Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dziennik Uczuć jest lusterkiem w którym można przyglądać się swojemu wnętrzu.
  • Strona:
  • 1

TEMAT:

Bo wszystko siedzi w głowie 2014/06/07 17:25 #1

  • Przemek81
  • Przemek81 Avatar Autor
  • Gość
  • Gość
Mój temat powitalny chyba z powodu złego przelania myśli na klawiaturę wywołał we mnie sporą burzę.
Od grafomanii przez rozdzielanie ludzi na mnie i innych. Tego, który potrafi wypić kielona otoczony przez innych pijących i resztę, która do końca życia musi się kontrolować.
Widocznie albo bredzę, albo nie potrafię się wysławiać, mniejsza o większość.

Zacząłem pić... i tutaj już mam problem. Czemu zacząłem pić?
Bo czułem się samotny? Sam, ale nie samotny. Ludzi było dużo, dużo za dużo jak patrze dzisiaj na cały ten rozgardiasz który poniekąd podsycałem swoim zachowaniem.
Niespełniona miłość? Raz, że za młody, dwa że wolałem poświecić się szkole, zainteresowaniom i rodzinie. Czasu zawsze było mało.
Problemy? Ma je każdy. Większe czy mniejsze to bez znaczenia. Dla każdej osoby na tym świecie jej problem, choćby błahy dla innych jest największą możliwą tragedią.
Piłem z głupoty i potrzebowałem wiele czasu by do tego dojść.
Po czasie zrozumiałem że nie późniejszy stres czy problemy, a głupota pchnęła mnie w ten beznadziejny pokój bez klamek i drzwi.

Gdy pojawiły się problemy to jedyne wyjście które widziałem to zwielokrotnić ten stan beznamiętnej neutralności dla wszystkiego i wszystkich.
Wiem że nie każdemu przypadnie styl w którym piszę ale postaram się bardziej, obiecuję :)
Doszedłem do chwili, w której każdy nawet najmniejszy stres powodował reakcję łańcuchową.
Urwany film to był każdy, ale to każdy seans z alkoholem.
Po przebudzeniu dowiadywałem się co po przyjściu do domu pisałem, mówiłem i robiłem innym. Coś, przy czym oddawanie moczu do szafki na buty to niewinny psikus.

Na całe szczęście nikomu fizycznie nie zrobiłem krzywdy, ale to marne pocieszenie.
Zainteresowałem się tematem mojej choroby ale byłem zdezorientowany.
Przecież nie miałem drgawek i nie musiałem wstając rano wbijać klina. Nie bolała mnie głowa, nie wymiotowałem nawet po najcięższej libacji. Nie wynosiłem z domu rzeczy i nie przeliczałem wszystkiego na butelki wódki.
To uczucie kiedy znajomi robią jakąś imprezę, alkoholu jak to w Polsce jest multum a ja jedna lampka wina i stop. Wiedzą że mam problemy z piciem i mówią jak to znakomicie daje sobie radę.

Piłem raz, dwa razy w tygodniu a nie codziennie. Tak sobie tłumaczyłem to, że jak chce to potrafię.
Nie potrafię do dzisiaj. Wypije kieliszek na urodzinach i jest cisza. Wypije piwo ze znajomymi, jest ok. Potem, w najmniej oczekiwanej chwili łapie mnie ten cholerny głód, głód który pewnie każdy z was zna. To jedyna chwila, w której jestem bezsilny i z którą do dzisiaj nie umiem sobie poradzić. Bez przyczyny, bez stresu, nie codziennie i nie co tydzień ale czasami. Czasami przychodzi i choćbym się starał jak nigdy po prostu muszę się spić. Nie, nie napić a spić.
Dlatego nigdy nie będę od nikogo lepszy, dlatego zawsze będę alkoholikiem i dlatego mimo że zdarza się to raz na pół roku jestem chory i wiem że będę chory przez całe życie.
Wiem że to czy piję raz na pół roku czy codziennie nie ma w tym względzie żadnego znaczenia. Tak samo jestem chory i tak samo potrzebuję pomocy.
Grupy AA nie są dla mnie, nigdy nie czułem się dobrze w takich miejscach a wiadomo że jeśli czujemy się źle w danym miejscu to terapia nigdy nie odniesie pożądanych efektów.
Wybrałem to forum bo widzę, że czytając wasze historie i jednocześnie nie musząc siedzieć w grupie czuje że naprawdę nie jestem sam.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Bo wszystko siedzi w głowie 2014/06/07 22:09 #2

  • akerl
  • akerl Avatar
  • Gość
  • Gość
Trochę się powymądrzam po swojemu,jak ja to widzę.
Nie doczytałam,albo nie napisałeś,czy byłeś na jakiejś terapii?
Wiesz,że na mitingi nie chcesz chodzić.Rozumiem,bo tam jest warunek,który trzeba spełniać-chęć zaprzestania picia.A Ty nie chcesz przestać pić,pijesz ,,kontrolowanie" co jest absolutną bzdurą.I mitingi,ludzie tampprzychodzący odebraliby Tobie komfort picia.Nie chcesz słuchać tego,co maja do powiedzenia,bo---wiesz lepiej,jak się leczyć.
Nie utożsamioasz się ze sobą jako alkoholikiem,któremu ,jeśli nie chce powrócić do picia,nie wolno tknąć alkoholu.
Bo sam piszesz,ze często nachodzą Cię głody.A niby dlaczego nie?przecież sam drażnisz swój organizm,a on się domaga tego,czego dostarczałeś przez lata.
Tytuł wątku-wszystko siedzi w głowie...bo alkoholizm to choroba głowy,niestety...I drażnienie wilka surowym mięsem,doprowadzoi do tego,ze ten wilk w pewnym momencie rozjuszony zaatakuje.
I jeszcze co do mitingów,mnie na terapii wpoili jedną rzecz,im bardziej czegoś mi się nie chce,tym bardziej powinna to zrobić.
Na początku tez mnie nudzili,nie rozumiałam co mówią.Z czasem to sie zmieniło.
Napisałeś takie zdanie
Wiem że to czy piję raz na pół roku czy codziennie nie ma w tym względzie żadnego znaczenia. Tak samo jestem chory i tak samo potrzebuję pomocy.

Akurat z tym się zgodzę,ale różnicę zobaczysz dopiero,kiedy postanowisz wogóle nie pić,i tak jak wielu z nas-wiem z mitingów,tu z forum,omija miejsca ,gdzie piją,zmienia otoczenie,grono znajomych się przerzedza,zmienia.
Ale i zvcie staje się inne.

Nie jestem wróżką,ale podejrzewam,że za którymś razem,po wypiciu jednego piwa,przyjdzie Ci myśl-po jednym nic się nie stało,spróbuję drugie,a później samo się potoczy,tylko z gorszym skutkiem.
Ale to Twój wybór,Twoje życie,i mnie nic do tego,że sam na własne życzenie robisz sobie kuku.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez akerl.

Odp: Bo wszystko siedzi w głowie 2014/06/08 09:07 #3

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
  • Gość
  • Gość
Nic ująć wypowiedzi akerl :)
Dodać można wiele, tylko po co?
@Przemek81.
Dopóki nie zmienisz tego co masz w głowie ( Bo wszystko siedzi w głowie ;) ) dopóty będziesz zataczał to błędne koło. Raz większe, raz mniejsze, ale ciągle to samo. Bo ciągle tkwisz w przekonaniu że umiesz to kontrolować...

Z całej wypowiedzi zgadzam się że forum to dobre miejsce. Dla kogoś kto chce nie pić zwłaszcza.
Reszta to dużo słów ale mało treści. I nie chodzi o styl, bo sam mam podobny.
Powodzenia na trzeźwym szlaku :-BD

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Pavulon.

Odp: Bo wszystko siedzi w głowie 2014/06/08 13:13 #4

  • kiplin
  • kiplin Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 408
  • Otrzymane podziękowania: 209
taniecccc ciesze sie ze wkoncu sie zalogowalam tez mam problem chcialam sie wyzalic cos napisac podzielic sie swoimi problemami zwiazanymi z alkoholem ale sama niewiem jak zaczac mam nadzieje ze jakos bede umiala to wszystko opisac witam wszystkich magdalena
Za tę wiadomość podziękował(a): MISIA, akerl

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Bo wszystko siedzi w głowie 2014/06/08 13:22 #5

  • kiplin
  • kiplin Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 408
  • Otrzymane podziękowania: 209
magdalena alkoholiczka :czesc: oklaskiii

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Bo wszystko siedzi w głowie 2014/07/31 18:42 #6

  • pia
  • pia Avatar
  • Gość
  • Gość
"Dlatego nigdy nie będę od nikogo lepszy..." - zawsze znajdzie się ktoś choćby najbliższy sąsiad co będzie od Ciebie lepszy, albo kolega co skończył prestiżowe studia, nie patrz na innych po pogrążysz się tak jak ja który stwierdził że nic nie osiągnie, że wszyscy są lepsi, mają lepsze priorytety, żyją swoim życiem jak mało kto a ja nie potrafie żyć tak jak oni! Dla mnie są ideałem! Chce być nimi!... aż przeszedł mnie dreszcz teraz, ale wiem że mogę być lepszy koniec końców jedynie od samego siebie

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Odp: Bo wszystko siedzi w głowie 2016/03/30 15:43 #7

  • Kartofel
  • Kartofel Avatar
  • Gość
  • Gość
Gonitwa za lepszym czy bycia lepszym "idiotyzm" Do szczesliwego zycia nie trzeba wiele- co to jest wiele- pieniedzy, samochodu, domu,wyksztalcenia. Co trzeba miec wiare w siebie, bo zycie to dar,ktorego nalezy szanowac wzbogacac nie tylko poprzez dobre wartosciowe jedzenie (Alkohol NIE) zdrowy spacer, oraz sprawdzac sie w sprawach, czy sytuacjach niemozliwych do wykonania. Napewno nie patrzec na innych z zazdroscia, oni sie napracowali aby do tego co maja dojsc. Szerokiej drogi zycze ci do pokonania. Pozdrawiam

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1