Witamy, Gościu

Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się
(1 przeglądających) (1) Gość
Cierpisz z powodu picia bliskiej Ci osoby? Tutaj możesz podzielić się swoimi problemami,troskami.
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się

Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 12/03/2010 14:54 #1

  • Norbi
  • ( Admin )
  • Offline
  • alkoholik
  • komputery,pływanie
  • Posty: 8400
To tak ku pomocy tym,co jeszcze cierpią z powodu alkoholika,który pije.

Alkoholik niszczy wszystko. Rodzinę, pracę, przyjaźnie. Jedyne, dobre rozwiązanie to rozstanie. Nie można tego ciągnąć. W ten sposób niszczy się nie tylko swoje życie, dzieci, ale i jego. Agresja alkoholika wobec najbliższych często jest wynikiem obrony. Alkohol w mózgu alkoholika zrobi wszystko, żeby winą za wszelkie zło, którego jest twórcą zrzucić na wszystkich wokół, samemu jawiąc się jako lek, znieczulenie na to zło. Alkoholik to często zły człowiek. Ale jest zły nie dlatego, że po prostu taki jest, ale dlatego, że jest ubezwłasnowolniony. Absolutnie podporządkowany mocy tego chemicznego władcy. Ale właśnie dlatego, alkoholika z alkoholem trzeba zostawić sam na sam. Trwanie przy nim utwierdza go tylko w przekonaniu wpajanym mu przez chorobę, że to co robi jest dobre. Że tak powinno być. Rozstając się z nim ratujesz siebie i dzieci. Kiedy pomoc przestanie mu być podawana na tacy, być może zacznie sam jej szukać. I tak oto, świadomie lub nie, być może uratujesz go. A jeśli nie, to i tak nie twoja wina. Nic nie możesz zrobić.

Nie możesz go zostawić? Kochasz go mimo wszystko? Tym bardziej to zrób. Być może dzięki temu kiedyś będzie szczęśliwy. Z inną kobieta, z inną rodziną, ale szczęśliwy. Jeśli go kochasz, czy nie tego właśnie chcesz? Jeśli myślisz, że jak będzie trzeźwy to wszystko będzie jak dawniej, najprawdopodobniej się mylisz. Człowiek, który świadomie trzeźwieje, wiele lat, całkowicie zmienia swoje życie. Zupełnie inaczej postrzega życie. Swoje prawa, swoje obowiązki, swoje potrzeby. To zupełnie inny człowiek. Nigdy go nie znałaś takiego. Dziwaczny, uduchowiony jakiś. Obcy. A Ty przez całe z nim życie nauczyłaś się chodzić na palcach, żeby go nie obudzić. Najdokładniej myjesz okna, bo on tego nigdy nie robił. A teraz nagle on chce myć. Albo iść na zakupy. Itd., itp. Wywróci Twoje życie do góry nogami. Z jednego piekła przejdziesz do innego. Częstym zjawiskiem są rozstania w związkach, w których alkoholik podejmuje drogę ku trzeźwości.
Co Ciebie,Was blokuje przed ratowaniem siebie,w większości zauważam,że chcemy pomóc komuś przestać pić,tak jak moja żona pomagała mi(tak jej się wydawało),do momentu,kiedy odstawiła mnie na boczny tor-to tym mi pomogła-dzisaj nie pije i jestem trzeżwy
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Za tę wiadomość podziękował(a): likescreaming, joanka335

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 12/03/2010 19:05 #2

  • ewula51
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Nowicjusz
  • muzyka,ksiazka,film,zwierzaki
  • Posty: 18
Kto wie,gdybym wiele lat temu przeczytala taki post moje zycie i zycie mojego meza zapewne potoczyloby sie inaczej.....Moze faktycznie teraz mialby inna rodzine i zyl szczesliwy zamiast siedziec w wiezieniu.Pewnie moje corki nie mialyby takich problemow ze soba i swoim zyciem.....Nie mowie tego z poczuciem zalu,pogodzilam sie juz jakis czas temu,ze wlasnie takie bylo moje zycie.Mowie to w uznaniu za Twoje slowa,w przekonaniu,ze jak najwiecej zon,matek,przyjaciolek osob uzaleznionych to przeczyta.Ze,przeczyta i poslucha ,tym bardziej,ze mowisz o tym z pozycji "drugiej strony".
Ja nalezalam do grupy kobiet,ktore "kochaly za bardzo"-jego nie siebie.On byl wazniejszy niz ja i nawet wazniejszy niz moje corki.Niskie poczucie wlasniej wartosci,a wlasciwie jej brak....przykre doswiadczenia wyniesione z rodzinnego domu,brak akceptacji i milosci ze strony rodzicow i w koncu trafia sie facet,ktory mowi "kocham".....i gotowa jestes leciec jak cma do swiatla,spalic sie.....Niewiele masz z tego zwiazku,ale sama nie wiesz kiedy wchodzisz w pulapke.W zaklety krag niemoznosci i trwasz wbrew zdrowemu rozsadkowi,wbrew rozumowi w imie milosci....tyle,ze ta milosc jest CHORA !!!Nie kochasz siebie....niszczysz siebie,niszczysz swoje dzieci,niszczysz swojego meza.Chcesz jak najlepiej,a tymczasem robisz wszysko na odwrot,chcesz pomagac za wszelka cena,a tymczasem szkodzisz....Przepraszalam swoje corki za to,ze mialy taka rodzine,duzo czasu zajelo mi pogodzenie sie z tym co sie stalo....to nie tak mialo byc....ale stalo sie.Stalo sie,bo na mojej drodze nie znalazl sie wczesniej nikt,kto otworzylby mi oczy,wstrzasnal na tyle,zebym zrozumiala co sie dzieje.Trzeba wiecej takich postow,trzeba,zeby dotarly do kazdej uwiklanej w zwiazek z alkoholikiem osoby.A swoja droga faceci maja z tym mniej problemow.Maz alkoholiczki to bardzo rzadki przypadek na terapii czy we wspolnocie.Panowie zwykle zostawiaja swoje pijace zony.....i maja racje.Wiele kobiet czeka,czeka latami i wierzy gleboko,ze w koncu bedzie normalnie,bo alkoholik sie zaczal leczyc.Jesli pil przez 30 lat,to marne szanse na to,ze doczekaja normalnosci.Choc podobno cuda sie zdarzaja....ale w takie ja osobiscie nie wierze...
Ewa
Jeżli nie czynisz życia pięknym,pozostajesz w sprzeczności z Istnieniem.
Za tę wiadomość podziękował(a): likescreaming, joanka335

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 13/03/2010 11:52 #3

  • Norbi
  • ( Admin )
  • Offline
  • alkoholik
  • komputery,pływanie
  • Posty: 8400
Tu krótki film o tym jak się ratowac i jak pomóc alkoholikowi,wywiad z Krzysztofem polecam obejrzeć,Prunia.Basia i inni,którzy szukają pomocy.klikając na ten link posłuchasz mądrości i sugestie alkoholika,który jest dzisiaj trzeżwy: http://wp.tv/i,Strefa-Dziennikarz-alkoh ... ,klip.html
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Za tę wiadomość podziękował(a): likescreaming, marzena1

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 15/03/2010 22:02 #4

  • magda34
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Gaduła
  • Posty: 87
Norbert, ten wywiad jest świetny. Dzięki, że go wyszukałeś. Myślę, że wiedza w nim zawarta pomoże wielu osobom.
Boże, daj mi wewnętrzny spokój, abym przyjął rzeczy, których nie potrafię zmienić; daj mi odwagę, abym zmienił rzeczy, które mogę zmienić, i daj mi mądrość, abym rozróżnić pierwsze od drugich.
Christoph Oetinger

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 15/03/2010 22:12 #5

  • Norbi
  • ( Admin )
  • Offline
  • alkoholik
  • komputery,pływanie
  • Posty: 8400
Witaj Magda,
To Yoytek go znalazł,a ja go tylko przeniosłem też tutaj,może być pomocny dla naszych pań.
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 16/03/2010 11:36 #6

  • magda34
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Gaduła
  • Posty: 87
Jasne, że pomocny. DZIĘKI :D
Boże, daj mi wewnętrzny spokój, abym przyjął rzeczy, których nie potrafię zmienić; daj mi odwagę, abym zmienił rzeczy, które mogę zmienić, i daj mi mądrość, abym rozróżnić pierwsze od drugich.
Christoph Oetinger

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 21/03/2010 18:25 #7

  • Norbi
  • ( Admin )
  • Offline
  • alkoholik
  • komputery,pływanie
  • Posty: 8400
Kurcze ,gdzie te al-anonki ?
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 23/03/2010 19:58 #8

  • magda34
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Gaduła
  • Posty: 87
A może się krępują
Kobiety gdzie jesteście
Ujawnijcie się
Boże, daj mi wewnętrzny spokój, abym przyjął rzeczy, których nie potrafię zmienić; daj mi odwagę, abym zmienił rzeczy, które mogę zmienić, i daj mi mądrość, abym rozróżnić pierwsze od drugich.
Christoph Oetinger

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 01:48 #9

  • Stokrotka
  • ( Gość )
Norbert świetny post napisałeś, mam nadzieje że pomoże tym kobietą które jeszcze się wahają, nadal mają nadzieję na lepsze jutro-- Boże co ja bredzę, przecież jestem nadal jedną z nich. Jeszcze parę miesięcy temu łudziłam się wybaczałam i planowałam nam wspólną przyszłość i gdyby nie to że to los , nie ja zdecydował za mnie to pewnie nadal by tak było. Ale widać ktoś tam na górze stwierdził że musi mi pomóc i być możę uratować.......
Lecz mimo to że mąż siedzi w więzieniu, mimo tego że zostałam z długami, dziećmi( mam dwóch synów 4 i 11 lat) ja nadal do niego biegam, ja nadal podejmując decyzje boję się tego co on powie, zakładam z góry że będzie niezadowolony i myślę od razu jak się będę broniła......
A przecież to że ja teraz mam problemy finansowe i naprawdę mnóstwo problemów - zawdzięczam tylko i wylącznie jemu!!!!

Nie jest łatwe się uratować, nawet jeśli się wie że tak trzeba, nawet jeśli w związku jest więcej strachu i cierpienia niż milości-a może właśnie dlatego?!

I może to okrutnie zabrzmi, ale cieszę się mimo tych problemów że go nie ma.....
Nie boję się wracać do domu, przestalam chodzić na baczność, choć mam napady pedanterii i wtedy naprawdę szaleje !!!!
Ale też nadal jestem kłębkiem nerwów, wychodzę z depresji i wracam do życia lecz nadal miewam takie dni że nie wiem czy warto podnosić się z łóżka- I tu w tym miejscu cieszę się że mam dzieci!!!!!!

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 07:55 #10

  • Norbi
  • ( Admin )
  • Offline
  • alkoholik
  • komputery,pływanie
  • Posty: 8400
Asia ja bardzo staram się zrozumieć alanonki,bo znam swoje zachowania jak piłem,moja żona mi dobitnie powiedziała ,że ja wziołem ślub z flaszką,ale też chciała to przerwać właśnie rozstaniem i rozwodem,a to z powodowało u mnie paniczny strach i okazało się dla mnie dołkiem ostatecznym i podjąłem leczenie.Dla innych czasami rozwód jeszcze nie jest tym dołkiem,czasami może to być wypadek,kryminał lub poprostu śmierć.
Ja podziwiam te kobiety za tą "męke pańską",bo gdyby była odwrotna sytuacja ,to ja nie wiem,czy bym wytrzymał 10 lat z moją żoną, jakby piła,ale powiem może i to brutalnie zabrzmi,męższczyzna, czynny alkoholik to serce ma w rozporku,a kobieta ma zawsze serce tam,gdzie powinno być,dlatego może zawsze czekają ,mają nadzieję,że od jutra nie będzie pił,a to jednak nie działa tak.
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Za tę wiadomość podziękował(a): likescreaming

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 10:46 #11

  • ewula51
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Nowicjusz
  • muzyka,ksiazka,film,zwierzaki
  • Posty: 18
Asiu !!!
Opowiem Ci kawalek mojej historii zycia i bycia z alkoholikiem.Moje zdrowienie zaczelo sie we wspolnocie
Al-anon.Bylam po rozmowie z terapeuta w poradni leczenia uzaleznien i czekalam na miejsce na terapii....nie doczekalam sie,terapie skonczylam juz bedac sama.Bardzo wiele dala mi wspolnota,zawdzieczam swoja obecna wolnosc i Pogode Ducha temu,ze pewnego dnia znalazlam sie na mitingu.Po mniej wiecej dwoch latach diametralnie zmienilam swoje zachowanie i podejscie do alkoholika.Juz nie kontrolowalam,nie tlumaczylam,nie wdawalam sie w dyskusje,nie krzyczalam,bylam coraz bardziej spokojna i pewna siebie.Juz wiedzialam,ze mam sie zajac soba i to robilam.Przestalam oczekiwac na cud.Nawet jak spotkalismy sie w Licheniu(kazde pojechalo osobno) i on cieszyl sie jak dziecko z tego,ze nie pije od paru miesiecy,planowal przyszlosc,byl w terapii i chodzil na mitingi.Ja bardzo wtedy chcialam,zeby tej jego plany sie spelnily,ja bardzo chcialam sie z nim zestarzec,spedzic z nim zycie do konca,bo ja go Asiu bardzo,bardzo kochalam...Ale wtedy jeszcze nie pokochalam siebie,tak jak powinnam.Wrocil do picia,a pil ostro,bardzo ostro.Zmiane mojego zachowania wytlumaczyl sobie w swoim juz bardzo chorym umysle po swojemu....Bylo coraz gorzej,mimo,ze ja bylam spokojna i ufalam Sile Wyzszej,ze cos poradzi,ze pomoze.I wiele,wiele razy zadawalam sobie pytanie czemu z nim jestem ? Bylo to wbrew zdrowemu rozsadkowi,wbrew rozumowi.Kochalam caly czas,wiedzialam,ze nie chce tak dluzej zyc,a jednoczesnie nie wyobrazalam sobie zycia bez niego.Zalozylam NK,zlozylam wniosek o przymusowe leczenie,doniesienie do Prokuratury o grozbach,wzywalam bez oporow Policje,ladowal na izbie co jakis czas.Jednego tylko nie robilam -nie zlozylam pozwu rozwodowego.I uwierz mi,ze dopiero kilka lat pozniej zrozumialam czemu tak bylo.Zrozumialam to po ukonczeniu terapii wstepnej,zadaniowej,grupie rozwoju osobistego,grupie samopomocowej dla ofiar przemocy i terapii poglebionej dla ofiar przemocy.Po przeczytaniu wielu ksiazek z dziedziny psychologii,po wysluchaniu wielu historii kobiet doswiadczacych przemocy.Nie zawsze ze strony alkoholika(na kilkanascie kobiet z terpii przemocowej tylko dwie byly zonami alkoholikow) Przemoc nie jest objawem choroby alkoholowej.Zrozumialam czemu nie zrobilam tego kroku.Bo tak Asiu na dluzsza mete dziala wspoluzaleznienie przemoc.Stajesz sie ofiara przemocy i zachowujesz sie jak ofiara przemocy,wybaczasz,liczysz na cud,dajesz kolejne szanse.Odwiedzasz w wiezieniu liczac na to,ze jak wyjdzie bedzie inaczej,ze bedzie dobrze,ze moze wreszcie bedzie spokoj.
Ja nie przestalam kochac swojego meza nawet po tym co zrobil,bo wtedy chodzialam tylko na Al-anon a tam nie ucza fachowcy,tam nie tlumacza twoich zachowan,nie zdajesz sobie sprawy,ze toba rzadza pewne mechanizmy i one same nie mijaja.Siedzisz w tym nadal.co z tego,ze Twoj maz siedzi,ze nie ma go w domu? Ty nadal ciepisz,meczysz sie,chorujesz....Mysle Asiu,ze gdybym nie posluchala przyjaciol i nie dala sie namowic na terapie przemocowa byc moze tez odwiedzalabym swojego meza w wiezieniu,pisala listy i czekala.....na cud.Mnie pogotowie zabralo na sygnale do szpitala,jego Policja zgarnela po paru godzinach do aresztu,to bylo 01 wrzesnia 2005 roku,do dzis siedzi.Sprawe rozwodowa wnioslam w styczniu 2007.Widzisz dopiero wtedy bylam pewna,mialam niczym nie zmacona pewnosc,ze to juz koniec,ze nigdy za nic w swiecie nie chce z nim byc.Wybaczylam mu to co zrobil od razu,za co jestem wdzieczna SW,to wielka laska umiec wybaczyc.Widzialam go kilka razy na sprawach sadowych,rozwodowej i dwoch karnych.Nie bylo we mnie ani zalu,ani nienawisci.Nigdy nie napisalam do niego,nie zadzwonilam,nie odwiedzilam.Pierwszy list od niego dostalam w grudniu 2005 r.-rozwalil mnie....pomogl pozbierac sie do kupy przyjaciel (trzezwiajcy alkoholik)Wiele razy mi pomagal.Wtedy dopiero niedawno zaczalam chodzic na terapie.Przychodzily kolejne listy,a moje emocje opadaly,wracal rozsadek,rozum.Nie wiem co bedzie jak on wyjdzie ? jeszcze cztery lata.Zmienilam numer telefonu,jestem w trakcie zalatwiania dosc skaplikowanych spraw wlasnosci domu,Jak sie uda (a wierze,ze tak) sprzedam dom i wyniose sie stad.Nie boje sie go,nigdy sie nie balam i pewnie dlatego trudno bylo mnie przekonac do terapii dla ofiar przemocy,Tam dopiero zrozumialam jak bardzo nia bylam.....Ciesze sie nawet nie wiesz jak bardzo,ze nie posluchalam tych ludzi,ktorzy mi mowil,ze nie powinnam tracic czasu na terapie jak juz nie ma w moim zyciu alkoholika.
Wiele ,bardzo wiele zawdzieczam wspolnocie,ale wybaczcie (mowie to tylko i wylacznie we wlasnym imieniu) mam takie odczucie,ze program Al-anon jest nakierowany na znoszenie zycia z alkoholikiem.A z alkoholikiem i w dodatku przemocowcem trzeba sie rozstac i to jak najszybciej!!!Ja nieswiadoma tego jak to dziala tak dlugo tego nie zrobilam,az normalne rozstanie z nim stalo sie po prostu niemozliwe....Mnie zycie uratowala SW,cudem uniknelam smierci z rak najbardziej kochanej osoby na swiecie.Stalo sie tak,bo bedac ofiara przemocy,nie potrafilam myslec i dzialac w zdrowy sposob.Nie ma we mnie poczucia straconego czasu,zmarnowanego zycia ( i to mysle zawdzeczam duchowosci )ale dopiero teraz,bedac od roku ze zdrowym,madrym,dojrzalym,odpowiedzialnym cieplym,troskliwym,czulym mezczyzna widze jak powinno wygladac bycie z kims.Teraz wiem,ze i ja i on kochalismy w chory sposob.Oboje inaczej nie umielismy.Teraz z perspektywy czasu widze,ze moja relacja z mezem niewiele miala wspolnego z miloscia.
Nie mowie Ci Asiu co masz zrobic,nie radze,nie madrze sie,opowiedzialam tylko w wielkim skrocie kawalek swojej historii,wnioski pozostawiam Tobie.
Pozdrawiam cieplutko Ewa
Jeżli nie czynisz życia pięknym,pozostajesz w sprzeczności z Istnieniem.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bezdech, likescreaming

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 11:12 #12

  • Stokrotka
  • ( Gość )
Dzięki Norbert .
Może dzięki tobie uda mi się to wszystko zrozumieć. Choć mam wrażenie że ja sama siebie nie rozumiem....
Ale pamiętam że jak było tak bardzo źle i nic nie szło ku lepszemu- to znaczy mój mąż obiecywał przestać pić od jutra i to jutro nie chcialo nadejść, to kiedyś jak po raz kolejny była w domu straszna awantura i znowu musiałam wziąść tygodniowe zwolnienie z pracy, bo wstydziłam się pokazać, to zaczełam się modlić o jakiś cód, o coś co sprawi że coś się zmieni bo ja już dłużej nie wytrzymam.....
Po wypadku mojego męża zastanawiałam się czy to jest odpowiedz na moje modlitwy????....
Nie wiem, ale wiem że kobieta potrafi wiele znieść i wiele wytrzymać, wiem terz że każdy facet na moim miejscu uciekł by już dawno gdzie pieprz rośnie......

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 12:05 #13

  • Stokrotka
  • ( Gość )
Ewa przeczytałam dokładnie twoją historię i się przeraziłam, ale wiesz ja w przeciwieństwie do ciebie bardzo się go bałam- nadal boję i nie raz się zastanawiałam kiedy wkońcu uciekne od niego gdzie pieprz rośnie, czy wtedy jak coś mi zrobi? Zrobił wiele razy...
Pierwszy raz był najgorszy i pamiętam go do dziś- nie wiem tylko dlaczego wtedy nie uciekłam...
Moj mąż uchodził za dżentelmena bardzo często wygłaszal mondrości typu ,,KOBIETY NAWET KWIATKIEM NIE MOŻNA UDERZYĆ" A ja zostałam przez niego skopana jak pies- nawet gorzej, myślę że nawet zwierząt się tak nie traktuje. stłukł mnie do utraty przytomności i zostawił na dworze leżącą. Nie wiem ile czasu tam leżałam, ale gdy się ocknelam, to po cichutku położyłam się w domu w drugim pokoju i zasnełam, a on rano jak mnie zobaczył to pamięram jak dziś jego słowa:,,O BOŻE CO CI SIĘ STAŁO" potem woził mnie po lekarzach i był taki czuły i kochający........
Wiele bylo takich sytuacjii w naszym życiu, a NK założyłam mu jak w styczniu jechałam z nim samochodem- a raczej on ze mną bo to ja prowadziłam i dyskutowaliśmy i powiedzialam coś co mu się nie spodobalo i walnoł mnie z otwartej w noś tak że trysneła mi krew z nosa jak szalona. Na moment stracilam panowanie nad kierownicą i strasznie sie przerazilam, a z tyłu w foteliku siedział nasz wtedy trzy letni syn....
Następnego dnia poszłam do ośrodka interwencji kryzysowej w naszym mieście i powiedzialam że potrzebuję pomocy i że jak teraz z kimś nie porozmawiam i z tąd wyjdę to napewno tu nie wrócę!!

Wtedy założylam mu NK - dzielnicowy zostal moim kolejnym kochankiem, a miałam ich wedłóg mojego męża mnóstwo, zaczełam też chodzić na terapię , i moja zmiana zachowania utwierdziła tylko mojego męża w przekonaniu że kogoś mam. Wtedy się dopiero rozszalał. Pił bo go zdradzam, bił bo go zdradzam- więc przerwalam terapię, ale to wcale nie pomoglo- więc w sierpniu zlożyłam doniesienie do prokuratury o znęcaniu się nad rodziną, co go terz niestety nie uspokoiło- wręcz przeciwnie.... Naprawdę to było pieklo na ziemi, pieklo z którego ja nie umialam się wyrwać.... nie miałam tyle siły, nie wiedzialam jak, nie wiem. Wiem że liczyłam na cud, i cud się stał. Mąż wrócił pijany do domu , rozpętała się awantura i po raz pierwszy chciał naszego syna uczyć szacunku do ojca(syn ma teraz 4 lata) .coś we mnie wtedy pękło, stanełam między nim a synem i kazałam mu się wynosić, O dziwo wyszedł żucając obelgi pod moim adresem. Nie bylo go cłą noc, jak się potem okazało wzioł z domu zapasowe kluczyki i pojechal szaleć samochodem i tak szalał do godz.11 kiedy to policjant zadzwonił do mnie żeby mnie poinformować że moim samochodem( bo samochód był wzięty na raty na mnie- Miałam kiedyś własną firmę) spowodowano wypadek w pobliskiej miejscowości...
Chłopak który z nim jechał trafił w cięzkim stanie do szpitala,wylizał się jakimś códem, ale było z nim kiepsko, z samochodu nic kompletnie nie zostało, a mój mąż wyszedł z tego nawet bez żadnej ryski na ciele i nawet próbował uciec z miejsca wypadku, co myślę że wcale nie było takie łatwe biorąc pod uwagę że mial 3.4 promila we krwi....
Nie rozumiem dlaczego sprawca zawsze wychodzi bez szwanku, nie rozumiem dlaczego on ma zapewniony wikt i opierunek, a ja kupę kłopotów i długów do spłacenia, a najbardziej nie rozumiem dlaczego miałam w sobie tyle złości, żalu i pretensji, a gdy go zobaczyłam to serce mi zmiękło i nadal się łudzę......

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 13:48 #14

  • Norbi
  • ( Admin )
  • Offline
  • alkoholik
  • komputery,pływanie
  • Posty: 8400
Asia to straszne,co piszesz,ale tak trzeba,trzeba o tym mówić,trzeba nie zamykać się z tym ,aby inni mogli na bazie Twoich doświadczeń nie powielać takiego życia.Tak jak piszesz ,rób coś z tym,rozwód ,zmiana mieszkania itp:nie wiem dobrze się radzi,ale Ty siedzisz z Tyranem w domu,no on teraz jest w więzieniu,ale jak wyjdzie to zdajesz sobie sprawę,że napewno ten pobyt go tam nie polepszy.
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 14:12 #15

  • Stokrotka
  • ( Gość )
Myślę że milczałam wystarczająco długo, straciłam przyjaciół i wiele innych ważnych rzeczy. Teraz mam tą świadomość że mogę o tym mówić i pisać bo go tu nie ma, nie wiem czy byłabym taka odważna gdyby tu był.
Wiem że to straszne, a to tylko kawałek mojej historii . Teoretycznie też zdaję sobie sprawę że więzienie mu nie pomoże, a praktycznie to nie wiem....
Ja przede wszystkim mam w tej chwili problem z określeniem moich uczuć do niego: strach, żal, złość litość, ale czy jest w tym wszystkim miejsce na miłość to nie wiem, na pewno go bardzo kochałam, myślę też że nadal kocham, ale czego jest w tym więcej- nie wiem?!

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 16:03 #16

  • Miśka48
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Super Gaduła
  • Posty: 241
Witam Cię Asiu.Mam na imię Miska ,jestem współuzależniona .Jestem tutaj od niedawna ,dopiero sie ucze jak sobie radzić ,jak zyć bez wpływu na mnie mojego alko.wiem że to nie jest latwe i wiem ze długa droga przedemną .Ale też wiem ze nie jest to niewykonalne ,trzeba tylko czasu ,cierpliwości ,pomocnej ręki ,terapii .Duzo czytam ,zapisalam się na forum,mam zamiar zapisać się na terapię .Wiem ,że tutaj jeżeli o czymś piszę to nikt nie wzrusza ramionami ,bo nie wie lub nie rozumie .Każdy Ci coś podpowie ,podzieli sie doswiadczeniem ,wesprze dobrym slowem - a to jest ważne .Nie zostaniesz sama .
Piszesz o depresji-rozumiem to dobrze ,bo sama przez to przeszłam ,( po nagłej ,niespodziewanej smierci mojej mamy) wiem ile trzeba wysilku wlożyc w wykonanie prostych czynności typu :zrobienie zakupów ,umycie się ,posprzątanie ,ugotowanie jakiegokolwiek posiłku .Nie ma też reguły na wychodzenie z depresji,ja wychodziłam przez ok.6 lat .Jedni wychodza szybciej ,inni wychodą wolniej .Niestety musialam sobie radzić z tym sama ,bez wsparcia męża "taka "żona przeszkadzała mu w życiu towarzyskim.Ale dałam radę ,pomału stanęłam na nogi -leki +lekarz zrobili swoje .Okrzepłam ,zaczęłam pomału ciszyć się życiem .Wiem że nic już nie będzie jak dawniej ,ale wiem ze nie musi byc gorzej .
Masz teraz czas żeby zrobić coś dla siebie i swoich dzieci .Życzę Ci jak najwiecej dobrych dni ,takich normalnych ,na wszystko trzeba czasu .Ja wiem że jak dawałam sobą pomiatac przez tyle lat to nie sprawię żeby mój mąż z dnia na dzień przestał pić ,zaczął mnie szanować ,przestał mną manipulować ,oklamywać itd.Ale teraz wiem że to robił i muszę coś zrobić żeby było inaczej.Dla siebie samej ,dla pogody mego ducha ,dla moich przyszlych dobrych , szczęśliwych dni ,które ma nadzieję i wierzę w to że nadejdą .
I Tobie tego życzę ,nie poddawaj się .Pozdrawiam.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 16:53 #17

  • Stokrotka
  • ( Gość )
Witam Cię Miśka! I naprawdę podziwiam, bo mi się wydaje że gdyby nie wydarzenia ostatnich miesięcy i to że go teraz nie ma to tkwiła bym w tej swojej bezradności jeszcze długie lata- a może nie?! Nie wiem. W każdym bąć razie mi dopomógł los i wydarzenia jakie miały miejsce. Dziękuję za wsparcie i słowa otuchy bo naprawdę są pomocne. Mam nadzieję że uda mi się wyrwać z tego koszmaru, w końcu jestem jeszcze młoda, lecz czuję się jak staruszka, a kiedyś byłam duszą towarzystwa, zawsze wesoła, zawsze zabawna i zawsze uśmiechnięta.....
Moje życie zweryfikowało różne rzeczy i nauczyło mnie wiele, ale może jeszcze jest nadzieja że kiedyś i ja i moje dzieci będziemy szczęśliwi.....
Bardzo chcę w to wierzyć.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 20:19 #18

  • ewula51
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Nowicjusz
  • muzyka,ksiazka,film,zwierzaki
  • Posty: 18
Asiu ja nie balam sie go,pewnie z kilku powodow.Bylam juz "zaprawiona w bojach" w starciach z ojcem.Ojciec w przeciwienstwie do meza byl roslym,postawnym mezczyzna.Pisze byl bo na szczescie zmarl w wieku 49 lat.Tez wybaczylam krzyki,bicie,wyzwiska i molestowanie jak umieral w cierpieniach na raka....Mialam tez zawsze mimo braku poczucia wlasnej wartosci jakas odrobine szacunku dla siebie,swoja godnosc kobiety,czlowieka.Uderzyl pierwszy raz lekko,w twarz bo tez mial obsesje na punkcie zdrady.Obiecywal,ze juz nigdy,przepraszal,klekal na kolanach.Po paru latach znow dostalam z zaskoczenia przy znajmoych i tez w wyniku jego urojen.Nie zapomne mojej reakcji,grzlam kaszke na karmienie dla mlodszej corki,chcial uderzyc jeszcze raz i wtedy krzyknelam,ze wyleje mu na twarz ta wrzaca kasze,i zrobilabym to,ale sie cofnal.I znow porzeprosiny,kajanie sie i znow wybaczenie,tak to wlasnie dziala.Nabieramy sie na to i wybaczamy,bo kochamy za bardzo....Kilka lat spokoju i znow ciosy,tym razem bo nie chcialam dac pieniedzy na wodke.Wtedy wykrzyczalam mu,ze do trzech razy sztuka,ze nie pozwole juz nigdy sie uderzyc,predzej go zabije....I jak za czwartym razem podniosl reke dostalam szaly,walilam gdzie popadlo,mialam siniaki na rekach a jemu ciekla krew po twarzy.Wiem,ze to bylo chore,zle ale nie pozwolilam sie bic i nie balam sie go,uzyskalam przewage psychiczna....Asiu ja jestem najdalsza od straszenia Ciebie,uwierz mi....Zapytam Cie tylko o jedno jaka masz gwarancje,ze po wyjsciu z paki bedzie inaczej,jaka masz gwarancje,ze on nie zacznie pic ?
Mowisz,ze jest dobrym ojcem,moj byly maz nigdy nie podniosl reki na corki,nigdy na nie nie krzyczal.Kochal je na swoj sposob(celowo mowie,tak bo jestem przekonana,ze alkoholik nie potrafi kochac dojrzala,madra miloscia)Kupowal prezenty,nosil na rekach,bawil sie rozpuszczal dzieci ale do szkoly na zebrania chodzilam tylko ja.Jak byly chore to czesto tatusia tez nie bylo.Moje corki sa juz dorosle,jestem juz babcia.Prosilam je o wybaczenie,ze nie rozstalam sie z ich ojcem wtedy kiedy byly male.Byc moze zachowalyby dobre jeszcze wspomnienia.A ja tego nie potrafilam tak jak teraz Ty.....Moja pani psycholog zawsze mowila dziewczynom,ktore sie zastanawialy nad rozwodem mowic,ze maz jest dobrym ojcem ze ojcem byc nie przestanie i po rozwodzie.Daj Wam Boze jak najlepiej,ale ja Asiu mam bardzo,bardzo zle doswiadczenie.....Twoj maz byc moze jest na najlepszej drodze,albo juz ma tzw zespol Otella,a z tym nie ma zartow.To bardzo niebezpieczna paranoja alkoholowa.Zmiane mojego zachowania tez sobie wytlumaczyl,ze z pewnoscia kogos mam,wszedzie i na kazdym kroku weszyl zdrade,nigdy nawet nie pomyslalam ani nie spojrzalam w strone innego faceta,a bylam glowna podejrzana.I wiesz co sie stalo,po kilku miesiacach abstynencji,uczesczania na terapie,gdzie podobno robil duze postepy po opowiadaniu po powrocie z AA jak to on juz teraz rozumie co zlego robil,jak to sie wszystko zmieni na lepsze i jak bedziemy zyli dlugo i szczesliwie napil sie z sasiadem.Pil cala noc,ja nawet nie wiedzialam,ze go nie ma a rano jak szykowalam sie do pracy,podszedl cichutko na paluszkach i uderzyl z tylu glowy siekiera.Przezylam jak powiedzial lekarz po dwoch operacjach cudem.....Nie bede tu opowiadac co przeszlam ani co przeszla moja corka ratujac mnie zanim przyjechalo pogotowie...Wiem,ze moge byc "uczulona"ale jak slysze o takich historiach to chce glosno krzyczec -uciekaj kobieto jak najszybciej i najdalej jak tylko potrafisz !!!
Moje dwie przyjaciolki ze wspolnoty zaraz po tym co sie stalo zlozyly w sadzie pozwy rozwodowe i obie teraz mowia mi,ze byc moze moja historia otworzyla im oczy,obie sa wolne,szczesliwe i nie zaluja swojej decyzji.W obu przypadkach byla zazdrosc i przemoc,teraz jest spokoj....
Pozdrawiam Ewa
Jeżli nie czynisz życia pięknym,pozostajesz w sprzeczności z Istnieniem.
Za tę wiadomość podziękował(a): likescreaming, sylwia1975

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 22:16 #19

  • Stokrotka
  • ( Gość )
Nie mam żadnej pewności, mam za to wiele obaw!!!
Wręcz mogłabym powiedzieć że dobrze że tam jest i niech zostanie jak naj dłużej- a z drugiej strony jakaś chora przyzwoitość nie pozwala mi go teraz tam zostawić, jakoś nie umiem i nie wiem co mną kieruje strach, litość czy miłość- a może wszystkiego po trochu....
Myślę że tak jak mi powiedzial mój mąż na widzeniu przez trzy lata napewno się dowiem....
Zapytał mnie kiedyś jak mi jest bez niego , a ja mu na to że nie wiem, na co on mi że w takim razie nie będzie składał apelacji, to przez ten czas napewno się dowiem. Pamiętam że bardzo mnie to zabolało i powiedziałam mu wtedy że nie bardzo rozumiem czego on ode mnie oczekuje i co chce usłyszeć, przecierz ostatnie miesiące to bylo piekło na ziemi, a teraz no cóż jest ciężko, ale nikt od czterech miesięcy( wtedy były cztery, a ja bylam u niego na widzeniu drugi raz) nie nazwal mnie ku...... , nie wydzierał się, nie nazywal zerem i kompletnym nieudacznikiem. I nareszcie nie boję się wracać do domu i nie zastanawiam się czy wszystko jest jak należy- bo to może być pretekst..... Jak to wszystko z siebie wyrzuciłam, to po prostu wyszlam. Potem gdy analizowalam to z panią psycholog zapytała mni jak się po tym co powiedziałam poczułam- poczułam ulgę choć wracałam do domu i beczałam, ale wiem też że nie powiedziała bym tego wszystkiego gdyby nie to miejscei strażnicy, i fakt że tu jestem bezpieczna.
Mimo tego co mąż mówił złożyl jednak odwołanie i ja się znowu czuje niepewnie- czy to ma jaki kolwiek sens.....

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 22:47 #20

  • Norbi
  • ( Admin )
  • Offline
  • alkoholik
  • komputery,pływanie
  • Posty: 8400
Aśka Twój mąż dalej Tobą manipuluje a Ty się nieświadomie w to wciągasz,musisz absolutnie postawić na swoim,miekkie serce ,twarda du... wiesz o tym.Więc staraj się zyć dla siebie i dla swoich dzieci,rób wszystko aby pomóc sobie a nie jemu.
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 26/03/2010 22:53 #21

  • Stokrotka
  • ( Gość )
to samo powiedziała mi pai psycholog. Ze mimo tego że go nie ma to nadal jest !!!!
Może mi się uda z tego wyrwać przy waszej i psychologa pomocy....
wieże w to-choć wiem że nie będzie lekko...
Ja bardzo chcę się ratować!!!!

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 27/03/2010 08:14 #22

  • ewula51
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Nowicjusz
  • muzyka,ksiazka,film,zwierzaki
  • Posty: 18
Norbi ma racje Asiu,robi dokladnie to samo co moj byly robil w listach.Pamietam jak pani psycholog poprosila o przyniesienie jednego z nich na terapie i kazala mi podkreslic niektore zdania.Pozniej "otwierala mi oczy"Mialam szczescie ,trafilam na bardzo dobra terapeutke.Ja Asiu zrobilam cos czego nie powinnam.bylo ciezko,bardzo ciezko,ale chodzilam jednoczesnie na dwie terapie.Zlamalam zakaz,ale nigdy tego nie zalowalam.Czulam to intuicyjnie,ze dobrze robie.Bylam pol roku na zwolnieniu lekarskim,potem wrocilam do pracy i jakims cudem udalo mi sie to wszystko polaczyc.Wiedzialam,ze jesli nie bede zdobywac wiedzy,nie bede sie uczyc to znow polegne.Wiedzialam juz,ze kazdy alkoholik jest mistrzem swiata w sztuce manipulacji-ja musialam byc na nia odporna.I stalam sie odporna.Wycofalam sie z czynnego zycia we wspolnocie,przestalam bywac na ogniskach,zabawach wspolnotowych,jedynie do Czestochowy jade co roku podziekowac za to co sie stalo.Wycofalam sie,bo za nic w swiecie nie chcialam spotkac innego alkoholika.Zawsze podkreslam,ze mam wielki szacunek do walczacych z ta straszna choroba ludzi i wielki podziw.Ale NIGDY w zyciu nie chce juz probowac zycia z osoba chora na chorobe alkoholowa.Za nic w swiecie nie chce !!!Jestem teraz silna,pewna siebie kobieta,mam poczucie wlasnej wartosci i nie boje sie facetow.
Nie pozwole juz nigdy,nikomu zrobic sobie krzywdy.
Tulam Ewa
Jeżli nie czynisz życia pięknym,pozostajesz w sprzeczności z Istnieniem.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 27/03/2010 10:20 #23

  • Stokrotka
  • ( Gość )
Ja generalnie to wiem że on nadal mną manipuluje, że nadal kieruje moim życiem nawet zza krat, tylko jak się z tego uwolnić?... Nie czytać listów, nie odwiedzać, to takie trudne.......

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 27/03/2010 10:45 #24

  • szekla
  • ( Gość )
Zza krat będzie jeszcze bardziej błagał o litość. Bedzie wysyłał wiersze pisane niekoniecznie przez niego. Każdy list będzie ozdobiony kwiatem lub innym ślicznym ornamentem, rysowanym niekoniecznie przez niego. Wszystko to po to, żebyś mu wspólczuła i wiedziała jak mu bardzo źle. Oni tam to potrafią. nie mają sposobności manipulować przez alkohol to manipulują zza krat. Wychowałam się w światku więziennym i posiadam sporo wiadomości. Oprócz krat widzą świetlaną przyszłość, powstają marzenia, budują życie o jakże piękne i tak trwa to ,iesiącami albo latami...i wychodzą..i śpiewją: Witaj Wolność jedyna, witajcie wszyscy koledzy, pijmy za tych co siedzą, by w zdrowiu byli do nas wrócili"....i zaczyna się koło..i nie będzie, że to Ty czekałaś na niego pod bramą wiezienia. Nie żyj złudzeniami Asiu Bardzo mocno wierzę w to, że oni tam tęsknią tylko nie bardzo wierzę czy za nami czy za godnym życiem, którego tam nie mają?

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 27/03/2010 12:16 #25

  • ewula51
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Nowicjusz
  • muzyka,ksiazka,film,zwierzaki
  • Posty: 18
Listy do mnie nie byly co prawda ozdobione kwiatkami ani nie bylo w nich wierszy...Byly prosby o wybaczenie,byly zapewnienia,ze jak wyjdzie zrobi wszystko zeby zadoscuczynic.Byly wyznania miloscie,byly przywolywane chwile szczescia.Bylo zalenie sie na niesparwiedliwy los,byly domniemania,ze "ktos,cos" zaczelo nam zazdroscic tego,ze sie uklada (bo wedlug niego tak bylo,no bo nie pil pare miesiecy....)Jak on mnie Asiu strasznie kochal w tych listach....mysle,ze niejednej kobiecie serce by zmieklo...tyle,ze ja juz wiedzialam,ze tak jak tu napisal Norbi "jak masz miekkie serce itd..."I wiesz co sie stalo,jak nie odpisywalam,zadzwonil ktoregos dnia po ponad pol roku,telefon odebrala moja mama,jak weszlam do pokoju trzymala w reku sluchawke i miala mine jakby przed chwila zobaczyla ducha.....A ja bylam tak dumna z siebie,ze rozmawialam spokojnie,bez emocji,bez strachu.Nastepny telefon byl juz mniej przyjemny jak odmowilam odwiedzin,rozlaczylam sie.Po kolejnym bylam na Policji zglosic przestepstwa.Bo on mi Asiu zaczal grozic....ustaly listy i telefony,ktos sie w koncu zajal tym,ze facet siedzacy za probe zabojstwa bezkarnie wydzwania do ofiary...Listy sa cenzurowane,a i tak ich ton juz jest zupelnie inny niz na poczatku...Teraz juz ja jestem winna temu co sie stalo,teraz to niemal ja powinnam prosic o wybaczenie jego.A stalo sie tak dlatego,ze nie robilam i nie robie tego co on chce i czego wymaga.Tak bylo od zawsze-dobrze,cacy,dokad bylo po jego mysli.Twoj maz chce,zebys go odwiedzala,pisala.....sprobuj postapic inaczej,szybko przejdzie do ataku.I znow bedziesz sie tlumaczyla ze "zdrad" wyliczala z czasu,zaczniesz sie bac,spokoj sie skonczy...Teraz masz niby spokoj,bo go nie ma,ale tak naprawde to caly czas jest....
Ewa
Jeżli nie czynisz życia pięknym,pozostajesz w sprzeczności z Istnieniem.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 28/03/2010 08:28 #26

  • magda34
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Gaduła
  • Posty: 87
Witaj Asiu

Niestety nie było mnie trzy dni i nie zaglądałam na forum, co nie oznacza, że nie przeczytałam Twoich wypowiedzi
Przeczytałam je ze skupieniem dwa razy.Za pierwszym razem byłam przerażona a za drugim próbowałam zrozumieć twój punkt widzenia.
Napisałaś, że nie wiesz jakie uczucie Ci towarzyszy: strach, litość czy miłość. Nie jestem Tobą, ale z opowieści innych kobiet mogę Ci powiedzieć, że na pierwszym miejscu stawiam STRACH na drugim LITOŚĆ a trzeciego punktu nie ma
Dlaczego uważam, że trzeciego punktu czyli miłości nie ma? Otóż miłość w twoim sercu powoli umierała po każdym pobiciu, masz dzieci więc z myślą o nich jesteś ciągle z mężem. Jedna z kobiet bitych kiedyś powiedziała, że zniesie wszystko dla dobra dzieci, bo dzieci potrzebują ojca. Tylko czy ten ojciec tak naprawdę jest? Zanim poszedł do więzienia jak się opiekował dziećmi? Czy był podporą gdy chorowały? czytał im bajki? chodził do piaskownicy? uczył jak szanować mamę, koleżanki?Na te pytania musisz sobie sama odpowiedzieć. Pomyśl jakim tatą jest twój mąż?
Ta kobieta o której Ci wspomniałam, jest już po rozwodzie i nie musi zasłaniać twarzy przed ciosami ze strony "kochającego" męża. Dzieci spokojniej śpią a ona sama zaczyna odzyskiwać wiarę we własne siły.
Miłość to uczucie szczęścia, chęć dania części siebie drugiej osobie, to myśli o nim i chęć bycia razem jak najwięcej. Czy Ty to czujesz? Czy teraz kiedy jest w więzieniu myślisz codziennie jak to by było dobrze jakby przy Tobie zasypiał?
Asiu jesteś młodą, wartościową osobą, proszę pomyśl przez chwilę o SWOIM szczęściu, zastanów się nad marzeniami. Jakie masz marzenia, czy przy mężu możesz je realizować?
Dzieci: czy dzieci są spokojne i szczęśliwe kiedy tatuś krzyczy i bije? One nie mogą ci teraz wykrzyczeć jak bardzo jest im źle ale kiedyś Ci to wykrzyczą. Jeśli będziesz tkwiła w tym chorym związku to wcześniej czy później coś złego się przytrafi. Czy jeśli mąż zrobi Ci krzywdę będziesz spokojna o dzieci ? a jeśli mąż skrzywdzi któreś dziecko będziesz mogła się z tym pogodzić?
Wejdź na forum alkoholowe i zadaj pytanie o manipulowanie otoczeniem przez alkoholika a dowiesz się, że alkoholik to cudowny aktor. Potrafi owinąć wokół palca wszystkich ze swojego otoczenia i winę widzieć we wszystkich tylko nie w sobie. Teraz kiedy mąż jest zamknięty będzie Ci mówił to, co chcesz usłyszeć tylko po to żeby po wyjściu z więzienia odreagować na Tobie te " suche " miesiące. Jeśli teraz kiedy nie patrzysz na niego codziennie, nie zrobisz czegoś dla SIEBIE I DZIECI, to kiedy mąż wróci będzie 1000 razy trudniej podjąć jakąś decyzję i zrobić poważny krok. Pomyśl, nie ma męża a ty jakoś musisz sobie dawać radę, więc jeśli teraz dajesz radę to i później sobie poradzisz. Spotykasz się ze znajomymi? Teraz masz świetny czas na przyjacielskie spotkania, odnowienie znajomości.Zapewne znajomi dołożą starań żeby ci pomóc
Powinnaś iść na terapię dla ofiar przemocy i dla współuzależnionych. Spotkasz ludzi z podobnymi problemami i razem będzie raźniej podejmować trudne decyzje.
Z ofiarami przemocy bardzo często jest tak jakby były ubezwłasnowolnione, zapominają o sobie, swoich marzeniach i o godności.Robią za to wszystko żeby oprawca był zadowolony a im bardziej się starają tym częściej oprawca bije, bo ma coraz to ciekawsze pomysły i powody do bicia. Od kogoś takiego trzeba się EWAKUOWAĆ , jak zabije będzie za późno
Wracając do męża, to z przykrością muszę Ci powiedzieć, że w więzieniu są różne programy naprawcze dla skazanych, np. jak sobie radzić z agresją, terapia alkoholowa, kursy empatii i asertywne.Dlaczego z przykrością? bo one nie są skuteczne, bo nie są wynikiem potrzeby osadzonego a terapeuty, który próbuje coś zrobić, ale są tego marne skutki. Ludzie przebywający w zakładach karnych stają się bardzo agresywni, często wybuchają bunty, są pobicia i gwałty a to wszystko dlatego, że nie mają jak spożytkować swojej agresji. Nie licz na to, że do domu wróci anioł, myślę, że będzie jeszcze gorzej chyba, że więźniowie dadzą mu tak popalić, że będzie robił wszystko żeby tam nie wrócić. Jeśli nawet przez jakiś czas będzie się starał to bez terapii alkoholowej i dla sprawców przemocy się nie poprawi.
Asiu myśl o sobie i o dzieciach
Boże, daj mi wewnętrzny spokój, abym przyjął rzeczy, których nie potrafię zmienić; daj mi odwagę, abym zmienił rzeczy, które mogę zmienić, i daj mi mądrość, abym rozróżnić pierwsze od drugich.
Christoph Oetinger

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 28/03/2010 09:55 #27

  • szekla
  • ( Gość )
Dopisując się do Magdy to bywa, że więźniowie wychodzą na ludzi i stają sie wzorem do naśladowania. Zdarza się to jednak już w innych nowych związkach, bazujących na błędach związku poprzedniego.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 28/03/2010 23:54 #28

  • Stokrotka
  • ( Gość )
Hej dziewczyny!!!
jak miło jest przeczytać że jestem młoda i wartościowa- dzięki. Ja tak szczerze to chyba słabo wierzę w ,,cudowną przemianę mojego męża" a nawet śmiem twierdzić że raczej czarno to widzę, lecz jakoś tak trudno mi się od tego odciąć. Choć muszę przyznać że już nie pędze do niego tak jak wcześniej co tydzień, pojełam to jak kiedyś dzieci stwierdziły że każdą niedzielę spędzają sami i nigdzie razem nie chodzimy bo mama leci do taty, a oni zostają....
Nie mam też takiej wielkiej potrzeby chodzenia do niego jak wcześniej , bo strasznie czekałam na słowa przepraszam i owszem w liście je przeczytałam, ale w oczy na widzeniu już próbował mi wmówić że to moja wina, to pewnie sprawia że chodzę tam coraz żadziej i nie wieżę w zmianę, ale nadal jednak tam chodzę i jak jestem to wymyślam historyjki dlaczego mnie nie było. Głupie to strasznie co piszę, ale co innego czuję, a co innego mówie do niego bo boję się mu powiedzieć prawdy!!!!! Czy to co ja tu piszę ma jakiś sens???

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 29/03/2010 07:06 #29

  • magda34
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Gaduła
  • Posty: 87
Asiu, to nie jest głupie. Zobacz dzieci dają Ci sygnały, chcą być z Tobą i wolą być z Tobą
Sama obserwujesz zachowanie synów i pewnie dostrzegasz jakieś zmiany w ich postępowaniu. Dzieci wystarczy poobserwować i kilka razy porozmawiać a wnioski nasuną się same.
Co do kłamstw serwowanych w więzieniu, to myślę że robisz to ze strachu. Cały czas podświadomie boisz się bicia i wyzwisk. Człowiek się szybko uczy różnych zachowań, szczególnie tych obronnych.Znacznie trudniej jest się oduczyć i uwierzyć, że za jakieś słowa czy zachowania nie nastąpi kara. Mąż jest zamknięty, więc nic Ci nie może zrobić ale Ty boisz się, że jak wróci to dostaniesz z nawiązką. Dlatego najlepszym rozwiązaniem dla całej Twojej trójki jest rozstanie z czwartym członkiem rodziny. Jak Ci już wcześniej pisałam, alkoholik to AKTOR. Znowu chce Ciebie obarczyć za to co sam zrobił. Jednym słowem niczego dobrego się nie nauczył.
Boże, daj mi wewnętrzny spokój, abym przyjął rzeczy, których nie potrafię zmienić; daj mi odwagę, abym zmienił rzeczy, które mogę zmienić, i daj mi mądrość, abym rozróżnić pierwsze od drugich.
Christoph Oetinger

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 29/03/2010 07:08 #30

  • magda34
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Gaduła
  • Posty: 87
Zacytuję Twoje słowa
,Jedynym sposobem na pokonanie lęku przed nieznanym jest-poznanie nieznanego..."
Czy chcesz wyruszyć w podróż w nieznane?
Zastanawiasz się nad przyszłością?

Ja natomiast lubię ten cytat:
Boże, daj mi wewnętrzny spokój, abym przyjął rzeczy, których nie potrafię zmienić; daj mi odwagę, abym zmienił rzeczy, które mogę zmienić, i daj mi mądrość, abym rozróżnił pierwsze od drugich.
Christoph Oetinger
Boże, daj mi wewnętrzny spokój, abym przyjął rzeczy, których nie potrafię zmienić; daj mi odwagę, abym zmienił rzeczy, które mogę zmienić, i daj mi mądrość, abym rozróżnić pierwsze od drugich.
Christoph Oetinger

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 29/03/2010 07:47 #31

  • Norbi
  • ( Admin )
  • Offline
  • alkoholik
  • komputery,pływanie
  • Posty: 8400
Oj tak Magda to prawda,że mnie żadna telewizja nie zauważyła jak grałem aktora,gdy piłem? Te bohatery na czołówkach filmowych byli za ciency do mojej roli jaką grałem jako alkoholik. napewno "złoty lew" by się należał.
Asiu powodzenia i ż yczę Ci odwagi,abyś zmieniała ,to,co możesz zmienić
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 29/03/2010 17:57 #32

  • ewula51
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Nowicjusz
  • muzyka,ksiazka,film,zwierzaki
  • Posty: 18
Tak sobie pomyslalam po przeczytaniu Twojego ostatniego postu Asiu,ze zaczyna byc dobrze.Mam nadzieje,ze zanim Twoj malzonek opusci miejsce swojego pobytu jeszcze wiele razy zawiedzie Twoje zaufanie,mam nadzieje,ze jeszcze wiele razy "odkryjesz" roznice miedzy tym co pisze,co mowi a co planuje.Mam nadzieje,ze Twoje odwiedziny beda coraz rzadsze az w koncu ustana.Ze sama zauwazysz jaki spokoj moze byc w domu bez niego,jak inaczej mozna zyc i ze dojrzejesz do tego,zeby pozbyc sie go ze swojego zycia.
Jeżli nie czynisz życia pięknym,pozostajesz w sprzeczności z Istnieniem.

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 29/03/2010 21:53 #33

  • Stokrotka
  • ( Gość )
Miło uslyszeć że będzie dobrze,że nie jest się jakimś beznadziejnym przypadkiem, a że dziś poniedziałek , a ja co poniedziałek chodzę do pani psycholog, to i ona dziś zauważyła zmianę i stwierdziła że jestem na dobrej drodze, a teraz będziemy zajmowały się podniesieniem mojej niskiej samooceny...
Ja też powoli widzę światełko w tunelu, jeszcze bardzo nie wyraźne, ale widzę........ I co najważniejsze to bardzo miłe i pokrzepiające uczucie!! uczucie!!!

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 30/03/2010 06:52 #34

  • magda34
  • ( Użytkownik )
  • Offline
  • Gaduła
  • Posty: 87
Asiu, tak trzymaj.Za jakiś czas zobaczysz jak inne będąTwoje posty, bo TY BĘDZIESZ INNA.
Z całą pewnością na nowo pokochasz siebie i będziesz wiedziała czego chcesz. Ja dzisiaj tak to czuję i jestem z siebie zadowolona.
Boże, daj mi wewnętrzny spokój, abym przyjął rzeczy, których nie potrafię zmienić; daj mi odwagę, abym zmienił rzeczy, które mogę zmienić, i daj mi mądrość, abym rozróżnić pierwsze od drugich.
Christoph Oetinger

Re: Cierpisz z powodu alkoholika -Ratuj się 30/03/2010 07:52 #35

  • szekla
  • ( Gość )
A móc powiedzieć, że jestem z siebie zadowolona to Magdo bardzo dużo :D
Wiecie?? Może gdybym piła non stop i nie widziała się nigdy trzeźwą to nie wiem co by dziś mogło ze mną być teraz. Jednak te trzeźwe dni i dobrze, że była ich jednak większość przeważyły szalę i dzisiaj jestem tutaj a nie jak to bywało....ucieczka od wszystkiego do flaszki. Czasami sięgne pamięcią do znajomych i zastanawiam się czy do takiego stanu czy też do śmierci mogłabym się dopuścić.
  • Strona:
  • 1
  • 2
327067
94
890
984
15528
  • Show list
muzyka nom stop
wyłacz off/on Sound emotki Historia opcje Kide Chat
madziula18: ca różnie to bywa raz tak a niekiedy wręcz przeciwnie
madziula18: Idę się położyć bo źle się czuje. Miłego wieczorka i dobrej nocki :)
kotnaboso: czesc
Melisa: dobranoc
kokos: to ja konrad :)
Melisa: kokos hej
Melisa: czemu zmieniles nick :)
kokos: a bo poszedlem na grupe w koncu
kokos: i balem sie ze ktos mnie zidentyfikuje a nie wszystko chce by ludzie wiedzieli co tu mowie
kokos: tutaj jestem bardziej otwarty
Melisa: aaa
Melisa: co slychac konrad
kokos: a troche gorzej, bo mi dawne dziwne stany wrocily
kokos: ale teraz juz wiem jak sie na nie zapatrywac
Melisa: a bylo juz lepiej tak?
kokos: tak
Melisa: a byla nie meczy?
kokos: ale nie zawsze jest super przeciez
kokos: juz nie, to co sie o niej dowiedzialem sprawilo ze mi calkiem obrzydla :)
Melisa: ae mowiles ze cie zaczepiala i wyzywala
kokos: dowiedzialem sie ze od roku miala kolege z ktorym od 2 miesiecy mieszka i są parą
kokos: on tu na moje mieszkanie z nią nawet przychodzil na obiadek
kokos: wiec olać, po co mi ktos kto klamie, oszukuje i jest taki
kokos: wole miec kogos lepszego, wydaje mi sie ze zasluguje na kogos lepszego, a jesli nie to wole nie miec nikogo niz byle kogo
Melisa: jasne wstysyy
Melisa: kurcze ale sie musiales poczuc
kokos: no coz, zycie
kokos: ale z jednej strony sie ciesze, bo meczylem sie bardzo a dzieki temu mam juz spokoj w glowie
Melisa: juz to cie calkiem zrazilo
Melisa: do niej
Melisa: nawet i lepiej moze
kokos: no dokladnie
kokos: szkoda tylko ze tak dlugo z nia bylem, ale trudno
Melisa: ile?
kokos: a sam nie wiem, znalismy sie ze 3 lata
kokos: moze minimalnie wiecej
kokos: ok uciekam spac
kokos: dobanoc :)
Melisa: dobranoc :)
kotnaboso: czesc

żeby dodać wiadomość-,zarejestruj sięlubzaloguj