora kochać albo okazywac to. Przy tobie czułam się bepiecznie
kończę ten benadziejny list. Jest możliwość, że jak go będziesz czytać, mnie nie będzie. Ale większe szanse, że będę, przecież nie mam gdzie się podziać
Jeszcze raz cię żegnam wspaniała przyjaźnio

„Nawet cień przyjaciela starczy, aby uczynic człowieka szczęśliwym” (….)

(….) DROGA MAMO.....
przedstawiam ci na tych kartkach list ostatni z ostatnich bowiem zobaczymy się jeszcze przez 12 godzin. Czas płynie a ciebie i tak nie ma. W tym liście chciałam się z toba pożegnać
„ A więc żegnaj mi, kochana ma. Już za chwile odpływamy w długi rejs....”

Może u taty nie czuję się najlepiej ale tutaj też nie jest mi dobrze. Nie wiem, może powinnas się cieszyć, będziesz miała pełną swobode poruszania się i mniej głów do wykarmienia. Nie powinnas więc narzekać.
Chce cię za wszystko przeprosić, nawet za to co nie było z mojej winy. Ale wiedz, że nie moge tak żyć z tobą, w takich chwilach gdyż głupio się czuję. Ciężko mi jest ciebie opuszczać ale czuję, że robie dobrze, nie tylko dla swojej psychiki ale tez dla ciebie, gdyż jedynym lekarstwem dla ciebie jest stracenie kogoś bliskiego. Kto wie? Może stracenie mnie, tobie pomoże. Może się jeszcze kiedyś zobaczymy. Nie dzwoń do mnie. Wyrządzasz mi tym tylko krzywdę.
Pozdrawiam i życzę spełnienia marzeń (…)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): lipiec, Jurek, ursa, Magda, chris661211 i jeszcze 15 innych osób również podziękowało.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/02/04 12:57 #2

  • dana73
  • dana73 Avatar
  • Gość
  • Gość
Emilko zazdroszczę Ci takiej więzi z córką . Ja chociaż nie piłam to tak blisko z dziećmi nie byłam.Zresztą rozmawiałyśmy o tym w Licheniu . Teraz widzę to na własne oczy,super że dałaś radę z tego bagna,jakim jest picie,wyjść.Najbardziej właśnie na tym cierpią dzieci.... :ymhug: @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/02/04 15:17 #3

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Gość
  • Gość
Czytając te zapiski i list wyłania się obraz bardzo samotnej dziewczyny, która musiała wydorośleć przed czasem. Jeśli dziś żyjecie w zgodzie i potraficie się zrozumieć to jest to ogromne Wasze zwycięstwo. Masz wspaniałą córkę Emilko, powinnaś być wdzięczna Bogu za ten dar.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/02/04 21:15 #4

  • Samotna
  • Samotna Avatar
  • Gość
  • Gość
Ohhh, Szeklo, z trudem przeczytałam listy, bo łzy zamazywały mi cały obraz na monitorze. A jeszcze ciężej jest mi cokolwiek napisać, bo listy trafiają prosto w serce i jakby "zmuszają", nakłaniają człowieka (przynajmniej mnie) do przemyśleń, do pozostania w ciszy, do refleksji...
....
Może inaczej - napiszę, gdy ochłonę i pozbieram myśli, a teraz chciałabym Cię tylko mocno przytulić i powiedzieć: Szeklo, dla mnie jesteś WIELKA @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Samotna.

Odp: Listy do mnie 2015/02/05 10:39 #5

  • Samotna
  • Samotna Avatar
  • Gość
  • Gość
Spróbuję opisać co czuję i myślę po przeczytaniu listów, choć może mi się nie udać. Otóż po pierwsze przypomniałam sobie jak ja przelewałam swoje myśli na papier. Najczęściej robiłam to w szkole, na lekcjach - pisałam i pisałam, zapełniając całą kartkę wyrwaną ze środka zeszytu, a na koniec zajęć darłam na maleńkie kawałki i wywalałam do kosza - nie pozwoliłam, by ktokolwiek to przeczytał i dowiedział się, co przeżywam. Piękne i wzruszające jest to, że Basia pisze o przyjaźni z Tobą. Szczerze, bez ogródek wyznaje swoje uczucia i emocje - ja tego "szczęścia" nie miałam - dla mnie mama była moją słabszą, młodszą siostrą, nawet córką którą musiałam chronić, bronić, również przed swoimi słabościami. Nigdy nie ufałam jej na tyle, by powiedzieć, co czuję, przyznać się do swoich lęków lub mówić o jej błędach czy niepowodzeniach, bojąc się, że ją zranię a "ona przecież i tak ma ciężko".
Podziwiam Cię Szeklo, że mimo problemu, który nas łączy, pozostałaś Matką dla swojej Córki, dałaś swobodę wyrażania uczuć, emocji i myśli. Choć pewnie, jak powiedziała Miecia - czuła się zagubiona i samotna, to myślę, że ufała Ci, nie bała się pisać listów i otwierać przed Tobą... Nie mam dziecka, ale wyobrażam sobie, że słowa: "DROGA MAMO, Przyjaźń z tobą była dla mnie najważniejszą wartością w moim życiu" to chyba najcudowniejsze, co można usłyszeć? Fakt, że pisze również o przegranej grze, o pożegnaniu, ale nie mam wątpliwości, że kocha Cię szczerą, ogromną miłością i pragnie dla Ciebie jak najlepiej. Ja swojego ojca, alkoholika nienawidziłam i przez myśl by mi nie przeszło, by napisać do niego list z moimi uczuciami. Bo się bałam, bo nie ufałam, bo jego los był mi zupełnie obojętny, a wręcz niejednokrotnie prosiłam Boga, by go zabrał i nie pozwolił mu nas więcej skrzywdzić.
Podziwiam Cię Szeklo i dziękuję, że zdecydowałaś się i odważyłaś na ukazanie nam tak intymnych listów, z myślą i nadzieją, że "może komuś, kto jest jeszcze dzisiaj słaby, przeczyta i może coś z tych uczuc sobie weźmie dla siebie." - ja wzięłam, myślę, że inni również. Dziękuję @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/02/05 12:16 #6

  • Lona
  • Lona Avatar
  • Gość
  • Gość
Czytałam i łzy same płyneły :( ,tyle tęsknoty,cierpienia ,samotności i zarazem miłości .Mnustwo emocji i jak strasznie niska samoocena ,wini siebie biedactwo :( ,mam nadzieję ,że jej poczucie własnej wartości już zostało odbudowane :( %%-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/02/05 15:17 #7

  • Alerk
  • Alerk Avatar
  • Gość
  • Gość
Dzięki Emilka :X

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/02/07 09:43 #8

  • szekla
  • szekla Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Nosiłam się już kiedyś z przepisaniem tych listów / notatek ale co się przyczyniło, że akurat teraz?

Zapewne był to tekst cytatu, o tym, że "dziecko powinno zrozumieć". Jak i również mowa o wpędzaniu się przez kogoś w poczucie winy. Ja też nie pozwolę...komuś, bo ja w poczucie winy wpędziłam się sama. Ja z tym poczuciem winy żyję, pamiętam o wyrządzonych krzywdach choc już ich nie rozpamiętuję. Ja jestem sprawcą tych krzywd więc czuję się winna wobec świadomie poczętego dziecka. Co z tego, że Jej nie biłam, nie wyganiałam z domu? Za to zapewniałam Jej coś, co dla mnie do dziś jest okrutne. Nazywam to „samotność w tłumie”.
Nie jest dla mnie ważne, czy w tym czasie potrzebowała mnie mniej, więcej czy najwięcej. Ważne jest to, że wtedy byłam ale tylko swoim pijanym ciałem i umysłem, którego właściwie nie było, bo pijany spał. A Jej Przyjacielem był wtedy ów długopis i zeszycik lub karteczka..

Mam poczucie winy, bo to ja wprowadziłam do domu pana, którego nazywała wujkiem, jak pisze.....
Kata, psychicznego i fizycznego. Ta decyzja była też moja decyzją, nikogo innego.
To są fakty już dokonane i tego nie zmienię. Czuję się za to winna choć już się nie biczuję. Staram się sobie wybaczyć a może już wybaczyłam? A może to już pora na gruntowny obrachunek moralny, boląca szczerość aby iść dalej Trzeźwą drogą? A może to przekaz, że najbardziej w moim pijanym życiu cierpieli ci, którzy mnie kochają?

Jedno jest tylko pewne, że czuje potrzebę mówienia o tym, przyznania się do popełnionych błędów.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Alerk, dana73, Lona, Jadwiga, Miecia, Magda, sobasia, Samotna, Mi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/04/23 20:35 #9

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7673
  • Otrzymane podziękowania: 13573
Dzieki Emilka za te listy... to bardzo wzruszajace.
Tak troche jakbym czytala swoje dziewczyny, bo my tez mamy taki zwiazek oparty bardziej na przyjazni niz na relacji matka-corki... one chyba mnie traktuja jak starsza siostre, kiedy pilam to nawet jak mlodsza. Nie wiem czy to dobre podejscie do wychowywania dzieci,czas pokaze... z reszta inaczej i tak nie potrafie. Jeszcze raz wielkie dzieki, to musialo byc dla Ciebie bardzo bolesne przezycie kiedy czytalas je po raz pierwszy.
Pozdrawiam @};- Basie rowniez @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Alerk, sobasia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/04/24 03:39 #10

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Cześć
  • Posty: 4292
  • Otrzymane podziękowania: 9500
Dzieki Emilko.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/04/24 04:35 #11

  • sobasia
  • sobasia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Jestem
  • Posty: 1525
  • Otrzymane podziękowania: 2454
Emilko dziękuję za możliwość przeczytania tych listów... bardzo dziękuję....
Moje poczucie winy odnośnie moich dzieci to ogromny ciężar, który ugniata czasami (nie zawsze o nim pamiętam)... ale często...
Twoje relacje z córką opierały się na szczerości, na którą może pozwolić sobie tylko osoba kochana (kochająca)...
Ja bardzo dużo zniszczyłam w moim życiu i to nie tylko przez alkohol... taki mam chyba charakter, ale teraz pracuję nad zaufaniem mojej młodzieży i nad szczerością.... jak ja chciałąbym dostac taki list z informacji jakie krzywdy przeze mnie doznały, co czują, jak mogę to naprawić... u mnie z pozoru jest dobrze.... ale wierzę, że moja trzeźwość to początek dobrej drogi... dla mnie i mojej rodzinki....

przytulam cię Emilko ... i Twoją córcię też....
@};- @};- @};- @};- @};- @};- @};- @};-
Miłość Odwaga Wiara
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/04/24 08:04 #12

  • szekla
  • szekla Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Te listy Ula miałam dawkowane porcjami, z różną częstotliwością zależącą od moich ciągów.
Mimo wszystko gdzieś tam chowałam je skrzętnie, nie wyrzucałam w złości, mam do dzisiaj.
Mówię, że leżą gdzieś tam głęboko schowane ale jednak jak chcę do nich wrócić zawsze sa pod ręką.
Rzadko do nich wracam. Wywołują bardzo duże emocję. Jednak je mam i pragnę zachować.

Przepisując to, tym razem zawiesiłam sie nad ostatnim listem.

szekla napisał:

(….) DROGA MAMO.....
przedstawiam ci na tych kartkach list ostatni z ostatnich bowiem zobaczymy się jeszcze przez 12 godzin. Czas płynie a ciebie i tak nie ma. W tym liście chciałam się z toba pożegnać
„ A więc żegnaj mi, kochana ma. Już za chwile odpływamy w długi rejs....”

Może u taty nie czuję się najlepiej ale tutaj też nie jest mi dobrze. Nie wiem, może powinnas się cieszyć, będziesz miała pełną swobode poruszania się i mniej głów do wykarmienia. Nie powinnas więc narzekać.
Chce cię za wszystko przeprosić, nawet za to co nie było z mojej winy. Ale wiedz, że nie moge tak żyć z tobą, w takich chwilach gdyż głupio się czuję. Ciężko mi jest ciebie opuszczać ale czuję, że robie dobrze, nie tylko dla swojej psychiki ale tez dla ciebie, gdyż jedynym lekarstwem dla ciebie jest stracenie kogoś bliskiego. Kto wie? Może stracenie mnie, tobie pomoże. Może się jeszcze kiedyś zobaczymy. Nie dzwoń do mnie. Wyrządzasz mi tym tylko krzywdę.
Pozdrawiam i życzę spełnienia marzeń (…)

Czemu akurat teraz, nie wcześniej?
W tym pomogło mi właśnie Forum a na nim współuzależnienie i DDA. Ona już wtedy, nastoletnia kobietka wiedziała jak o siebie zadbać. Jak zrezygnować z kumpelskiej Mamy i zamieszkać z co nie co reżimowym Tatą i Babcią. Zrezygnowała z luzu ze mną by poczuc tam się bezpiecznie. Nie czekała latami. Zrobiła to po dwóch latach. kontakt utrzymywałyśmy codziennie. Jego brak to mój kolejny ciąg.
Mnie to nie pomogło, piłam dalej w swoich odstępach ale mam za to ogromny dla Niej szacunek.
Ile trzeba lat żeby pewne etapy przeszłości zrozumieć i być za to wdzięczną.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Alerk, Lona, sobasia

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/04/24 15:53 #13

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Senior Forum
  • Senior Forum
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7673
  • Otrzymane podziękowania: 13573
Zdaje sobie sprawe z tego, ze moje podejscie do corek nie jest moze do konca dobre, czas pokaze. One mialy wybor czy chca przyjechac do mnie, czy chca zostac z moimi rodzicami w Polsce... wybraly mnie, za co jestem im dozgonnie wdzieczna... bez nich nie wiem czy bylabym jeszcze na tym swiecie...
A Basia super madra dziewczynka byla... z reszta nadal jest.
Pozdrawiam @};-
"Jeśli ci się nic nie chce, to wypij dużo wody. Będzie ci się chciało sikać"
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Mi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/06/05 15:39 #14

  • Gosiek33
  • Gosiek33 Avatar
  • Gość
  • Gość

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/06/05 15:40 #15

  • Gosiek33
  • Gosiek33 Avatar
  • Gość
  • Gość
Na tą chwilkę tylko tyle

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Listy do mnie 2015/06/06 20:37 #16

  • Croydana
  • Croydana Avatar
  • Gość
  • Gość
Emilko bardzo dziękuję, że podzielilaś się tak osobistymi listami.
Wzruszenie odbiera mi mowę i dech w piersiach, ściska w żołądku i płacz m uzdrawiający płacz.........

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2017/07/19 09:44 #17

  • szekla
  • szekla Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Wiedziałam, że znów będę płakać. Ale wróciłam tu znowu by znów mocniej wpisać w siebie jakie krzywdy wyrządzałam pijąc alkohol. To umacnia wiarę w to co robię dzisiaj.
Tak...juz nie winie alkoholu, bo to ja krzywdziłam. Sama kupowałam, sama piłam, nikt mnie nie zmuszał.
Sama sobie ołówkiem narysowałam swoją historię, przeszłość...... i mimo, że sobie chyba wybaczyłam to ona jest i niech zostanie. Boli mniej a jednak jeszcze boli. Ma boleć! Nie chcę o niej zapomnieć bo jeśli to uczynie moge zapomnieć kim jestem. A tego tym bardziej nie chcę.
Nie karmię się też tym. Czasem, gdy pomyślę ogarnia mnie żal i smutek, to też przeciez uczucia i ważne, że odczuwam to prawdzie. Łzy czasami tez potrzebne.
Ważne jest też to, że relacja w dalszym ciągu sa pozytywne, chociaż już inne. Nie wiem czy to przez przeszłość czy z racji czasu, Jej dorosłości. Jest inaczej ale fajnie.
Czas goi rany ale blizny pozostają. Te blizny właśnie przypominają mi o błędach, których aby drugi raz nie popełnić, nie chcę zapomnieć.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Magda, mariusz63, Dahud, Marusza, Mi

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2017/07/19 15:53 #18

  • Yarood
  • Yarood Avatar
  • Gość
  • Gość
jak jest jeszcze strup to szybko można go rozgrzebać i poleje się krew - bliznę już ciężej rozgrzebać, bo się rana zabliźniła.. ona tam ma być i przypominać o skaleczeniu.. więc nie grzeb w tej bliźnie bo ona ma pewne znaczenie w naszym życiu - nie służy do grzebania.. można ją tylko dotknąć.. i wspomnieć.. tylko wspomnieć.. Emilko... przytulić..??

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2017/07/25 21:17 #19

  • gimi
  • gimi Avatar
  • Gość
  • Gość
Strasznie smutna historia Emilko. Ja też byłam takim dzieckiem jak Basia, tylko, że tato pił, a mama nic z tym nie robiła. Po latach na terapii DDA, uświadomiłam sobie, że więcej żalu mam o wszystko do mamy niż do taty bo nie potrafiła nas uchronić... A teraz ja sama siebie nie umiem ... Tak naprawdę winny jest ten kto pije, a pozostali cierpią bo kochają. Dzielna ta Twoja córcia. Wszystkiego co najlepsze!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2018/02/16 12:33 #20

  • lipiec
  • lipiec Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 627
  • Otrzymane podziękowania: 536
Emilko
listy Twojej córki przypomniały mi artykuł mojego młodszego Syna, który napisał w tamtym roku jako zaliczenie na uczelni.
Opowiedział tam historię samobójstwa starszego Syna i jakie emocje w nim zostały po tamtych latach. Oczywiście popłakałam się bo co innego wiedzieć że on bardzo wszystko przeżył a co innego czytac.
Smutne to były słowa. oczywiście zaliczył na piątkę .
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla, Magda

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2018/02/17 20:47 #21

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

Tak...juz nie winie alkoholu, bo to ja krzywdziłam. Sama kupowałam, sama piłam, nikt mnie nie zmuszał.


Emi, Ty? Serio?
Zobacz. Przestałaś pić, odbudowałaś kontakty z córką zamiast dalej ją krzywdzić. Nie przygarnęłaś też kolejnego damskiego boksera czyli wcale nie lubisz tłuc się z facetem w domu na pięści. Więc jak? Gust Ci się zmienił czy może nie jesteś tą zaburzoną, chorą osobą, którą byłaś pijąc?
Ty a pijana Ty to są dwie różne postaci. Winą Twoją jeśli już było zabrnięcie w nałóg, potem jako osoba uzależniona miałaś coraz mniej do powiedzenia. Tylko czy pijąc pierwszego czy 101 kielicha zdawałaś sobie sprawę, że to Cię zaburzy, wypaczy, zacznie niszczyć Twoją osobowość, Twoje ja? Nieidealne, z problemami, ale dobre?
Nie sądzę. Nie skrzywdziłaś córki z premedytacją (i ona o tym wie). Nie trzymałaś agresywnego konkubenta, bo taki typ faceta Ci pasował tylko nie myślałaś racjonalnie i chociażby to pokazuje, że byłaś zupełnie kimś innym. Nie wierzę też, że specjalnie uzależniłaś się od alko ze świadomością co zrobi z Twoją psychiką.
Wybaczże sobie więc do końca, a nie chyba.
Pamiętać pamiętaj, ale sobie wybacz. Tak jak wybaczyła Ci Twoja córa, ta mądra i dzielna dziewczyna.
:ymhug:
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Listy do mnie 2018/02/18 07:30 #22

  • szekla
  • szekla Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Widzisz Krzyś
Ja sobie wybaczyłam a przynajmniej tak myślę. Pamiętam, nie rozpamiętując. Pamięć jednak czasem powraca i boli świadomość zadanego bólu.
Wiem, że alkoholizm jest chorobą niezawinioną, bo z pewnością gdybym wiedziała, że się przewrócę tobym usiadła i nie byłoby tak jak było. Może lepiej, może gorzej, na pewno inaczej.
Dlatego nie obwiniam siebie zbytnio ale trochę tak. Bo było to już po terapii stacjonarnej na Sobieskiego, gdzie nafaszerowano mnie wiedzą, którą pijana głowa nie chciała przyjąć.
Po ukończeniu terapii czułam się wolna, uzdrowiona i tak naiwnie wierzyłam, że już nigdy po niej się nie napiję. To tak jakbym dostała tabletkę, po której już wcale pić by mi się nie chciało. Spoczęłam na laurach i nie robiłam ze sobą nic.
Moim planem trzeźwienia Ewa Woydyłło była zachwycona i co z tego? Nie wprowadziłam nic z zajęć, które tam wymieniłam. Stek zaniedbań i lenistwa, nic więcej a jednak aż tyle. Miałam świadomość choroby i ją bagatelizowałam.
Nie wracamy w rozmowach do tamtych czasów, znów jesteśmy kumpelkami, jest dobrze. Czasem odezwie się te złe wspomnienie ale to i dobrze bo pamiętam mocniej kim jestem i zapłaczę jeszcze ale przecież łzy oczyszczają duszę.

„Tak...juz nie winie alkoholu, bo to ja krzywdziłam. Sama kupowałam, sama piłam, nikt mnie nie zmuszał. ”
I dziś powtórzę te słowa, bo zdałam sobie sprawę, że alkohol sam w sobie nie jest moim wrogiem dopóki po niego nie sięgnę, on sam nic mi nie zrobi, i że wypicie lub niewypicie jest tylko moją decyzją. Nie czuję do niego nienawiści i tak naprawdę to nienawiśc stała się dla mnie już zupełnie obca. Te słowo w moim słowniku nie istnieje. Chyba, że teraz, kiedy o nim piszę.
Rozstałam się z tamtym partnerem. Rozstałam się też teraz z Marcinem choc Basia go lubi. Opowiedziałam to czego nie opowiadałam wcześniej, czyli, że jego picie jest dla mnie wyzwalaczem. Powiedziała tylko, że szanuje moją decyzję. I to właśnie jest w Niej, w Nas piękne.

Napisanie tego tutaj na Forum zajęło mi kilka dni, dwa może trzy? To też taka forma rozliczenia się z przeszłością, tą która najbardziej bolała.
Stało to się też pod wpływem impulsu, może nawet złości na słowa: „Syn jest obrażony, za ostatnie zapicie. Wiem, że to jego uczucia, że go boli. Choć uważam, że powinien rozumieć. Nie, nie powinien, nie musi, ma uczucia, a ja go zawodzę. Taka prawda. Dziewczyny trochę inaczej one się zachowują jakby rozumiały. Chyba sama siebie chcę rozgrzeszyć ... Bez sensu. ”

Nawet przez chwile nie żałuję, że przepisałam, opublikowałam... Do dziś dzięki uświadomieniu sobie krzywd jakie wyrządziłam widzę w jakim świecie zakłamania żyją inni, pijący Rodzice.
Bo przecież dbam o Dzieci, czyste, nakarmione, mają wszystko. Wszystko oprócz trzeźwego Rodzica, którego dobry nastrój regulowany jest alkoholem.

Ten wątek również Im dedykuję, bo Dziecko nawet jeśli nie pisze bo np. nie potrafi, nie oznacza, że nie czuje, nie doświadcza, bo małe i głupie. Córka umiała pisać, więc była z tym swoim zeszycikiem jak leżałam pijana. Miała 13 lat jak wpadłam w pierwszy ciąg, Ja 41. Okres Jej dojrzewania. Uzależniłam się pewnie już dużo wcześniej ale w tamtym czasie Basia potrafiła mi powiedzieć: „Mama, kropnij sobie kielicha bo upierdliwa jesteś”.
Postęp choroby był natychmiastowy. Dlatego dziś się dzielę tym swoim doświadczeniem z nadzieją, że ktoś, coś weźmie dla siebie, kimś to wstrząsnie i podejmie kroki w kierunku leczenia.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Marta74, Dariusz, Dahud, jerzak, Krzysztof Z.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2018/02/18 08:27 #23

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2890
  • Otrzymane podziękowania: 9380

„Tak...juz nie winie alkoholu, bo to ja krzywdziłam. Sama kupowałam, sama piłam, nikt mnie nie zmuszał. ”
I dziś powtórzę te słowa, bo zdałam sobie sprawę, że alkohol sam w sobie nie jest moim wrogiem dopóki po niego nie sięgnę, on sam nic mi nie zrobi, i że wypicie lub niewypicie jest tylko moją decyzją. Nie czuję do niego nienawiści i tak naprawdę to nienawiśc stała się dla mnie już zupełnie obca.


Emi, ja rozumiem o czym piszesz. O tym alkoholu, który stoi w sklepie na półkach albo u kogoś znajomego w domu i widzisz go, gdy po coś wpadasz. Ten alkohol, ciecz jest po prostu cieczą, która sama nie wskoczy nikomu do gardła.
Natomiast ja miałem na myśli to, że działania czynnego alkoholika determinuje nałóg. Na początku ma się wybór - pije się, jeśli się chce. Potem, bo się musi. W dodatku długo dorabiamy do tego różne teorie. Ja praktycznie do końca dorabiałem sobie teorie. Tak idiotyczne, że nie wpadłbym na nie ani teraz ani wcześniej, gdy nie byłem uzależniony. Jednak pijąc święcie w nie wierzyłem. To jest taka choroba. Odmóżdża. Człowiek wierzy w to, czego nie ma. Usprawiedliwia najgłupsze, najgorsze zachowania. Alkohol zabija zaczynając od mózgu. Traci się siebie, własne ja. W dodatku niepostrzeżenie. Ja przez te lata picia w ogóle zapomniałem jaki jestem naprawdę. Sądziłem np. że jestem cynikiem, że mógłbym spokojnie zasiadać w „loży szyderców”. W tej chwili poznaję się na nowo i wiem, że to nieprawda. Ja wręcz nie nadaję się do takich „zabaw”. Ale taki byłem po alkoholu. Przypominam sobie jaki byłem kiedyś, odkrywam siebie teraz i… nie jest tak tragicznie jak wydawało się mi zaraz po zaprzestaniu picia. Chociaż milusiński też nie jestem, lata chlania odcisnęły na mnie piętno. Czasem „z przyzwyczajenia” reaguję na pewne sytuacje nie tak jak powinienem, ale coraz częściej to dostrzegam i nad tym pracuję.

Po ukończeniu terapii czułam się wolna, uzdrowiona i tak naiwnie wierzyłam, że już nigdy po niej się nie napiję. To tak jakbym dostała tabletkę, po której już wcale pić by mi się nie chciało. Spoczęłam na laurach i nie robiłam ze sobą nic.
Moim planem trzeźwienia Ewa Woydyłło była zachwycona i co z tego? Nie wprowadziłam nic z zajęć, które tam wymieniłam. Stek zaniedbań i lenistwa, nic więcej a jednak aż tyle. Miałam świadomość choroby i ją bagatelizowałam.


A powiem Ci, że z tego co słyszę to chyba dość powszechny problem. Po terapii czujemy się najmądrzejsi. Kurczę – wręcz wywyższeni. Czujemy się za pewnie, zapominamy o pokorze i stąd wiele osób ma kryzys w ciągu pierwszego półrocza. Ja miałem po 1,5 miesiąca, bo byłem tak z siebie zadowolony, że zapomniałem o tym co najważniejsze i się zaniedbałem. Różnica tylko taka, że dostałem ataku złości, a potem paniki. To było tak czytelne, iż wyłapałem, że źle się dzieje, niestety znów lecę w stare, destrukcyjne schematy i nadal potrzebuję pomocy.

Dlatego dziś się dzielę tym swoim doświadczeniem z nadzieją, że ktoś, coś weźmie dla siebie, kimś to wstrząsnie i podejmie kroki w kierunku leczenia.


Jest taka szansa. Jednak ja latami nie widziałem w swoim piciu nic złego, nie widziałem, że robię krzywdę sobie i swoim dzieciom. Ba – nie widziałem nawet tego, że żyjąc z nimi pod jednym dachem w ogóle ich nie znam (o tym napisałem wcześniej u siebie). Totalne zaburzenie, ślepota. I nawet, gdy przestałem pić, po kilku miesiącach abstynencji nadal nie byłem w stanie tego zobaczyć i nikt nie był w stanie otworzyć mi oczu tak silnie to wypierałem. Zrozumienie przyszło, ale te klapki z oczu musiały spaść same, a żeby tak się stało ja musiałem przestać je przytrzymywać.
„Been searching somewhere out there
For what’s been missing right here”
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Krzysztof Z..

Listy do mnie 2018/02/18 08:34 #24

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Gość
  • Gość
Jestem DDA żadna siła wyższa i ludzie z trapi i z AA nie powstrzymali moich rodziców aby nas krzywdzić- Dzieci. Potem na alkoholizm zachorowaliśmy wszyscy. Zaraza. Tylko z naszej 5-tki widzę świat na trzeźwo. Krzyżyk w muzyce podwyższa. Alkohol zabija zaczynając od DUCHOWOŚCI.(kryzys wiary. nadziei,miłości)
Pogody ducha

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Antea.

Listy do mnie 2018/02/18 10:34 #25

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Gość
  • Gość
kwiaaatek kwiaaatek kwiaaatek
Emi. Mi grzęźnie w gardle jak to czytam. Cieszę się, że nie pijesz.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2018/11/07 13:24 #26

  • Katarzynka77
  • Katarzynka77 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3244
  • Otrzymane podziękowania: 11736
Emilko nie wiem co mam napisać,łzy lecą same po policzku. :( Jesteś dla mnie bohaterką.Wiesz dlaczego ??dlatego że znalazłaś siłe aby pokazać to tu na forum.Zdaje sobie sprawe jak to musiało być ciężkie i bolesne.Nie każdego stać na to.Twoja córka to wspaniała osoba.Wtedy jako dziecko,tyle miłośći do Ciebie pomimo wszystko.Jestem pewna że jest teraz wspaniałą mądrą kobietą i jesteście razem tak jak kiedyś,tak jak opisywała to Twoja córka.Mam nadzieje kobietki że czas sie dla Was cofnoł.Jesteście WIELKIE winmer oklaskiii
Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Katarzynka77.

Listy do mnie 2019/07/25 20:21 #27

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Gość
  • Gość
Emilko, dziękuję. Mojego wzruszenia nie potrafię opisać. Łzy, ich nie umiem powstrzymać.

Tak się czuła moja najstarsza córka, kiedy wprowadził się do nas gość, a zostawił po sobie same nieszczęscia, bo się okazało ze jest czynnym alkoholikiem. Wybrałam go na wujka, bo zaofetował to czego mi brakowało. Córka miała wówczas 15/16 lat. Doznawałysmy różnej przemocy, a ja nadal w tym tkwiłam. W końcu nie wytrzymała i się wyprowadziła. Ja niedługo po tym trafiłam w ciężkim stanie do szpitala.
Nie miałam odwagi na otworzenie się przed nią, aby poruszyć te traumatyczne wydarzenia. Czasem tak może zahaczałysmy o temat..
Dziś czytajac te listy moje serduszko posmutniało, ale też zrozumiało jeszcze mocniej czym jest miłość mamy i dziecka.
Podziwiam Cię Emilko za odwagę, ze te listy tu są na forum, ale dzięki temu zobaczyłam moją córkę w lustrzanym odbiciu Twojej Basi. Byłam bardzo współ... Dużo przez to obie córki cierpiały, a potem maleńki synek.
Teraz patrzę na smyka, śpi słodko, ja jestem trzeźwa. Nie chcę, by musiał rozmawiać z zeszycikiem. Masz Emilko bardzo mądrą córcię. Wielki SZACUN dla Was.
%%- @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2019/07/28 16:39 #28

  • szekla
  • szekla Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 18975
  • Otrzymane podziękowania: 30748
Teraz to i mnie Iwanko łezki się zakręciły. Choć sobie wybaczyłam to pamięć o tym boli.
To prawda, bardzo ciężko było mi o tym napisać, bo przez te dni łzy ograniczały mi bardzo widzenie.
Dziś jak to przeczytam kolejny raz też będę płakać. Dołożę łezko po rozstaniu w Licheniu i pozwolę sobie dzisiaj na to. Oczyszczę duszę i umyję oczy.
Napisałam to by pokazać jeszcze tym pijącym, nieświadomym, jak widzą to Nasze Dzieci. Dostałam tą szansę, więc przekazuję dalej.
Pozdrawiam Cię serdecznie %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Za tę wiadomość podziękował(a): Mi, Iwanka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2019/07/28 17:38 #29

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Gość
  • Gość

Dziś jak to przeczytam kolejny raz też będę płakać. Dołożę łezko po rozstaniu w Licheniu i pozwolę sobie dzisiaj na to. Oczyszczę duszę i umyję oczy.
Napisałam to by pokazać jeszcze tym pijącym, nieświadomym, jak widzą to Nasze Dzieci. Dostałam tą szansę, więc przekazuję dalej.
Pozdrawiam Cię serdecznie %%-

Wzajemnie Emilko @};-
Gdzieś czytałam artykuł "Oczami dziecka". Smutne. Ja tez prowadziłam swoj pamietnik. Gdy moja matka go dorwala, na moich oczach go porwała i jeszcze mnie kablem dosiegła. Było minęło.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2019/08/04 04:03 #30

  • Mi
  • Mi Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Gaduła
  • Posty: 132
  • Otrzymane podziękowania: 462
Dziękuję za te listy.. Strasznie przykre.. ciężko nie wylać łez ale myślę że nie jednej osobie otworzą oczy. Ja o nich nigdy nie zapomnę. Dziękuję jeszcze raz @};-
"Jeśli nie potrafisz robic rzeczy wielkich...
Rob male rzeczy w wielki sposob"
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Listy do mnie 2019/08/04 06:52 #31

  • aga54
  • aga54 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 921
  • Otrzymane podziękowania: 2593
Nie znam Cię osobiście , ale bardzo szanuje i dziękuję ,że mogłam spotkać Cie nawet wirtualnie.Dziękuję za , te listy...pobudzają do myślenia , refleksji , a patrząc na dalsze Twoje losy dają dużo nadziei . ..Jakiegoś nieopisanego ciepła.Dziękuję.
W gonitwie po dobrobyt zdarza nam się tracić nadzieję i nie zauważać tego co w życiu jest najważniejsze.(Kamil Bednarek)
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1